Skocz do zawartości

Astronomiczne Wiadomości z Internetu


Paweł Baran

Rekomendowane odpowiedzi

Badania potwierdzają, co pozbawia galaktyki ich gwiazdotwórczego gazu
2021-11-21.

Astronomowie badający pobliski Wszechświat z pomocą ALMA zakończyli właśnie największy w historii przegląd paliwa gwiazdotwórczego w gromadach galaktyk. Ale co ważniejsze, rozwiązują oni wieloletnią astrofizyczną zagadkę: co wygasza galaktyki? Badania, które dostarczają najwyraźniejszych jak dotąd dowodów na to, że ekstremalne środowiska w kosmosie mają poważny wpływ na galaktyki, które się w nich znajdują, zostały opublikowane The Astrophysical Journal.
Przegląd VERTICO (Virgo Environment Traced in Carbon Monoxide Survey) miał na celu lepsze zrozumienie procesu powstawania gwiazd i roli galaktyk we Wszechświecie. Wiemy, że galaktyki są wygaszane przez swoje środowisko i chcemy wiedzieć dlaczego, powiedział Toby Brown, stypendysta w National Research Council of Canada i główny autor pracy. To, co VERTICO ujawnia lepiej niż kiedykolwiek wcześniej, to które procesy fizyczne wpływają na gaz molekularny i jak dyktują one życie i śmierć galaktyki.

Galaktyki są wielkimi zbiorowiskami gwiazd, a ich narodziny, ewolucja i śmierć są uzależnione od miejsca we Wszechświecie, w którym żyją oraz od tego, jak oddziałują z otoczeniem. Gromady galaktyk, w szczególności, są jednymi z najbardziej ekstremalnych środowisk we Wszechświecie, co czyni je szczególnie interesującymi dla naukowców badających ewolucję galaktyk.

Gromada w Pannie, będąca domem tysięcy galaktyk, jest najbliższą masywną gromadą galaktyk w Grupie Lokalnej Galaktyk, w której znajduje się Droga Mleczna. Ekstremalne rozmiary i bliskość sprawiają, że gromada jest łatwa do badania, ale posiada również inne cechy, które czynią ją gotową do obserwacji. Gromada w Pannie jest nieco niezwykła, ponieważ posiada stosunkowo dużą populację galaktyk, które wciąż tworzą nowe gwiazdy, powiedziała Christine Wilson, Uniwersytet McMaster i główna badaczka projektu VERTICO. Wiele gromad galaktyk we Wszechświecie jest zdominowanych przez czerwone galaktyki z niewielką ilością gazu i procesów gwiazdotwórczych.

Projekt VERTICO zaobserwował w wysokiej rozdzielczości magazyny gazu 51 galaktyk w Gromadzie w Pannie, ujawniając środowisko tak ekstremalne i niegościnne, że może ono powstrzymać całe galaktyki przed formowaniem gwiazd w procesie znanym jako wygaszanie galaktyk. Gromada w Pannie jest najbardziej ekstremalnym regionem lokalnego Wszechświata, wypełnionym plazmą o temperaturze miliona stopni, ekstremalnymi prędkościami galaktyk, gwałtownymi interakcjami pomiędzy galaktykami i ich otoczeniem, galaktyczną wioską emerytów, a co za tym idzie, galaktycznym cmentarzyskiem, powiedział Brown, dodając, że projekt ujawnił, w jaki sposób usuwanie gazu może zahamować lub wyłączyć jeden z najważniejszych procesów fizycznych we Wszechświecie: powstawanie gwiazd. Usuwanie gazu jest jednym z najbardziej spektakularnych i gwałtownych mechanizmów zewnętrznych, które mogą wyłączyć powstawanie gwiazd w galaktykach, powiedział Brown. Usuwanie gazu zachodzi, gdy galaktyki poruszają się tak szybko przez gorącą plazmę w gromadzie, że olbrzymie ilości zimnego gazu molekularnego są odrywane od galaktyki, tak jakby gaz był zamiatany przez ogromną kosmiczną miotłę. Wyśmienita jakość obserwacji VERTICO pozwala nam lepiej dostrzec i zrozumieć takie mechanizmy.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
NRAO

Urania
Gromada w Pannie. Źródło: ALMA (ESO/NAOJ/NRAO)/S. Dagnello (NRAO)/Böhringer i inni. (ROSAT All-Sky Survey)

https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2021/11/badania-potwierdzaja-co-pozbawia.html

Badania potwierdzają, co pozbawia galaktyki ich gwiazdotwórczego gazu.jpg

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pierwszy udany lot na orbitę firmy Astra Space
2021-11-22.
Amerykańska firma Astra Space przeprowadziła pierwszy udany start orbitalny swojej rakiety Rocket 3.3. Na orbicie umieszczono STP-27AD2 – ładunek testowy Sił Kosmicznych Stanów Zjednoczonych.
20 listopada 2021 r. przeprowadzono kolejny testowy lot rakiety Rocket firmy Astra Space. Rakieta nazwana dokładnie Rocket 3.3 wystartowała o 7:04 rano czasu polskiego z portu kosmicznego na wyspie Kodiak na Alasce.
Rocket 3.3 to już wersja LV007 rakiety Rocket. Kilka wcześniejszych prób poprzednich wersji rakiety zakończyło się niepowodzeniem, chociaż raz było bardzo blisko osiągnięcia orbity. W sierpniu 2021 r. Rocket 3.3 doznała awarii jednego z pięciu silników dolnego stopnia od razu przy starcie. Lot trwał 2,5 minuty jednak rakieta została zdalnie zniszczona w powietrzu z powodu zejścia z poprawnej trajektorii. Wcześniej w grudniu 2020 r. poprzednia wersja rakiety Rocket 3.2 osiągnęła przestrzeń kosmiczną i niewiele brakowało do osiągnięcia pierwszej prędkości kosmicznej, która pozwoliłaby utrzymanie orbity.
Tym razem lot przebiegł w pełni prawidłowo. Dolny stopień działał przez niecałe 3 minuty. Następnie po jego odłączeniu swoją pracę zaczął górny stopień. Ten działał ponad 5 minut. Rakieta wraz z ładunkiem osiągnęła docelową orbitę polarną o wysokości około 500 km. Ładunek Sił Kosmicznych USA nie był fizycznie oddzielany od górnego stopnia.
Wysłany w tym locie satelita STP-27AD2 rejestrował warunki lotu panujące w ładowni rakiety. Informacje te gromadził na potrzeby przyszłych misji wykonywanych przez ten system dla Sił Kosmicznych USA.
Być może jeszcze w tym roku przeprowadzony zostanie kolejny lot rakiety Rocket 3.3, tym razem już w pełni komercyjny. Lot Rocket 3.3 był 108. udaną misją orbitalną w 2021 r.
 
Więcej informacji:
•    Informacja prasowa firmy Astra Space o pierwszej udanej misji orbitalnej
 
Na podstawie: Astra/NSF
Opracował: Rafał Grabiański
 
Na zdjęciu: Rakieta Rocket 3.2 startująca w jednej z poprzednich prób firmy Astra 15 grudnia 2020 r. Źródło: Astra/John Kraus.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/pierwszy-udany-lot-na-orbite-firmy-astra-space

Pierwszy udany lot na orbitę firmy Astra Space.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Start Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba przełożony
2021-11-22.
NASA przesuwa termin startu teleskopu Jamesa Webba na nie wcześniej niż 22 grudnia. Przyczyną problem techniczny, który wystąpił podczas montażu teleskopu w rakiecie.
Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba miał zostać wyniesiony w kosmos 18 grudnia. NASA ogłosiła jednak, że termin musi zostać opóźniony.
Podczas podłączania teleskopu Jamesa Webba do mocowania w rakiecie nośnej doszło do niebezpiecznego incydentu. Jeden z zacisków uległ awarii i urządzenie odłączyło się. Teleskop wpadł w niebezpieczne wibracje.
Konieczne jest przeprowadzenie dodatkowych testów teleskopu, aby sprawdzić czy nie uległ uszkodzeniu. Naukowcy muszą mieć pewność, że opracowywany od ponad 20 lat Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba zadziała zgodnie z planem. Niezwykle skomplikowana konstrukcja już nie raz sprawiała problemy, zwiększała koszty i przesuwała datę startu.
To nie pierwsze opóźnienie startu
Prace nad nowym kosmicznym obserwatorium rozpoczęły się już w 1996 roku. Konstrukcja została od tego czasu przeprojektowana. Teleskop wstępnie był gotowy już w 2016 roku, jednak podczas testów wykryto liczne niedociągnięcia. W czasie próbnego rozłożenia wielowarstwowej osłony przeciwsłonecznej doszło do jej uszkodzenia. Pracy nie ułatwiła pandemia koronawirusa, która znacząco spowolniła tempo przygotowań.
Nowa data startu została ogłoszona 22 listopada na stronie internetowej NASA.
źródło: NASA
Start Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba przełożony. Fot. ESA/CNES/Arianespace
https://nauka.tvp.pl/57054850/start-kosmicznego-teleskopu-jamesa-webba-przelozony

Start Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba przełożony.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Polak odkrył planetoidę zagrażającą Ziemi
2021-11-22.
Polski astronom Kacper Wierzchoś odkrył planetoidę, która może potencjalnie zagrażać Ziemi.
Obiekt o nazwie 2021 VN22 udało się zaobserwować wykorzystując 1,5 – metrowy teleskop w obserwatorium Mt Lemmon w Stanach Zjednoczonych. Planetoida została po raz pierwszy dostrzeżona 13 listopada 2021 roku.
Planetoida może mieć średnicę od 136 do 303 metrów. Okrąża Słońce przecinając na swej drodze orbity Wenus i Ziemi. Z tego względu zalicza się do planetoid potencjalnie niebezpiecznych. Jednak w najbliższym czasie nie stanowi dla nas zagrożenia.
Czym są planetoidy potencjalnie niebezpieczne?
Aby planetoida została zaklasyfikowana jako potencjalnie niebezpieczna (PHA) musi mieć średnicę przynajmniej 140 metrów. Ważna jest też odpowiednia odległość od Ziemi. Orbita planetoidy musi zbliżać się do naszej planety na odległość nie większą niż 7,5 miliona kilometrów. To w przybliżeniu 20 razy więcej niż średnia odległość Ziemi od Księżyca.
Potencjalne zaburzenie orbity PHA może skierować obiekt w kierunku Ziemi. Naukowcy nieustannie monitorują położenie planetoid, aby w razie wystąpienia takiego zagrożenia jak najszybciej zareagować. Obecnie śledzone są ponad 2 tysiące takich obiektów. 157 z nich ma średnicę większą niż kilometr.
Opracowywane są technologie, które w przyszłości mają umożliwić zmianę trajektorii planetoidy lub komety zmierzającej w kierunku Ziemi. Przykładem jest misja NASA DART.
Polski odkrywca komet i planetoid
Doktor Kacper Wierzchoś ma na swoim koncie również odkrycie trzech komet. W kwietniu 2020 roku zaobserwował obiekt C/2020 H3 (Wierzchoś). Z kolei we wrześniu 2021 odkrył swoją druga kometę - P/2021 R4 (Wierzchoś). Trzecim obiektem jest P/2021 U1 (Wierzchoś) z 2021 roku.
Kacper Wierzchoś pracuje jako astronom w obserwatorium Mount Lemmon Observatory. Prowadzi obserwacje w ramach projektu Catalina Sky Survey, poszukując komet oraz planetoid bliskich i zagrażających Ziemi.
źródło: "Catalina Sky Survey - University of Arizona"
Udostępnij na Facebooku
Czy planetoida 2021 VN22 zagraża Ziemi? Fot. Shutterstock
https://nauka.tvp.pl/57054569/polak-odkryl-planetoide-zagrazajaca-ziemi

Polak odkrył planetoidę zagrażającą Ziemi.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Płk Marcin Mazur z oficjalnym powołaniem na stanowisko wiceprezesa POLSA
2021-11-23.
W poniedziałek 22 listopada br. pułkownik Marcin Mazur został powołany przez ministra rozwoju i technologii, Piotra Nowaka, na stanowisko wiceprezesa Polskiej Agencji Kosmicznej (POLSA). Nominacja jest oficjalnym potwierdzeniem wyniku naboru przeprowadzonego w lipcu br.
O zatwierdzeniu zaproponowanej przez Polską Agencję Kosmiczną kandydatury płk Marcina Mazura na stanowisko Wiceprezesa Agencji powiadomiono na stronie internetowej POLSA oraz w mediach społecznościowych. Do chwili powołania, płk Marcin Mazur pełnił obowiązki Szefa Oddziału Rozpoznania Obrazowego w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego. Był odpowiedzialny za rozwój zdolności satelitarnego i  powietrznego rozpoznania obrazowego w perspektywie 15 lat.
Nowy wiceprezes Polskiej Agencji Kosmicznej (POLSA) jest magistrem Wojskowej Akademii Technicznej, wykształconym na kierunku Geodezja i Kartografia. Ukończył także podyplomowe studia na WAT, w specjalizacji „GIS, fotogrametria i teledetekcja w  gospodarce narodowej, obronie kraju i ochronie środowiska”.
Wcześniej płk Mazur pracował w Dowództwie NATO w Niderlandach, gdzie był odpowiedzialny za zabezpieczenie geoprzestrzenne w dane, narzędzia oraz systemy dowodzenia NATO. W swojej karierze zawodowej pełnił również funkcję Przewodniczącego Resortowego Zespołu Zadaniowego ds. Satelitarnego Rozpoznania Obrazowego, powołanego przez MON. Był także Przewodniczącym Polsko-Włoskiej Grupy Operacyjnej dot. współpracy w obszarze satelitarnych systemów obserwacji Ziemi – COSMO SkyMed i OPTSAT-3000. Brał udział w pracach grupy roboczej definiującej Politykę Kosmiczną NATO.
Zgodnie z zapisami znowelizowanej Ustawy o Polskiej Agencji Kosmicznej (z czerwca 2017 r.), Prezes Agencji realizuje swoje funkcje przy wsparciu "nie więcej niż dwóch wiceprezesów". Niemniej, przed powołaniem płk Mazura, do pełnienia tej roli w POLSA pozostawał przypisany jeden urzędujący wiceprezes, którym był Wiceprezes ds. Nauki - dr hab. inż. Marek Moszyński.
Zgodnie z zapisami Ustawy, wiceprezesów POLSA powołuje minister właściwy do spraw gospodarki na wniosek Prezesa Agencji, spośród osób wyłonionych w drodze otwartego i konkurencyjnego naboru. Powołanie ma miejsce po zasięgnięciu opinii Ministra Obrony Narodowej oraz ministra właściwego do spraw szkolnictwa wyższego i nauki.
Fot. Polska Agencja Kosmiczna [polsa.gov.pl]

SPACE24
https://www.space24.pl/plk-marcin-mazur-z-oficjalnym-powolaniem-na-stanowisko-wiceprezesa-polsa

Płk Marcin Mazur z oficjalnym powołaniem na stanowisko wiceprezesa POLSA.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Falcon 9 wyniósł sondę DART w kosmos. Przed nią 10 miesięcy podróży
2021-11-23. Autor: anw. Źródło: Reuters, PAP


W środę po godzinie 7.20 rozpoczęła się misja sondy Double Asteroid Redirection Test (DART). Jej celem jest próba zmiany kursu asteroidy w ramach rozwijanego przez NASA programu obrony planetarnej. Sonda ma uderzyć w satelitę asteroidy Didymos, zmieniając jego kurs o ułamek procenta.

