Skocz do zawartości

Astronomiczne Wiadomości z Internetu


Rekomendowane odpowiedzi

Kometa C/2022 E3 (ZTF) zbliża się do Ziemi i będzie widoczna gołym okiem!
2023-01-23. Andrzej
Długookresowa kometa C/2022 E3 (ZTF) odkryta 2 marca 2022 roku w przeglądzie nieba Zwicky Transient Facility zbliża się do Ziemi i będzie widoczna gołym okiem z terytorium naszego kraju. Kometa C/2022 E3 (ZTF) początkowo była uważana za planetoidę, ale kolejne obserwacje ujawniły skondensowaną komę, co poświadczyło kometarny charakter obiektu. Pojawienie się jasnej komety na niebie to doskonała okazja dla obserwatorów nocnego nieba, jak i miłośników astrofotografii.
C/2022 E3 (ZTF) przeszła przez peryhelium 12 stycznia 2023 r. w odległości ~1,11 au (~166 mln km) od Słońca, a 2 lutego 2023 r. osiągnie punkt najbliższy Ziemi znajdując się od niej w odległości ~0,28 au (~42 mln km). Krzywa blasku komety przewiduje, że przy zbliżeniu do Ziemi jej blask powinien osiągnąć wartość 5,4-6,0 magnitudo sprawiając, że będzie widoczna dość dobrze gołym okiem pod ciemnym pozamiejskim niebem.
Kometa C/2022 E3 (ZTF) charakteryzuje się zieloną barwą, która związana jest z obecnością węgla w formie dwuatomowej cząsteczki w jądrze kometarnym. Oderwana od obiektu materia wzbudzana jest przez słoneczne promieniowanie ultrafioletowe. Intensywność barwy zależy od zawartości węgla dwuatomowego oraz odległości obiektu od Słońca. Warto zaznaczyć, że wspomniana barwa widoczna jest jedynie podczas zdjęć wykonywanych o dłuższym czasie ekspozycji. Kometa obserwowana gołym okiem oraz przez teleskop ma odcień szary.

Gdzie obserwować i szukać komety C/2022 E3 (ZTF)?

Obserwacje szczególnie gołym okiem należy prowadzić na terenach pozamiejskich z dala od sztucznego oświetlenia i miejskiego zgiełku. Kometa C/2022 E3 (ZTF) będzie przemieszczać się z północnego-wschodu na północny-zachód, w okolicach Gwiazdy Polarnej. W celu ułatwienia lokalizacji wspomnianego obiektu poniżej zamieszczamy mapki na najbliższe dni, które z całą pewnością będą bardzo pomocne.

Aktualnie do obserwacji przyda nam się mała lornetka, jednak z upływem każdej kolejnej doby warunki obserwacyjne będą ulegać poprawie. Kometa powinna być widoczna gołym okiem, aż do 12 lutego, natomiast największy blask osiągnie w dniach od 1 do 2 lutego. Pozostaje nam liczyć na to, że pogoda dopisze i będzie piękne bezchmurne niebo.
Zachęcamy również wszystkich obserwatorów nieba do wysyłania własnych fotografii wykonanych podczas samodzielnych obserwacji. Za pomocą formularza (Wymaga rejestracji) zamieszczonego na naszej platformie możecie w łatwy sposób załadować dowolny plik z własnego komputera. Przed wysłaniem zalecamy podpisanie zdjęcia (data, miejsce, konfiguracja sprzętu, nazwa uwiecznionego obiektu). Każde oczywiście docenimy i zamieścimy na łamach naszego serwisu. Wiemy, że możemy na Was liczyć! Do naszej galerii wysłaliście już ponad 2400 astronomicznych zdjęć. Dziękujemy!
Źródło: astronomia24.com, wikipedia.org, theskylive.com.

Kometa C/2022 E3 (ZTF) Mieszkowice, Polska 17.01.2023 r.
fot. Joseph

Lokalizacja komety C/2022 E3 (ZTF)
23.01.2023 r. godz. 18:30 czasu polskiego.
(Kliknij na zdjęcie, aby powiększyć)

Lokalizacja komety C/2022 E3 (ZTF)
24.01.2023 r. godz. 18:30 czasu polskiego.
(Kliknij na zdjęcie, aby powiększyć)

Lokalizacja komety C/2022 E3 (ZTF)
25.01.2023 r. godz. 18:30 czasu polskiego.
(Kliknij na zdjęcie, aby powiększyć)

Lokalizacja komety C/2022 E3 (ZTF)
26.01.2023 r. godz. 18:30 czasu polskiego.
(Kliknij na zdjęcie, aby powiększyć)

Lokalizacja komety C/2022 E3 (ZTF)
27.01.2023 r. godz. 18:30 czasu polskiego.
(Kliknij na zdjęcie, aby powiększyć)

Lokalizacja komety C/2022 E3 (ZTF)
28.01.2023 r. godz. 18:30 czasu polskiego.
(Kliknij na zdjęcie, aby powiększyć)

Lokalizacja komety C/2022 E3 (ZTF)
29.01.2023 r. godz. 18:30 czasu polskiego.
(Kliknij na zdjęcie, aby powiększyć)

Lokalizacja komety C/2022 E3 (ZTF)
30.01.2023 r. godz. 18:30 czasu polskiego.
(Kliknij na zdjęcie, aby powiększyć)

Lokalizacja komety C/2022 E3 (ZTF)
31.01.2023 r. godz. 18:30 czasu polskiego.
(Kliknij na zdjęcie, aby powiększyć)

Lokalizacja komety C/2022 E3 (ZTF)
01.02.2023 r. godz. 18:30 czasu polskiego.
(Kliknij na zdjęcie, aby powiększyć)

Lokalizacja komety C/2022 E3 (ZTF)
02.02.2023 r. godz. 18:30 czasu polskiego.
(Kliknij na zdjęcie, aby powiększyć)

Mieszkowice, Polska 17.01.2023 r.
CANON 700D SW 72ED x0.85
iso3200 60x60s


Źródło: astronomia24.com, wikipedia.org, theskylive.com.

https://www.astronomia24.com/news.php?readmore=1277

Kometa C 2022 E3 (ZTF) zbliża się do Ziemi i będzie widoczna gołym okiem!.jpg

Kometa C 2022 E3 (ZTF) zbliża się do Ziemi i będzie widoczna gołym okiem!2.jpg

Kometa C 2022 E3 (ZTF) zbliża się do Ziemi i będzie widoczna gołym okiem!3.jpg

Kometa C 2022 E3 (ZTF) zbliża się do Ziemi i będzie widoczna gołym okiem!4.jpg

Kometa C 2022 E3 (ZTF) zbliża się do Ziemi i będzie widoczna gołym okiem!5.jpg

Kometa C 2022 E3 (ZTF) zbliża się do Ziemi i będzie widoczna gołym okiem!6.jpg

Kometa C 2022 E3 (ZTF) zbliża się do Ziemi i będzie widoczna gołym okiem!7.jpg

Kometa C 2022 E3 (ZTF) zbliża się do Ziemi i będzie widoczna gołym okiem!8.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ziemia i Księżyc na jednym zdjęciu. Koreańska sonda pokazała moc

2023-01-23. Robert Bernatowicz
To nie jest efekt pracy na programie graficznym, ale prawdziwe zdjęcie Ziemi wyłaniającej się zza krawędzi Księżyca. Wykonała je sonda Korei Południowej, która znajduje się na orbicie księżycowej oddalonej ok. 100 kilometrów od powierzchni Srebrnego Globu. Zdjęcie jest czarno-białe, ale i tak zachwyca.

Już tylko to zdjęcie sprawi, że koreańska sonda księżycowa "Danuri" zapisze się w historii eksploracji kosmosu. Ta oszałamiająca fotografia została wykonana w momencie, kiedy Ziemia znalazła się w centralnym miejscu kadru i wyłaniała się znad Księżyca. Zdjęcie pojawiło się na portalu społecznościowym Koreańskiego Instytutu Badań Lotniczych i Kosmicznych i z miejsca podbiło serca internautów.
 - Wygląda tak, jakby był to fragment scenografii filmu Science-Fiction, a to przecież tylko Ziemia i Księżyc - napisał w komentarzach jeden z internautów. Koreańczycy zdecydowali się zaprezentować zdjęcie w czarno-białych barwach, aby wrażenie bliskości obu ciał niebieskich było jeszcze większe.

Koreańska sonda księżycowa Pathfinder Lunar Orbiter (znana także pod koreańską nazwą "Danuri") została wyniesiona w kosmos w sierpniu 2022 roku na pokładzie rakiety Falcon 9 należącej do SpaceX. Na właściwą orbitę księżycową trafiła w grudniu. Jej misja ma potrwać 11 miesięcy. Mimo niewielkich rozmiarów sonda wyposażona jest w wysokiej jakości kamery pozwalające wykonywać zdjęcia powierzchni Księżyca w fantastycznej wręcz jakości.

Zadaniem koreańskiej sondy jest wykonanie mapy powierzchni Księżyca w nieznanej do tej pory rozdzielczości. To właśnie ona ma pozwolić NASA wybrać najwłaściwsze miejsce do lądowania przyszłych misji księżycowych w ramach programu Artemis. W Korei Południowej nad stworzeniem precyzyjnej kamery do wykonywania zdjęć Księżyca pracował specjalny zespół naukowców z kilku uniwersytetów i instytutów badawczych. Nazwano ją ShadowCam, a jej zadaniem było sfotografowanie terenów Srebrnego Globu, które do tej pory pozostawały w cieniu.
Efekt pracy tej kamery można zobaczyć porównując dwa zdjęcia kraterów księżycowych w pobliżu biegunów Księżyca, które pozostają zawsze w cieniu. Poniżej po lewej jest zdjęcie wykonane przez koreańskiego satelitę. Każdy fragment powierzchni Księżyca jest bardzo dobrze widoczny. Na dawnych zdjęciach NASA (z prawej strony)  powierzchnia Księżyca pozostaje ciemną plamą.
Koreańczycy mają nadzieję, że to właśnie ich sonda pozwoli ustalić miejsca, gdzie na Księżycu może znajdować się woda. Pochodzi ona z komet i planetoid, które spadły na powierzchnię Srebrnego Globu około 3,5 miliardów lat temu. Księżycowy satelita

 zaledwie początek koreańskiego programu kosmicznego. Następnym etapem ma być lądowanie sondy na Księżycu do 2030 roku.

Księżyc i Ziemia razem na zdjęciu koreańskiej sondy / zdjęcie: Korean Aerospace Research Institute /domena publiczna

Czarno-białe zdjęcie Ziemi i Księżyca pokazało możliwości koreańskiej sondy "Danuri" / zdjęcie: Korean Aerospace Research Institute /domena publiczna

INTERIA
https://geekweek.interia.pl/astronomia/news-ziemia-i-ksiezyc-na-jednym-zdjeciu-koreanska-sonda-pokazala-,nId,6552251

Ziemia i Księżyc na jednym zdjęciu. Koreańska sonda pokazała moc.jpg

Ziemia i Księżyc na jednym zdjęciu. Koreańska sonda pokazała moc2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ma 93 lata i właśnie wziął ślub. Drugi człowiek na Księżycu znów zaskakuje

2023-01-23. Przemysław Bicki
Buzz Aldrin to postać, której nie trzeba zbytnio przedstawiać każdemu, kto chociaż trochę interesuje się podbojem kosmosu. Bohater skończył właśnie 93 lata i postanowił uczcić to nietypowo, bo… biorąc ślub.

