Skocz do zawartości

Ciekawska

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    902
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    68

Zawartość dodana przez Ciekawska

  1. Ciekawska

    Rysunki

    Też się muszę w pierś uderzyć i przyznać, że od pewnego czasu bywam na Forum bardzo rzadko. Choć po prawdzie nie mam za dużo co pisać, z obserwacjami u mnie tragicznie, tak porządnie w tym roku udało się na razie tylko raz (i w sumie te obserwacje dalej czekają na zrelacjonowanie, muszę się za to wziąć w końcu, trochę mnie ten wątek zmotywował). Jeśli w przyszły weekend pogoda będzie dobra, to może uda mi się wyjazd pod trochę lepsze niebo niż zazwyczaj, zawsze to jakaś nadzieja na przebudzenie się z tego mojego marazmu astronomicznego.
  2. Dzięki! Film oglądałam, ale z pisankami było tak, że dawno temu zaczęłam różne wzory na święta wydrapywać (bardziej tradycyjne) i tak pewnego razu stwierdziłam "a to zrobię gwiazdozbiory", i potem to ewoluowało w miarę uzyskiwania większej wprawy 😄
  3. Hej! Trochę się zdziwiłam, gdy po wejściu na Forum wieczorem nie zobaczyłam żadnego wątku wielkanocno-życzeniowego, więc może ja zacznę w tym zeszłorocznym, co by nie tworzyć bytów ponad potrzebę. Życzę Wam nie tylko spokojnych i zdrowych Świąt Wielkanocnych, ale też wszystkiego dobrego w praktykowaniu tej naszej pięknej pasji. 🙂 Chciałabym też życzyć nam wszystkim i Forum samemu w sobie, by to nasze tutaj miejsce budowane przez lata, ostoja wizuala dzielona z fociarzami, jakoś się jeszcze trzymała. Tradycyjnie też chciałabym Wam pokazać kosmiczne pisanki, które wydrapałam nożykiem, tym razem z motywem "Kosmiczny Teleskop Hubble'a". 😇 Trzymajcie się wszyscy!
  4. Niestety znowu musimy z @SQ3TLE odpuścić sobie zlot, średnio się opłaca tłuc 8 h w jedną stronę, żeby być w piątek o 22 (i to w optymistycznej wersji, w której Filip olewa dość ważne zajęcia, bez tego bylibyśmy po 13 h w sobotę o 8 rano 🤪), a potem w niedzielę mieć powtórkę w drodze powrotnej... 😞 Mam nadzieję, że jesienią się uda w końcu przyjechać (o ile zlot będzie we wrześniu). 