Sonda DART wystartowała z bazy Vandenberg w Kalifornii o godzinie 7.21 w środę polskiego czasu. Została wyniesiona w przestrzeń kosmiczną za pomocą rakiety Falcon 9 należącej do firmy SpaceX. Przed sondą dziesięciomiesięczną podróż do podwójnej asteroidy Didymos oddalonej o 11 milionów kilometrów.
Cel misji DART
Celem misji ma być planetoida Didymos, która jest obiektem zaliczanym do NEO - planetoid bliskich Ziemi. Ma około 780 metrów średnicy. Jej czas obiegu Słońca wynosi dokładnie dwa lata, 40 dni i pięć godzin. To planetoida podwójna - Didymos ma swojego naturalnego satelitę o nazwie Dimorphos. Księżyc Didymosa także nie jest zbyt duży, ma 160 metrów średnicy. Co więcej, planetoidę wraz z księżycem włącza się do grupy PHA, a więc potencjalnie niebezpiecznych asteroid.
Choć asteroida nie stanowi zagrożenia dla Ziemi, Dimorphos posłuży za obiekt doświadczalny mający zademonstrować możliwość zmiany kursu ciała niebieskiego przez celowe zderzenie z pojazdem kosmicznym. Do zderzenia 633-kilogramowej sondy ma dojść późnym wrześniem 2022 roku, przy prędkości 23,7 tysięcy kilometrów na godzinę. Przez większość czasu misji sonda będzie sterowana z Ziemi, jednak przez ostatnie cztery godziny lotu "celowaniem" w asteroidę zajmie się autonomiczny system kontroli stworzony przez NASA.
W środę wystartowała sonda DART
Kolizja zmieni orbitę o ułamek procenta
Według przewidywań NASA uderzenie DART w Dimorphosa zmieni jego orbitę wokół Didymosa o ułamek procenta. Ma to skutkować przyspieszeniem czasu, jaki zajmuje Dimorphosowi okrążenie Didymosa o 10 minut (obecnie jest to 11 godzin 55 minut). Efekt ma być obserwowalny za pomocą teleskopów zlokalizowanych na Ziemi. Zderzenie ma zostać zarejestrowane przez satelitę LICIA Cube stworzonego przez Włoską Agencję Kosmiczną. W kolejnych latach skutki zderzenia będą obserwowane przez misję Hera Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA).
DART będzie pierwszym statkiem kosmicznym, który przetestuje w kosmosie nowy silnik jonowy NASA NEXT-C, napędzany energią słoneczną. - Odpowiedni czas na odchylenie kursu asteroidy jest wtedy, kiedy znajduje się ona tak daleko od Ziemi, jak to możliwe. Im dalej się znajduje, tym mniejszej siły potrzeba, by zmienić jej orbitę wystarczająco wyraźnie, by ominęła nas, zamiast uderzyć w Ziemię - powiedział podczas konferencji prasowej Lindley Johnson, szef programu obrony planetarnej NASA.
Johnson zapowiedział, że misja DART będzie pierwszym z wielu planowanych testów obrony Ziemi przed asteroidami. Oprócz prób zmiany kursu poprzez zderzenie z asteroidą, agencja chce między innymi przetestować metodę "ciągnika grawitacyjnego". Polega ona na umieszczeniu, na dłuższy czas, statku kosmicznego w pobliżu obiektu, co doprowadzić ma do odchylenia jego orbity za pomocą siły przyciągania.
Choć żadna ze zidentyfikowanych dotąd asteroid nie stanowi dla Ziemi zagrożenia w przewidywalnej przyszłości, wciąż wiele obiektów nie zostało jeszcze zaobserwowanych. NASA szacuje, że odkryte zostało około 90 procent asteroid o średnicy większej niż kilometr, ale tylko około 40 procent tych mniejszych. Tymczasem zaledwie 150-metrowa asteroida byłaby w stanie zniszczyć duże miasto i wywołać daleko idące skutki odczuwalne na sporym obszarze.
Autor:anw
Źródło: Reuters, PAP
Źródło zdjęcia głównego: NASA/Bill Ingalls
https://tvn24.pl/tvnmeteo/najnowsze/misja-dart-nasa-sonda-dart-wystartowala-przed-nia-dziesieciomiesieczna-podroz-do-asteroidy-didymos-5499989

Falcon 9 wyniósł sondę DART w kosmos. Przed nią 10 miesięcy podróży.jpg

Falcon 9 wyniósł sondę DART w kosmos. Przed nią 10 miesięcy podróży2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Prof. Wrochna: polskie instytuty i firmy mogą uczestniczyć w wielu elementach programu Artemis
2021-11-23.
W programie Artemis realizowanym z USA jest wiele wątków. Polskie instytuty i firmy na pewno będą miały szansę wziąć w nich udział, dostarczając instrumenty badawcze, np. aparaturę do badania Księżyca i jego powierzchni - powiedział PAP prof. Grzegorz Wrochna, prezes Polskiej Agencji Kosmicznej.
W październiku br. Polska Agencja Kosmiczna podpisała deklarację Artemis Accords. Ma ona otworzyć Polsce drogę do udziału w programach NASA, szczególnie związanych z eksploracją Księżyca i Marsa oraz innych ciał Układu Słonecznego. Trwają już prace projektowe, m.in. nad stacją kosmiczną Gateway, która ma orbitować wokół Księżyca.
PAP: Polski przemysł kosmiczny i krajowe badania w tej dziedzinie mogły zacząć się rozwijać pełną parą dopiero po wstąpieniu Polski do Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Czy podpisanie Artemis Accords może mieć podobnie duże znaczenie?
Prof. Grzegorz Wrochna: Na pewno będzie miało duży wpływ na polski sektor kosmiczny. Jestem o tym przekonany, bo to właśnie polskie firmy wręcz naciskały na Polską Agencję Kosmiczną, aby to porozumienie zostało podpisane.
Oczywiście, współpraca w ramach ESA, wspólne projekty, zwrot składki w postaci zamówień dla polskich firm są dla nas nadal bardzo ważne. Jednak ambicje polskich firm rosną. Chcą one brać udział w projektach także poza Europą, w innych agencjach i oczywiście NASA jest w tym zakresie bardzo atrakcyjna, ponieważ prowadzi wiele ambitnych misji.
PAP: Dzisiaj polskie firmy zajmują się głównie opracowywaniem niedużych podzespołów, np. czujników czy mniejszych elementów mechanicznych. Czy można się spodziewać ewolucji w kierunku bardziej złożonych systemów?
G.W.: Po pierwsze warto zauważyć, że polskie firmy i instytuty wytwarzały już nie tylko drobne komponenty, ale też całe instrumenty badawcze i na tym polu nie mamy się czego wstydzić. Tak też wygląda współpraca przy międzynarodowych misjach. Firmy czy instytuty dostarczają różnego rodzaju elementy, szczególnie instrumenty badawcze. Opracowanie przyrządów do pomiaru różnych parametrów fizycznych, detekcji promieniowania, czy elementów mechanicznych, które np. wbijały się w kometę, czy wwiercały w Marsa to były bardzo odpowiedzialne zadania. Niektóre z nich ESA zleciła Polsce, ponieważ inne kraje sobie z tym nie poradziły. Mamy więc powody, aby być dumni. Szkoda, że tak mało o tym słychać, ale taka jest specyfika projektów kosmicznych.
PAP: To znaczy?
G.W.: Pracuje się nad nimi kilkanaście lat, później następuje kulminacyjny moment, po którym przez kolejnych kilkanaście lat naukowcy w ciszy laboratoriów analizują zgromadzone dane. Media interesują się raczej sensacyjnymi odkryciami np., znalezieniem gdzieś warunków sprzyjających życiu. Mam nadzieje, że będziemy więcej o pracach ekspertów sektora słyszeli, bo rzeczywiście będziemy nie tylko budowali więcej aparatury, ale także coraz większe podsystemy i systemy kosmicznych misji. Ich celem będzie badanie kosmosu, pozyskiwanie informacji o Księżycu i innych ciałach Układu Słonecznego, czy dalekiego kosmosu.
PAP: Kosmiczne projekty to jednak nie tylko nauka i badania, prawda?
G.W.: Druga strona to użytkowe wykorzystanie kosmosu, czyli konkretne technologie - przede wszystkim telekomunikacja, nawigacja satelitarna, optyczne czy radarowe obrazowanie Ziemi, dzięki któremu uzyskujemy informacje absolutnie niezbędne w dziedzinach często niekojarzonych z kosmosem, np. w rolnictwie.
Myślę, że najsilniejszy rozwój polskiego sektora kosmicznego nastąpi właśnie w obszarze „kosmosu użytkowego”. Tego po prostu dzisiaj potrzebujemy. Krajowy Program Kosmiczny, nad którym prace właśnie finalizujemy, jest tak pomyślany, aby te potrzeby nowoczesnego państwa i nas wszystkich były realizowane z pomocą polskiego przemysłu, a nie tylko zakupu technologii z zagranicy. Będziemy więc rozwijać oba kierunki - zarówno badawczo-poznawczy, jak i użytkowy. Pozwoli to na stworzenie rynku usług związanych z technologiami kosmicznymi. Powstanie dzięki temu kolejna, szybko rozwijająca się, dochodowa gałąź gospodarki.
G.W.: Gateway to ważny element, ale planowane są też stałe bazy na Księżycu, który ma być eksplorowany. Być może wydobywane będą z niego rzadkie na Ziemi surowce. Gateway to też przystanek dla misji na Marsa, bo może być łatwiej skompletować statek kosmiczny na orbicie wokół Księżyca, z dostarczanych z Ziemi elementów. Trudno by było wynieść go poza Ziemię w całości. W programie Artemis jest więc wiele tematów, w których polskie instytuty i firmy będą miały szansę wziąć udział, dostarczając instrumenty badawcze, np. aparaturę do badania okolic Księżyca i jego powierzchni, elementy techniczne, ale także oprogramowanie. Bo ono również zaczyna być polską specjalnością w sektorze kosmicznym.
PAP: Wspomniał pan o wydobyciu surowców. Niektórzy twierdzą, że w kosmosie, w tym na Księżycu są ich ogromne zasoby. Grupa inżynierów związanych z AGH twierdzi, że Polska powinna inwestować w tę dziedzinę. Na ile, pana zdaniem, ten pomysł jest realny.
G.W.: Do dzisiaj górnictwo księżycowe, planetarne czy kometarne było przedmiotem tylko literatury science-fiction. Sam oglądałem już dwa filmy o kopalniach Helu-3 na Księżycu. Jednak w najbliższym czasie to się może zmienić, bo technologie wynoszenia ładunków w kosmos tak potaniały i technologia rakietowa tak się rozpowszechniła, że nie tylko duże agencje kosmiczne mogą sobie na to pozwolić. Także komercyjne firmy są w stanie budować rakiety, które mogą dotrzeć na Księżyc i coś z niego przywieźć. Na pierwszy ogień pójdzie więc Księżyc, potem komety, które znajdą się w pobliżu Ziemi. Z tych ciał będzie można rzeczywiście wydobywać rzadkie minerały. Myślę, że pierwsze próby nastąpią w ciągu najbliższych 10 lat, a regularne prace - w ciągu 20 lat. Program Artemis znacznie przyspieszy ten proces.
PAP: A czy możemy liczyć na samodzielne polskie misje, np. księżycowe, czy marsjańskie?
G.W.: Jeśli myślimy np. o Marsie, to zauważmy, że dotychczasowe misje służyły głównie zaspokajaniu ambicji, pokazaniu, że „już tam jesteśmy”. Wartość naukową, czy gospodarczą miały raczej niewielką, choć na pewno pomogły w rozwinięciu nowych technologii. Myślę, że możemy myśleć o pójściu o krok dalej i planować ambitniej, aby nasz udział w misji na Marsa przyniósł duże korzyści naukowe. Możemy to osiągnąć dzięki międzynarodowej współpracy i tutaj wracamy do Artemis Accords.
PAP: A Księżyc?
G.W.: Jeśli chodzi o Księżyc, nie musimy sami budować rakiety, tylko możemy skorzystać z oferty NASA czy firm komercyjnych. Stosunkowo łatwo będzie można przygotować misję, która poleci na Księżyc z pomocą rakiety innego państwa czy podmiotu prywatnego, a sam ładunek i aparatura mogłyby być wytworzone całkowicie w Polsce. Myślę, że w ciągu 10 lat coś takiego może się wydarzyć.
PAP: Kosmiczne badania, projekty i misje potrzebują kadr. Mamy już pierwsze kosmiczne kierunki studiów, czy będą kolejne? Czy podpisanie porozumienia to kolejny bodziec do ich powstania?
G.W.: Rzeczywiście takie kierunki już mamy i Polska Agencja Kosmiczna włącza się w pomoc w ich otwieranie i prowadzenie na kolejnych uczelniach. Czasami są to kierunki dedykowane, a czasami nieco bardziej uniwersalne, np. związane z lotnictwem. Młodzi ludzie chętnie je wybierają, ponieważ mają wtedy szersze perspektywy. Jednocześnie, często bariera kadrowa jest wskazywana jako przeszkoda w rozwoju przemysłu kosmicznego. Z drugiej strony zainteresowanie kosmosem wśród młodych ludzi jest ogromne i na pewno trzeba będzie tworzyć coraz więcej kierunków, albo dedykowanych, albo łączonych z innymi. Chodzi przede wszystkim o kształcenie inżynierów, ale potrzebni są także eksperci z różnych dziedzin, np. biolodzy, lekarze, menedżerowie, finansiści czy prawnicy. Oprócz nowych kierunków typowych studiów można się spodziewać otwierania studiów podyplomowych, czy organizacji dodatkowych kursów ułatwiających znalezienie pracy w branży kosmicznej.
PAP: Mówiliśmy do tej pory głównie o biznesie, a co jeszcze na Artemis Accords zyskają państwowe instytuty, np. uczelnie?
G.W.: Korzyści są obopólne - zarówno dla nauki, jak i dla biznesu. Przy budowie złożonej aparatury naukowej współpracujemy międzynarodowo. Jeśli polscy naukowcy chcą z niej skorzystać, Polska musi wnieść swój wkład do jej budowy - finansowy lub rzeczowy. Przy wkładzie finansowym, pieniądze wracają w postaci zamówień. Przy rzeczowym - wytwarzamy elementy aparatury. Myślę, że to będzie nasz model współpracy z NASA. Naukowcy zdobędą nowe możliwości badawcze, sami będą wnosili wkład do tworzenia tej aparatury. Dzięki temu polskie firmy zdobędą zamówienia na nowe technologie, na których będą mogły znakomicie zarabiać, a przy tym zdobyć doskonałe referencje. Udział w misji kosmicznej jest dla firmy więcej wart niż jakakolwiek nagroda.
PAP: Czy porozumienie będzie też oznaczało większe możliwości zagranicznych wyjazdów dla naukowców i studentów? I czy to zawsze jest korzystne - czy nie zaczną częściej opuszczać kraju?
G.W.: W momencie, gdy taka współpraca jest nawiązywana, naukowcy w naturalny sposób są do niej włączani. Pracujemy też nad tym, aby nowe możliwości otworzyły się dla studentów. Właściwie one już istnieją, tylko z różnych, drobnych powodów formalnych pojawiają się przeszkody. Pracujemy nad tym, aby te kanały udrożnić, także w kierunku współpracy z NASA i JPL. Nie bójmy się przy tym drenażu mózgów. Popatrzmy np. na Chiny, które budują swoją potęgę gospodarczą dzięki Chińczykom, którzy wyjechali do USA czy Europy, nauczyli się wielu rzeczy i wrócili, bo kraj stworzył im korzystne warunki. Polska jako kraj już jest bardzo dobrym miejscem do mieszkania i do pracy. Coraz częściej naukowcy z zagranicy przyjeżdżają do Polski pracować, coraz więcej firm zakłada tutaj swoje oddziały. Myślę, że coraz częściej będziemy obserwować to, co sam przeżyłem. Po siedmioletniej pracy w CERN wróciłem do kraju i mogę rozwijać swoją karierę. Myślę, że coraz więcej młodych ludzi będzie podążało podobną drogą, dzięki współpracy, czy to z ESA, czy to z NASA. Przywiozą do Polski wiedzę i kontakty. (PAP)
autor: Marek Matacz
mat/ ekr/
15.09.2021. Prezes Polskiej Agencji Kosmicznej Grzegorz Wrochna. PAP/Marcin Obara

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C90299%2Cprof-wrochna-polskie-instytuty-i-firmy-moga-uczestniczyc-w-wielu-elementach