Jest taka jedna stopa, która chyba jest tą najpopularniejszą na świecie. Należy ona właśnie do Buzza Aldrina, a jej odcisk pozostawiony na Księżycu przeszedł do historii. Edwin Eugene, bo tak został nazwany po urodzeniu to astronauta, który brał udział w pierwszym lądowaniu na Księżycu. Stanął na nim 21 lipca 1969 roku.
Buzz Aldrin - kim jest legenda?
Buzz urodził się 20 stycznia 1930 roku w amerykańskim stanie New Jersey. Przydomek Buzz, który aktualnie jest jego drugim imieniem, nadała mu jego siostra, która nazywając go "Buzzerem" radziła sobie z problemem wymowy słowa "brother". Buzz szybko, bo w wieku 21 lat ukończył Akademię Wojskową i z marszu wyruszył na wojnę koreańską, gdzie jako pilot wykonał kilkadziesiąt lotów.
Astronautyka była z nim już wtedy, a w 1963 roku zdobył tytuł doktora, pisząc pracę, którą (jak się okazało proroczo) zadedykował: "Tym, którzy będą realizować program kosmiczny - obym był jednym z nich!". Już trzy lata później był blisko zrealizowania swojego marzenia, gdy stał się rezerwowym pilotem misji Gemini 9. Pół roku później, w listopadzie 1966 już jako pełnoprawny pilot misji Gemini 12 odbył swój pierwszy kosmiczny lot.

Buzz Aldrin szybko zdobył uznanie przełożonych i tym samym znalazł się jako załogant w misji Apollo 11. Celem projektu było pierwsze lądowanie człowieka na Księżycu i to właśnie się udało 20 lipca 1969 roku. Pierwszy ze statku wyszedł Neil Armstrong, a Buzz stał się drugim człowiekiem, który postawił stopę na Księżycu. I to właśnie odcisk tej stopy przewija się we wszystkich archiwalnych materiałach z tej misji.
Słynny długopis Aldrina, który uratował misję
Misja Apollo 11 była szczytem technologicznym tamtych lat. Od początku istniało ogromne ryzyko nie tylko dla samej misji, ale przede wszystkim dla astronautów. Po wylądowaniu na Księżycu piloci statku rozpoczęli opuszczanie kapsuły. Doszło wtedy do usterki, która mogła "położyć" misję, kiedy uszkodzono, a właściwie wyłamano jeden z przełączników. Nie był to byle jaki przełącznik, bo włączał on obwód elektryczny.
Bez tego misja utknęłaby na Księżycu, a los astronautów byłby przesądzony. Obsługa NASA z Ziemi rozpoczęła szybkie analizy i plany, jak można uratować pilotów, kiedy Buzz Aldrin nałożył końcówkę długopisu na przełącznik i... włączył obwód. Incydent ten długo był utrzymywany w tajemnicy.
Buzz Aldrin to nie tylko pilot
Szybko stał się rozpoznawalnym człowiekiem, a dzisiaj nazwany zostałby celebrytą. 2 lata po misji Apollo 11 wrócił na chwilę do wojska, jednak przeszedł na emeryturę w 1972 roku. Aldrin zapisał się także w kulturze masowej, to właśnie na jego cześć nazwano Buzzem Astralem jedną z postaci filmu animowanego Toy Story. Użyczył głosu w grze Mass Effect 3, ale również sam pojawił się na ekranie w różnych produkcjach, m.in. Teoria wielkiego podrywu, Transformers 3 czy Simpsonowie. Emerytowany astronauta wziął także udział w... amerykańskiej odsłonie Tańca z gwiazdami, nie odniósł tam jednak sukcesu.
Buzz Aldrin spoliczkował "foliarza"


Teorie spiskowe były od zawsze, już od pierwszych dni po lądowaniu na Księżycu. Pojawiły się plotki, że całą misję sfingowano, a pierwsze kroki postawione przez astronautów zostały nakręcone w studiu filmowym. Do niecodziennej sytuacji doszło kilkanaście lat temu, kiedy w jednym z hoteli w Los Angeles, Buzz Aldrin został zaczepiony przez mężczyznę z Biblią. Natręt zaczął namawiać astronautę do tego, aby ten przysiągł na pismo święte, że faktycznie stanął na powierzchni Księżyca. Po kilku grzecznych odmowach Buzz nie wytrzymał i uderzył prowokatora w twarz.
Buzz Aldrin w wieku 93 lat bierze ślub


Astronauta urodził się 20 stycznia 1930, a więc kilka dni temu skończył 93 lata. Postanowił to uczcić w sposób wyjątkowy, a że wyjątkową osobą był to i taki musiał sobie sprawić prezent. Dzień przed urodzinami poślubił swoją wieloletnią partnerkę, dr Ancę Faur. Kobieta jest 30 lat młodsza od Buzza Aldrina, jednak oboje udowadniają, że dla miłości wiek nie ma znaczenia. Pozostaje nam zastanowić się, jaki prezent Buzz przygotuje na swoje 95. lub 100. urodziny?

Buzz Aldrin wziął ślub w wieku 93 lat /Bridgeman Images/East News /East News

Słynny odcisk stopy pozostawiony na Księżycu podczas misji Apollo 11. /NASA/Heritage Space/Image State/East News /East News

Buzz Aldrin Punch a Guy
https://www.youtube.com/watch?v=lw9azZmLxtw

INTERIA
https://geekweek.interia.pl/astronomia/news-ma-93-lata-i-wlasnie-wzial-slub-drugi-czlowiek-na-ksiezycu-z,nId,6551930

 

Ma 93 lata i właśnie wziął ślub. Drugi człowiek na Księżycu znów zaskakuje.jpg

Ma 93 lata i właśnie wziął ślub. Drugi człowiek na Księżycu znów zaskakuje2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Sonda JUICE gotowa do swojej misji
2023-01-23.
W ostatnich dniach, w Tuluzie odbył się pokaz dla mediów sondy JUICE (Jupiter Icy Moons Explorer) przed jej podróżą do kosmodromu w Gujanie Francuskiej, skąd wyruszy w swoją misję. Start sondy został zaplanowany na kwiecień 2023 r., a za cel obrano trzy największe, lodowe księżyce Jowisza. Instrumenty do misji JUICE opracowały zespoły naukowe z Europy, USA, Japonii oraz Izraela, przy czym Polska znajduje się wśród państw, które wniosły główny wkład do misji.
Sonda JUICE (Jupiter Icy Moons Explorer) to innowacyjny projekt, który posłuży do badania trzech największych lodowych księżyców Jowisza. Pomimo tego, że start misji został zaplanowany na kwiecień 2023 r., media mogły zaobserwować urządzenie już 20 stycznia br., na pokazie w Tuluzie. Warto zauważyć, że JUICE ma również historyczne znaczenie, ponieważ rozpoczęcie projektu odbędzie się ponad 413 lat po tym jak włoski astronom Galileusz, jako pierwszy, zaobserwował cztery największe księżyce Jowisza. Ponadto JUICE będzie pierwszą sondą kosmiczną w historii, która wejdzie na orbitę księżyca innego niż ziemski. Będzie nim Ganimedes – największy księżyc Jowisza i w Układzie Słonecznym.
Sonda została wybrana jako pierwsza misja "dużej klasy" w programie ESA Cosmic Vision 2015-2025. Celem międzynarodowego projektu jest szczegółowe zbadanie gazowego giganta i jego trzech lodowych księżyców - Kallisto, Europę i Ganimedesa. Dostarczone dane mają zapewnić wiedzę nie tylko o samym Jowiszu, jako gazowym olbrzymie, ale również zgłębienie wiedzy na temat tworzenia się tego typu ciał niebieskich oraz możliwości istnienia, obecnie lub w przeszłości, życia na planecie lub w obrębie całego jej układu.
W środowisku badaczy popularna jest hipoteza, iż pod lodową pokrywą znajdującą się na wyżej wymienionych trzech największych księżycach Jowisza znajdują się oceany słonej wody w stanie płynnym. Naukowcy chcą zatem sprawdzić, czy w przypadku sprawdzenia się tego założenia będą oni w stanie ocenić, czy kiedykolwiek znajdywało się tam życie. Ponadto naukowcy są ciekawi możliwości księżyców pod względem utworzenia tam habitatów.
Airbus, który został wybrany jako główny wykonawca jeszcze w 2015 roku, przeprowadzał ostatnie testy i montaże przez około półtora roku we Francji. Prace końcowe zakończyły się pokazaniem światu gotowego urządzenia w Tuluzie, 20 stycznia br. Na początku lutego Airbus przetransportuje sondę na stanowisko startowe w Kourou w Gujanie Francuskiej, gdzie zostanie wyniesiona przy użyciu rakiety nośnej Ariane 5, europejskiego systemu nośnego będącego w użyciu od 1996 r. W tej kwestii warto zauważyć, że będzie to ostatnia misja dla Ariane 5, która zostanie zastąpiona nowszą wersją - Ariane 6.
Warto zauważyć, że dużą rolę w realizacji projektu odegrały podmioty z Polski. Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk (CBK PAN) było jednym z głównych twórców założeń naukowych i konstruktorem instrumentu RPWI (Radio & Plasma Waves Investigation) oraz SWI (Sub-millimeter Wave Instrument). Na wyróżnienie zasługują również firma Astronika, która była wykonawcą sensorów dla instrumentu RPWI, natomiast za montaż elektroniki dla instrumentów RPWI i SWI odpowiedzialna była firma  Creotech Instruments S. A.
RPWI to udządzenie odpowiedzialne za zbadanie emisji radiowych oraz otoczenia plazmowego Jowisza i jego lodowych księżyców. SWI natomiast służy do badania struktury temperaturowej, składu i dynamiki stratosfery i troposfery Jowisza oraz egzosfery i powierzchni lodowych księżyców. Wydaje się zatem, że polskie podmioty z sektora kosmicznego przyczyniły się do skonstruowania elementów kluczowych do wypełnienia celu misji.
Wykorzystanie sondy JUICE do celów badawczych rozpocznie się około sześć miesięcy po dotarciu do Jowisza, natomiast przewiduje się, że pierwsze dane będą możliwe do osiągnięcia około 2032 r. Międzynarodowe grono naukowców wiąże duże nadzieje z misją i uważa, że zdecydowanie warto poczekać.
Źródło: Polska Agencja Kosmiczna/ESA

Fot. ESA

Fot. ESA

Fot. Astronika

SPACE24
https://space24.pl/pojazdy-kosmiczne/sondy/sonda-juice-gotowa-do-swojej-misji