  5. Dużo zdrowia, pogodnych nocy i niepowiększającego się zanieczyszczenia światłem tam na Śląsku 🙂
  6. Do kiedy trzeba dać znać czy się jedzie? Bo jeszcze do końca nie wiemy z Filipem jak z zajęciami w piątek i czy damy radę 😅
  7. Dziękuję Wam pięknie za pamięć 😃
  8. Hmm, u mnie nie pokazuje się zdjęcie, widzę tylko coś takiego:
  9. Moich nie ma za dużo, ale jeśli któryś okaże się przydatny to jak najbardziej możesz 🙂 W sumie prawie wszystkie moje są zgromadzone w jednym miejscu o tutaj, tak może będzie Ci wygodniej je przejrzeć niż szukać gdzieś w relacjach na Forum.
  10. Hej, zapraszam Was serdecznie do licytacji mojego astroobrazu, odbywa się ona w komentarzach do posta, który znajdziecie pod tym linkiem: https://www.facebook.com/groups/455726872925535/posts/457221189442770/ Obraz ma wymiary 50x40 cm, został namalowany akrylami na podobraziu płytowym i ma z tyłu dwa haczyki do powieszenia. Osoba, która go wylicytuje przelewa pieniądze na jedną z organizacji, która jest wymieniona w opisie grupy. Licytacja trwa do 3.03 do godz. 20:00.
  11. Dziękuję! Oj w samym Krakowie wciąż jest paskudnie, ale takie Mogilany już moim zdaniem są całkiem zadowalające, zwłaszcza przy niedziałających latarniach 😅
  12. 22 lata jeszcze mogą być czy też już się nie łapię? 😁
  13. Wieczorem 2 października przez niebo przewalało się trochę chmur, ale prognozy wskazywały na możliwość obserwacji. @Mareg odebrał mnie, Filipa i lornetę z Borku Fałęckiego w Krakowie, a po drodze okazało się, że od kilku dni nie działają latarnie uliczne w Mogilanach, co było kolejną wskazówką, że ta noc może być naprawdę ciekawa. Po przyjeździe zaczęliśmy od planet i lornetek (Nikon EX 7x35, Vortex Viper 8x42, BGSz 2.3x40). Wenus wisiała już za nisko, ale Jowisz i Saturn dopiero zaczynały być widoczne, wznosząc się na południowo wschodnim niebie. Po zaprzęgnięciu do pracy Taurusa 12” i ED 80 mm okazało się, że seeing jest paskudny, ale im wyżej wspinały się gazowe giganty, tym stawał się on coraz bardziej stabilny. Zwłaszcza po kolacji, którą ugościła nas żona Marka, zauważalna była spora zmiana wspomnianego parametru – Saturn prezentował pas równikowy i przerwę Cassiniego przez jakieś 50% czasu, zaś cień rzucany przez planetę na jej pasy nadawał całemu widokowi trójwymiarowości, której nie powstydziłaby się lornetka. Złapało się też sporo księżyców „Władcy Pierścieni”. Jowisz pokazał kilka pasów i trochę nieregularności. A potem były już DSy. Veil w zestawie Taurus + platforma paralaktyczna + Pentax XW 30 mm + Lumicon O-III 3 gen. prezentował się rewelacyjnie. Już pomijając niezwykle skomplikowane i rozgałęziające się fraktalnie części zachodnią i wschodnią, wylazło całkiem sporo kłaków pomiędzy nimi a Trójkątem Pickeringa. Aaale, z okularem APM XWA 20 mm 100° było jeszcze lepiej! Ciemniejsze tło lepiej uwydatniło struktury tej pozostałości po supernowej, a kłaków wylazło jeszcze więcej – posiłkując się poniższą mapką, którą zapisałam kiedyś z wątku Pawła ustaliliśmy, że na pewno mamy NGC 6979 i 6974, E, A, J, I, D. Być może było tego więcej, jednak widok był tak absorbujący, że nie zapisywałam tego na bieżąco. Nawiasem mówiąc, wszystkie notatki z tej nocy sporządziłam między kolejnymi obiektami albo w przerwach na dogrzanie się. Na Kompleks Veila spojrzałam też swoją wierną APM 25x100 – jak zwykle pokazała mi część wschodnią mieniącą się niczym delikatny łańcuszek zawieszony na szyi. Zachodnia część mignęła mi chyba tylko przez chwilę. W Taurusie kolejnym celem był Crescent. Marek trochę musiał się posiłować z odpowiednią konfiguracją osprzętu, ale ostatecznie O-III z okularem APM 20 mm pokazały nam ładne i nieregularne € z jaśniejszą dolną częścią. Ciekawie było zobaczyć ten obiekt po raz pierwszy od wielu lat. M57 w 25x100 jawiła się jako maleńkie, zielonkawe kółeczko unoszące się między gwiazdami, za to w 12” była potężna i warstwowa. M27 w lornecie była mglistym ogryzkiem pośród wielu diamentów, zaś w Newtonie ukazywała swój centralny brylant. Helix w Taurusie prezentował się niczym czarnobiałe i nieco