Prof. Wrochna polskie instytuty i firmy mogą uczestniczyć w wielu elementach programu Artemis.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Starlink Group 4-1. Nowa dostawa satelitów po dłuższej przerwie
2021-11-23. Mateusz Mitkow.
Satelitarna superkonstelacja komunikacji internetowej firmy SpaceX została rozszerzona 13 listopada br. o kolejne 53 satelity.  Dzięki misji Starlink Group 4-1, firma Elona Muska może pochwalić się wyniesieniem na orbitę ponad 1800 obiektów, które składają się na sieć dostępu internetowego o docelowo globalnym zasięgu. Był to przy tym pierwszy start w programie Starlink od prawie dwóch miesięcy.
Zaledwie kilka dni po udanym locie misji załogowej Crew-3, SpaceX przeprowadziło kolejny start rakiety Falcon 9. Misja Starlink Group 4-1 dostarczyła na orbitę 53 kolejne satelity rozwijanej superkonstelacji. Start odbył się dokładnie 13 listopada o godz. 13:19 czasu polskiego z platformy SLC-40 z kosmodromu Cape Canaveral Space Force Station na Florydzie.
Start odbył się z dobowym opóźnieniem ze względu na niesprzyjające warunki pogodowe. Mimo opóźnienia, odpalenie odbyło się bezproblemowo i już 16 minut po górny stopień rakiety wypuścił satelity na wstępnej orbicie.
Zestaw nowych satelitów został po raz pierwszy umieszczony na orbicie o inklinacji 53 stopni. We wcześniejszym, wrześniowym starcie, firma SpaceX wystrzeliła 51 satelitów Starlink na orbitę o nachyleniu 70 stopni, także na rakiecie Falcon 9.
Pierwszy stopień rakiety (wykorzystany wcześniej m.in. do załogowego lotu testowego statku kosmicznego Crew Dragon) powrócił bezpiecznie lądując na platformie o nazwie "Just Read the Instructions" na Oceanie Atlantyckim. Sieć satelitów SpaceX telekomunikacyjnych na LEO, zostaje tym samym rozszerzona o kolejne 53 satelity.
na wstępnej orbicie.
Czytaj też: Protest firmy Amazon wobec planów rozbudowy konstelacji Starlink
Zestaw nowych satelitów został po raz pierwszy umieszczony na orbicie o inklinacji 53 stopni. We wcześniejszym, wrześniowym starcie, firma SpaceX wystrzeliła 51 satelitów Starlink na orbitę o nachyleniu 70 stopni, także na rakiecie Falcon 9.
Pierwszy stopień rakiety (wykorzystany wcześniej m.in. do załogowego lotu testowego statku kosmicznego Crew Dragon) powrócił bezpiecznie lądując na platformie o nazwie "Just Read the Instructions" na Oceanie Atlantyckim. Sieć satelitów SpaceX telekomunikacyjnych na LEO, zostaje tym samym rozszerzona o kolejne 53 satelity.
Począwszy od wrześniowej misji Starlink Group 2-1, na orbitę trafiają już satelity Starlink w wersji 1.5 (V1.5). Ich podstawowym udoskonaleniem jest obecność terminala laserowego poprawiającego sprawność komunikacji między składnikami superkonstelacji. Rozmieszczanie satelitów w tej wersji będzie kontynuowane w trakcie kolejnych misji.
Superkonstelacja Starlink ma zapewnić globalny dostęp do szybkiego Internetu, zwłaszcza w miejscach, które dotąd były odcięte od dostępu do tradycyjnych połączeń internetowych. Do tej pory usługa została zaoferowana i uruchomiona w co najmniej 14 różnych krajach (także w Polsce), a w kilku innych wnioski oczekują na finalne dopuszczenie.
Biorąc pod uwagę pierwsze testowe wersje satelitów Starlink, SpaceX może pochwalić się dostarczeniem na orbitę łącznej liczby 1844 satelitów. Firma posiada już pozwolenie od Federalnej Komisji Łączności (FCC) na wystrzelenie ok. 12000 satelitów Starlink.
Najnowszy start był także 31. wystrzeleniem Falcona 9 w ramach programu budowy opisywanej konstelacji (jak również 25. misją rakiety Falcon 9 w tym roku). Firma SpaceX ma zaplanowanych jeszcze co najmniej pięć misji przed końcem bieżącego roku, z czego cztery z nich mają wynieść kolejne zestawy satelitów sieci Starlink, a jedna z nich - statek kosmiczny DART (Double Asteroid Redirection Test), który ma zademonstrować technikę wpływania na trajektorie asteroid (potencjalnie zagrażających Ziemi). Start misji DART został zaplanowany na 24 listopada z Bazy Sił Kosmicznych Vandenberg w Kalifornii.
Fot. SpaceX [spacex.com]

Starlink Mission
https://www.youtube.com/watch?v=AtmtP4vouSY

https://www.space24.pl/starlink-group-4-1-nowa-dostawa-satelitow-po-dluzszej-przerwie

Starlink Group 4-1. Nowa dostawa satelitów po dłuższej przerwie.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mity wśród Gwiazd: Gwiazdozbiór Sekstantu
2021-11-23. Natalia Kowalczyk  
Gwiazdozbiór Sekstansu – lub Sekstantu, bo obie te nazwy są prawidłowe – leży na południowym niebie. Jest to słabo widoczny gwiazdozbiór, znajdujący się w rejonie równika niebieskiego. Konstelacja została stworzona przez polskiego astronoma Jana Heweliusza w XVII wieku.
Sekstans to 47. co do wielkości konstelacja, jedna z 15 równikowych. W Polsce gwiazdozbiór widoczny jest zimą i wiosną. Nieuzbrojonym okiem można w nim zobaczyć 25 gwiazd. Konstelacja położona jest na południe od Lwa, sąsiaduje również z Hydrą i Pucharem. Należy do rodziny konstelacji Herkulesa m.in. z Koroną Południową, Centaurem, Wężem oraz Trójkątem Południowym.
Z konstelacją Sekstansu nie wiążą się żadne mity. Heweliusz pierwotnie nazwał konstelację Sextans Uraniae od instrumentu, którego używał do mierzenia pozycji gwiazd. Sekstans to optyczny przyrząd do mierzenia wysokości ciał niebieskich nad horyzontem.
Sekstans zawiera kilka godnych uwagi obiektów głębokiego nieba, wśród nich galaktykę NGC 3115, galaktyki spiralne NGC 3166 i NGC 3169. Najjaśniejszą gwiazdą w konstelacji jest Alfa Sextantis o jasności 4,49 magnitudo. Sekstans nie zawiera żadnych obiektów Messiera. Z konstelacją Sekstantu związany jest deszcz meteorów, występujący na przełomie października i listopada.
Źródła: Constellation Guide: Sextans Constellation (dostęp 20.11.2021 r.), Jan Ridpath's Star Tailes: Sekstans, The sextant (dostęp 20.11.2021 r.)
Zdjęcie w tle: ESO
Powyższa ilustracja pochodzi z dzieła Jana Heweliusza pod tytułem „Uranographia” i przedstawia rysunek sekstansu na tle tworzących je gwiazd. Źródło: Wikimedia Commons; Johannes Hevelius
Powyższy fragment mapy nieba przedstawia gwiazdozbiór Sekstansu w towarzystwie otaczających je konstelacji. Białymi okręgami oznaczone są obiekty katalogu Messiera. Źródło: Wikimedia Commons

Sekstant firmy Carl Plath, model z ok. 1885 r. Źródło: Wikimedia commons


Zgrupowanie galaktyk w Sekstansie. Po lewej NGC 3169. Po prawej NGC 3166. W dolnym prawym rogu NGC 3165. Pierwsze dwie są związane grawitacyjnie. Źródło. ESA

https://astronet.pl/autorskie/mity-wsrod-gwiazd/mity-wsrod-gwiazd-gwiazdozbior-sekstantu/

Mity wśród Gwiazd Gwiazdozbiór Sekstantu.jpg

Mity wśród Gwiazd Gwiazdozbiór Sekstantu2.jpg

Mity wśród Gwiazd Gwiazdozbiór Sekstantu3.jpg

Mity wśród Gwiazd Gwiazdozbiór Sekstantu4.jpg

Mity wśród Gwiazd Gwiazdozbiór Sekstantu5.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Incydent z Teleskopem Jamesa Webba - start ponownie przełożony
2021-11-23.
NASA wyraźnie nie ma szczęścia z Kosmicznym Teleskopem Jamesa Webba. W trakcie prac na kosmodromie w Gujanie Francuskiej wydarzył się incydent, który spowodował kolejne już przesunięcie daty startu.
Amerykańska agencja kosmiczna wielokrotnie przekładała plany startu teleskopu JWST, nazywanego często następcą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Najnowsza wersja przewidywała wystrzelenie teleskopu 18 grudnia 2021 roku. Ale już jest nieaktualna.
Wydawało się, że może tym razem uda się dotrzymać terminu, bo teleskop dotarł już do Gujany Francuskiej (12 października przypłynął statkiem) i rozpoczęto przygotowania do startu z kosmodromu w Kourou. Teleskop ma być stamtąd wyniesiony przy pomocy europejskiej rakiety Ariane 5.
W trakcie przygotowań zdarzył się niestety incydent w laboratoriach będących pod nadzorem firmy Arianespace. Technicy przygotowywali przymocowanie teleskopu do adaptera, aby następnie dokonać integracji z górnym członem rakiety nośnej. Nagle jednak zwolniła się opaska zaciskowa mocująca teleskop do adaptera, co było nieplanowane. Zdarzenie to spowodowało wibracje w całym teleskopie.
W reakcji na to NASA powołała natychmiast zespół do zbadania sprawy oraz przeprowadzenia dodatkowych testów, które wykażą czy żaden z komponentów nie uległ uszkodzeniu. Więcej informacji ma zostać podanych po zakończeniu testów, czyli pod koniec tygodnia. Aktualnie wiadomo, że teleskop osiągnie gotowość startową nie wcześniej niż 22 grudnia.
Projekt Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba prowadzony jest przez NASA, Europejską Agencję Kosmiczną (ESA) oraz Kanadyjską Agencję Kosmiczną (CSA).
Więcej informacji:
•    NASA Provides Update on Webb Telescope Launch
 
Autor: Krzysztof Czart
Źródło: NASA / ESA
 
Na ilustracji:
Artystyczna wizja Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba w trakcie wynoszenia przez rakietę Ariane 5. Źródło: ESA / D. Ducros.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/incydent-z-teleskopem-jamesa-webba-start-ponownie-przelozony

Incydent z Teleskopem Jamesa Webba - start ponownie przełożony.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj zaczyna się konferencja "O Lemie i kosmosie"
2021-11-23.
23 i 24 listopada potrwa konferencja poświęcona podsumowaniu Roku Lema 2021. Odbędzie się w formie hybrydowej: w Warszawie oraz jako transmisja online na YouTube. Urania objęła wydarzenie patronatem medialnym.
Trwający obecnie Rok Lema 2021 dobiega ku końcowi. Polska Agencja Kosmiczna oraz Ministerstwo Rozwoju i Technologii postanowiły zorganizować konferencję podsumowująca tę inicjatywę.
W pierwszy dniu odbędzie się panel, na który zaproszeni zostali naukowcy, następnie panel literacki oraz panel o nazwie "Młody kosmos w Polsce", a w trakcie drugiego dnia poznamy udział polskich podmiotów w aktualnie realizowanych misjach kosmicznych oraz propozycje przyszłych misji i projektów technologicznych
Wydarzenie będzie miało formułę hybrydową. Dla wszystkich uczestników dostępne będzie poprzez fanpage POLSA na Facebooku i YouTubie. Stacjonarnie wydarzenie będzie miało miejsce w Warszawie, w Ministerstwie Rozwoju i Technologii, w sali „Pod Kopułą”.
Patronat mediany nad wydarzeniem objęły: space24.pl, Urania, Astronarium, Kosmonauta.net, Newseria. Szczegółowy program konferencji dostępny jest na stronie Polskiej Agencji Kosmicznej.
Agenda konferencji
23 listopada 2021 r.
10.00 - 10.05 Rozpoczęcie spotkania
10.05 - 10.15 Wystąpienie przedstawiciela Ministerstw Rozwoju i Technologii
10.15 - 10.25 Wystąpienie przedstawiciela MEiN/MKiDN
10.25 - 10.35 Wystąpienie prezesa POLSA prof. Grzegorza Wrochny
10.35 - 11.10 Wykład wprowadzający
11.10 - 12.35 Panel naukowy
prof. Łukasz Wyrzykowski - Astrofizyk, specjalista od badania czarnych dziur
prof. Iwona Stanisławska - Dyrektor Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauki
dr Łukasz Lamża - Dziennikarz naukowy, filozof, pracownik Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych Uniwersytetu Jagiellońskiego
prof. Leszek Błaszkiewicz - Radioastronom, popularyzator nauki, nowelista sci-fi, naukowo związany z Uniwersytetem Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie
prof. Andrzej Niedzielski - Astrofizyk, odkrywca egzoplanet, naukowo związany z Uniwersytetem Mikołaja Kopernika w Toruniu
12.35 - 13.15 Lunch
13.15 - 15.00 Panel literacki
Przemysław Rudź - Geograf, popularyzator astronomii i nauk o Ziemi, muzyk, pracownik Departamentu Edukacji Polskiej Agencji Kosmicznej
Michał Kłodawski - Pisarz sci-fi
Lukasz Marek Fiema - Polska Fundacja Fantastyki Naukowej
Jakub Płodzich - Dyrektor Fundacji Instytut Polska Przyszłości
Rafał Kosik - Pisarz sci-fi
Jan Pomierny - Założyciel studia Science Now, jeden z twórców Pawilonu Polski na Wystawie Światowej EXPO 2020 w Dubaju
prof. Louisa Hall - Profesor uniwersytetu IOWA, pisarka
15.00 - 15.20 Przerwa kawowa
15.20 - 16.30 Panel młody kosmos w Polsce
Leszek Orzechowski - Dyrektor Stacji Badawczej Lunares
Wiktoria Dziaduła - Przewodnicząca Rady Studentów przy prezesie POLSA
Bartosz Sokoliński, Paweł Pacek - Agencja Rozwoju Przemysłu S.A.
Łukasz WIlczyński - Prezes Europejskiej Fundacji Kosmicznej
16.30 - 17.10 Wykład zamykający
17.10 - 17.20 Zakończenie konferencji
 
24 listopada 2021 r.
10.00 -10.05 Rozpoczęcie spotkania, przywitanie gości przez moderatora
10.05 - 10.15 Wystąpienie Prezesa Polskiej Agencji Kosmicznej prof. Grzegorza Wrochny
10.15 - 10.25 Wystąpienie przedstawiciela MRiT
10.25 - 10.35 Wystąpienie przedstawiciela MEiN
10.35 - 10.55 Rozstrzygnięcie konkursu Polskiej Agencji Kosmicznej pt. "Moje kosmiczne wakacje", przedstawiciel POLSA
10.55 - 11.00 Aktualne i przyszłe misje kosmiczne z udziałem Polski, dr Oskar Karczewski, Dyrektor Departamentu Badań i Innowacji, POLSA
11.00 - 11.15 Przerwa kawowa
11.15 - 13.00 Udział polskich podmiotów w aktualnie realizowanych misjach kosmicznych
dr hab. inż. Piotr Orleański - Pracownik naukowy CBK PAN, kierownik Laboratorium Satelitarnych Aplikacji układów FPGA
prof. Agata Różańska - Profesor Centrum Astronomicznego im. Mikołaja Kopernika Polskiej Akademii Nauk
Katarzyna Okulska-Gawlik - Project Manager w Sener Polska Sp. z o.o.
Jacek Kosiec- Wiceprezes Creotech Instruments S.A.
Łukasz Wiśniewski - członek Zarządu, Astronika Sp. z o.o.
Adam Zadrożny, Dominik Rynka - Narodowe Centrum badań Jądrowych
dr Bożena Łapeta - Kierownik Zakładu Teledetekcji Satelitarnej IMGW-PIB
13.00 - 13.40 Lunch
13.40 - 14.55 Propozycje przyszłych misji i projektów technologicznych
prof. Marek Sarna - Astrofizyk naukowo związany z Centrum Astronomicznym im. Mikołaja Kopernika PAN, prezes Polskiego Towarzystwa Astronomicznego, członek Rady POLSA
Grzegorz Zwoliński - Prezes Zarządu SatRevolution
Mikołaj Podgórski - Dyrektor operacyjny, Scanway Sp. z o.o.
Mateusz Wolski - Prezes Zarządu, PIAP Space Sp. z o.o.
Adam Okniński - Sieć badawcza Łukasiewicz - Instytut Lotnictwa
14.55 - 15.10 Przerwa kawowa
15.10 - 15.55 Propozycje przyszłych misji i projektów technologicznych c.d.
Witold Witkowicz - Członek Zarządu ICEYE Polska Sp. z o.o.
dr Marek Stęślicki - Zakład Fizyki Słońca, CBK PAN
Gordon Wasilewski, Astronika sp. z o.o.
15.55 - 16.00 Zakończenie konferencji
Marta Tokarz - Astronika Sp. z o.o.
dr Oskar Karczewski - POLSA
 
Więcej informacji:
•    Komunikat o konferencji na stronie Polskiej Agencji Kosmicznej
•    Link do transmisji
 
Opracowanie: Krzysztof Czart
Źródło: POLSA
Konferencja "O Lemie i kosmosie"
https://www.youtube.com/watch?v=hVUeFJkRhOA

https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/dzisiaj-zaczyna-sie-konferencja-o-lemie-i-kosmosie

Dzisiaj zaczyna się konferencja O Lemie i kosmosie.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Strumień Magellana nad Drogą Mleczną może być pięć razy bliżej niż wcześniej sądzono
2021-11-23.
Nasza Galaktyka nie jest sama. Wokół Drogi Mlecznej krąży kilka mniejszych galaktyk karłowatych – największe z nich to Mały i Wielki Obłok Magellana, widoczne na niebie południowym.
Podczas swojego trwającego miliardy lat tańca wokół Drogi Mlecznej, grawitacja Obłoków Magellana wyrwała z każdego z nich ogromny łuk gazu – Strumień Magellana. Strumień ten pomaga opowiedzieć historię tego, jak powstała Droga Mleczna i najbliższe niej galaktyki oraz jak wygląda ich przyszłość.