Sonda JUICE gotowa do swojej misji.jpg

Sonda JUICE gotowa do swojej misji2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Falcon 9 wyniósł na orbitę pierwsze Starlinki w 2023
2023-01-23 Mateusz Mitkow
SpaceX przeprowadziło udane wyniesienie nowej transzy urządzeń satelitarnego internetu Starlink. Była to pierwsza misja w 2023 r. mająca na celu rozszerzenie konstelacji (tym razem o kolejne 51 jednostek), która ma zapewnić globalny dostęp do szybkiego Internetu. Warto podkreślić, ze firma Elona Muska do tej pory wystrzeliła już łącznie ponad 3600 satelitów Starlink.
Koniec ubiegłego tygodnia był dla SpaceX dość intensywnym okresem, gdyż zaledwie dzień po udanej misji mającej na celu wyniesienie nowej jednostki systemu nawigacyjnego GPS trzeciej generacji, firma SpaceX przeprowadziła kolejny start, w którym ponownie został użyty system nośny Falcon 9. Mowa o pierwszej w tym roku misji dotyczącej nowej transzy Starlinków, które z powodzeniem zostały umieszczone na niskiej orbicie okołoziemskiej. Omawiany start odbył się 19 stycznia br. o godz. 16:43 czasu polskiego ze stanowiska SLC-40 bazy Sił Kosmicznych USA (USSF) na przylądku Canaveral.
Lot systemu, który wcześniej był przekładany ze względu na niesprzyjające warunki atmosferyczne, przebiegł bez zbędnych komplikacji i ładunek użyteczny o łącznej masie prawie 16 ton, zawierający 51 nowych jednostek satelitarnych został umieszczony na wyznaczonej wysokości. Warto zaznaczyć, że do misji oznaczonej jako Starlink Group 2-4 został wykorzystany nowy, pierwszy stopień rakiety Falcon 9 o numerze B1075. Po wykonaniu swojego zadania powrócił na ląd, lądując na należącej do SpaceX morskiej platformie o nazwie Of Course I Still Love You znajdującej się na wodach Oceanu Spokojnego.
Misja Starlink Group 2-4 miała na celu rozszerzenie drugiej warstwy konstelacji, która znajduje się na wysokości 570 km nad powierzchnią Ziemi. Pomimo swojej numeracji, jest to dopiero drugi start skierowany na drugą powłokę konstelacji, gdyż misje Group 2-2 i 2-3 jeszcze nie wystartowały, a pierwsza z nich została przeprowadzona we wrześniu 2021 r. Obecnie praktycznie uzupełnione są dwie powłoki (pierwsza i czwarta), więc pod koniec ubiegłego roku rozpoczęło się zapełnianie piątej z nich, która jest przeznaczona dla Starlinków drugiej generacji. Obecnie firma SpaceX może pochwalić się już ponad 3600 jednostkami, które zostały wyniesione na orbitę w ramach misji rozwijających sieć Starlink. Liczba ta obejmuje prototypy, niedziałające satelity oraz wycofane z eksploatacji urządzenia, które nie należą już do konstelacji.
Superkonstelacja Starlink ma zapewnić globalny dostęp do szybkiego Internetu, zwłaszcza w miejscach, które dotąd były odcięte od dostępu do tradycyjnych połączeń internetowych. Jak na razie spółka skupia się na rozmieszczeniu i uruchomieniu 4 400 satelitów w ramach pierwszego rzutu, a zgodnie z wnioskami administracyjnymi złożonymi przez SpaceX, ilostan może zwiększyć się o dodatkowe 30 000 obiektów. Firma uzyskała także zgodę od Federalnej Komisji Łączności w czerwcu br., aby rozpocząć oferowanie łączności Starlink dla klientów mobilnych. Dotychczas usługi koncentrowały się na klientach stacjonarnych, takich jak domy czy firmy. Spółka ogłosiła także w lipcu 2022, że będzie oferować swój internet dla klientów morskich oraz dla niektórych linii lotniczych.
W ostatnich miesiącach Starlinki odegrały dużą rolę w trakcie trwającej inwazji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę. Rosyjskie wojska skoncentrowały swoją uwagę na zniszczenie komunikacji pomiędzy żołnierzami ukraińskimi, natomiast anteny od SpaceX pozwoliły na utrzymywanie stałego kontaktu. Należy podkreślić, że firma SpaceX odparła rosyjską próbę ataku elektronicznego skierowanego w urządzenia Starlink wspomagające ukraińską obronę co zostało zauważone i pochwalone nawet przez Pentagon, który skomentował, że przedsiębiorstwo poradziło sobie z problemem szybciej, niż byłoby to możliwe w przypadku wojska.
Opisywany start był piątym w tym roku dla SpaceX i już czwartym dla rakiety Falcona 9. Amerykańska firma przeprowadziła tym samym połowę startów orbitalnych w obecnym roku na świecie, z kolei reszta została wykonana w Chinach. Wygląda na to, że rok 2023 zapowiada się fascynująco pod względem chińsko-amerykańskiej rywalizacji w domenie kosmicznej, bo zarówno jedna jak i druga strona wyścigu ma w planach rekordową ilość lotów orbitalnych i wiele innych projektów, które będą niezwykle ważne pod względem rozwoju narodowych możliwości w kosmosie. Kolejną z misji będzie zaplanowany na 24 stycznia lot systemu nośnego Electron, który odbędzie swój pierwszy w historii użytkowania start z terytorium USA.
SPACE24
Fot. SpaceX via YouTube [https://www.youtube.com/channel/UCtI0Hodo5o5dUb67FeUjDeA]
https://space24.pl/satelity/komunikacja/falcon-9-wyniosl-na-orbite-pierwsze-starlinki-w-2023

Falcon 9 wyniósł na orbitę pierwsze Starlinki w 2023.jpg

Falcon 9 wyniósł na orbitę pierwsze Starlinki w 2023.2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Widziane z orbity: rozbudowa bazy wojskowej w Chinach
2023-01-23. Wojciech Kaczanowski
Od kilku lat satelity teledetekcyjne dostarczają informacji o tajemniczych pracach nad budową nowych chińskich obiektów wojskowych w pobliżu wyschniętego jeziora Lop Nur w Sinciangu. Zobrazowania satelitarne przedstawiają m. in. lądowisko dla helikopterów, magazyny, stacje kolejowe i wiele innych. Ponadto zaobserwowano budowę pól silosów rakietowych oraz infrastruktury do przeprowadzania testów nuklearnych.
Region autonomiczny Sinciang, jest znany z wielu chińskich projektów strategicznych. W kwestii rozwoju broni należy wspomnieć o poligonie do przeprowadzania testów broni jądrowej. Chiny na miejsce testów nuklearnych wybrały w 1959 r. północno-zachodnią część Lop Nur w Sinciangu. Obszar ten jest również znany ze swoich nakładów surowcowych, szczególnie bogatych złóż potażu, czyli zanieczyszczonej postaci węglanu potasu wykorzystywanego do wyrobu mydeł, szkła lub farb. Potaż jest również cennym składnikiem nawozów. Równie istotne są tamtejsze kopalnie fosforanu.
W ostatnich latach uwagę zwróciły jednak zdjęcia satelitarne ukazujące chińską infrastrukturę pustyni Lop Nur. Jednym z tego typu projektów jest rozbudowywana baza, w której centrum znajduje się bardzo ciekawy układ budynków w kształcie ośmiokąta. Prawdopodobnie zostały one przeznaczone do roli koszar lub magazynów. Na południowo-zachodnim kierunku znajduje się z kolei lądowisko. Zarys tego obiektu pojawił się po raz pierwszy na zdjęciach satelitarnych o niskiej rozdzielczości w grudniu 2020 r., natomiast obecnie można zauważyć wiele nowych budynków, tj. liczne hangary, koszary, budynki pomocnicze czy pas startowy.
Na północ od ośmiokątnej konstrukcji znajduje się natomiast stacja kolejowa, która może zostać połączona z istniejącą linią kolejową łączącą kopalnię fosforanów i potażu Lop Nur z miastem Hami. Infrastruktura kolejowa ma w tym przypadku bardzo ważne znaczenie, ponieważ prowadzi do pola silosów rakietowych znajdujących się w pobliżu wspomnianej miejscowości.
Pierwsze doniesienia o polach silosów rakietowych dotyczyły Yumen, w którym według doniesień powstało ponad 100 konstrukcji rakietowych. W 2021 r. zdjęcia satelitarne ujawniły natomiast budowę kolejnego pola oddalonego około 380 kilometrów na północny-zachód od pola Yumen, w pobliżu miasta Hami we wschodnim Sinciangu. W listopadzie 2022 r. natomiast, Pentagon opublikował raport analizujący rozwój chińskiej armii, w którym wyrażono zaniepokojenie rozbudowywaniem infrastruktury rakietowej Państwa Środka. Wydaje się również, że ujawnione przez raport informacje zostały nerwowo odebrane w Chinach. Pekin ostrzegł, że jest "zdecydowanie niezadowolony i przeciwny" amerykańskiej publikacji. Szacuje się, że w Hami znajduje się 110 silosów, podczas gdy w Yumen ich liczba wynosi 119. Infrastruktura rakietowa w Hami w pobliżu Lop Nur to kolejny tajemniczy projekt Chin na tym obszarze.
Większe zainteresowanie od ośmiokątnej bazy i pola silosowego może budzić rozbudowywanie infrastruktury służącej do przeprowadzania testów nuklearnych. Okolice Lop Nur zostały wybrane na miejsce prób jądrowych w 1959 r., natomiast ostatni test nuklearny miał miejsce w 1996 r. W latach 2020 - 2022 pojawiły się jednak zdjęcia satelitarne ukazujące budowę nowych tuneli, ruch ciężarówek lub układanie kabli przesyłowych i budowę nowego obiektu, prawdopodobnie do przechowywania materiałów wybuchowych. Zauważono również nieutwardzone drogi, które prowadzą od centrum dowodzenia w różnych kierunkach. Prace budowlane części infrastruktury zakończyły się już w pierwszej połowie 2022 r.
Zdjęcia satelitarne i wznowienie budowy infrastruktury nuklearnej zostało poddane analizie m. in. AllSource Analysis, prywatnej amerykańskiej firmy, której ekspert stwierdził, że Chiny mogą w każdej chwili przeprowadzić testy związane z bronią jądrową, zwłaszcza biorąc pod uwagę linię elektryczną i sieć drogową, która obecnie łączy zachodnie wojskowe obiekty testowe Lop Nur z nowymi potencjalnymi miejscami testowymi na wschodzie.
Fot. Peter Chou Kee Liu/Flickr/CC BY-NC-ND 2.0

Złoża potażu na pustyni Lop Nur w 2011 r. Fot. NASA

SPACE24

https://space24.pl/satelity/obserwacja-ziemi/widziane-z-orbity-rozbudowa-bazy-wojskowej-w-chinach