rozmyte zdjęcie. W mojej APM dostrzegłam go ledwo, ale ruszając lornetą byłam w stanie stwierdzić ten fakt na pewno. Oj warunki w rejonie Ślimaka nie powalały, zresztą większość czasu po firmamencie przewalały się cienkie chmury, a my tylko celowaliśmy w dziury pomiędzy nimi. Taurusowi Mgławica Mrugająca pokazała na wprost obtulony dwoma warstwami gazu żarzący się rdzeń dawnego słońca, pozbywając się przy tym cechy, od której wzięła się jej nazwa – w tym powiększeniu (kilkaset razy) nie potrafiła już zamrugać. Największa sąsiadka naszej galaktyki, M31, pochwaliła się dwoma ciemnymi pasmami i parą towarzyszek, jednak to mniejsza M33 wywarła na nas potężniejsze wrażenie – wielka, i choć początkowo bardzo słaba z uwagi na sunące cirrusy, potem pokazała swój urok i jeden z obłoków wodoru – prawdopodobnie NGC 604, choć początkowo myśleliśmy, że to NGC 592. A obłok ten przepiękny i rozmyty jaśniał w kilkusetkrotnym powiększeniu w pobliżu drobnej gwiazdki lśniącej na tle galaktyki. O ile sama M33 w tym powiększeniu była już niezbyt widoczna, to jej centrum wciąż świeciło. Po wymienieniu okularu na dłuższy i zastosowaniu Oriona Ultrablock, mieliśmy wrażenie spiralnej struktury, galaktyka była zakręcona w dobrą stronę, więc to chyba to. W czasie, gdy ja i Marek dywagowaliśmy nad opisanymi wyżej celami i ich subtelnymi detalami, Filip zajął się ED 80 i ćwiczył metodę star hoppingu – podawałam mu nazwę jakiegoś obiektu, a on próbował ustawić na niego teleskop. Dzięki temu uraczyliśmy nasze oczy pięknymi kolorami soczystej żółci i głębokiego błękitu Albireo, a także widokami Epsilonów Lutni, δ Cygni oraz M15. Z Filipem znaleźliśmy też chwilę, by nasycić się szerokimi polami markowych lornetek – szczególne wrażenie zrobił na nas wspomniany Vortex Viper, a jeszcze większe – jego cena – ponad 2000 zł za taką lornetkę to trochę za dużo na studencką kieszeń, ale trzeba mu oddać – lekki jest i daje piękne widoki. Zrobiło się nam zimno, jednak przed przerwą na ciepłą herbatę wypaliliśmy jeszcze nasze siatkówki Jowiszem. O Bohrze! Wielka Czerwona Plama była cudowna, brzoskwiniowa, odcięta jaśniejszą obwódką od pasa w ciemniejszym, bardziej czerwonobrązowym kolorze, który nawiasem mówiąc sam w sobie miał nieregularną strukturę. Drugi pas równikowy równie piękny, w trochę jaśniejszym odcieniu rdzawego brązu, także przyozdobiony niewielką burzą. Między nimi – mnóstwo jasnych barw budujących skomplikowaną strukturę wokół równika największej planety. Bliżej biegunów – ogrom warstw poskładanych z cieniutkich paseczków ułożonych jeden przy drugim. Cudowności! I tutaj może pozachwycam się jeszcze przez chwilę barwami obrazów ukazywanych przez EDka – wielokrotnie słyszałam ochy i achy na ten temat, ale dopiero tej nocy zobaczyłam i uwierzyłam. Albireo było przepiękne, jednak to, jak pokazał planety, to po prostu mistrzostwo. Podczas gdy odcienie w Newtonie wydawały się wyblakłe i prześwietlone, w ED ociekały wręcz soczystością. Były tak wyraźne! Po powrocie zaczęliśmy od NGC 7331, zarówno w APM, jak i w Taurusie, jednak w obu zaprezentowała się dość podobnie – ot długa i cienka mgiełka. Marek spróbował zasadzić się na Kwintet Stephana w 12”, ale zakończyło się to klęską – na pocieszenie była NGC 7217, która sama wpadła mi w oczy w dużej dwururce. Gdzieś po drodze Filip wymiękł i wrócił do grzania się w domu, biedny, zaś ja wyczaiłam jeszcze Gwiazdę Granat. Zasadniczo chyba pierwszy raz ją widziałam, w sumie trochę wstyd, ale jakoś nigdy nie było mi po drodze z Cefeuszem – zawsze kiedy raczyłam się nim zainteresować, wisiał na niebie za wysoko, by obyło się bez bólu szyi. Wracając jednak do samej gwiazdy – była piękna i intensywnie pomarańczowa. A potem miała miejsce chyba najlepsza część całej nocy! Snowball Nebula w 430x! Tyle struktur kotłowało się w jej wnętrzu. Jaśniejsze niteczki przecinały ciemniejsze komory, a wszystko było skąpane w niebieskawym odcieniu. NGC 7027! Lekko prostokątna i o nieregularnej jasności. Z wcięciem w jednej z krótszych krawędzi i prostopadle do niego w dwóch trzecich