Nowe modele astronomiczne opracowane przez naukowców z University of Wisconsin–Madison i Space Telescope Science Institute odtwarzają narodziny Strumienia Magellana w ciągu ostatnich 3,5 mld lat. Wykorzystując najnowsze dane dotyczące struktury gazu, naukowcy odkryli, że Strumień ten może być pięć razy bliżej Ziemi niż wcześniej sądzono.

Odkrycia sugerują, że Strumień może zderzyć się z Drogą Mleczną wcześniej niż się spodziewano, pomagając w formowaniu się nowych gwiazd w naszej Galaktyce.

Pochodzenie Strumienia Magellana było wielką tajemnicą przez ostatnich 50 lat. Zaproponowaliśmy nowe rozwiązanie za pomocą naszych modeli – mówi Scott Lucchini, absolwent fizyki na UW-Madison i główny autor pracy. Zaskakujące było to, że modele znacznie przybliżyły Strumień do Drogi Mlecznej.

Nowe modele dostarczają również precyzyjnych przewidywań co do tego, gdzie można znaleźć gwiazdy w Strumieniu. Gwiazdy te zostałyby wyrwane ze swoich macierzystych galaktyk wraz z resztą gazu w Strumieniu, ale tylko kilka z nich zostało wstępnie zidentyfikowanych. Przyszłe obserwacje teleskopowe mogą w końcu dostrzec gwiazdy i potwierdzić, że nowa rekonstrukcja pochodzenia Strumienia jest poprawna.

To zmienia paradygmat Strumienia, mówi Lucchini. Niektórzy sądzili, że gwiazdy są zbyt słabe, aby je zobaczyć, ponieważ są zbyt daleko. Ale teraz widzimy, że Strumień znajduje się w zasadzie w zewnętrznej części dysku Drogi Mlecznej.

To wystarczająco blisko, aby je dostrzec, mówi Elena D'Onghia, profesor astronomii na UW-Madison i opiekunka projektu. Przy obecnych urządzeniach powinniśmy być w stanie znaleźć gwiazdy. To ekscytujące, mówi.

Lucchini, D'Onghia i naukowiec z Space Telescope Science Institute Andrew Fox opublikowali swoje odkrycia w The Astrophysical Journal Letters 8 listopada 2021 roku.

Najnowsza praca została oparta zarówno na świeżych danych, jak i na innych założeniach dotyczących historii Obłoków Magellana i Strumienia. W 2020 roku zespół badawczy przewidział, że Strumień jest otoczony przez dużą koronę ciepłego gazu. Włączyli więc tę nową koronę do swoich symulacji, jednocześnie uwzględniając nowy model galaktyk karłowatych, który sugeruje, że mają one stosunkowo krótką historię orbitowania wokół siebie – zaledwie ok. 3 miliardy lat.

Dodanie do problemu korony zmieniło orbitalną historię obłoku – wyjaśnia Lucchini.

W tej nowej rekonstrukcji, gdy galaktyki karłowate były przechwytywane przez Drogę Mleczną, Mały Obłok Magellana orbitował wokół Wielkiego Obłoku Magellana w przeciwnym kierunku niż wcześniej sądzono. Gdy orbitujące galaktyki karłowate odbierały sobie nawzajem gaz, wytworzyły Strumień Magellana.

Orbita o przeciwnym kierunku pchała i ciągnęła strumień w kierunku Ziemi, zamiast rozciągać się dalej w przestrzeń międzygalaktyczną. Najbliższe podejście Strumienia będzie prawdopodobnie zaledwie 20 kiloparseków od Ziemi, czyli około 65 000 lat świetlnych stąd. Same Obłoki znajdują się w odległości od 55 do 60 kiloparseków.

Zmodyfikowana odległość zmienia nasze rozumienie Strumienia. Oznacza to, że nasze szacunki dotyczące wielu właściwości Strumienia, takich jak masa i gęstość, będą musiały zostać zrewidowane – mówi Fox.

Jeżeli Strumień jest tak blisko, to prawdopodobnie ma on tylko ⅕ wcześniej szacowanej masy. Zbliżenie się strumienia oznacza, że gaz ten zacznie łączyć się z Drogą Mleczną za około 50 mln lat, dostarczając świeżego materiału potrzebnego do rozpoczęcia procesu narodzin nowych gwiazd w Galaktyce.

Gwiazdy w samym Strumieniu Magellana wymykały się badaczom przez dziesięciolecia. Jednak nowe badania sugerują, że być może po prostu szukali oni w złym miejscu.

Ten model mówi nam dokładnie, gdzie powinny się znajdować gwiazdy – mówi D'Onghia.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
University of Wisconsin-Madison

Urania
Widok gazu w Układzie Magellanów tak, jak by to wyglądało na nocnym niebie. Obraz ten, zaczerpnięty bezpośrednio z symulacji numerycznych, został nieco zmodyfikowany dla estetyki. Źródło: COLIN LEGG / SCOTT LUCCHINI
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2021/11/strumien-magellana-nad-droga-mleczna.html

Strumień Magellana nad Drogą Mleczną może być pięć razy bliżej niż wcześniej sądzono.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

NASA zbuduje reaktory jądrowe na Księżycu. Zasilą przyszłe misje
2021-11-23.
Konkurs na projekt małego reaktora atomowego dla misji kosmicznych ogłosiła amerykańska agencja NASA. Reaktor ma wspomóc załogowe wyprawy badawcze na Księżyc i Marsa.
NASA przedstawiła wymagania dla kosmicznej elektrowni jądrowej. Reaktor musi wytwarzać 40 kilowatów energii elektrycznej nieprzerwanie przez 10 lat. Taka moc wystarczyłaby do zasilenia 30 gospodarstw domowych.
,, Duże ilości energii będą kluczem do przyszłej eksploracji kosmosu.
Jim Reuter, zastępca administratora NASA w Space Technology Mission Directorate
Jakich reaktorów poszukuje NASA?
Reaktor musi się zmieścić do obecnie produkowanych i rozwijanych rakiet kosmicznych. Przybliżone maksymalne wymiary to 5 metrów średnicy i 6 metrów długości przy masie do 6 ton.
Firmy będą miały rok na opracowanie projektów reaktorów atomowych. Gotowa elektrownia ma zostać wysłana na Księżyc w ramach misji demonstracyjnej.
Jak wyprodukować prąd w kosmosie?
Eksploracja odległych światów wymaga wydajnego źródła energii. Prąd jest niezbędny do konstruowania budynków, wydobywania minerałów, prowadzenia badań i zapewnienia łączności. Większość kosmicznych misji i sond badawczych wykorzystuje baterie słoneczne. Nie jest to jednak rozwiązanie pozbawione wad. Elektrownie solarne zajmują dużą powierzchnię i są trudne w transporcie.
Przewagi energii atomowej
W przypadku Księżyca podstawowym problemem są długie noce, trwające pół miesiąca. Energia elektryczna z paneli słonecznych musiałaby być zatem magazynowana w ciężkich i trudnych w transporcie bateriach. Reaktory jądrowe dostarczają stałego zasilania. Są niezależne od Słońca. Mogą latami działać w zacienionych kraterach księżycowych. Są stosunkowo łatwe w transporcie w porównaniu z elektrowniami słonecznymi o podobnej mocy. Reaktory atomowe cechują się też wysoką niezawodnością. W zależności od konstrukcji, nie wymagają obsługi przez miesiące lub lata.
,, Spodziewam się, że opracowane systemy zasilenia, oparte na energii rozszczepienia atomu, przyniosą korzyści w kontekście rozwoju architektury zasilania na Księżycu i Marsie, a nawet wprowadzą innowacyjne zastosowania tutaj, na Ziemi.
Jim Reuter, zastępca administratora NASA w Space Technology Mission Directorate
Energia atomowa w misjach kosmicznych
Reaktory wykorzystujące rozpad jąder atomowych nie są nowością w misjach kosmicznych. Zarówno w przypadku eksploracji Marsa jak i najdalszych planet Układu Słonecznego. Radioizotopowe generatory termoelektryczne wykorzystują ciepło powstające przy rozpadzie plutonu-238. Małe jądrowe baterie zasilają marsjańskie łaziki Curiosity i Perseverance. Innym przykładem są misje programu Voyager. Sondy Voyager 1 i Voyager 2 działają od ponad 40 lat nieprzerwanie dostarczając danych. Gdyby były zasilane bateriami słonecznymi, znaczna odległość do Słońca już dawno uniemożliwiłaby kontynuowanie pracy.
źródło: NASA
Artystyczna wizja reaktorów jądrowych na Marsie. Fot. NASA

https://nauka.tvp.pl/57073602/nasa-zbuduje-reaktory-jadrowe-na-ksiezycu-zasila-przyszle-misje

NASA zbuduje reaktory jądrowe na Księżycu. Zasilą przyszłe misje.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Czy 12 000 lat temu nad Ameryką Południową eksplodowała kometa?
2021-11-23.
Ogromne kawałki i poskręcane płyty ciemnego szkła rozrzucone na skrawku chilijskiej pustyni Atacama. Czy mają one kosmiczne pochodzenie?
Dziesięć lat temu naukowcy odkryli ogromne kawałki ciemnozielonego i czarnego szkła, które wydają się rozrzucone na 75-kilometrowym fragmencie pustyni Atacama w północnym Chile. Nowe badania sugerują, że zostały one utworzone przez nadlatującą z kosmosu kulę ognia.
Przede wszystkim te szklane odłamki są zadziwiająco podobne do trynitytu – szklistego minerału, jaki powstał na skutek ciepła generowanego po... wybuchu pierwszej, testowej bomby atomowej na pustyni w Nowym Meksyku w 1945 roku. Datowanie radiowęglowe wykonane dla materii organicznej obecnej w glebie bezpośrednio w kontakcie ze szkłem oraz pod nim wskazuje na to, że kawałki tej szklistej substancji uformowały się około dwunastu tysięcy lat temu, gdy cały ten obszar był trawiastym terenem podmokłym, gdzieniegdzie usianym drzewami. Dawniej badacze sugerowali, że to właśnie intensywne pożary rosnących tam traw stopiły piaszczystą glebę, tworząc rozległe pola szkła.
Jednak nowe odkrycie zespołu kierowanego przez Petera Schulza z Uniwersytetu Browna zdaje się obalać to wyjaśnienie. W raporcie z 2 listopada zespół naukowy proponuje znacznie bardziej gwałtowne, a do tego prawdziwie kosmiczne rozwiązanie szklistej zagadki.
Schultz i jego współpracownicy poddali szeroko zakrojonej analizie chemicznej aż 300 szklanych próbek zebranych w odległych od siebie miejscach na pustyni Atacama. Odkryli dzięki temu, że ziarna minerału o nazwie cyrkon (chemicznie jest to krzemianu cyrkonu) osadzonego w szkle zostały częściowo przekształcone w baddeleit, rzadką formę czystego tlenku cyrkonu. Taka przemiana wymaga jednak temperatury przekraczającej 1670°C. W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że odpowiada ona ciepłu znacznie wyższemu od tego, jakie może generować jakikolwiek pożar traw.
Wiemy z kolei, że erupcje wulkaniczne mogą transportować baddeleit na powierzchnię Ziemi z jej górnego płaszcza, gdzie pokrywa on cząsteczki cyrkonu zawarte w diamentonośnej skale o nazwie kimberlit. Nie ma jednak żadnych dowodów na to, że właśnie aktywność wulkaniczna wytworzyła charakterystyczne szkło z pustyni Atacama.
Co ciekawsze, badane szkło było pełne wtrąceń kilku obcych minerałów, znalezionych również w próbkach pobranych z komety Wild 2, które misja NASA Stardust pozyskała w 2006 roku. Znalezione na pustyni szkliste płyty wydają się poskręcane i pofałdowane, zupełnie jakby podczas topienia się minerałów zostały one poddane działaniu wiatru o sile tornada. Dla Schultza i jego kolegów specyficzny skład chemiczny, konieczność zaistnienia wyjątkowo wysokich temperatur, powykrzywiane formy wielu znalezionych odłamków szkła i brak krateru uderzeniowego są przekonującym dowodem na to, że jakiś kosmiczny intruz eksplodował ponad Ameryką Południową przed dwunastoma tysiącami lat. Intensywne promieniowanie cieplne takiego obiektu stopiło wówczas znajdującą się pod nią glebę do postaci szkła. Następnie seria postępujących po sobie fal uderzeniowych pocięła i rozrzuciła to szkło wokół, nim zdążyło się ono zestalić.
Wydłużony kształt szklanego pola może być wynikiem działania pojedynczego ciała kometarnego lub skupiska fragmentów komety, które weszły w atmosferę pod kątem większym niż w przypadku kolizji komety Shoemaker-Levy 9 z Jowiszem w 1994 roku. Zdaniem Schultza energia wybuchu takiego ciała nad Chile musiała być większa od mniej więcej 12-megatonowej eksplozji tunguskiej, która w 1908 roku powaliła 80 milionów drzew w odległej syberyjskiej puszczy.   
Wiek szkła znalezionego na pustyni Atacama zbiega się również z ponownym postępem lodowców w Andach i nagłym zniknięciem ponad 80% dużych ssaków w Ameryce Południowej. Schultz nie twierdzi, że istnieje bezpośredni związek przyczynowy pomiędzy tymi wydarzeniami klimatycznymi a masowym wymieraniem gatunków, uważa jednak, że ta koincydencja jest dość intrygująca.
Czytaj więcej:
•    Cały artykuł
•    Oryginalna publikacja naukowa: Widespread glasses generated by cometary fireballs during the late Pleistocene in the Atacama Desert, Chile (Geology 2021)
 
Źródło: Skyandtelescope.org
Opracowanie: Elżbieta Kuligowska
Na zdjęciu: Zgrupowanie szklistych płyt (ciemne obszary) w okolicy Quebrada de Chipana. Źródło: P. Schultz et al. / Geology 2021.
Na zdjęciu: Cyrkonowe inkluzje w kawałkach znalezionego szkła pokazują, że pewna ilość krzemianów cyrkonu została tu przetworzona do postaci tlenku cyrkonu, co musiało się odbyć w bardzo wysokiej temperaturze. Źródło: Schultz et al. / Geology 2021
ALMA | Atacama Large Millimeter/Submillimeter Array [HD Timelapse]

https://www.youtube.com/watch?v=Tn8Udphi6JA
ALMA | Atacama Large Millimeter/Submillimeter Array
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/czy-12-000-lat-temu-nad-ameryka-poludniowa-eksplodowala-kometa

Czy 12 000 lat temu nad Ameryką Południową eksplodowała kometa.jpg

Czy 12 000 lat temu nad Ameryką Południową eksplodowała kometa2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