Widziane z orbity rozbudowa bazy wojskowej w Chinach.jpg

Widziane z orbity rozbudowa bazy wojskowej w Chinach2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Energia odnawialna na Księżycu
2023-01-23.
Japońska Agencja Eksploracji Aerokosmicznych JAXA podpisała z Hondą umowę współpracy w badaniach nad „cyrkulacyjnym systemem opartym na energii odnawialnej”.
Wspólnie mają opracować system dostarczający energię dla systemów podtrzymywania życia dla ruszających na powierzchnię Księżyca astronautów, oraz dla planowanych pojazdów mających poruszać się po srebrnym globie.
Prace koncepcyjne mają zostać ukończone najpóźniej do marca 2024 roku. Kolejnym krokiem ma być opracowanie modelu poglądowego wczesnego prototypu systemu. „Cyrkulacyjny system oparty na energii odnawialnej łączy w sobie system wysokociśnieniowej elektrolizy wody oraz system ogniw paliwowych Hondy i jest przeznaczony do ciągłej produkcji tlenu, wodoru i energii elektrycznej z wykorzystaniem światła słonecznego i wody.” – informują przedstawiciele japońskiego koncernu.
Badania nad takim systemem trwają już od dwóch lat, kiedy to JAXA po raz pierwszy zwróciła się do Hondy z propozycją wstępnej współpracy. Całość projektu jest częścią zapoczątkowanego przez USA międzynarodowego programu eksploracji kosmosu Artemis. Przewiduje on wysłanie w drugiej połowie naszej dekady załogowej misji na Księżyc. „Aby umożliwić człowiekowi długotrwałą eksplorację Księżyca, konieczne będzie zapewnienie energii elektrycznej do poruszania pojazdów księżycowych oraz umożliwiającej stworzenie warunków życiowych w pojazdach.” – czytamy w oświadczeniu Hondy.
Wybrany do zbadania obszar Księżyca ma stały cykl 14 dób słonecznych i 14 „nocnych”. O ile w trakcie tych pierwszych będzie możliwe generowanie energii elektrycznej za pomocą baterii słonecznych, to nocą zasilanie musi być zapewnione w inny sposób. Zabranie ze sobą wystarczającej ilości dodatkowych akumulatorów nie wchodzi w grę z uwagi na ich ciężar i koszt transportu. Dlatego konieczne jest opracowanie lżejszego systemu alternatywnego pozyskiwania energii.
- Księżycowy system elektrolizy wody z wykorzystaniem wysokiej różnicy ciśnień korzysta z energii elektrycznej produkowanej w ciągu dnia przez panele słoneczne i rozkłada wodę na tlen i wodór, które są magazynowane w zbiornikach. W nocy system ogniw paliwowych wykorzystuje zmagazynowany tlen i wodór do wytwarzania energii elektrycznej, która będzie dostarczana do przestrzeni mieszkalnej dla ludzi. – tłumaczą inżynierowie Hondy.
Według JAXY, przewagą tego systemu jest brak kompresora do sprężania wodoru, który zwykle jest wykorzystywany przy elektrolizie. Dzięki temu rozwiązanie jest lżejsze i łatwiejsze w transporcie. Mniejsza masa wynika też z wyższej grawimetrycznej gęstości magazynowanej energii (czyli energii na jednostkę masy), niż zmagazynowana w dodatkowych akumulatorach.
źródło: Honda
Cyrkulacyjny system oparty na energii odnawialnej. Fot. Honda
Cyrkulacyjny system oparty na energii odnawialnej. Fot. Honda
https://nauka.tvp.pl/65813242/energia-odnawialna-na-ksiezycu

Energia odnawialna na Księżycu.jpg

Energia odnawialna na Księżycu2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pierwsze egzoplanety 2023 roku
2023-01-24. Krzysztof Kanawka
Odkrycie kolejnych “obcych światów”.
Zapraszamy do przeglądu pierwszych potwierdzonych nowych egzoplanet w 2023 roku.
Dzięki misjom kosmicznym takim jak Kepler czy TESS (a także JWST!) oraz wielu naziemnym programom poszukiwawczym niewątpliwie trwa obecnie “złota era” w poszukiwaniu planet pozasłonecznych. Trwają także poszukiwania “egzoksiężyców”, czyli księżyców krążących wokół odległych planet.
Każdego roku odkrywane są setki planet pozasłonecznych. W katalogach “obcych światów” szybko pojawiają się nowo odkryte obiekty – czasem też, po kolejnych obserwacjach, niektóre planety są usuwane lub przesuwane na listę obiektów niepotwierdzonych. Zmiany na tych listach są efektem prac i poszukiwań wielu niezależnych grup badawczych, a także możliwe są poszukiwania w ramach programów “citizen science”. Jednym z nich jest Planet Hunter TESS.
Pierwsze egzoplanety 2023 roku
Do 23 stycznia doniesiono o odkryciu dziesięciu nowych planet pozasłonecznych. W 2023 roku odkryto następujące obiekty
•    TOI-4481 b i TOI-4481 c, krążące bardzo blisko swej gwiazdy macierzystej. TOI-4481 b ma masę minimalną około 2 razy większą od Ziemi (“super-Ziemia”), zaś masa TOI-4481 c nie jest znana
•    KMT-2022-BLG-0440L b, o masie minimalnej około 15,5 razy większej od Ziemi (czyli odpowiednik Neptuna – “mały gazowy gigant”)
•    LHS 475 b, o masie około 0,91 masy Ziemi – ten obiekt będzie badany dokładniej latem tego roku za pomocą JWST
•    GLASS-JWST-BD1, o masie około 31 razy większej od masy Jowisza
•    TOI-700 e, druga egzoplaneta wielkości porównywalnej z Ziemią, odkryta przez teleskop TESS
•    SDSSJ22255+0061A b, o masie około 40 razy większej od Jowisza
•    TOI-4342 b i TOI-4342 c, o nieznanych masach (jeszcze!), ale średnicach rzędu 20-22% Jowisza – są to zatem gazowe giganty
•    Wolf 1069 b, która jest obiektem o masie minimalnej podobnej do Ziemi, krążącym w ekosferze swojej gwiazdy (którą jest czerwony karzeł).
23 stycznia 2023 roku lista pozasłonecznych układów planetarnych zawierała 5305 “obcych światów” w 3909 układach planetarnych. Jest pewne, że w samym naszym otoczeniu w Drodze Mlecznej na odkrycie czekają jeszcze kolejne tysiące, jeśli nie setki tysięcy egzoplanet.
(EPE)
TESS Finds System's Second Earth-Size Planet
https://www.youtube.com/watch?v=tqUtKNKD8UM
TOI 700e / Credits – NASA Goddard

https://kosmonauta.net/2023/01/pierwsze-egzoplanety-2023-roku/

Pierwsze egzoplanety 2023 roku.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dr Ryzenko: walka o surowce może być elementem kosmicznej rywalizacji USA i Chin (wywiad)
2023-01-24.
Marek Matacz

 W przestrzeni kosmicznej trwa technologiczny "wyścig" USA i Chin. Na pewno walka o surowce może być elementem tej rywalizacji - uważa dr Jakub Ryzenko z Centrum Badań Kosmicznych PAN. W rozmowie z PAP omawia tę rywalizację, a także możliwości współpracy i ewentualne "kosmiczne" konflikty między państwami.
Dr Jakub Ryzenko jest specjalistą w zakresie polityki kosmicznej, współpracy międzynarodowej w działalności kosmicznej oraz wykorzystania technik satelitarnych i dronów w obszarze bezpieczeństwa. Pełnił m.in. funkcje szefa Polskiego Biura ds. Przestrzeni Kosmicznej oraz doradcy Ministerstwa Gospodarki w obszarze polityki kosmicznej. Obecnie jest szefem Centrum Informacji Kryzysowej Centrum Badań Kosmicznych PAN w Warszawie.
PAP: Szef NASA, Bill Nelson powiedział niedawno, że USA ściga się z Chinami w kosmosie, także jeśli chodzi o podbój Księżyca. Czy Chiny mają szansę w takiej konkurencji?
Dr Jakub Ryzenko: Zależy, o jakim przedziale czasowym mówimy. Myślę, że w przypadku Księżyca jednak nie mają wielu szans, choć może to nie być przesądzone. Więcej możliwości mogą mieć w dłuższej perspektywie, np. w wyścigu na Marsa. Chiny niezwykle intensywnie teraz rozwijają swój sektor kosmiczny - podobnie jak USA za czasów prezydenta Kennedy’ego. W ciągu ostatnich dwóch - trzech dekad wykonały ogromny skok, korzystając w dużej mierze z doświadczeń radzieckich i rosyjskich, ale także amerykańskich. Chiny mówią już o lądowaniu na Księżycu w stylu programu Apollo, które miałoby nastąpić przed końcem dekady. Chiński program kosmiczny rozwija się zgodnie z założeniami czasowymi i w zgodzie z dużo wcześniej zadeklarowanymi celami. Nie podlega dyskusji, że jest prowadzony w sposób mądry, skoncentrowany, z doskonałą strategią wykorzystania doświadczenia innych kosmicznych graczy. Dzięki temu mogły np. w jednym etapie zrealizować kilka celów, które wcześniej wymagały serii odrębnych działań.
PAP: Nie ma drugiej strony medalu?
J.R.: Wydaje się, że chiński program kosmiczny, podobnie jak dawniej amerykański, ma charakter rządowy i scentralizowany. Zależy więc głównie od państwowych agencji. To państwo buduje w nim jakiś system, na przykład rakietę czy kapsułę, najwyżej z pomocą prywatnych firm.
Natomiast na Zachodzie od jakichś 15 lat jest inaczej - różnego rodzaju kompetencje w dużej mierze przejęły prywatne przedsiębiorstwa. Na przykład NASA korzysta już z gotowych usług transportu na orbitę organizowanych przez SpaceX, zamiast zlecać budowę kapsuły za każdym razem. Podobnie będzie z niektórymi aspektami działania planowanej, orbitującej wokół Księżyca stacji Gateway. Z kolei na przykład system łączności dla prowadzenia działań na powierzchni Księżyca prawdopodobnie będzie całkowicie zakontraktowany u prywatnego wykonawcy, który zbuduje pełną infrastrukturę, łącznie z księżycowymi satelitami. Podobnie może być z amerykańskimi lądownikami księżycowymi. Powstaje więc kapitalistyczny ekosystem. Jeśli okaże się, że można w jego obszarze wyjść poza działalność finansowaną przez rządy i czerpać zyski, można liczyć na ogromną dynamikę rozwoju. Jak się wydaje, po stronie chińskiej obecnie takiego podejścia nie ma. Zasady działania kapitalizmu mogą więc dawać przewagę USA.
PAP: Szef NASA zwrócił m.in. uwagę na księżycowe surowce, mówiąc, że pod pozorem badań naukowych Chiny mogą chcieć po nie sięgnąć. Jednak USA i inne kraje także mówią o wykorzystaniu tych surowców. Kiedy będą one mogły nabrać realnego znaczenia?
J.R.: Dzisiaj chyba jeszcze nikt nie jest w stanie wskazać biznesowego uzasadnienia, że wydobycie jakiegoś surowca faktycznie byłoby korzystne oraz wykazać, że Księżyc jest rzeczywiście do tego celu optymalny. Bardziej opłacalne może być np. wykorzystanie asteroid bogatych chociażby w metale rzadkie.
Na pewno jednak walka o surowce może być elementem rywalizacji. Za dwie-trzy dekady ich wydobycie może stać się częścią globalnej gospodarki. Szef NASA mógł mieć na myśli to, że Chiny mogą chcieć podważyć pewną logikę prawa międzynarodowego, zgodnie z którą nie rozciągamy państwowej suwerenności na ciała niebieskie. Mają one pozostać dobrem wspólnym.
PAP: Księżyc jest duży, ale zapewne nie wszędzie można będzie go eksploatować, przynajmniej na początku...
J.R.: Warto powiedzieć, że większość planowanych działań ma być prowadzona na niewielkim obszarze, w okolicach południowego bieguna Księżyca, gdzie, jak się podejrzewa, występuje woda. To także korzystna lokalizacja z wielu innych, różnych przyczyn, np. jeśli chodzi o wykorzystanie orbitującej wokół Księżyca stacji. Można sobie wyobrazić, że jakiś podmiot czy państwo zajmie pewien obszar i stwierdzi, że to jego własność. W praktyce jednak takie roszczenia nie będą uznawane przez innych graczy.
PAP: Z pewnością jednak w kosmosie warto sobie przede wszystkim pomagać, prawda?
J.R.: USA wyraźnie to akcentują i nawołują do otwartej gry - tak, aby możliwa była współpraca przynajmniej w niebezpiecznych sytuacjach, na przykład w obliczu zagrożenia ludzkiego życia. Proponują przy tym m.in. współpracę w zakresie łączności czy standardów śluz. Trzeba przy tym pamiętać, że w USA Chiny są objęte zakazem bezpośredniej współpracy, jeśli chodzi o przemysł kosmiczny. To dlatego, że jak się podejrzewa, wcześniejsze tego typu działania mogły być formą chińskiego szpiegostwa przemysłowego i przyczyniły się do przejmowania know how.
PAP: Jednak konkurencja jest zwykle dobra - popycha do rozwoju i podnoszenia jakości. Czy wyścig na Księżyc może mieć w tym sensie dobre strony?
J.R.: USA i Luksemburg wprowadziły już reżim prawny regulujący eksploatację kosmicznych surowców przez komercyjne podmioty. Nie mogą one stać się właścicielami księżycowych działek, ale za to ich własnością staje się to, co na tych działkach wydobędą. Obecnie to raczej myślenie wyprzedzające, jednak takie regulacje mogą stanowić fundament dla inwestowania w eksploatację Księżyca.
PAP: Czy jednak ekonomiczny i technologiczny wyścig może tak eskalować, że należy obawiać się militaryzacji Księżyca?
J.R.: Według międzynarodowego prawa Księżyc ma być nie tylko "zneutralizowany", ale także zdemilitaryzowany. Nie tylko nie mogą być na nim prowadzone działania militarne, ale - z pewnymi szczególnymi wyłączeniami - nie mogą być tam także rozmieszczane instalacje ani personel wojskowy. Przypomina to trochę prawo odnośnie Antarktydy. Jednocześnie trzeba pamiętać, że cały czas mamy do czynienia z intensywnym wyścigiem zbrojeń w przestrzeni. Dziś wykorzystanie satelitów to krytyczny czynnik dla prowadzenia działań zbrojnych na Ziemi. Widać to było choćby na nagłośnionym przykładzie urządzeń Starlink wspierających Ukrainę, a to tylko czubek góry lodowej. Choć militaryzacja przestrzeni kosmicznej wokół Ziemi będzie trwała, to mam nadzieję, że na Księżycu niekoniecznie będzie się to działo.
PAP: Czy biorąc to wszystko pod uwagę, sądzi Pan, że ekspansja ludzkości w przestrzeń pomoże się ludziom zjednoczyć, czy raczej przeniesiemy tam swoje konflikty?
J.R.: Niestety, mimo iż kosmos to nowy ocean, po którym dopiero zaczynamy żeglugę, to natura interesów państw pozostaje niezmieniona. Podczas eksploracji i ekspansji zawsze mamy do czynienia z geostrategiczną rywalizacją - nieważne, czy na lądzie, ocenach czy obszarach arktycznych. Na obecną chwilę wydaje się, że w kosmosie będziemy mieli okazję obserwować to samo zjawisko. Być może będzie ono miało charakter bardziej uładzony, uregulowany, mniej dziki. Mam na myśli np. utrzymanie zasady nieprzenoszenia suwerenności państwowej na ciała niebieskie.
Z drugiej strony, w dłuższej perspektywie może powtórzyć się historia znana z Ziemi. Z czasem osady na innych ciałach, najpierw na Księżycu czy orbicie okołoziemskiej mogą zacząć stawać się coraz bardziej autonomiczne, aż w końcu zażądają prawa do decydowania o swoim losie, jak to dawniej robiły państwa kolonialne. Myślę, że to jednak mogłoby nastąpić najwcześniej w latach 50., 60. tego wieku.
PAP: A teraz?
J.R.: W tej chwili zasoby na atrakcyjnym dla eksploracji południowym biegunie Księżyca są ograniczone, podobnie jak liczba łatwo dostępnych cennych asteroid. To daje powody do rywalizacji. Miejmy nadzieję, że będzie ona miała charakter działań komercyjnych, a nie konfliktu.
Nauka w Polsce, Marek Matacz
mat/ agt/ zan/
Fot. Adobe Stock