dłuższego boku przecięta całkowicie. Bardzo ciekawa. A potem numerek niżej - NGC 7026 położona bardzo blisko gwiazdki, maleńka, na wprost jednolita, zaś zerkaniem jakby złożona z dwóch części oddzielonych przerwą, część położona bliżej gwiazdki wydawała się jaśniejsza. Dalej NGC 7008, bardzo urocza bladzizna ulokowana w sąsiedztwie dwóch słońc. Byłam przekonana, że ma jakąś strukturę w swoim wnętrzu, jednak nie potrafiłam określić co konkretnie tam widzę. Marek spróbował dołożyć do niej O-III, ale poskutkowało to jedynie obrazem cyt. „ciemnym jak w dupie/jak z zaślepką”, więc skończyło się na wymianie okularu na dłuższy, dzięki czemu wyraźniej widoczny stał się kształt mgławicy – jaśniejszy „pół-owal” od strony gwiazdek, reszta obiektu słabsza, bardzo delikatna. Dla odmiany od planetarek wzięliśmy się za Kraba – z O-III pokazał w swoim wnętrzu sporo farfocli, zwłaszcza w dłuższym okularze zerkaniem można było dopatrzeć się włóknistych pojaśnień i ciemniejszych komórek pomiędzy nimi. Jasne Plejady otoczone były poświatą, która przy Merope wyglądała na obciętą z jednej strony i jednocześnie rozmywającą się dalej z drugiej. M42. O ja pierdziele. Powiększenia 300x i 430x. Ależ skomplikowane rzeczy dzieją się w jej centrum – siateczka jaśniejszych struktur przeplata się z ciemnymi mgławicami. Ależ trudno to opisać! W trochę mniejszym powiększeniu jej dwa ramiona oplatają się wokół, tworząc zamkniętą strukturę! Niesamowite! Do tego widoku trzeba było aż zawołać Filipa wegetującego w cieple domu, jego też to kupiło. To naprawdę najlepsza M42 w moim życiu, po 5 latach od tamtego szkicu z GSO 10” i dotychczasowej najlepszej wersji tego obiektu w mojej głowie. Nieziemska. Z ciekawości przyłożyłam swojego Piksela do wyciągu Taurusa, "coś" się nawet złapało. Trudno było pozbierać się po tym widoku, ale w końcu zdołaliśmy oderwać teleskop od drugiej najjaśniejszej mgławicy ziemskiego nieba, by następnie skierować go dalej na wschód, do NGC 2392, która w dużym powiększeniu wykazywała wyraźnie warstwową budowę – najjaśniejszy obszar znajdował się w środku, zaś wokół niego rozciągała się podwójna otoczka, słabsza w zewnętrznej części. Przy zerkaniu wydawało mi się, że wewnątrz wspomnianego środka wichrowały się jakieś kolejne pojaśnienia. A dalej – Kocie Oko, ależ z niej jasna franca, i to mimo zalegania nisko w krakowskiej łunie. Zerkaniem wyraźnie ukazała pojaśnienia w swojej strukturze, wyglądała jak kwiatuszek z duża liczbą płatków, widoczne były też te „dzyndzelki” na obu jej końcach. Wsadziliśmy jeszcze w wyciąg dłuższy okular, żeby spróbować złapać jej halo (btw dzięki za tamten szkic @Erik68). W tych warunkach nieszczególnie spodziewaliśmy się sukcesu, ale kurczę! Zerkaniem ukazało się pojaśnienie wokół oka, i to bardziej podobne do okręgu niż koła – jego zewnętrzna część była najjaśniejsza. Oboje potwierdziliśmy ten sam widok, więc chyba się udało! Należy oczywiście oddać, że zastosowaliśmy tutaj filtr O-III. Tym niespodziewanym sukcesem zakończyliśmy DSową przygodę tamtej nocy. Na koniec oglądaliśmy jeszcze wąski sierp Księżyca, który wzniósł się ponad horyzont już jakiś czas wcześniej. Po 4 wróciliśmy z Filipem do akademika. I pomijając krótki okienny epizod z końca grudnia to były jak na razie moje ostatnie obserwacje. Trzymajcie kciuki, żeby się to prędko zmieniło! Ps W tytule przezornie pojawia się "część I", bo choć drugich obserwacji jeszcze nie było, to jest jakaś szansa na powtórkę. 😄
  14. Mnie się podoba, fajnie zobaczyć Rozetę w nowym, ciekawym wydaniu, a nie kolejną w takich samych barwach jak dziesiątki innych. 😅
  15. Pod względem technicznym się nie wypowiem, bo astrofoto to nie moja działka, ale widzę, że na zdjęciu złapała się jeszcze mała gratka - mgławica WeBo 1 😄