[blur=blue]Bieguny magnetyczne zamienią się miejscami jeszcze za naszego życia? „Świat stanie na głowie”
2021-11-24.
Naukowcy mają niepokojące wieści. Pole magnetyczne Ziemi, które chroni nas przed promieniowaniem kosmicznym, słabnie znacznie szybciej niż wcześniej prognozowano. To oznacza, że zamiana biegunów magnetycznych może nastąpić lada chwila. Co nam grozi?
Temat nagłej zmiany ziemskich biegunów magnetycznych wraca niczym bumerang, ponieważ jest to jedno z tych zjawisk, które mogłoby zmieść wszelkie życie z powierzchni naszej planety, a my nie jesteśmy na nie w nawet najmniejszym stopniu przygotowani. Ostatnie informacje naukowe wskazują, że powinniśmy się wziąć ostro do roboty, zanim będzie za późno.
Od kilku lat ziemskie pole magnetyczne jest monitorowane przez trzy sondy o nazwie Swarm (Rój), należące do Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Pierwszy komplet danych, który zakończyli analizować naukowcy, potwierdza to, czego obawiano się już od jakiegoś czasu, a co na samą myśl jeży nam włosy na głowie.
Okazuje się, że pole magnetyczne słabnie, a to oznacza, że czeka nas nieuchronna powtórka sprzed ponad 780 tysięcy lat, gdy miała miejsce ostatnia zamiana biegunów magnetycznych. Północny biegun stał się południowym i na odwrót.
Nie jest to wydarzenie niezwykłe, ponieważ następuje średnio co około ćwierć miliona lat. Tym razem jednak się spóźnia i to nawet bardzo, a to oznacza, że mamy mniej aniżeli więcej czasu na przygotowanie się na efekty, które ze sobą przyniesie.
Większości z nas wydaje się, że mieszkamy na spokojnej planecie, na której, jeśli zdarzają się kataklizmy, to wyłącznie w skali lokalnej i w żadnym razie nie zagrażają istnieniu ludzkości. Tymczasem historia pokazuje nam, że zdarzyć się może wszystko i to niemal w każdej chwili.
Zamiana biegunów jeszcze za naszego życia?
Jak wynika z danych, w ciągu ostatniego wieku magnetyczna północ przeniosła się aż o 1,5 tysiąca kilometrów. Obecnie wędruje o około 90 metrów na dobę z Kanady w stronę Syberii. W ciągu ostatnich 150 lat pole magnetyczne Ziemi osłabło o 10 procent.
Teraz okazuje się, że prędkość słabnięcia pola przyspiesza i to systematycznie. Wstępne badania pokazują, że ma to miejsce 10 razy szybciej niż powinno. Prognozuje się, że proces ten będzie postępować o 5 procent na każde 10 lat. Istnieje więc znaczne prawdopodobieństwo, że do zamiany biegunów może dojść jeszcze za naszego życia.
Co więcej, naukowcy nie wiedzą czy słabnięcie pola będzie jeszcze bardziej przyspieszać, im bliżej zamiany biegunów będziemy się znajdować. Nie wiadomo też jak długo podczas zamiany biegunów pole magnetyczne będzie zupełnie nieaktywne.
Już niewielki ubytek w polu magnetycznym może sprawić, że wszelkie urządzenia z nim skalibrowane będą zakłócane, z czasem stając się zupełnie bezużyteczne. Człowiek, zwierzęta i rośliny zostaną wystawieni na działalność wiatru słonecznego i promieniowania rentgenowskiego. Ptaki, używające pola magnetycznego do nawigacji, mogą nagle „zwariować”.
Magnetosfera jest dla nas jak ochronny klosz, bez którego znajdziemy się dla zabójczych sił działających w kosmosie, jak na przysłowiowym talerzu. To oznacza powolną degradację wszelkich form życia. Skutki będą odczuwalne również na orbicie, gdzie na wyrzuty materii ze Słońca będą narażone satelity.
W zagrożeniu znajdzie się cała współczesna cywilizacja oparta na elektronice. Brak sygnału w telefonie komórkowym, brak internetu czy też masowe wyłączenia prądu cofnęłyby nas z powrotem do epoki kamienia łupanego.
Pole słabnie szybciej niż przewidywano
Naukowcy, którzy jeszcze nie tak dawno uspokajali, że jest mało prawdopodobne, iż nagłe osłabnięcie ziemskiego pola magnetycznego i zamiana biegunów nastąpi z dnia na dzień, teraz zmieniają swe zdanie. Jednak bez dalszych analiz niewiele na ten temat możemy powiedzieć.
Do tej pory sądzono, że jest to proces szybki, ale tylko z astronomicznego punktu widzenia, a jak wiemy dla astronomów szybko, znaczy tyle co kilka pokoleń. Dlatego sam proces zmiany biegunów miałby zająć około 3-5 tysięcy lat, lecz wejście w niego może trwać zaledwie 500 lat.
Tymczasem ostatnie badania naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego ujawniło, że podczas ostatniego przebiegunowania, 786 tysięcy lat temu, zamiana biegunów nastąpiła w mniej niż stulecie, nawet w zaledwie 20 lat, co było procesem bardzo szybkim, wręcz zaskakująco dynamicznym.
Podczas ponownego przejścia pole magnetyczne znajdowałoby się w stanie kompletnego chaosu, a kompasy były zupełnie bezużyteczne, jako że mielibyśmy wiele północy i południ. Pole magnetyczne Ziemi działa na zasadzie geodynama, a jego siłą napędową są prądy konwekcyjne w płynnym jądrze planety.
Naukowcy mogą tylko mniej więcej szacować jak ten proces będzie przebiegać, jednak nie wiemy do końca, co go wywołuje. Do ziemskiego jądra jeszcze nikt nie dotarł i zapewne nie dotrze jeszcze długo, o ile nie nigdy.
Ziemia „przewróci się”?
Nie wiadomo też jak pole magnetyczne wpływa na nachylenie osi obrotu Ziemi i czy zamiana biegunów np. nie spowoduje zmiany kierunku obrotu naszej planety wokół własnej osi lub jej „przewrócenia się”. Skutki tego byłyby opłakane. Podobne zjawisko mogło mieć miejsce na Wenus, która wiruje w przeciwnym kierunku niż Ziemia.
U sąsiadujących z Ziemią planet proces zmiany pola magnetycznego był bardzo gwałtowny. Na przykład na Marsie mógł zakończyć proces tworzenia się prymitywnego życia, co miało miejsce 4 miliardy lat temu.
Źródło: TwojaPogoda.pl / Science Alert.
Fot. Max Pixel.

Fot. Max Pixel.

Pxhere.

Fot. TwojaPogoda.pl
https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2021-11-24/bieguny-magnetyczne-zamienia-sie-miejscami-jeszcze-za-naszego-zycia-swiat-stanie-na-glowie/[/blur]

Bieguny magnetyczne zamienią się miejscami jeszcze za naszego życia Świat stanie na głowie.jpg

Bieguny magnetyczne zamienią się miejscami jeszcze za naszego życia Świat stanie na głowie2.jpg

Bieguny magnetyczne zamienią się miejscami jeszcze za naszego życia Świat stanie na głowie3.jpg

Bieguny magnetyczne zamienią się miejscami jeszcze za naszego życia Świat stanie na głowie4.jpg

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Tego wszyscy wyczekujemy z niecierpliwością. Kiedy dnia wreszcie zacznie przybywać?
2021-11-24.
Czekamy na to już niemal pół roku, czyli od momentu, kiedy dzień zaczął się skracać. Kiedy dnia zacznie wreszcie przybywać, a nocy ubywać? Ile jeszcze do tego czasu godzin ze Słońcem odbierze nam noc? Mamy dobrą wiadomość.
Nie do uwierzenia, a jednak, już od 5 miesięcy, a więc od końca czerwca, dzień z każdą kolejną dobą skraca się, a to oznacza, że Słońce świeci nad horyzontem coraz to krócej. Niekorzystny wpływ niedostatecznych ilości promieni słonecznych większość z nas odczuwa na własnej skórze.
Jesteśmy wobec tego senni, niechętni do aktywności, rozdrażnieni i bardziej podatni na choroby chłodnej pory roku, w tym sezonie dodatkowo na koronawirusa. Dlatego czekamy z utęsknieniem, a więc na chwilę, gdy nastąpi odwrócenie, dnia zacznie przybywać, a nocy ubywać.
Stanie się to już za niecały miesiąc. Dlaczego? Ponieważ najkrótszy dzień w tym roku przypada 21 grudnia. Punktualnie o godzinie 16:59, a więc już po zmroku, rozpocznie się astronomiczna zima, która oznacza również przesilenie zimowe. 22 grudnia będzie od niego o kilka sekund dłuższy.
Nie od razu przybywanie dnia będzie dla nas zauważalne. Zachód Słońca następować będzie coraz to później już między 16 a 19 grudnia, jednak na coraz wcześniejszy wschód naszej gwiazdy będziemy musieli poczekać dłużej, do 3-5 stycznia.
Niestety, do tego czasu dnia jeszcze nam ubędzie i to dosyć sporo. Dzień obecnie najkrótszy jest na północnych krańcach Polski, gdzie np. w Gdańsku trwa 8 godzin 9 minut. Dla porównania noc panuje przez 15 godzin 51 minut. W ciągu niecałego miesiąca dzień skróci się o prawie godzinę. To oznacza, że zmrok zacznie zapadać już około godziny 15:00, a jaśnieć nie będzie wcześniej niż krótko przed 8:00.
Im dalej na południe naszego kraju, tym dzień jest dłuższy i tym mniej się jeszcze skróci. W Krakowie od wschodu do zachodu Słońca mija 8 godzin 45 minut. W ciągu miesiąca dnia ubędzie o 30 minut. Noc trwa obecnie 15 godzin 15 minut, a więc jest o ponad pół godziny krótsza niż w Trójmieście.
Jednak mieszkańcy północnej Polski nic na tym nie tracą, ponieważ latem to u nich dzień jest dłuższy, a noc krótsza niż na południu, więc wychodzi po równo. Pozostaje nam jeszcze uzbroić się w cierpliwość i korzystać z pogodnych dni ile tylko możemy. Spacery w promieniach jesiennego i zimowego słońca są nieocenionym źródłem energii, poprawiają humor i sprawiają, że pozytywniej patrzymy na otaczający nas świat.
Źródło: TwojaPogoda.pl
Fot. Pixabay.

Godziny wschodu i zachodu Słońca w dniu 24 listopada 2021 roku. Fot. TwojaPogoda.pl

Długość dnia i nocy w dniu 24 listopada 2021 roku. Fot. TwojaPogoda.pl

https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2021-11-24/tego-wszyscy-wyczekujemy-z-niecierpliwoscia-kiedy-dnia-wreszcie-zacznie-przybywac/

Tego wszyscy wyczekujemy z niecierpliwością. Kiedy dnia wreszcie zacznie przybywać.jpg

Tego wszyscy wyczekujemy z niecierpliwością. Kiedy dnia wreszcie zacznie przybywać2.jpg

Tego wszyscy wyczekujemy z niecierpliwością. Kiedy dnia wreszcie zacznie przybywać3.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Odkryto planetę, która opada na swoją gwiazdę. Jest tak blisko, że rok trwa na niej 16 godzin
2021-11-24 Radek Kosarzycki
13 maja 2020 roku kosmiczny teleskop TESS rozpoczął miesięczne obserwacje oddalonej od nas o 855 lat świetlnych gwiazdy TOI-2109 w gwiazdozbiorze Herkulesa. W trakcie obserwacji na tle gwiazdy wielokrotnie przeszła jej planeta. Takiej jeszcze nie widzieliśmy.
W ciągu ostatnich 30 lat astronomowie odkryli ponad 4000 planet pozasłonecznych. Czego się nikt nie spodziewał to to, że oprócz planet podobnych do praktycznie wszystkich planet Układu Słonecznego udało znaleźć się także planety, które należą do kategorii, które nie mają swoich przedstawicieli w naszym układzie planetarnym. Wśród odkrytych planet pojawiły się superziemie - planety skaliste większe od Ziemi, ale także mini-neptuny niewiele masywniejsze od superziem. Co więcej, znaleziono także mnóstwo tzw. gorących jowiszów - planet gazowych przypominających Jowisza, ale krążących bardzo blisko swojej gwiazdy macierzystej.
Astronomowie jak na razie nie wiedzą skąd się biorą takie planety, aczkolwiek dominująca teoria mówi, iż są to planety, które powstały w znacznie większej odległości od swojej gwiazdy, a z czasem wskutek interakcji grawitacyjnych z innymi składnikami układu planetarnego zostały zepchnięte w bezpośrednie otoczenie swojej gwiazdy.
Na scenę wchodzi TOI-2109b
Taką właśnie planetę teleskop TESS odkrył wokół obserwowanej gwiazdy. Wielokrotne obserwacje tranzytów tej planety na tle gwiazdy pozwoliło ustalić, że jest to niezwykle nietypowy obiekt.
Po pierwsze mamy tutaj do czynienia z planetą znajdującą się niewiele więcej niż 2 mln km od powierzchni swojej gwiazdy macierzystej. Dla porównania Merkury, pierwsza planeta Układu Słonecznego oddalona jest od Słońca o 46 mln km.
Tak niewielka odległość sprawia, że TOI-2109b wykonuje pełen obrót wokół swojej gwiazdy w ciągu zaledwie 16 godzin. W naszym Układzie Słonecznym Ziemia potrzebuje na to 365,25 dni. Można zatem potocznie powiedzieć, że rok na TOI-2109b trwa zaledwie 16 godzin.
Co więcej, szacunki wskazują, że temperatura po dziennej stronie planety wynosi ok. 3200 stopni Celsjusza, co sprawia, że jest to druga najgorętsza spośród dotąd poznanych planet.
Najciekawszym jednak faktem jest to, że planeta nie porusza się po stabilnej orbicie wokół swojej gwiazdy, a raczej opada na gwiazdę po spirali. Oczywiście nie oznacza to, że możemy już szykować teleskopy, aby zobaczyć, jak to planeta zanurza się w górnych warstwach atmosfery swojej gwiazdy. Nic takiego. Pamiętajmy wszak, że mamy do czynienia z procesami kosmicznymi, które raczej trzymają się innej skali czasowej. Nie zmienia to faktu, że najprawdopodobniej w ciągu najbliższych 10 milionów lat planety tej już nie będzie.
Obserwacje prowadzone na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy za pomocą teleskopu TESS, ale także wielu teleskopów naziemnych pozwoliły ustalić nieco więcej informacji o tym nietypowym globie i jego gwieździe macierzystej. Astronomowie oszacowali masę i rozmiary gwiazdy macierzystej na 50 proc. większe od Słońca.
Ultragorący jowisz - TOI-2109b - jak większość gorących jowiszów stale jest zwrócony do swojej gwiazdy tą samą stroną, a zatem połowa planety zawsze skąpana jest w świetle gwiazdy, a połowa (mimo tego, że znajduje się tak blisko gwiazdy) nigdy jej nie widzi.
To jednak wciąż tylko początki, astronomowie już teraz planują obserwacje tej planety za pomocą Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba. Warto jednak nadmienić, że na swoje okno obserwacyjne będą musieli sporo poczekać, zważając na to, że środowisko astronomiczne ustawia się w kolejkę do Jamesa Webba już od ponad dziesięciu lat. Ale z drugiej strony, to astronomia, tutaj wszyscy powinni być nastawieni na bardzo powolne zmiany i bardzo długie czasy oczekiwania.
https://spidersweb.pl/2021/11/ultragoracy-jowisz-toi-2109b.html

Odkryto planetę, która opada na swoją gwiazdę. Jest tak blisko, że rok trwa na niej 16 godzin.jpg

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

24 listopada premiera książki: Odlot. Elon Musk i szalone początki SpaceX
2021-11-24. Astronomia24
Imponująca opowieść o powstawaniu jednego z najbardziej znanych kosmicznych przedsięwzięć – firmie SpaceX oraz opowiadająca historię jej twórcy i wizjonera - Elona Muska. To książka o podboju kosmosu, spełnianiu marzeń, wielkich ambicjach i ogromnym sukcesie. SpaceX powstał 20 lat temu. W ciągu dwóch dekad stał się liderem posiadającym największą liczbę satelit, tworzy pionierskie rakiety kosmiczne i jako pierwsza prywatna firma wystrzelił człowieka na orbitę. Pół wieku po wyścigu kosmicznym to SpaceX stał się najważniejszą obok NASA firmą zajmującą się eksploracją kosmosu.
Zanim jednak do tego doszło SpaceX był raczkującym start-upem. Pierwsze lata działalności to pasmo kolejnych, dramatycznych niepowodzeń, rozwiązywania piętrzących się problemów technologicznych, walki z biurokracją rządową i uprzedzeniami decydentów. Po sześciu latach od swojego powstania firma była na skraju bankructwa. Jednak wspólna ciężka praca, determinacja i wiedza twórców SpaceX doprowadziły ostatecznie do wielkiego sukcesu.

Liftoff nie jest biografią Muska, ani książką na jego cześć. Jest to przede wszystkim opowieść o ludziach, ich pasji, przekraczaniu własnych ograniczeń i osiąganiu maksimum możliwości. Zainspirowani wizją stworzoną przez Muska, zrealizowali własne marzenia i ambicje, wyznaczając nowe standardy w dziedzinie lotów kosmicznych.
Eric Berger, autor - z wykształcenia astronom, jest dziennikarzem, redaktorem portalu technologicznego Ars Technica, specjalizującego się w tematyce podboju kosmosu.