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C95116%2Cdr-ryzenko-walka-o-surowce-moze-byc-elementem-kosmicznej-rywalizacji-usa-i

Dr Ryzenko walka o surowce może być elementem kosmicznej rywalizacji USA i Chin (wywiad).jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

NASA zapowiada nową rakietę o napędzie jądrowym
2023-01-24. Waldemar Stelmach
Agencja kosmiczna NASA i agencja Pentagonu DARPA zapowiedziały we wtorek, że planują do 2027 r. opracować i zademonstrować rakietę o napędzie jądrowym. Nowy typ rakiety, nazwany DRACO, ma ułatwić załogowe loty na Marsa.
Za pomocą tej nowej technologii, astronauci będą mogli podróżować do i z głębokiej przestrzeni kosmicznej szybciej niż kiedykolwiek - to kluczowa zdolność w przygotowaniach do załogowych misji na Marsa - powiedział podczas konferencji prasowej szef NASA Bill Nelson.
Jak dodał, nowy napęd umożliwi także wysyłanie większych ładunków w kosmos.
W ramach współpracy z DARPĄ (Defense Advanced Research Projects Agency) - agencją zajmującą się opracowywaniem nowych technologii, która w przeszłości stworzyła m.in. prekursora internetu - NASA ma stworzyć całkowicie nową rakietę, co najmniej trzykrotnie bardziej wydajną od obecnych rakiet o napędzie chemicznym. Nowa rakieta będzie nosić nazwę DRACO.
Według planu pierwszy lot nowego pojazdu ma nastąpić w 2027 r. Będzie to silnik termalny, w którym reaktor jądrowy za pomocą wytworzonego ciepła ma doprowadzić do gwałtownego parowania ciekłego paliwa i wykorzystania go do startu pojazdu.
Źródło: PAP
Zdj. ilustracyjne /Shutterstock
https://www.rmf24.pl/nauka/news-nasa-zapowiada-nowa-rakiete-o-napedzie-jadrowym,nId,6554699#crp_state=1

NASA zapowiada nową rakietę o napędzie jądrowym.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Starship przeszedł próbę generalną
2023-01-24. Wojciech Kaczanowski
Amerykańska firma SpaceX przeprowadziła finalne testy prototypu swojego największego systemu nośnego Starship. W ubiegły poniedziałek (23 stycznia br.) odbył się test WDR (Wet Dress Rehearsal), który miał na celu sprawdzenie wytrzymałości rakiety w momencie całkowitego napełnienia zbiorników paliwa, przy jednoczesnym odliczaniu do startu. Pozytywnie zakończona próba WDR (nazywana także próbą generalną) to kolejny sygnał wskazujący na gotowość Starshipa do lotu orbitalnego.
Starship to obecnie najważniejszy projekt firmy należącej do Elona Muska. Opracowywana rakieta nośna będzie najpotężniejszą konstrukcją zdolną do wynoszenia technologii i ludzi w przestrzeń kosmiczną, w tym na Księżyc czy Marsa. Warto jednak zauważyć, że najważniejsze jeszcze przed Starshipem, bowiem jeśli chodzi o swój debiut to wciąż pozostaje w tyle za np. SLS (Space Launch System). Rakieta nośna użyta przy wyniesieniu kapsuły Orion w ramach misji Artemis I wciąż pozostaje największym urządzeniem, które zaliczyło swój pierwszy start orbitalny. Starship czyni jednak kolejne postępy i wydaje się, że jest na dobrej drodze, aby już niedługo wzbić się w swój pierwszy lot.
W ubiegły poniedziałek (23 stycznia br.) firma SpaceX przeprowadziła test WDR (Wet Dress Rehearsal), który obejmował sprawdzenie całej sekwencji odliczania do startu i zatankowanie mieszanką ciekłego tlenu i ciekłego metanu (łącznie ponad 4,5 mln kg paliwa) zintegrowanego pierwszego stopnia Super Heavy i górnego stopnia nazywanego Starship/Ship. Miało to na celu sprawdzenie szczelności i wytrzymałości konstrukcji, a ponadto skontrolowano sprawność innych mechanizmów, tj. system przeciwpożarowy. WDR jest standardową procedurą testową wykonywaną przed lotami rakiet nośnych. Test ten przebiega podobnie do oficjalnej próby startu i obejmuje sprawdzenie wszelkich systemów naziemnych oraz ogólny przegląd rakiety, pomijając włączenie silników.
Poniedziałkowy test WDR był poprzedzany kilkoma innymi niezbędnymi procedurami. Jedną z nich była wcześniejsza ewakuacja mieszkańców z pobliskich terenów w Boca Chica, co już wtedy zostało odnotowane przez obserwatorów jako przygotowanie obszaru pod przeprowadzenie testu WDR. Sukces opisywanej próby sprawia, że pojazd Starship, składający się z prototypu Super Heavy zwanego Booster 7 i wariantu górnego stopnia Ship 24, może zadebiutować już w najbliższym czasie.
Według właściciela SpaceX, Elona Muska, Starship może mieć swój pierwszy lot orbitalny już w przyszłym miesiącu, natomiast dzień próby musi zostać poprzedzony jeszcze kilkoma testami i pracami kontrolnymi. Najważniejszym wydaje się być test statyczny wszystkich 33 silników Raptor znajdujących się w Booster 7. Taka ilość Raptorów podczas testu statycznego to zdecydowany rekord, ponieważ ostatnia największa próba obejmowała uruchomienie zaledwie 14 silników.
System nośny Starship to innowacyjne rozwiązanie, które według planów SpaceX ma być zdolne do transportowania ludzi oraz ładunków na Księżyc oraz Marsa. Jego oba segmenty systemu zostały zaprojektowane tak, aby w pełni nadawały się do szybkiego ponownego użycia, co ma być przełomem pod względem potencjału zwielokrotnienia lotów i zminimalizowania kosztów pojedynczej misji.
Fot. SpaceX flickr

SPACE24

https://space24.pl/pojazdy-kosmiczne/systemy-nosne/starship-przeszedl-probe-generalna