  16. Ta ilość obiektów wynika trochę z tego, jak wyglądają u mnie obserwacje, otwieram Interstellarum na gwiazdozbiorze, który mam przed sobą na niebie i jadę po kolei co tam jest zaznaczone, oczywiście pomijając obiekty oznaczone jako słabizny dla większych teleskopów. 😄 Rzadko kiedy mam jakieś konkretne cele czy listy obiektów, tak miałam za czasów teleskopowych, ale lornetka nauczyła mnie trochę większej płynności w poruszaniu się po niebie. No ale tak to jest, kiedy w polu widzenia mieści się wiele obiektów na raz. 😁 Dziękuję! To głównie dlatego, że te obserwacje prowadziłam dosłownie kilka dni przed wyjazdem na wakacje, więc nie zdążyłam ich opisać we wrześniu, a potem już zaczął się semestr inżynierski na studiach i jak już miałam coś pisać to wolałam skupić się na inżynierce. 😅 Ale na szczęście mam notatnik, w którym spisuję obserwacje, więc co się odwlecze, to nie uciecze. W sumie jeszcze jedne październikowe obserwacje u @Mareg czekają na spisanie na Forum. 🙂 Jeśli chodzi o te zdjęcia, to właśnie Pixele robią je zaskakująco dobrze - naświetlają niebo trochę ponad 4 minuty i jakoś tak to składają, że gwiazdy nie są rozjechane. Nie jest to wielka astrofotografia, ale spisuje się bardzo dobrze do takiego dokumentowania nocy obserwacyjnych czy robienia pamiątkowych zdjęć na koniec sesji. 😇
  17. 8/9.09.2021 - Noc Zimowego Nieba Jest około 1:30. Na polu zimno i wilgotno, więc zostaję w domu, ale ponieważ nie mam ochoty na jesienne niebo zza kuchennego okna, przenoszę się pod okno w izbie z widokiem na wschód. Wprawdzie jest tam jakaś łuna od kościoła i tych wszystkich inwałdzkich parków miniatur, ale są też piękne i jasne zimowe gwiazdozbiory, które później wznoszą się już zbyt wysoko, by dostrzec je z kuchni. Rozstawiam APM 25x100 i zaczynam od pięknych i jasnych Plejad, ale zaraz otwieram Interstellarum, żeby rozejrzeć się za czymś konkretnym. Kryształowa Kula brzmi dobrze. Celuję w Do 14, kieruję się po paru gwiazdach na północ i do trafiam do celu – NGC 1514 od razu widać, jest jaśniejsza od części okolicznych słońc i zachowuje się trochę jak Mgławica Mrugająca, mam też wrażenie niebieskawego odcienia. Przemieszczam się do kolejnego obiektu… i dobra. Możecie mi głowę ukręcić, ale jestem pewna, że widziałam NGC 1579. Nie udało mi się znaleźć jaką ma jasność, ale zerkaniem na pewno wyskoczyła! Jak są te trzy gwiazdy w Perseuszu, 56, 55 Per i Σ533, a potem na północny wschód idą w podobnych odstępach podobnej jasności inne gwiazdy, to miedzy trzecią a czwartą z nich, bliżej tej trzeciej i lekko na południe od linii je łączącej widziałam rozmyte pojaśnienie. Upewniałam się kilka razy i za każdym razem ona tam była! Schodzę na chwilę w okolice Hiad nim zdążą schować się za świerk i na wschód od nich napotykam sporą i ładną gromadę NGC 1647. Niżej, przy tarczy Oriona, odnajduję zabawnie wyglądającą, jakby przedzieloną na pół NGC 1662. Z pobliską eNGieeCką o numerze o jeden wyższym jest już trochę gorzej, ale nic dziwnego – po sprawdzeniu okazało się, że ma ponad 14 mag... Dalej zaliczam przepiękną wielokrotną Sh 49, w której wyłapuję 3 składniki – pierwszy jest biały, ale z nutką żółci, chociaż może być ona złudzeniem z uwagi na niebieskiego towarzysza. Do tego trzeci składnik – bladziutki, nieśmiały i delikatny, niestety nie zapisałam jaki dostrzegłam w nim odcień. Niemniej, bardzo piękna gromadka. A propos gromad, zahaczam jeszcze o NGC 1817 i 1807. Przy ζ Tau Krab od razu wpada w oko. Z NGC 2026 jest trochę gorzej w obfitym roju gwiazd, ale w końcu identyfikuję, które należą do gromady. Wyżej znajduję nałożone na siebie NGC 1746 i 1750, i chyba także 1758. Przenoszę się do Woźnicy, bo zaraz ucieknie nad okno. Och, ile tam jest gwiazd! Wpierw podziwiam okolice Kapelli, po czym przechodzę ku ε Aur i pobliskiej NGC 1664. Krążę po całym gwiazdozbiorze. Jest cudowny! Przesuwam pole widzenia od η Aur do ρ i λ Aur, między dwoma ostatnimi zauważam strzałkę ułożoną z gwiazd, o, Cr 62 jest jej fragmentem. Niedaleko łapię zagubioną pośród gwiazd i drobną NGC 1857, a kawałek dalej, blisko układu słońc przypominającego „L”, sięgam po NGC 1778. Niżej wiszą ASCC 15 i wychylająca się zza diafragmy potężna M38! W pobliżu przytula się NGC 1907. Ale tu jest tłoczno! Nieopodal skrzy się mniejsza, ale za to bardziej skondensowana M36. O, chyba mam NGC 1931 (albo St 9), coś tam definitywnie