Recenzja książki na łamach naszego portalu już wkrótce!

GDZIE KUPIĆ? empik.com

Tytuł: Odlot! Elon Musk i szalone początki SpaceX
Autor: Berger Eric
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kompania Mediowa
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Numer wydania: I
Data premiery: 2021-11-24
Rok wydania: 2021
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 210 x 35 x 135
Indeks: 40427232

Patronat medialny nad książką objął portal Astronomia24.com.

Źródło: aimmedia.pl

„Odlot. Elon Musk i szalone początki SpaceX”

„Odlot. Elon Musk i szalone początki SpaceX”

https://www.astronomia24.com/news.php?readmore=1138

24 listopada premiera książk Odlot. Elon Musk i szalone początki SpaceX.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

PGNiG w gronie Odbiorców Technologii w akceleratorze Space3ac
2021-11-24. Redakcja
Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo zostało partnerem Space3ac. Międzynarodowe zespoły, które zgłoszą się do programu akceleracyjnego, mają szansę na otrzymanie wsparcia finansowego i zaprezentowanie swoich możliwości w PGNiG.
Startupy w akceleratorze Space3ac otrzymają wsparcie finansowe od Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości w wysokości nawet do 65 000 euro, pomoc w założeniu działalności w Polsce, wsparcie merytoryczne, a także możliwość współpracy m.in. z PGNiG. Akcelerator oferuje kilka ścieżek współpracy z partnerami przemysłowymi i korporacyjnymi, takich jak: wdrożenia pilotażowe, realizacja projektów partnerskich pomiędzy dużymi firmami i startupami, ścieżka komercyjna, a także inwestycyjna. Zgłoszenia do programu Space3ac Poland Prize II przyjmowane są do końca listopada tego roku.
Aby móc stale rozwijać naszą działalność, chcemy sięgać po innowacje. Dla całej branży energetycznej najbliższe lata będą czasem wielkich wyzwań oraz wdrażania nowatorskich projektów, które pozwolą w przyszłości uzupełnić  tradycyjne źródła energii zielonymi i zeroemisyjnymi paliwami. Zarówno w przypadku optymalizacji własnych procesów technologicznych, jak i rozwoju nowych obszarów działalności, pozostajemy otwarci na współpracę z innymi podmiotami, dlatego cieszę się, że Space3ac zostało naszym partnerem – mówi Arkadiusz Sekściński, wiceprezes zarządu PGNiG SA ds. rozwoju.
W akceleratorze Space3ac PGNiG poszukiwać będzie młodych firm wyspecjalizowanych min. w projektach z zakresu optymalizacji procesów z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, zajmującymi się technologiami wodorowymi, ogniwami paliwowymi, oczyszczaniem wody złożowej, a także tworzeniem nowych narzędzi do prognozowania produkcji energii elektrycznej i ciepła z uwzględnieniem zmieniającego się otoczenia technicznego i ekonomicznego. Spółkę interesuje również obszar automatyzacji marketingu, przetwarzanie Big Data, rozwiązania z zakresu employer brandingu oraz platformy grywalizacyjne. Pełen opis rozwiązań, które można zgłaszać w ramach akceleratora znajduje się na jego stronie internetowej.
– Cieszymy się, że do grona partnerów programu dołączyła firma, która od kilku lat z powodzeniem współpracuje ze startupami i posiada własne instrumenty wsparcia tego typu projektów. Dzięki doświadczeniu i obszarach specjalizacji akceleratora, jesteśmy w stanie zaoferować takiemu partnerowi jak PGNiG możliwość pracy z najlepszymi startupami z Europy – mówi Wojciech Drewczyński CEO Space3ac.
PGNiG i współpraca ze startupami
PGNiG aktywnie szuka projektów startupowych. Poprzez własny program akceleracyjny InnVento spółka współpracuje już m.in. z Krakowskim Parkiem Technologicznym oraz HugeTECH. Tylko w tym roku do programu InnVento i programów partnerskich napłynęło ponad 250 zgłoszeń, z czego 120 projektów wykazywało potencjał dla Grupy. Obecnie PGNiG prowadzi 6 projektów pilotażowych z wybranymi startupami.
Akcelerator Space3ac
Gdański akcelerator, we współpracy z Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości, już od ponad 5 lat wspiera startupy z Polski i zagranicy. Podczas 9. edycji akceleratora ponad 140 spółek otrzymało łączne dofinansowanie ponad 27 milionów złotych. W obecnej edycji programu Odbiorcy Technologii poszukują ponad 40 różnych innowacyjnych rozwiązań od IoT, technologii satelitarnych, rozwiązań ground handlingowych, HR-owych, po rozwiązania dotyczące e-zdrowa i sieci 5G. Szansę na udział w programie mają startupy, firmy technologiczne, zespoły naukowe, programistyczne i tak naprawdę każdy, kto ma pomysł na współpracę z Odbiorcami Technologii. Aplikacje należy składać przez stronę internetową akceleratora w języku polskim lub angielskim: https://polandprize.space3.ac/. Program rozpocznie się na początku stycznia, potrwa od 3 do 8 miesięcy, a zakończy go Demo Day.
Poland Prize promo video
https://www.youtube.com/watch?v=H27eKr8bVUY

https://kosmonauta.net/2021/11/pgnig-w-gronie-odbiorcow-technologii-w-akceleratorze-space3ac/

PGNiG w gronie Odbiorców Technologii w akceleratorze Space3ac.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Przygotowanie do Olimpiady Astronomicznej
2021-11-24. Michał Stefanik
Astrofizyka 5 – Układy Zaćmieniowe
W poprzednim artykule poruszyliśmy temat gwiazd zmiennych. W tym postaram się przybliżyć czytelnikom jeden szczególny typ gwiazd zmiennych, mianowicie gwiazdy układów zaćmieniowych. Wspomnę też o nieco o masie Eddingtona oraz pewnym przybliżeniu, które dostarczy nam ważnych informacji o gwiazdach.
Układy zaćmieniowe
Przede wszystkim musimy sobie powiedzieć, czym są gwiazdy zaćmieniowe. Gwiazdy zaćmieniowe to takie gwiazdy, które występują w układach co najmniej podwójnych. Ponadto płaszczyzna ich orbit musi być zbliżona do równoległej z kierunkiem obserwatora. Krótko mówiąc, gwiazdy podczas swojego ruchu orbitalnego muszą się zasłonić, choćby częściowo. Zjawisko jest analogiczne do zaćmienia Księżyca czy Słońca. W dalszych rozważaniach posłuży nam do analizy wykres nazywany krzywą jasności. To zwykła zależność jasności układu od czasu.
Klasyfikacja układów zaćmieniowych
Jako pierwszą klasyfikację omówimy tę polegającą na ocenie krzywej jasności. Wyróżnia się typy:
•    EA (zmienne typu Algol) – w ich krzywej jasności zazwyczaj łatwo wykryć momenty kontaktu, między zaćmieniami jasność jest raczej na stałym poziomie. Zazwyczaj są to układy rozdzielone lub półrozdzielone.
Więcej na stronie.
https://astronet.pl/autorskie/oa/astrofizyka-5-uklady-zacmieniowe/

Przygotowanie do Olimpiady Astronomicznej.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Medale polskich uczniów na Międzynarodowej Olimpiadzie z Astronomii i Astrofizyki
2021-11-24.
Polska reprezentacja wróciła z XIV Międzynarodowej Olimpiady z Astronomii i Astrofizyki (IOAA) z kilkoma medalami. Organizatorem zawodów była Kolumbia, aczkolwiek odbyły się one w formie on-line.
Pięcioosobowa polska drużyna zdobyła trzy srebrne medale (Antoni Skoczypiec, Aleksander Waczyński oraz Jakub Wróbel) oraz jeden medal brązowy (Milan Wowra). Natomiast całą olimpiadę wygrał Maxim Permiakow z Rosji. Łącznie w konkursie uczestniczyło 250 uczniów z 50 krajów.
Międzynarodowa Olimpiada z Astronomii i Astrofizyki odbyła się w tym roku w formule online, ze względu na ogólnoświatowe problemy z COVID-19. Zadania zostały przygotowane w Kolumbii i tam znajdował się centralny komitet koordynujący przebiegiem zawodów i ostatecznie oceniający prace. natomiast w każdym z krajów, które brały udział, była instytucja, która przejęła część obowiązków organizacyjnych. W przypadku Polski zawody zgodnie z międzynarodowym protokołem przeprowadziło Planetarium Śląskie, które ma doświadczenie jako organizator krajowej szkolnej Olimpiady Astronomicznej.
Skład polskiej reprezentacji stanowili laureatów ogólnopolskiej Olimpiady Astronomicznej. Olimpiada międzynarodowa trwała od od 15 do 21 listopada i w tym czasie drużynę gościł hotel Willa Ślązaczka w Wiśle.
Dodatkowo nad konkursem czuwali wyznaczeni opiekunowie (Rafał Bączkowicz oraz Damian Jabłeka), a wszystko monitorowały kamery. Procedura w olimpiadzie międzynarodowej jest taka, że zadania tłumaczone są na języki uczestników, robią to tzw. liderzy. Ich zadaniem jest także potem wstępna ocena rozwiązania i dyskusja z głównymi sędziami z Kolumbii. Rolę tę pełnili Waldemar Ogłoza oraz Grzegorz Przybyła, dodatkowo w organizacji olimpiady pomagali.
Dodajmy, iż Polska należy do grona pięciu krajów, które zainicjowały Międzynarodową Olimpiadę z Astronomii i Astrofizyki. W 2011 roku olimpiada obyła się w Chorzowie.
Więcej informacji:
•    Sukces Polski na Międzynarodowej Olimpiadzie z Astronomii i Astrofizyki
•    Trwa XIV Międzynarodowa Olimpiada z Astronomii i Astrofizyki
•    Strona internetowa International Olympiad on Astronomy and Astrophysics (IOAA)
•    Witryna 14. International Olympiad on Astronomy and Astrophysics
 
Opracowanie: Krzysztof Czart
Źródło: Planetarium Śląskie
 
Na zdjęciu:
Uczniowie z polskiej reprezentacji na 14. Międzynarodową Olimpiadę z Astronomii i Fizyki, a także opiekunowie konkursu. Źródło: Planetarium Śląskie.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/medale-polskich-uczniow-na-miedzynarodowej-olimpiadzie-z-astronomii-i-astrofizyki

Medale polskich uczniów na Międzynarodowej Olimpiadzie z Astronomii i Astrofizyki.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Rosja wysłała ostatni moduł do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej
2021-11-24.
Rosja wysłała w kierunku Międzynarodowej Stacji Kosmicznej nowy moduł UM Prichal. Prichal to moduł węzłowy, zwiększający liczbę możliwych do zadokowania pojazdów w rosyjskiej części stacji. Jest to też już ostatnia rosyjska część dodana do ISS.
24 listopada 2021 r. rakieta Sojuz 2.1b wysłała z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie ostatnią planowaną stałą część rosyjskiego segmentu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Moduł UM Prichal poleciał do stacji na zmodyfikowanym specjalnie do tego celu towarowym statku Progress M-UM.
Rakieta wystartowała ze stanowiska 6/31 na kosmodromie Bajkonur o 14:06 czasu polskiego. Niecałe 10 minut po starcie górny stopień rakiety wypuścił ładunek na wstępnej orbicie okołoziemskiej.
O module UM Prichal
W początkach budowania Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, Rosja planowała wysłać do niej uniwersalny moduł dokujący, który miał stanowić łącznik między wieloma dodatkowymi modułami w rosyjskiej części stacji. Ostatecznie rosyjski segment nie doczekał się nowych modułów. Dopiero w tym roku po raz pierwszy od 11 lat Rosja wysłała nowy moduł do ISS - MLM-U Nauka zadokował w lipcu do modułu Zwiezda.
Koncepcja modułu węzłowego nie została jednak porzucona. Później planowano wysłać moduł węzłowy do ISS do którego przyłączone zostaną (oprócz modułu MLM-U Nauka) dwa kolejne nowoczesne moduły badawcze. Ostatecznie jednak i te plany porzucono - nowe moduły badawcze mają znaleźć się w przyszłej samodzielnej rosyjskiej stacji kosmicznej. Moduł węzłowy jednak przetrwał te zmiany planów i ostatecznie znajdzie się na stacji jako ostatni stały element od Rosji.
UM Prichal to moduł o sferycznym kształcie, wokół którego znajduje się aż 6 portów dokowania. Jeden przyłączy się do modułu MLM-U Nauka, a pozostałych 5 będzie mogło służyć podłączeniu statków Sojuz i Progress oraz przyłączeniu innych modułów (na co szanse są praktycznie zerowe przy obecnych planach Rosji na budowe własnej stacji). Moduł na orbicie będzie miał masę 3,9 t. Wewnątrz znajduje się 19 m sześciennych hermetyzowanej objętości.
UM Prichal znajdzie jednak swoje zastosowanie. Statki załogowe Sojuz MS nie będą musiały dokować w module Poisk, który jest też wykorzystywany jako śluza wyjściowa do rosyjskich spacerów kosmicznych. W momencie prowadzenia spacerów kiedy Poisk jest zdehermetyzowany, załoga nie ma dostępu do staku Sojuz w razie sytuacji awaryjnej. Dokowanie Sojuzów do UM Prichal to zmieni i najprawdopodobniej port zenitowy w module Poisk zajmować będą tylko statki towarowe Progress. Być może zmniejszy się też użytkowanie tylnego portu w module Zwiezda, gdzie załogę trapią problemy z wyciekiem powietrza (wyciekająca sekcja jest izolowana od reszty stacji, dlatego do dokujących tam statków towarowych nie ma obecnie stałego dostępu).
 
 
 
Opracował: Rafał Grabiański
Na podstawie: Roskosmos/RussianSpaceWeb/NSF
 
Więcej informacji:
•    informacja prasowa agencji Roskosmos o udanym starcie (w jęz. rosyjskim)
 
 
Na zdjęciu: Rakieta Sojuz 2.1b przygotowywana do startu z modułem Prichal na szczycie. Źródło: Roskosmos.
Запуск модуля «Причал» к МКС: основные моменты
https://www.youtube.com/watch?v=Khem1oUpPWc

https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/rosja-wyslala-ostatni-modul-do-miedzynarodowej-stacji-kosmicznej