Starship przeszedł próbę generalną.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nadchodzi debiut rakiety Vulcan Centaur
2023-01-24. Mateusz Mitkow
Nowy system nośny Vulcan Centaur jest bardzo blisko swojego długo wyczekiwanego debiutu. Wszystkie elementy rakiety nowej generacji należącej do United Lauch Alliance (ULA) zostały w ostatnich dniach przetransportowane do bazy Sił Kosmicznych na Cape Canaveral, gdzie już za kilka tygodni odbędzie się jej pierwszy w historii lot orbitalny.
Amerykański koncern United Launch Alliance (ULA) przygotowuje się do jednego z najważniejszych momentów w historii swojej działalności. Od paru lat trwają bowiem prace nad nowym systemem nośnym, który zastąpi konstrukcję Delta IV oraz Atlas V i tym samym uniezależni ULA od dostaw rosyjskich silników RD-180, które napędzają dolny stopień rakiet nośnych Atlas V. Mowa oczywiście o rakiecie nowej generacji o nazwie Vulcan Centaur, której elementy zostały dostarczone do bazy Sił Kosmicznych na Cape Canaveral, gdzie przejdą ostatnie testy i rozpocznie się ostateczne przygotowanie przed pierwszą misją.
Dostarczone części to górny człon rakiety oznaczony jako Centaur V oraz ponad 30 metrowy pierwszy stopień konstrukcji wyposażony w dwa metanowe silniki główne BE-4 dostarczone przez firmę Blue Origin. Przejdą one serię kontroli i testów, a następnie zintegrowane i przygotowane do startu. Drugi stopień opisywanej rakiety będzie z kolei napędzany przez silniki RL10, za których dostawę odpowiada amerykańska spółka Aerojet Rocketdyne. Impuls właściwy silnika RL10C-X wynosi 461 s, co plasuje go w ścisłej czołówce urządzeń tej rodziny pod względem osiągów. Całość konstrukcji będzie zdolne do wynoszenia ponad 27 t ładunku na niską orbitę okołoziemską (LEO).
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to już w przeciągu najbliższych tygodni rakieta nośna wykona swój pierwszy lot. Obecnie planowe jest to jeszcze na pierwszy kwartał obecnego roku. Jak zapowiada firma ULA, nowa i całkowicie amerykańska rakieta zapewni zupełnie nowe możliwości w domenie kosmicznej. Ma ona zapewnić m.in. wyższą wydajność i większą przystępność cenową przy jednoczesnym zagwarantowaniu wyjątkowej niezawodności i dokładności. Patrząc na obecną sytuację międzynarodową, najważniejszym aspektem wydaje się być wcześniej wspomniane uniezależnienie ULA od dostaw rosyjskich silników RD-180.
W ramach debiutu rakiety Vulcan Centaur zostaną rozmieszczone prototypowe składniki superkonstelacji internetowej projektu Kuiper firmy Amazon. Ma on na celu zapewnienie szerokiemu gronu odbiorców szybkiego satelitarnego dostępu do łącza internetowego o małych opóźnieniach w miejscach pozbawionych trwałej łączności. Będzie to kolejna konstelacja obok rozwijanej sieci urządzeń Starlink czy OneWeb. Oprócz tego na pokładzie debiutującej rakiety Vulcan Centaur znajdzie się również komercyjny lądownik księżycowy Peregrine, należący do firmy Astrobotic.
Oprócz misji na rzecz rozwoju projektu Kuiper, system nośny został przypisany także do wynoszenia ładunków dla Sił Kosmicznych USA (USSF), Narodowego Biura Rozpoznania (NRO), NASA oraz dla komercyjnych klientów. Będą to m.in. misje USSF-112, USSF-87 oraz GPS III SV07. Wyniesie na orbitę również nowy wahadłowiec "Dream Chaser", który jest obecnie przygotowywany do debiutu w zakładach firmy Sierra Nevada. Będzie on wykorzystywany do misji towarowych i naukowych na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS), podobnych do tych prowadzonych obecnie przez Dragona firmy SpaceX.

Ilustracja: ULA

SPACE24

https://space24.pl/pojazdy-kosmiczne/systemy-nosne/nadchodzi-debiut-rakiety-vulcan-centaur

Nadchodzi debiut rakiety Vulcan Centaur.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jądro Ziemi mogło obracać się szybciej niż planeta
2023-01-24.
Jądro Ziemi może zmieniać swój obrót wpływając na prędkość obrotu całej planety oraz długość dnia – ustalili naukowcy chińscy.
Tysiące kilometrów poniżej naszych stóp, we wnętrzu Ziemi, jądro planety mogło poruszać się szybciej niż pozostała część. Tak miało dziać się w minionym dziesięcioleciu. Zjawisko ustało, ale nadal zadziwia naukowców.
Wyniki pomiarów mogą rzucić nowe światło na wiele tajemnic wnętrza Ziemi, w tym rolę jaką odgrywa w utrzymywaniu pola magnetycznego, wpływu na obrót całej Ziemi oraz długość dnia. To nadal jednak część ustaleń dotyczących obrotu. I wciąż nie musi to być ostatnie słowo w tej materii.
Jakie jest jądro Ziemi?
Jądro Ziemi zostało odkryte w 1936 roku po badaniach rozchodzenia się fal sejsmicznych powstałych wskutek trzęsień ziemi. Zmiany prędkości ujawniły istnienie jądra. Jądro Ziemi zbudowane jest z części stałej, na którą składa się w przeważającej mierze żelazo i płynnej. Część płynna oddziela jądro od reszty planety. To właśnie wpływa na fakt, że jądro może obracać się we własnym tempie. Badanie fal sejsmicznych powstałych wskutek trzęsień ziemi w ubiegłym stuleciu ujawniło zmiany. To właśnie wskazało, że wewnętrzna część jądra poruszała się szybciej niż płaszcz Ziemi, warstwa położona zaraz pod jej skorupą. Naukowcy nie są zgodni, jak duża była różnica, a nawet kwestionują jej istnienie.
Na co wpływa jądro Ziemi?
Teraz badacze chińscy z Uniwersytetu Peking w Chinach ustalili, że jądro wstrzymało swój obrót w relacji do płaszcza. Naukowcy badali trzęsienia Ziemi w latach 1995-2021. Odkryli, że zwiększona prędkość obrotu jądra ustała w 2009 roku. Jednocześnie potwierdzili jednak, że faktycznie jądro Ziemi wcześniej mogło obracać się szybciej niż pozostała część planety. Badacze wskazują, że obecnie jądro może być w czasie procesu powrotu do tego zjawiska. Jeśli faktycznie tak jest zmiany dotyczą również pola magnetycznego oraz siły grawitacji, które wpływają na obrót jądra. Zjawiska geofizyczne mogą zaś wpływać na wydłużenie lub skrócenie długości dnia.
Nadal pozostaje wiele pytań dotyczących tempa obrotu jądra Ziemi. Jedynym sposobem na wyjaśnienie tych tajemnic są jednak trzęsienia ziemi. Dane sejsmiczne są kluczowe dla monitorowania ruchu serca naszej planety.
źródło: "Nature"
Ziemia. Fot. Shutterstock
TVP NAUKA
https://nauka.tvp.pl/65832541/jadro-ziemi-moglo-poruszac-sie-szybciej-niz-planeta

Jądro Ziemi mogło obracać się szybciej niż planeta.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dźwięk symuluje grawitację we wnętrzu gwiazdy
2023-01-24.
Naukowcy z UCLA wykorzystali fale akustyczne do odtworzenia warunków panujących we wnętrzu gwiazdy. Nowa metoda badawcza może pozwolić na lepsze zrozumienie pogody słonecznej.
Zjawiska zachodzące w gwiazdach są trudne do odtworzenia na Ziemi ze względu na różnicę grawitacji. Naukowcy z University of California w Los Angeles (UCLA) skutecznie odtworzyli te ekstremalne warunki we wnętrzu szklanej sfery o średnicy 3 cm wykorzystując fale akustyczne. Osiągnięcie to może pomóc naukowcom znieść ograniczającą rolę grawitacji w eksperymentach, których celem jest modelowanie warunków panujących we wnętrzach i przy powierzchni gwiazd.
Aby odtworzyć warunki panujące we wnętrzu gwiazdy wykorzystano fale dźwiękowe do stworzenia sferycznego pola grawitacyjnego i wygenerowania konwekcji plazmy. W procesie tym gaz ochładza się gdy zbliża się do powierzchni ciała, a następnie ponownie się nagrzewa i unosi, gdy zbliża się do rdzenia szklanej sfery. Zjawisko to wytwarza prąd elektryczny, który z kolei generuje pole magnetyczne. Naukowcy podgrzali siarkę do formy gazowej wykorzystując do tego celu promieniowanie mikrofalowe. Ruch siarkowej plazmy wewnątrz szklanej sfery został ograniczony przez akustyczne pole grawitacyjne.

Akustyczna grawitacja generowała turbulencje przypominające te obserwowane w pobliżu powierzchni Słońca. W wewnętrznej części sfery oddziaływanie zmieniało kierunek na zewnątrz, powodując opadanie gorącego gazu do wnętrza. W eksperymencie grawitacja akustyczna utrzymywała najgorętszą plazmę w środku sfery, dokładnie tak jak w przypadku gwiazd.

Możliwość kontrolowania i manipulowania plazmą w sposób odzwierciedlający konwekcję słoneczną pomoże naukowcom lepiej zrozumieć procesy zachodzące we wnętrzach gwiazd. Opracowanie modeli przepływu plazmy może umożliwić przewidywanie zjawisk takich jak koronalne wyrzuty masy i rozbłyski słoneczne.
Czy aktywność Słońca zagraża bezpieczeństwu na Ziemi?
Silne burze magnetyczne wywołane aktywnością słoneczną mogą zniszczyć sieci przesyłowe, telekomunikacyjne oraz urządzenia elektroniczne. Czy grozi nam globalny blackout?

We wrześniu 2020 roku, agencja NASA ogłosiła, że rozpoczął się 25 cykl słoneczny. Oznacza to, że aktywność Słońca rośnie. Cykle słoneczne trwają około 11 lat, a największą aktywność naszej gwiazdy obserwujemy w połowie trwania cyklu. W maksimum cyklu Słońce świeci jaśniej, a do Ziemi dociera więcej energii. Temperatura naszej planety wzrasta średnio o około 1 stopień Celsjusza. Z dużą aktywnością naszej Dziennej Gwiazdy wiążą się częstsze rozbłyski słoneczne i koronalne wyrzuty masy. Zjawiska te mogą mieć niszczący wpływ na sieci energetyczne i telekomunikacyjne.
źródło: Physical Review Letters
Jak zbadać procesy zachodzące we wnętrzach gwiazd? Fot. NASA

TVP NAUKA
https://nauka.tvp.pl/65832977/dzwiek-symuluje-grawitacje-we-wnetrzu-gwiazdy

Dźwięk symuluje grawitację we wnętrzu gwiazdy.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Hubble obserwuje czarną dziurę rozrywającą przechwyconą gwiazdę
2023-01-24
Astronomowie korzystający z Kosmicznego Teleskopu Hubble’a szczegółowo zbadali ostatnie chwile gwiazdy, która została rozerwana przez czarną dziurę.
Czarne dziury to zbieracze, a nie łowcy. Czekają, aż jakaś gwiazda znajdzie się w pobliżu. Kiedy gwiazda znajdzie się wystarczająco blisko, potężna grawitacja czarnej dziury gwałtownie rozrywa ją na kawałki i pochłania jej gaz, jednocześnie emitując intensywne promieniowanie.

Nazywa się to „rozerwaniem pływowym”. Ale to sformułowanie ukrywa złożoną, surową przemoc spotkania z czarną dziurą. Istnieje równowaga pomiędzy grawitacją czarnej dziury, która wciąga materię gwiazdy, a promieniowaniem, które ją wydmuchuje. Innymi słowy, czarne dziury to nieporządni pożeracze. Astronomowie używają Hubble’a, aby dowiedzieć się, co dzieje się, gdy gwiazda wpada w grawitacyjną otchłań.

Hubble nie może z bliska sfotografować efektów wywołanych przez zjawisko rozerwania pływowego, nazwanego AT2022dsb, ponieważ rozdrobniona gwiazda znajduje się prawie 300 milionów lat świetlnych od nas, w jądrze galaktyki ESO 583-G004. Astronomowie wykorzystali jednak potężną czułość Hubble’a na ultrafiolet, by zbadać światło pochodzące od rozerwanej gwiazdy, które zawiera wodór, węgiel i inne substancje. Spektroskopia dostarcza ważnych wskazówek na temat śmierci gwiazdy.