jest, ale nie wiem co. Och, pole widzenia przecina meteor! Potężna Mel 31, to jest coś! Obok kotłują się Teu 89, Do. 18 i NGC 1893. Liczyłam trochę na IC 410, ale nic tam nie wypatrzyłam. Na Płonącą Gwiazdę (IC 405) też chyba nie ma co liczyć, jedyne co tam widzę to zmniejszona liczba gwiazd. Do IC 417 zapewne też trzeba filtra i ciemniejszego nieba, ale przynajmniej na gromadę St 8 wystarczy to co mam. Zsuwam się jeszcze w rejon Oriona i Bliźniąt. Piękna NGC 2169 i okolice 69 Ori, Głowy Małpy niestety nie dostrzegam. Oj czuję się już zmęczona i oczy mi się kleją, ale łapię jeszcze NGC 2281. W kwestii galaktyk NGC 2344 i 2537 nie mam pewności, coś mi mignęło w obu przypadkach, ale podchodzę do tego sceptycznie. Jest po 4, kończę. 9/10.09.2021 Północ, miejscówka jak ostatniej nocy, zaczynam obserwacje. Startuję przy η Per i pobliskiej gromadce St 23. Niestety w kierunku Mgławicy Serce widzę już tylko górną ramę okna, zmierzam więc w inną stronę – piękna kaskada Kemble’a nie mieści się w polu widzenia. A na jej terenie – NGC 1502. O, i chyba wyzerkuję NGC 1501, ledwo, ale coś tam było! Wędruję w dół. Okolice serca Perseusza są takie cudowne i bogate! Krążę po okolicy. Hm, jeśli Σ446 należy do gromady NGC 1444, to mogę uznać, że ją widziałam. Zdaje się, że widzę też drobną mgiełkę gromady NGC 1496, zaś za rogiem (diafragmą) czai się potężne cielsko Barnarda 9! Wracam do poprzednich rejonów. Mieszczące się razem w polu widzenia gromady NGC 1528 i 1545 dobitnie ukazują różnice między sobą – ta druga wydaje się być mniej liczba od pierwszej, ale jednocześnie jej gwiazdy świecą jaśniej i wyraźniej. Przywodzi to na myśl parę M46 i 47. W pobliżu z ciekawości zerkam na okolice mgławicy NGC 1491 i przyznam, że nie wiem co myśleć – niby widziałam zerkaniem jakieś rozmydlenie tworzące kąt prosty z gwiazdami λ i 43 Per, ale może po prostu jakaś gwiazdka mnie zmyliła? Nieco poniżej wyłapuję jeszcze lekko mrowiącą NGC 1513 i wracam do świecącego i kipiącego serca Perseusza, czyli Mel 20. W pobliżu łapię pięknie ulokowaną przy jaśniejszych gwiazdach i delikatną NGC 1245, a potem niepozorną ASCC 11. Tam, gdzie chciałam się skierować w następnym kroku, była już ściana, więc musiałam zawrócić. W ten sposób spotkałam się z NCG 1342 i, o matko! Ale ona jest piękna! Stingray Cluster! Totalnie wygląda jak płaszczka! Jestem zakochana! Po wielu minutach odsuwam wreszcie oczy od okularów i widoku Płaszczki, i spoglądam w stronę Woźnicy. O, a co to za jasna gwiazda? Ta która się porusza i właśnie zaczęła przygasać? 1:05, zapamiętuję i dzwonię do Filipa. Myślałam, że to może któryś z pozostałych Iridium, ale sprawdził i w sumie nie wiadomo co to było. Po tym wydarzeniu zrobiłam sobie krótką przerwę na przenosiny do kuchni – za oknem w pokoju zaczęły mi się już przewijać obiekty przerabiane poprzedniej nocy... Krążę po niebie z BGSz i Nikonem, po czym celuję APM we wpadającą od razu w oczy M77. Bez problemu wyzerkuję też sąsiednią NGC 1055. Nie udaje się z NGC 1073 i chyba też 1016, ale za to dość łatwo pojawia się NGC 1052, podobnie NGC 1084 (pominę kilka porażek po drodze). Nie wiem, czy przez chwilę nie mignęła mi NGC 945, zaś jeśli chodzi o kupkę galaktyk zwaną HCG 16 czy też Arp 318, to coś mi tam wyskoczyło, ale nie wiem co konkretnie. 😄 Zaliczam kilka nieudanych prób w okolicy Rigela, po czym udaje mi się z NGC 1788, nie spodziewałam się, że będzie tak jasna! Kręcę się jeszcze po orionowych klasykach, i wracam jeszcze na chwilę do izby, do UMy. Jest po 3:00. Widzę piękne M81 i 82, dalej NGC 2787 ukazuje się dość szybko i pewnie. Wow! NGC 2403 sama wpada w pole widzenia! Wydaje się też trochę nieregularna, ale może to być wina gwiazdki, która na jej tle widnieje w Interstellarum. Łapię jeszcze NGC 2959 i nie tak małą NGC 2976, którą akurat centralnie przecina meteor. Jest 4:18, powoli robi się jasno. Zmykam do spania. 