Rosja wysłała ostatni moduł do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Marsjański keczup z pustyni Mojave
2021-11-24.
Czy przyszli kolonizatorzy Marsa będą mogli produkować tam... ketchup? Ciekawy eksperyment (nie tylko myślowy) naukowców i... firmy Heinz.
W ramach niezwykłego projektu o nazwie „Red Project” uczeni stworzyli symulację marsjańskich warunków i uprawiali w niej pomidory, które następnie próbowali przetworzyć na ketchup. Jego smak został następnie porównany ze smakiem keczupu „w pełni” ziemskiego. Pierwze wnioski? Marsjańscy kolonizatorzy prawdopodobnie nie będą musieli zrezygnować z tego przysmaku.
Firma Heinz ma ponad 100-letnie doświadczenie w uprawie pomidorów. Z myślą o przyszłości rodem z filmów i książek SF podjęła wyzwanie i przeprowadziła dwuletni eksperyment wraz ze specjalistami z Aldrin Space Insitute. Głównym celem było sprawdzenie, czy da się wyprodukować ketchup z pomidorów uprawianych w warunkach i w glebie podobnych do tych na Marsie.
Eksperyment, choć z początku trudno w to uwierzyć, nie był tylko marketingowym chwytem czy zabawą naukowców. Wynalezienie odpowiednich technik, w tym tych poprawiających wzrost roślin w trudnym środowisku, może zostać wykorzystane również wtedy, gdy warunki na Ziemi staną się niesprzyjające z powodu postępujących zmian klimatycznych. Spójrzmy jednak najpierw na Czerwoną Planetę.
Marsjański regolit jest dużo trudniejszy pod względem upraw niż ziemska gleba, głównie przez brak znaczących ilości materii organicznej. Dobrze wiedzą o tym ci, którzy uważnie obejrzeli film „Marsjanin” lub przeczytali książkę pod tym samym tytułem. Ponadto Mars otrzymuje o wiele mniej światła słonecznego niż Ziemia. Wyzwaniem dla zespołu było zatem wynalezienie technik poprawiających skuteczność upraw w podobnych warunkach. Na potrzeby projektu Heinz stworzono specjalną szklarnię o nazwie Red House, w której warunki uprawy roślin odpowiadają w przybliżeniu panującym na Marsie. W szklarni odtworzone zostały marsjańskie oświetlenie temperatury i gleba (regolit) – w takim stopniu, w jakim było to możliwe na Ziemi, w zgodzie ze standardem dla tego rodzaju eksperymentów symulacyjnych. Wykorzystano na przykład około 3,5 tony gleby pobranej z pustyni Mojave, która pod wieloma względami przypomina glebę marsjańską.
Wyhodowane pomidory zamieniono następnie w ketchup. Powstało 250 butelek limitowanej wersji ketchupu Heinz – Marz Edition, w których środku znajduje się słynny sos, ale zrobiony z pomidorów dojrzałych na „marsjańskiej” (oczywiście tej zasymulowanej na Ziemi) glebie. Jak zapewnia producent, smak zamknięty w butelkach okazał się nie do odróżnienia! Pozostaje wierzyć na słowo, bo sami szybko się o tym nie przekonamy (ale o tym za chwilę).
Co ciekawe, ambasadorem Heinz Tomato Ketchup Marz Edition i zarazem fanem marki jest znany astronauta Mike Massimino, który odbył dwa loty kosmiczne, cztery spacery kosmiczne i został pierwszy astronautą tweetującym z kosmosu. Aby uczcić powodzenie eksperymentu, Heinz wysłał też butelkę ketchupu Marz Edition ponad ziemską atmosferę. Dlaczego jednak w ogóle firma Heinz zdecydowała się na ten eksperyment (pomijając względy marketingowe)?
Zmiany klimatu na Ziemi są faktem, naszym zadaniem jako ludzkości jest działanie na rzecz łagodzenia skutków zmian klimatycznych, ale też dostosować się do jej konsekwencji. Mierzymy się z globalnym ociepleniem, które przejawia się w postaci ekstremalnych zjawisk pogodowych: częstszych i dłuższych fal upałów, susz, ulewnych opadów, rosnącej mocy cyklonów tropikalnych – w każdym zakątku świata. Każdorazowy wzrost temperatury globalnej o kolejny 1 stopień Celsjusza oznacza nasilanie się tych zjawisk. Czy planeta pozostanie przyjazna dla przyszłych pokoleń? Eksperyment miał wykazać nasze możliwości w zakresie technik uprawy roślin w warunkach podobnych do tych, które są obecnie na Marsie. Opracowanie ich być może pozwoli na wykorzystanie ich również na Ziemi, w jej najtrudniejszych i najsurowszych miejscach.
Tak czy inaczej dość trudno będzie uprawiać żywność na Marsie. Atmosfera, promieniowanie i światło niezbyt sprzyjają tam wzrostowi roślin. Regolit zalegający na powierzchni Marsa nie jest glebą w naszym rozumieniu. Jest niemal pozbawiony materii organicznej. Wprawdzie zawiera pewne makro- i mikroelementy, których rośliny potrzebują do wzrostu, nie zawsze są one tam jednak w postaci łatwo dostępnej dla roślin. Na Ziemi istnieją grzyby i mikroby, które pomagają kondycjonować glebę i współdziałają z roślinami, aby ułatwić proces ich wzrastania. Pomidory na przykład rozwijają się w lekko kwaśnej glebie o pH od 6,2 do 6,8. Regolit z kolei, według analizy próbek z lądownika Phoenix, ma pH równe około 8,3, co sprawia, że jest lekko zasadowy. Jest również bogaty w sole i nadchlorany, które są toksyczne. Z mechanicznego punktu widzenia regolit marsjański ma też tendencję do „zbijania się” podczas podlewania, co może dusić korzenie i ograniczać transport składników odżywczych.
Specjaliści z firmy Heinz mają jednak duże doświadczenia w tworzeniu nasion idealnych dla danego środowiska. Katalog nasion Heinz jest wynikiem programu, który rozpoczął się jeszcze w 1936 roku, a z nim wiąże się specjalistyczna wiedza na temat nasion (w tym pomidorów) i ich potencjalnej wydajności w zależności od warunków. Odmiana nasion użyta w eksperymencie została wybrana z kilku powodów, w tym zdolności adaptacyjnych do środowiska i lepkości, która jest istotna dla zapewnienia odpowiedniej grubości i tekstury ketchupu pomidorowego. Eksperyment odbywał się pod kierownictwem Andrew Palmer – profesora nadzwyczajnego inżynierii i nauk biomedycznych oraz chemicznych w Aldrin Space Institute na Florydzie. Dr Palmer był merytorycznie wspierany przez Brookera Wheelera (adiunkta aeronautyki) oraz doktorantów i studentów Instytutu. Po stronie Heinz w eksperymencie brali udział specjaliści od uprawy pomidorów: Hector Osorno – mistrz ketchupu Kraft Heinz oraz Gary King –  szef działu rolnictwa Kraft Heinz, którzy odpowiadali za dobór nasion oraz współpracowali przy opracowaniu technik uprawy roślin.
Prowadzone badania objęły również obserwacje różnych odmian pomidorów. Uprawiano je przy całkowicie sztucznym oświetleniu w zamkniętej komorze – celem lepszego naśladowania światła i atmosfery na Marsie. Odbyło się to przy minimalnym uzupełnianiu składników odżywczych, aby określić, jak mało składników będzie potrzebnych do podtrzymania wzrostu roślin. Badania potwierdzają, że wykorzystane w nich, symulowane środowisko może wspomagać wzrost pomidorów, jak również potencjalnie innych roślin, które wymagają dłuższych okresów wzrostu, w celu uzyskania jadalnej biomasy. Teraz – gdy wiadomo, że taka możliwość w ogóle istnieje – można będzie rozpocząć optymalizację wzrostu roślin w celu uzyskania lepszych jakościowo plonów.
Do stworzenia „marsjańskiego ketchupu” z pilotażowych upraw wykorzystano standardową recepturę. Ketchup został wyprodukowany w zakładzie badawczym KHC w Pittsburgu. Został zaprezentowany w siedzibie firmy i pozytywnie przeszedł testy związane z jakością i smakiem. Niestety, ze względu na bardzo limitowaną ilość dostępnych butelek, na tę chwilę raczej nie mamy szans przekonać się o tym osobiście.
Publikacja szczegółowo opisująca wyniki eksperymentu, autorstwa dr. Palmera i jego zespołu, jest obecnie na etapie recenzji w renomowanym czasopiśmie naukowym.
Czytaj więcej:
•    Czy baza marsjańska zostanie zbudowana z... krwi astronautów?
•    Sukces uprawy roślin na stacji kosmicznej
 
Źródło: Heinz/materiały prasowe
Opracowanie: Elżbieta Kuligowska
Na ilustracji: Marsjański keczup Heinz. Źródło: Heinz/Universetoday.com
Na zdjęciu: Andrew Palmer trzyma pomidora uprawianego w pseudomarsjańskich warunkach w szklarni Red House. Źródło: Florida Tech.

https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/keczup-na-marsie-czy-mozliwe

Marsjański keczup z pustyni Mojave.jpg

Marsjański keczup z pustyni Mojave2.jpg

Marsjański keczup z pustyni Mojave3.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Spotkanie online z polskimi koordynatorami Międzynarodowej Unii Astronomicznej
2021-11-24.
Dla organizacji astronomicznych oraz nauczycieli odbędzie się specjalne spotkanie online z polskimi koordynatorami Międzynarodowej Unii Astronomicznej (IAU). Tematem będzie oferta IAU dla organizacji pozarządowych i szkół, można będzie też zadawać pytania i podyskutować. Termin: 9 grudnia 2021 r. godz. 17.00-19.00.
Międzynarodowa Unia Astronomiczna (IAU) to organizacja zrzeszająca zawodowych astronomów z całego świata. Jest organizacją naukową, ale prowadzi też bardzo wiele działań w zakresie edukacji i popularyzacji. W szczególności utworzyła w swoich strukturach trzy biura wyspecjalizowane do prowadzenia tego typu projektów. Są to IAU Office for Astronomy Outreach, IAU Office for Astronomy Development oraz najmłodsze IAU Office of Astronomy for Education.
Polscy koordynatorzy IAU zapraszają przedstawicieli organizacji astronomicznych, a także nauczycieli zainteresowanych astronomią w edukacji, na spotkanie online w czwartek 9 grudnia 2021 r. o godz. 17.00-19.00. Spotkanie odbędzie przy pomocy platformy Zoom. Osoby zainteresowane udziałem proszone są o kontakt pod adresem [email protected]
Ramowy plan spotkania:
•    Krótkie wprowadzenie o Międzynarodowej Unii Astronomicznej
•    Prezentacja projektów IAU Office of Astronomy for Development
•    Prezentacja projektów IAU Office of Astronomy for Education
•    Prezentacja projektów IAU Office for Astronomy Outreach
•    Odpowiedzi na pytania
•    Dyskusja na temat możliwości współpracy
•    Dyskusja w związku ze zbliżającym się Rokiem Kopernika 2023
 
Lista aktualnych polskich koordynatorów IAU:
•    Krajowy koordynator IAU ds. popularyzacji (IAU National Outreach Coordinator, IAU NOC) - Krzysztof Czart
•    Krajowy koordynator e-ROAD (European Regional Office of Astronomy for Development, E-ROAD) - Sebastian Soberski
•    Krajowi koordynatorzy IAU ds. edukacji astronomicznej (IAU National Astronomy Education Coordinators, IAU NAECs) - Grzegorz Stachowski, Halina Prętka-Ziomek, Joanna Molenda-Żakowicz, Monika Maślaniec, Tomasz Skowron
 
Więcej informacji:
•    Międzynarodowa Unia Astronomiczna (IAU)
•    Polski fanpage IAU na Facebooku
•    Lista koordynatorów IAU ds. edukacji (wszystkie kraje)
•    Lista koordynatorów IAU ds. popularyzacji (wszystkie kraje)
•    Lista koordynatorów IAU ds. rozwoju (wszystkie kraje z Europy)
•    Opracowanie o polskich ośrodkach astronomicznych
 
Autor: Krzysztof Czart
Źródło: IAU
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/spotkanie-online-z-polskimi-koordynatorami-miedzynarodowej-unii-astronomicznej

 

Spotkanie online z polskimi koordynatorami Międzynarodowej Unii Astronomicznej.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Najszybciej wirujący potwierdzony biały karzeł
2021-11-24.
Według zespołu astronomów z Uniwersytetów w Sheffield i Warwick, biały karzeł, który wykonuje pełny obrót raz na 25 sekund, jest najszybciej wirującym potwierdzonym białym karłem.
Po raz pierwszy ustalili oni okres wirowania gwiazdy, potwierdzając, że jest to niezwykle rzadki przykład białego karła wyciągającego plazmę z pobliskiej gwiazdy towarzyszącej i wyrzucającego ją w przestrzeń kosmiczną z prędkością około 3000 km/s.

Według autorów pracy opublikowanej 22 listopada 2021 roku w czasopiśmie Monthly Notices of the Royal Astronomical Society, jest to dopiero drugi biały karzeł, tzw. „magnetyczny propeller-wiatrak”, który został zidentyfikowany w ciągu ponad 70 lat dzięki połączeniu potężnych i czułych instrumentów, które pozwoliły naukowcom na uchwycenie przebłysku pędzącej gwiazdy.

Biały karzeł to gwiazda, która wypaliła całe swoje paliwo i zrzuciła zewnętrzne warstwy, przechodząc teraz proces kurczenia się i stygnięcia przez miliony lat. Gwiazda, którą zaobserwował zespół astronomów, nazwana LAMOST J024048.51+195226.9 – lub w skrócie J0240+1952, ma rozmiary Ziemi, ale jest co najmniej 200 000 razy od niej masywniejsza. Jest ona częścią układu podwójnego gwiazd, a jej ogromna grawitacja wyciąga materię w postaci plazmy od swojego gwiezdnego towarzysza.

W przeszłości plazma ta opadała z dużą prędkością na równik białego karła, dostarczając energii, która nadała mu tę zawrotną prędkość. Dla porównania, jeden obrót Ziemi trwa 24 godziny, podczas gdy J0240+1952 zaledwie 25 sekund. To prawie o 20% szybciej niż poprzedni potwierdzony biały karzeł o najbardziej porównywalnym tempie rotacji wynoszącym nieco ponad 29 sekund.

Jednak w pewnym momencie swojej ewolucji J0240+1952 wytworzył silne pole magnetyczne, które działa jak bariera ochronna, powodując, że większość opadającej plazmy jest wypychana z dala od białego karła. Pozostała część będzie płynąć w kierunku biegunów magnetycznych gwiazdy. Gromadzi się ona w jasnych plamach na powierzchni gwiazdy, które obracając się w tę i z powrotem powodują pulsowanie światła obserwowane przez astronomów z Ziemi, następnie wykorzystywane do pomiaru rotacji całej gwiazdy.

J0240+1952 jest jedną z zaledwie dwóch gwiazd typu magnetycznego propellera odkrytych w ciągu ostatnich 70 lat. Chociaż materia wyrzucana z gwiazdy została po raz pierwszy zaobserwowana w 2020 roku, astronomowie nie byli w stanie potwierdzić jej gwałtownego wirowania, ponieważ impulsy są zbyt szybkie i niewyraźne, aby mogły być zaobserwowane przez inne teleskopy.

Aby po raz pierwszy zobrazować gwiazdę z taką prędkością, zespół wykorzystał bardzo czuły instrument HiPERCAM zamontowany na największym na świecie teleskopie optycznym Gran Telescopio Canarias (GTC) o średnicy 10,4 metra na wyspie La Palma.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
University of Sheffield

Urania
Wizja artystyczna rzadkiego typu białego karła - magnetycznego propellera. Źródło: University of Warwick/Mark Garlick

https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2021/11/najszybciej-wirujacy-potwierdzony-biay.html

Najszybciej wirujący potwierdzony biały karzeł.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wielki Zderzacz Hadronów będzie bardziej ekologiczny
2021-11-24.
Europejska Organizacja Badań Jądrowych (CERN) deklaruje zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych i zużycia energii elektrycznej m.in. Wielkiego Zderzacza Hadronów.
Laboratoria CERN koło Genewy to największa placówka naukowa świata. To tu znajduje się między innymi Wielki Zderzacz Hadronów – największy akcelerator cząstek. Ta skomplikowana aparatura wymaga ogromnych ilości energii. CERN potrzebuje tyle prądu, ile zużywa cały kanton genewski. To dlatego organizacja pracuje nad ograniczeniem wpływu swoich eksperymentów na środowisko. Właśnie ukazał się raport na ten temat.
Jak ograniczyć emisję gazów cieplarnianych?
CERN ograniczyła bezpośrednią emisję gazów cieplarnianych poprzez naprawę wycieków fluorowanych gazów cieplarnianych (F-gazów). Kolejnym krokiem będzie zastąpienie F-gazów przez dwutlenek węgla w systemie chłodzenia detektorów. CO2 ma niższy współczynnik wpływu na globalne ocieplenie. Dzięki temu, CERN może zredukować emisję gazów nawet o 28% do końca 2024 roku.
Dodatkowo, CERN podpisała porozumienie z lokalnymi władzami we Francji dotyczące odzyskiwania ciepła. W ten sposób, ciepło pochodzące m.in. z systemów chłodzenie Wielkiego Zderzacza Hadronów mogłoby ogrzewać pobliskie osiedla przy jednoczesnym zmniejszeniu kosztów oraz emisji CO2. Ilość dostarczonego ciepła ma postępować przez 8-10 lat, docelowo osiągając 20 gigawatogodzin na rok. Plan przetestowania funkcjonalności projektu zaplanowano na koniec 2022 roku.
Wielki Zderzacz Hadronów przyjazny dla środowiska
Raport środowiskowy opisuje również poprawę efektywności energetycznej projektu High-Luminosity LHC (HL-LHC). Naukowcom w szczególności zależy na tym, aby polepszyć zdolność gromadzenia większych ilości danych na jednostkę zużytej energii.
CERN po raz pierwszy uwzględnił w raporcie nie tylko dane emisji gazów cieplarnianych czy zużycia energii elektrycznej, ale także emisji pośrednich związanych z podróżami służbowymi, dojazdem pracowników do pracy czy cateringiem. Przyszłe działania mają obejmować również prace nad skróceniem łańcuchów dostaw poszczególnych produktów.
Jak pogodzić eksperymenty z ekologią?
CERN (Europejska Organizacja Badań Jądrowych) poprzez działania na rzecz minimalizowania swojego wpływu na środowisko stara się być wzorem do naśladowania dla innych instytucji. Aby uwiarygodnić działania na rzecz środowiska, CERN zobowiązała się w 2019 roku do publikowania informacji na temat swojego śladu środowiskowego co dwa lata.
,, Stworzenie pierwszego publicznego raportu środowiskowego CERN w 2020 roku umożliwiło nam ustanowienie ram raportowania i wyznaczenie konkretnych celów. Ten drugi raport dotyczy zamiany słów w czyn.
Fabiola Gianotti, dyrektor generalna CERN
Co znajduje się w CERN?
CERN to największa i najnowocześniejsza placówka naukowo-badawcza na świecie z siedzibą znajdującą się na przedmieściach Genewy w Szwajcarii. Ośrodek powstał w 1954 roku. Koncentruje on swoje badania wokół cząstek elementarnych. Organizacja stale prowadzi prace nad projektami pozwalającymi odpowiedzieć na pytania związane z budową i funkcjonowaniem Wszechświata. CERN jest przykładem współpracy międzynarodowej, jednoczącej ponad 17 tysięcy ludzi z całego świata, którzy poprzez swoją pracę przesuwają granice nauki i technologii z korzyścią dla wszystkich.
Zobacz także: Fizyka do rewizji? Intrygujące wyniki eksperymentu w CERN, Poszukiwanie par bozonów Higgsa może zmienić fizykę.
źródło: CERN, "Environment Report 2019-2020"
Jedna z części Wielkiego Zderzacza Hadronów w CERN fot. Shutterstock
https://nauka.tvp.pl/57091236/wielki-zderzacz-hadronow-bedzie-bardziej-ekologiczny