Około 100 przypadków rozerwań pływowych wokół czarnych dziur zostało wykrytych przez astronomów za pomocą różnych teleskopów. NASA poinformowała niedawno, że kilka jej wysokoenergetycznych obserwatoriów kosmicznych zauważyło 1 marca 2021 roku kolejne zdarzenie związane z rozerwaniem pływowym wokół czarnej dziury, a miało ono miejsce w innej galaktyce. W przeciwieństwie do obserwacji Hubble’a, dane zostały zebrane w promieniowaniu rentgenowskim z niezwykle gorącej korony wokół czarnej dziury, która uformowała się po tym, jak gwiazda została rozerwana.

Jednak nadal jest bardzo mało zdarzeń rozerwań pływowych, które są obserwowane w świetle ultrafioletowym, biorąc pod uwagę czas obserwacji. To naprawdę niefortunne, ponieważ jest wiele informacji, które można uzyskać z widm UV – powiedziała Emily Engelthaler z Center for Astrophysics | Harvard & Smithsonian (CfA) w Cambridge, Massachusetts. Jesteśmy podekscytowani, ponieważ możemy uzyskać takie szczegóły na temat tego, co szczątki robią. Zdarzenie rozerwania pływowego może nam wiele powiedzieć o czarnej dziurze. Zmiany w kondycji skazanej na zagładę gwiazdy zachodzą w tempie rzędu dni lub miesięcy.

Szacuje się, że w każdej galaktyce, w której centrum znajduje się supermasywna czarna dziura, rozerwanie gwiazd następuje zaledwie kilka razy na 100 000 lat.

To zjawisko, AT2022dsb, zostało po raz pierwszy uchwycone 1 marca 2022 roku przez All-Sky Automated Survey for Supernovae (ASAS-SN lub „Assassin”), sieć naziemnych teleskopów, które mniej więcej raz w tygodniu badają niebo pozagalaktyczne w poszukiwaniu gwałtownych, zmiennych i przejściowych zdarzeń, które kształtują nasz Wszechświat. Ta energetyczna kolizja była wystarczająco blisko Ziemi i wystarczająco jasna, aby astronomowie mogli wykorzystać spektroskopię w UV przez dłuższy niż zwykle okres czasu.

Zwykle te zdarzenia są trudne do zaobserwowania. Możemy uzyskać kilka obserwacji na początku zaburzenia, kiedy jest ono naprawdę jasne. Nasz program różni się tym, że ma na celu przyjrzenie się kilku pływom w ciągu roku, aby zobaczyć, co się stanie – powiedział Peter Maksym z CfA.

Dane spektroskopowe Hubble’a są interpretowane jako pochodzące z bardzo jasnego, gorącego obszaru w kształcie torusa, który był kiedyś gwiazdą. Obszar ten ma wielkość Układu Słonecznego i wiruje wokół czarnej dziury.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
Hubblesite

Urania
Wizja artystyczna pokazuje, jak czarna dziura może pochłaniać mijającą ją gwiazdę. Źródło: NASA, ESA, Leah Hustak (STScI)

https://agnieszkaveganowak.blogspot.com/2023/01/hubble-obserwuje-czarna-dziure.html

Hubble obserwuje czarną dziurę rozrywającą przechwyconą gwiazdę.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Astronomowie narzekają na Jamesa Webba. Ten teleskop jest po prostu za dobry
2023-01-24. Radek Kosarzycki
Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, który na początku 2022 roku po ponad dekadzie opóźnień i licznych przekroczeniach budżetu w końcu trafił w przestrzeń kosmiczną i rozpoczął obserwacje, od pierwszego dnia obserwacji nie zmienia tempa odkryć. I to wbrew pozorom dla astronomów jest poważny problem.
Teleskop, o którego budowie mówiło się od lat osiemdziesiątych XX wieku pierwotnie miał trafić na orbitę w 2007 roku. Liczne przeszkody technologiczne oraz finansowe sprawiły jednak, że start teleskopu ostatecznie miał miejsce w ostatnich dniach 2021 roku, ponad 14 lat po pierwotnej dacie. Całe środowisko astronomów przez lata przygotowywało się do obserwacji, szczegółowo planując konkretne cele obserwacyjne, a nawet oprogramowanie, które miałoby dane z teleskopu natychmiast analizować i wyciągać z nich wszystkie niezbędne informacje. Nic zatem dziwnego, że gdy teleskop w końcu trafił w przestrzeń kosmiczną, a następnie spektakularnie się rozłożył, fascynujące dane obserwacyjne zaczęły spływać na Ziemię z siłą wodospadu.
W najnowszym artykule opublikowanym na łamach MIT Technology Review naukowcy zwracają uwagę na fakt, że Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba dostarcza na Ziemię znacznie więcej danych niż jakikolwiek wcześniejszy teleskop. W jeden dzień do centrum kontroli misji JWST spływa tyle danych obserwacyjnych ile Hubble dostarczał w ciągu miesiąca. Co więcej, bazując na doświadczeniach z Hubblem, jego operatorzy tak ustawili program obserwacji, że teleskop nigdy nie ma chwili odpoczynku. Każda chwila spędzona w przestrzeni kosmicznej musi być wykorzystana na wartościowe obserwacje astronomiczne. Kolejka naukowców chętnych do skorzystania z potężnego, 6,5 -metrowego zwierciadła teleskopu jest bardzo długa, dlatego kończąc jedne obserwacje, teleskop zmienia orientację w przestrzeni i rozpoczyna następne.
Ogromne możliwości teleskopu Jamesa Webba, który według naukowców jest w stanie dostrzegać bez problemu obiekty 100 razy słabiej świecące niż te, które mógł dostrzec Hubble sprawiały, że zasadniczo niezależnie od tego, gdzie James Webb nie spojrzał, to widział coś zupełnie nowego. Odkrycie za odkryciem. Spojrzał w jedno miejsce, dostrzegł najodleglejsze odkryte dotąd galaktyki, spojrzał w inne miejsce, dojrzał dwutlenek węgla w atmosferze egzoplanety, choć nigdy wcześniej żaden teleskop go nie widział. Euforia za euforią.
Nic zatem dziwnego, że po pierwszych zachwytach bardzo szybko pojawiło się pytanie o to jak długo jeszcze świat astronomii może wytrzymać to tempo.
Od obserwacji do odkrycia zaledwie kilka godzin
Co ważne, teleskop w trakcie obserwacji przetwarza dane oraz zdjęcia w strumień danych bezpośrednio przygotowany do obróbki przez astronomów. Z kolei sami astronomowie przez lata opóźnień w starcie teleskopu doszlifowali i dopracowywali swoje oprogramowanie, które miało ten strumień pobrać i wyciągnąć z niego wszystkie interesujące ich dane. Efekt? Po otrzymaniu danych obserwacyjnych z teleskopu, badacze zamiast rozpoczynać trwający miesiącami proces odszumiania danych i wyłuskiwania z nich użytecznych informacji, uruchamiali swoje oprogramowanie do analizy i kilka godzin później mieli już na ekranach informacje, które chcieli uzyskać w trakcie obserwacji. W większości przypadków były to informacje fascynujące i zachwycające jednocześnie.
To właśnie zbieg tych wszystkich okoliczności sprawił, że zaledwie kilka dni po rozpoczęciu właściwych obserwacji na serwerach z preprintami artykułów naukowych pojawiły się pierwsze artykuły opisujące najnowsze, przełomowe odkrycia. Proces ten do dzisiaj nie spowolnił, a zważając na to jak długa jest kolejka astronomów i projektów badawczych do zrealizowania, nie można wykluczyć, że tempo odkryć utrzyma się na obecnym poziomie przez najbliższą dekadę, albo i dłużej. Jak w rozmowie z MIT Tech Review przyznaje jeden z naukowców: co godzinę obserwujemy nową galaktykę, nową egzoplanetę czy proces gwiazdotwórczy. To istna powódź danych, która szybko się nie skończy.
Opinia publiczna, która sprzed ekranów komputerów przygląda się tej swoistej transformacji i szeroko zakrojonej aktualizacji naszej wiedzy o wszechświecie bliższym i dalszym jest zachwycona. Odkrycie goni odkrycie, jedno fascynujące zdjęcie odległego kosmosu przyćmiewa poprzednie, a nawet pojawia się nadzieja na to, że teleskop w końcu pozwoli nam odpowiedzieć na pytanie o to, czy jesteśmy sami we wszechświecie, czy też są w nim inne cywilizacje, o których istnieniu na razie nie mamy pojęcia. Warto jednak przy tym zachwycie pamiętać, jak tytaniczną pracą stała się teraz praca naukowców, którzy zalewani są potokiem danych obserwacyjnych z Jamesa Webba.

Porwnanie rozmiarów zwierciadła głównego Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba z Kosmicznym Teleskopem Hubble'a

https://spidersweb.pl/2023/01/james-webb-za-dobry.html

Astronomowie narzekają na Jamesa Webba. Ten teleskop jest po prostu za dobry.jpg

Astronomowie narzekają na Jamesa Webba. Ten teleskop jest po prostu za dobry2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Virgin Orbit zainwestował miliony w polską firmę kosmiczną
2023-01-24.
Virgin Orbit zainwestował 5 mln USD w SatRev i jest oficjalnym akcjonariuszem polskiej firmy. W związku z najnowszą transakcją SatRev został wyceniony na około 120 mln USD. Finansowanie będzie przeznaczone na rozwój biznesu i nowe inwestycje. Jest to największa inwestycja Virgin Orbit w Europie Środkowej.
SatRev to firma z polskiego sektora kosmicznego, rozwijająca jedną z konstelacji satelitów do obserwacji Ziemi. Virgin Orbit to jedna z najbardziej rozpoznawalnych firm technologicznych z branży kosmicznej zajmujących się komercyjnym wynoszeniem satelitów na orbitę. Inwestycja jest ostatnim etapem długiego i udanego partnerstwa strategicznego, które przyniesie obu stronom obiecujący rozwój w ich obszarach działalności. W ramach inwestycji SatRev planuje zwiększyć skalę swojej konstelacji, wdrażając przełomowy rozkładany na orbicie teleskop do końca 2023 roku. Virgin Orbit skorzysta z sukcesu SatRev, uruchamiając w kolejnych latach setki nanosatelitów.
Jak oznajmił Grzegorz Zwoliński, prezes firmy SatRev - "z Virgin Orbit współpracujemy już od kilku lat, a teraz pogłębiamy tę współpracę. Dołączenie Richarda Bransona, twórcy Virgin Orbit do naszych inwestorów, to decyzja nie tylko strategiczna. Jestem przekonany, że osoba o takim doświadczeniu będzie dla nas ogromnym wzmocnieniem, wesprze nasz rozwój już zaawansowanych kompetencji globalnych i wzmocni naszą pozycję. Virgin Orbit pomoże nam wzmocnić kluczowe relacje z obecnymi i nowymi klientami oraz zapewni nam szybkość, rozmach i możliwości dostarczania długoterminowych rozwiązań".
Polska firma rozpoczęła współpracę z Virgin Orbit w 2021 roku i od tego czasu rakieta Launcher One wyniosła na orbitę cztery satelity SatRev. SatRev w ostatnim czasie zdobył jeden z największych kontraktów na satelitarną obserwację Ziemi o wartości prawie 39 mln PLN.
SatRev specjalizuje się w projektowaniu, produkcji i eksploatacji satelitów. W czerwcu 2021 r. SatRev umieścił dwa satelity STORK-4 i STORK-5 Marta na niskiej orbicie okołoziemskiej, a w styczniu 2022 kolejne sześć. Mogą być one wykorzystywane w branżach, takich jak rolnictwo precyzyjne, ocena zasobów energetycznych, monitorowanie infrastruktury transportowej.
Źródło: SatRev
Fot. SatRev