10/11.09.2021 - Noc Wątpliwości Kolejna noc obserwacji z izby, tym razem zabieram się do tego jeszcze wcześniej niż poprzednio – przed północą. Zaczynam od ostatnio na nowo ukochanej przeze mnie M33. Znowu tyle nieregularności i pojaśnień widocznych w jej wnętrzu, i to mimo kiepskiego wciąż przystosowania wzroku do ciemności. Okolice Serca i Duszy są już nad sufitem, więc kieruję się trochę niżej, wciąż zostając jednak w okolicy Chichot. Zgarniam St 2 i ASCC 8, NGC 957, ASCC 9 i Tr 2, i w końcu same Chichoty. Meteor przelatuje w polu widzenia. Niżej, do serca Perseusza. Chyba mam NGC 1161, z 1169 się nie udaje. M34. Wygląda jakby jej bardziej skondensowany środek był otoczony kółeczkiem z gwiazd. NGC 891. Oj długo nie mogłam wypatrzeć tej igły, ale w końcu coś mi tam zerkaniem wyskoczyło. Nie wiem czemu sprawiła mi tyle trudności. Na szczęście NGC 1023 dla odmiany jest widoczna od razu, urocza, podłużna i przytulona do gwiazdek. Hm, czy to możliwe, że wymęczyłam IC 239? Eee, chyba nie… A NGC 1058, to ona czy jakaś gwiazdka? NGC 925 coś mi nie chce się pokazać, za to NGC 890 jest mniej uparta. Ale zaraz, przecież NGC 925 jest spora i chyba po prostu jawi się jako takie lekkie pojaśnienie, o teraz chyba jednak ją widzę! NGC 978 i NGC 1060 znowu sprawiają, że zastanawiam się czy to ta galaktyka, czy gwiazdka… Oj chyba zbyt nieufnie podchodzę do galaktyk z lornety. Oj czuć kiedy wchodzi się w rewiry Barnarda 4, oj mglisto jest w tej okolicy. Chwila, Interstellarum tę samą ciemną chmurę oznacza numerem 4 z jednej strony, a 1 z drugiej, o co chodzi? No w każdym razie jakieś czarno cielsko tam zalega. Hm, NGC 1333 serio jest taka łatwa? Jakaś gwiazdka, jakaś taka mglista. Ah, pamiętam, jak wszyscy focili ją na zlocie rok temu… Ale bym sobie pojechała na taki zlot! Ale wracając… Łapię słońca należące do niejakiej Al-Teu 9. O, i chyba także coś z IC 348. Za to Al-Teu 10 zachowuje się jak normalna gromada, jest z nią o wiele łatwiej i pokazuje więcej gwiazdek. Przenoszę się w okolice Umy i od razu celuję w NGC 2403. Oczarowała mnie wczoraj ta galaktyka. Znowu się przenoszę, tym razem do kuchni, i zasadzam się na NGC 63 w Rybach. Długo nic nie widzę i nie widzę, i nie widzę, ale zamykam oczy, rozciągam szyję i oddycham. Otwieram nagle oczy i coś miga. Powtarzam procedurę i znów coś miga. Czy to znaczy, że ją widziałam? Tę samą metodę powtarzam przy NGC 95, tutaj jestem jeszcze pewniejsza, że coś tam kryje się za zasłoną ciemności. O! Tyle wypatrywania i chyba jest NGC 200, możliwe, że też NGC 198. NGC 194! Ta to na pewno mignęła mi 2 czy 3 razy, gdy intensywnie pochłaniałam wzrokiem pobliską gwiazdkę! Z IC 1613 próbuję dla zabawy, ale nie łudzę się, że coś zobaczę, sądząc po rozmiarze to nie ta jasność powierzchniowa, nie ten kaliber. Za to czy istnieje szansa, że mignęła mi NGC 428? Albo 547? Skaczę na chwilę w górę, by złapać NGC 524, nim ta schowa się za ścianą. Udaje mi się też wyzerkać pobliską NGC 502. Po powrocie NGC 488 wyskakuje bardzo szybko i pewnie, piękniutka! Kilka pobliskich galaktyczek nie chce mi się pokazać, dopiero NGC 520 idzie dosyć szybko. Na koniec biorę się jeszcze za NGC 936, jest widoczna od razu! Potem bawię się jeszcze chwilę telefonem i próbuję porobić jakieś „zdjęcia”. Trochę z głupoty a trochę z ciekawości przykładam mojego Piksela do okularu lornety wcelowanej w M42. Kurde, nie spodziewałam się, że wyjdzie z kolorkami! 😄
  18. 1. Stiopa 2 szt. 2. OnlyAfc 1 szt. 3. Wessel 2 szt. 4. Tayson 2szt. 5. Lukasz83 - 2szt 6. Cyberboss 1 szt 7. Ciekawska 1 szt.
  19. Miałam podobnie, ze zdziwieniem odkryłam, że nie mam NGC 2022 nigdzie w zapiskach z obserwacji ani na liście obiektów, które widziałam. Będę musiała nadrobić te zaległości!
  20. Skromny opis tej gromady znalazłam w zapiskach z obserwacji z listopada 2018, kiedy to dopiero zapoznawałam się z APM 25x100: NGC 2194 - na pierwszy rzut oczu niepozorna plamka pośród ostrych gwiazdek, po pewnym czasie, szczególnie zerkaniem, przejawia ziarnistość. Leży w pięknym otoczeniu, bardzo mi się to spodobało jako całość.
  21. Pochwalę się Wam, że obroniłam wczoraj pracę inżynierską 🙂 Teraz powoli wracam do "normalności" i nadrabiania zaległości, m.in. planuję w końcu napisać zaległe relacje 