Wielki Zderzacz Hadronów będzie bardziej ekologiczny.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Południowokoreańskie sztuczne słońce z kolejnym rekordem. Coraz bliżej fuzji jądrowej
2021-11-25. Radek Kosarzycki
Fizycy jądrowi z Korei Południowej nie spoczywają na laurach. Po raz kolejny udało im się utrzymać superrozgrzaną plazmę przez rekordowo długi czas.
Jedenaście miesięcy temu, w grudniu 2020 roku usłyszeliśmy, że fizykom udało się utrzymać plazmę rozgrzaną do temperatury 100 mln stopni przez rekordowe 20 sekund. Było to wtedy niesamowite osiągnięcie, bowiem poprzedni rekord wynosił zaledwie 8 sekund. Myślę jednak, że naukowcy nie spodziewali się, że nowy rekord zostanie pobity w ciągu zaledwie kilku miesięcy.
Teraz jednak udało się utrzymać rozgrzaną do miliona stopni plazmę przez całe 30 sekund. A więc rekord został pobity o całe 50 procent. To wbrew pozorom naprawdę spory postęp.
Sztuczne Słońce to potoczna nazwa nadprzewodzącego tokamaka KSTAR (Korea Superconducting Tokamak Advanced Research).
Jest to urządzenie, w którym naukowcy przeprowadzają takie same reakcje, jakie zachodzą we wnętrzu Słońca. Kiedy uda się całkowicie zapanować nad procesem fuzji jądrowej, może on stać się źródłem niemalże nieskończonej ilości energii.
Tokamak wykorzystuje niezwykle silne magnesy do kontrolowania i stabilizowania plazmy rozgrzanej do temperatury milionów stopni. W takich warunkach w wyniku zderzeń między atomami powstają coraz cięższe jądra atomowe, a przy okazji wyzwalane są olbrzymie ilości energii.
Warto tutaj zauważyć, że KSTAR nie jest nowym urządzeniem. Jego budowa zakończyła się w 2007 roku i od tego czasu naukowcy regularnie opanowują techniki utrzymywania stabilnej plazmy przez coraz dłuższy czas. Jak na razie udało się dojść do 30 sekund, ale już teraz fizycy zapowiadają, że wraz z udoskonalaniem urządzenia, w ciągu najbliższych 4-5 lat powinno się udać wydłużyć ten czas do okrągłych 300 sekund.
To będzie oczywiście bardzo duży postęp, ale do uzyskiwania energii z procesów fuzji jądrowej jeszcze daleka droga. Jak na razie urządzenie wymaga do działania więcej energii, niż jest w stanie wyprodukować. Poprawiając jego efektywność w kolejnych latach, naukowcy mają nadzieję dojść do punktu, w którym uruchomienie tokamaka będzie generowało nadwyżki energii. Kiedy do tego dojdzie? Jak na razie nie wiadomo, być może w przyszłej dekadzie. Cóż, nauka nie jest łatwa, ale z drugiej strony właśnie dlatego jest fascynująca. W tym przypadku daje także nadzieję na rewolucję w przemyśle energetycznym, a więc gra jest warta świeczki.
https://spidersweb.pl/2021/11/kstar-fuzja-jadrowa-nowy-rekord.html

Południowokoreańskie sztuczne słońce z kolejnym rekordem. Coraz bliżej fuzji jądrowej.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Właśnie powstało biuro zajmujące się UFO. Specjalna grupa będzie przeszukiwać przestrzeń kosmiczną
2021-11-25. Radek Kosarzycki
Tak jak przez pół wieku temat niezidentyfikowanych obiektów latających był ignorowany przez władze czy przez armię amerykańską, tak od momentu opublikowania raportu dla Kongresu, temat powraca regularnie.
Teraz dowiadujemy się, że Departament Obrony stworzył nową jednostkę, która będzie zajmowała się szczegółową analizą wszystkich doniesień o niezidentyfikowanych obiektach latających.
Grupa zadaniowa Airborne Object Identification and Management Synchronization Group (AOIMSG) będzie miała za zadanie wykrywać, identyfikować i oceniać obiekty zainteresowania dostrzeżone w wojskowej przestrzeni kosmicznej.
Po co w ogóle się tym zajmować?
Można śmiało założyć, że dostrzeżone i zarejestrowane np. przez pilotów wojskowych niezidentyfikowane obiekty latające nie są mitycznymi statkami kosmicznymi prowadzonymi przez przedstawicieli obcych cywilizacji (choć nikt tego na 100 proc. nie jest w stanie wykluczyć). Nie rozwiązuje to jednak podstawowego problemu: jeżeli to nie UFO w klasycznym znaczeniu, to co to jest?
Skoro zarejestrowane na nagraniach obiekty nie są to obcy, to kto stworzył te obiekty i dlaczego wysłał je nad terytorium Stanów Zjednoczonych. Departament Obrony z pewnością chciałby się dowiedzieć, które państwo dysponuje tak zaawansowaną technologią oraz dlaczego prowadzi nielegalnie działania nad terytorium innego kraju. Jakby nie patrzeć jest to zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa.
Oczywiście istnieje jeszcze jedno, równie prawdopodobne rozwiązanie. Być może obiekty nagrane za pomocą kamer zainstalowanych na pokładzie myśliwców to tylko optyczne złudzenia, iluzja czy nietypowe zjawiska atmosferyczne. Dopóki jednak nie będziemy wiedzieli tego na pewno, niepewność (a w przypadku miłośników obcych cywilizacji nadzieja) pozostanie.
https://spidersweb.pl/2021/11/biuro-ufo-stany-zjednoczone.html

Właśnie powstało biuro zajmujące się UFO. Specjalna grupa będzie przeszukiwać przestrzeń kosmiczną.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Czarne dziury wędrowniczki i gwiazdy towarzyszki przemierzają wszechświat zupełnie niezauważone
2021-11-25. Radek Kosarzycki
Nowo powstała supermasywna czarna dziura może zostać wyrzucona z galaktyki wraz z najbliższymi jej gwiazdami siłą odrzutu po emisji fal grawitacyjnych i przemierzać niezauważenie przestrzeń międzygalaktyczną.
W całym wszechświecie obserwujemy liczne przypadki łączenia się galaktyk. Nadal jednak niewiele wiemy, co się dzieje z supermasywnymi czarnymi dziurami w centrach łączących się galaktyk.
Procesy łączenia się galaktyk trwają nawet miliard lat. W tym czasie gwiazdy i gaz łączących się galaktyk stopniowo formują jedną, nową, większą galaktykę. Naukowcy już całkiem dobrze rozumieją wydarzenia zachodzące w trakcie takiego łączenia.
Czarne dziury łączą się w supermasywną czarną dziurę
Z kolei w przypadku czarnych dziur, astronomowie uważają, że dwa takie obiekty mogą po prostu połączyć się ze sobą w jedną większą supermasywną czarną dziurę, wysyłając przy tym niezwykle silne fale grawitacyjne w przestrzeń kosmiczną. Jest jednak jeszcze jedna opcja.
Jeżeli między dwiema supermasywnymi czarnymi dziurami jest znacząca asymetria, nowo powstała czarna dziura może zostać wyrzucona z galaktyki wraz z najbliższymi jej gwiazdami siłą odrzutu po emisji fal grawitacyjnych.
Hiperkompaktowe układy gwiazd z czarną dziurą
Tego typu obiekty, hiperkompaktowe układy gwiazd (HCSS, ang. hypercompact stellar systems), których istnienie naukowcy zaczęli podejrzewać ponad 10 lat temu, to nic innego jak supermasywne czarne dziury otoczone zwartą grupą gwiazd, przemierzające przestrzeń międzygalaktyczną.
Istnienie HCSS byłoby doskonałym dowodem na odrzut spowodowany emisją fal grawitacyjnych.
Jest tylko jeden problem: żadnego takiego obiektu jeszcze nie odkryto
Jednak procesy zachodzące w mniejszej skali powinny także zachodzić w większej. Dzięki interferometrom takim jak LIGO naukowcom udało się już zarejestrować kilka procesów łączenia dwóch czarnych dziur o masie gwiazdowej.
Gdy Droga Mleczna była dużo młodsza, a tym samym jej centralna czarna dziura także była mniej masywna, zderzenie z galaktyką karłowatą także zawierającą mniejszą centralną czarną dziurę, mogło także prowadzić do połączenia się ich centralnych czarnych dziur.
W takim procesie mogła powstać czarna dziura o masie pośredniej między czarną dziurą o masie gwiazdowej a supermasywną czarną dziurą. Jej masa mieściłaby się w zakresie 100-10000 mas Słońca, a wokół niej krążyłaby zwarta grupa gwiazd – czyli jakby nie patrzeć powstałby mały HCSS.
Symulacje przewidują, że w halo, w sferycznym otoczeniu galaktyk takich jak Droga Mleczna, może znajdować się nawet kilkaset swobodnych czarnych dziur.
Nikt nawet takich obiektów nie szukał
Astronomowie z holenderskiego Instytutu Badań Kosmicznych SRON oraz Uniwersytetu Radboud doszli do wniosku, że być może takie czarne dziury de facto już zarejestrowano w ramach przeglądów nieba takich jak Gaia czy Sloan Digital Sky Survey, tylko nikt konkretnie takich obiektów nie szukał w danych obserwacyjnych.
Okazało się, że nikt nawet nie próbował przewidzieć jak takie hiperkompaktowe układy gwiazd mogłyby wyglądać. A skoro tak, to nawet jeżeli obiekty te znajdują się w danych, to nikt by ich nie zidentyfikował. Aby zaradzić tej sytuacji, w najnowszym artykule naukowym badacze stworzyli symulacje takich gromad, przewidując szczegółowo ich barwę, wygląd i widmo. Jakby tego było mało, wyniki te przestawiono tak, jak powinny być widoczne w danych z dziewięciu różnych, trwających właśnie przeglądów nieba oraz jak powinny wyglądać na dwuwymiarowych zdjęciach z teleskopu.
Jak dotąd nie udało się znaleźć ani jednej takiej gromady; to będzie dopiero następny element badań. Jednak dzięki tej publikacji, teraz za poszukiwania mogą wziąć się astronomowie na całym świecie.
A gdybyśmy odkryli jednak takie HCSS?
Jeżeli uda się takie obiekty znaleźć, to będzie to ważne odkrycie i to nie tylko dlatego, że potwierdzi się teoria mówiąca o odrzucie w momencie emisji fal grawitacyjnych, ale ogólnie dowody na istnienie czarnych dziur o masie pośredniej są delikatnie mówiąc słabe. Przez długi czas żadnej nie udawało się znaleźć, a teraz kiedy już mamy pierwsze sensowne dowody, to wciąż nie jest to jeszcze ten poziom pewności, który satysfakcjonowałby astronomów.
eżeli uda nam się odkryć HCSS, to potwierdzimy istnienie czarnych dziur o masie pośredniej. Będziemy mogli wtedy potwierdzić ich obecność mierząc masę czarnej dziury wykonując widmowe obserwacje całej HCSS
– mówi Davide Lena, astronom z Instytutu Badań Kosmicznych SRON w Holandii.
Jakby tego było mało, nie wiemy czy supermasywne czarne dziury o masie rzędu milionów czy nawet miliardów mas Słońca mogą w ogóle się ze sobą łączyć. Obliczenia wskazują, że gdy dwie supermasywne czarne dziury znajdą się w odległości parseka (3,2 lat świetlnych) od siebie, energia orbitalna nie pozwoli im się bardziej do siebie zbliżyć i będą tak tańczyły wokół siebie przez miliardy lat.
Wiemy jednak, że czarne dziury o masie gwiazdowej (5-100 mas Słońca) łączą się ze sobą. Jeżeli w halo galaktycznym naukowcy znajdą HCSS, to potwierdzą, że czarne dziury o masie pośredniej także się ze sobą łączą, a to będzie wskazywało, że być może bardziej masywne czarne dziury też mogą się ze sobą łączyć.
Wszystkie powyższe informacje wskazują na jedno: jeżeli naukowcom uda się odkryć te zwarte grupki gwiazd (z czarną dziurą w środku), to rozwiążą oni kilka kosmicznych zagadek za jednym zamachem.
Artykuł "Czarne dziury wędrowniczki przemierzają wszechświat zupełnie niezauważone" został pierwotnie opublikowany 22 czerwca 2020 roku.
Galaktyka Sombrero widziana od strony krawędzi. Nad nią i pod nią doskonale widać halo galaktyczne

Symulowany wygląd hiperkompaktowych układów gwiazd (HCSS)

https://spidersweb.pl/2021/11/czarne-dziury-wedrowniczki-przemierzaja-kosmos-niezauwazone.html

Czarne dziury wędrowniczki i gwiazdy towarzyszki przemierzają wszechświat zupełnie niezauważone.jpg

Czarne dziury wędrowniczki i gwiazdy towarzyszki przemierzają wszechświat zupełnie niezauważone2.jpg

Czarne dziury wędrowniczki i gwiazdy towarzyszki przemierzają wszechświat zupełnie niezauważone3.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Teleskop Hubble’a podgląda miejsce narodzin gwiazd
2021-11-25.
Kosmiczny Teleskop Hubble’a dostarczył obrazów gęstych obłoków pyłu w obszarze gwiazdotwórczym Mgławicy Płomień.
Zdjęcie ukazuje ciemny obszar w sercu mgławicy NGC 2024. Światło gwiazd przysłaniane jest przez zawieszone w przestrzeni kosmicznej pyły. Znajdujące się wokół gazy pobudzane są do świecenia promieniowaniem znajdującej się nieopodal jasnej gwiazdy Alnitak. Jest to najbardziej wysunięta na wschód gwiazda w Pasie Oriona – części Gwiazdozbioru Oriona. W Polsce ten obszar jest widoczny najlepiej zimą na południowej stronie nieba.
W poszukiwaniu brązowych karłów
Naukowcy wykorzystali teleskop Hubble’a do pomiaru masy gwiazd w gromadzie. Poszukiwali brązowych karłów - obiektów zbyt dużych i gorących, by być planetami, ale zbyt małych i chłodnych, aby zachodziły w nich reakcje termojądrowe charakterystyczne dla gwiazd
źródło: NASA
Ciemne pyły w Mgławicy Płomień okiem Kosmicznego Teleskopu Hubble’a. Fot. NASA, ESA, K. Stapelfeldt (JPL), Gladys Kober (NASA/Catholic University of America)

Ciemna chmura pyłu w Mgławicy Płomień nieopodal gwiazdy Alnitak. Fot. NASA, ESA, K. Stapelfeldt (JPL), ESO, DSS2, D. De Martin, Gladys Kober (NASA/Catholic University of America)

https://nauka.tvp.pl/57092229/teleskop-hubblea-podglada-miejsce-narodzin-gwiazd

Teleskop Hubble’a podgląda miejsce narodzin gwiazd.jpg

Teleskop Hubble’a podgląda miejsce narodzin gwiazd2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić obrazków. Dodaj lub załącz obrazki z adresu URL.

  • Ostatnio przeglądający   1 użytkownik

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2020)