    1. Pokaż poprzednie komentarze  14 więcej
    2. Ciekawska

      Ciekawska

      Fizyka środowiska 🙂 

    3. Virus

      Virus

      Gratulacje Pani Inżynier 🙂
      Ależ ten czas leci.

    4. josesebinho

      josesebinho

      Gratulacje!!! 😉

      Teraz pora wskoczyć na poziom wyżej  😉

  22. Hej, także i tegoroczne bombki, już po polakierowaniu, trafiły na aukcję WOŚP, zapraszam serdecznie do licytacji 🙂 https://allegro.pl/oferta/bombki-choinkowe-kosmos-recznie-malowane-unikat-11623657984 Tym razem bombki były inspirowane zdjęciami z Europejskiego Obserwatorium Południowego. Zgodnie z oznaczeniami są na nich: 1. panorama Drogi Mlecznej 2. galaktyki Centaurus A i ESO 510-G13 3. mgławice planetarne NGC 2899 i ESO 456-67 4. airglow i światło zodiakalne nad obserwatorium La Silla (Swoją drogą @jolo albo jakiś inny mod, można prosić o zmianę nazwy tematy na "Astro-bombki licytacja WOŚP"? Nie chcę tworzyć nowego tematu, a taka nazwa może trochę bardziej zwróciłaby uwagę na cel niż jakieś tam bombki 😁)
  23. Wesołych świąt, spokojnego odpoczynku, dużo zdrowia i pogody w nowym roku! 🙂 (udało mi się znaleźć chwilę, żeby pomalować chociaż te 4 bombki, jeszcze tylko muszę je polakierować i w przyszłym tygodniu planuję wystawić je na aukcję WOŚP jak co roku, informacje o tym wrzucę na Forum 😇)
  24. Ciekawska

    Mój obraz

    Mam część obrazów obfotografowanych tak, żeby dało się wydruki robić i nawet parę razy robiłam próbne wydruki, ale potem nie miałam czasu, myślę, że prędzej czy później pojawi się taka możliwość 😃 Pomyślałam, że wrzucę tu kilka zdjęć z otwarcia wystawy, nie chciałam wcześniej, bo jest na nich m.in. obraz, który malowałam dla @Mareg i którego efekt końcowy chciał zobaczyć dopiero na żywo 🙂 A tu jeszcze ten obraz, który malowałam dla Marka, ma wymiary 100x80 cm 🙂
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2020)