SPACE24

https://space24.pl/przemysl/rynek-globalny/virgin-orbit-zainwestowal-miliony-w-polska-firme-kosmiczna

Virgin Orbit zainwestował miliony w polską firmę kosmiczną.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mity Wśród Gwiazd: Gwiazdozbiór Kameleona
2023-01-24. Zofia Lamecka
Gwiazdozbiór Kameleona jest dość niewielki – 79. pod względem wielkości. Znajduje się w okolicy południowego bieguna niebieskiego. Można go obserwować na szerokościach geograficznych pomiędzy 90°S a 5°N. Gołym okiem dostrzegalnych jest zaledwie około 20 jego gwiazd. Kameleon leży powyżej Oktantu, a poza nim sąsiaduje również z takimi gwiazdozbiorami jak: Góra Stołowa, Kil, Ryba Latająca, Ptak Rajski i Mucha.
Do końca XVI wieku obszar, gdzie obecnie znajduje się Kameleon, nie był uznawany za osobny gwiazdozbiór. Po raz pierwszy opisał go duński astronom Petrus Plancius w 1598 roku. Korzystał z obserwacji żeglarzy Fredricka de Houtmana i Pietera Dirkszoona Keysera. Nazwa konstelacji pochodzi od kameleona, czyli jaszczurki, która zmienia swój kolor, dostosowując go do otoczenia.
Inny duński kartograf, Jodocus Hondius, przedstawił konstelację jako kameleona z językiem przyczepionym do sąsiedniej konstelacji – Muchy.
Kameleon zawiera wiele obłoków gazów. Znajdują się one w odległości między 400 a 600 lat świetlnych od Układu Słonecznego. W wyniku zapadania się materii obłoków powstają z nich mało masywne gwiazdy typu T Tauri. Najbardziej charakterystyczna gromada tych gwiazd znajduje się w Obłoku Kameleon I, niedaleko mgławicy refleksyjnej IC 2631.

Źródła: Constellation Guide: Chamaeleon Constellation24 stycznia 2023
Powyższy fragment mapy nieba przedstawia gwiazdozbiór Kameleona w otoczeniu sąsiednich konstelacji. Źródło: Szczureq, Wikimedia Commons

Powyższa ilustracja przedstawia gwiazdozbiory nieba południowego w dziele „Uranometria” autorstwa Johna Bayersa. W śrród przedstawionych konstelacji znajduje się również Kameleon. Źródło Biblioteka ETH w Zurychu, Wikimedia Commons

Zjęcie mgławicy refleksyjnej IC 2631 wykonane przez Obserwatorium ESO La Sillia w Chile. Źródło Obserwatorium ESO La Sillia w Chile via Wikimedia Commons
https://astronet.pl/autorskie/mity-wsrod-gwiazd/mity-wsrod-gwiazd-gwiazdozbior-kameleona/

Mity Wśród Gwiazd Gwiazdozbiór Kameleona.jpg

Mity Wśród Gwiazd Gwiazdozbiór Kameleona2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

VII. edycja Konkursu "Astrolabium" – zarejestruj się!
2023-01-24.
To już VII odsłona Ogólnopolskiego Konkursu Astronomicznego „Astrolabium”, który od 2013 roku organizowany jest przez Obserwatorium Astronomiczne Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie wraz z organizacjami partnerskimi. Rejestracja uczestników VII edycji konkursu jest otwarta i potrwa do końca marca.
Celem konkursu „Astrolabium” jest promocja oraz przybliżanie szeroko pojętych nauk ścisłych poprzez edukowanie uczniów szkół podstawowych i średnich w zakresie astronomii i badań kosmicznych. Organizatorzy konkursu stawiają na popularne obecnie nauczanie metodą projektową i naukę poprzez doświadczenie. Uczestnictwo w rywalizacji pozwala uczestnikom nie tylko pogłębić wiedzę typowo astronomiczną, ale i odpowiednio powiązać ją z innymi dziedzinami nauki – konkurs „Astrolabium” jest w zamierzeniu interdyscyplinarny. Liczymy też na to, że dzięki niemu wielu uczniów rozwinie w sobie zupełnie nowe pasje.
Nie zapominamy, że rok 2023 został ustanowiony Rokiem Mikołaja Kopernika. Datę tę powiązano z pięćset pięćdziesiątą rocznicą urodzin i czterysta osiemdziesiątą rocznicą śmierci naszego wielkiego astronoma, który w swoim najsłynniejszym dziele De revolutionibus orbium coelestium przedstawił założenia heliocentrycznej budowy Układu Słonecznego, burzące ówczesny światopogląd. Tegoroczna edycja „Astrolabium” będzie także na różne sposoby nawiązywać do postaci i dokonań Kopernika – uczestnicy konkursu mogą zatem spodziewać się wielu doświadczeń powiązanych z teorią ruchu planet, samymi planetami, jak i innymi, szerzej pojętymi obrotami sfer niebieskich.
Konkurs składa się z dwóch etapów: I – opracowywania doświadczeń konkursowych (samodzielnego, w grupie lub z nauczycielem) oraz II – podsumowującego testu wiedzy przeprowadzanego w zgłoszonych szkołach. Zadania te przygotowane są niezależnie dla czterech grup wiekowych: klas 1-3, 4-6 i 7-8 szkoły podstawowej oraz wszystkich klas szkół średnich. Opracowane przez organizatorów materiały konkursowe będą dopasowane do możliwości i umiejętności uczniów z każdej grupy. Dwuetapowa formuła konkursu umożliwia uczestnikom nabycie umiejętności przydatnych w badaniach naukowych i w pracy zespołowej.
Laureaci w każdej kategorii wiekowej otrzymują nagrody. Na zwycięzców w danej kategorii czekają wysokiej klasy teleskopy. Szkoły, w których procentowe uczestnictwo uczniów w konkursie będzie największe, zostaną dodatkowo nagrodzone możliwością zorganizowania dla ich wychowanków bezpłatnych Warsztatów Astronomicznych – na terenie placówki lub w Obserwatorium UJ w Krakowie.
Zgłoszenia do konkursu przyjmowane są na jego stronie internetowej. Rejestracja uczestników potrwa do końca marca 2023 roku, jest to jednocześnie termin na uiszczenie opłat konkursowych. Organizatorzy zapraszają do zapoznania się z regulaminem konkursu oraz śledzenia jego strony i profilu na Facebooku – już niebawem pojawią się tam pierwsze doświadczenia.
Zgłoszenia przyjmowane są do 31 marca 2023 roku.
Czytaj więcej:
•    Rejestracja na konkurs
•    Konkurs Astrolabium
•    Fundacja Antares
 
Źródło: OAUJ / Fundacja Antares
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/vii-edycja-konkursu-astrolabium-zarejestruj-sie

VII. edycja Konkursu Astrolabium zarejestruj się!.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

"Zielona kometa" coraz bliżej. Ale spokojnie - Ziemia jest bezpieczna!

\2023-01-24.
Kosmiczna skała przeleci tak blisko Ziemi po raz pierwszy od 50 tysięcy lat. 2-go lutego kometa C/2022 E3 (ZTF) powinna pojawić się na niebie jako zielona smuga i być widoczna gołym okiem. Na szczęście Ziemi nic nie zagraża.

To nie lada gratka dla wszystkich miłośników astronomii. Już wkrótce na nocnym niebie powinna być widoczna jasna, zielona smuga. Wszystko za sprawą komety oznaczonej skrótem C/2022 E3 (ZTF), która 2-go lutego będzie najbliżej Ziemi. Ostatni raz była tak blisko naszej planety 50 tysięcy lat temu, kiedy na Ziemi żyli neandertalczycy.

Kometa C/2022 E3 (ZTF) została odkryta przez dwóch amerykańskich astronomów na początku marca 2022 roku. Na niebie zauważyli małą, jasną kropkę. Stało się to możliwe dzięki systemowi obserwacji ZTF (Zwicky Transient Facility) przy użyciu  ultraczułej kamery podłączonej do Teleskopu Samuela Oschona w Obserwatorium Palomar w Kalifornii (USA).

Szybko ustalono, że to wyjątkowy obiekt kosmiczny, który ostatni raz przelatywał tak blisko Ziemi w czasach prehistorycznych. Astronomowie nazwali kosmiczną skałę "zieloną kometą" ze względu na jej wyjątkową barwę. Piękny, zielony kolor poświaty wokół komety jest możliwy dzięki temu, że w jej jądrze znajduje się dużo dwuatomowego węgla (C2). To dzięki nim światło słoneczne docierając do komety tworzy tak fantastyczny efekt.

Jeszcze niedawno "zieloną kometę" można było zobaczyć jedynie za pomocą teleskopów. To powinno się zmienić już pod koniec stycznia, kiedy kometa zbliży się do Ziemi. Najbliżej naszej planety powinna być 2 stycznia, gdyż będzie nas od niej dzielić odległość prawie 43,5 miliona kilometrów. Będzie to jednak cały czas bardzo mały punkt na niebie, więc do obserwacji najlepiej użyć lornetki.

Według serwisu EarthSky kometa C/2022 E3 (ZTF) osiągnie jasność 5 magnitudo (jednostka natężenia światła), gdy znajdzie się najbliżej naszej planety. Przy odrobinie szczęścia będziemy ją mogli dostrzec gołym okiem. Niestety astronomowie nie dają gwarancji, że tak się stanie. Jasność komety zależy bowiem od ilości uwalnianego przez nią pyłu i gazu pod wpływem bliskości Słońca, a to jest często trudne do przewidzenia.  Aby dokładnie ustalić jej położenie i zobaczyć ją gołym okiem warto posłużyć się jedną z popularnym aplikacji udostępniających interaktywną mapę nieba.

To nie pierwsza kometa o zielonej barwie, która w ostatnich latach mogła być obserwowana z Ziemi. W 2018 roku na nocnym niebie pojawiła się kometa 46P/Wirtanen. Była wystarczająco jasna, aby amatorzy astronomii mogli jej przelot dostrzec bez wspomagania się lornetką czy teleskopem. Do podobnej sytuacji doszło w 2021 roku, gdy najbliżej Ziemi znalazła się kometa Leonard.
Astronomowie zapewniają, że kometa C/2022 E3 (ZTF) nie znajduje się na kursie kolizyjnym z naszą planetą i bezpiecznie minie nas w odległości około 44 milionów kilometrów. Następna okazja do obserwacji tego niesamowitego obiektu będzie za kolejne 50 000 lat.


Blisko,. coraz bliżej! "Zielona Kometa" 2-go lutego przeleci w pobliżu Ziemi. I będzie widoczna gołym okiem. /East News

Piękna kometa C/2022 E3 (ZTF) coraz bliżej Ziemi. Najlepszy czas jej widoczności ☄️ - AstroFlesz 60
https://www.youtube.com/watch?v=OZo2w-bkJFw
INTERIA
https://geekweek.interia.pl/astronomia/news-zielona-kometa-coraz-blizej-ale-spokojnie-ziemia-jest-bezpie,nId,6552142

Zielona kometa coraz bliżej. Ale spokojnie - Ziemia jest bezpieczna!.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Kosmiczna skała pędzi w kierunku Ziemi. „Jak 20 bomb atomowych zrzuconych na Hiroszimę”
2023-01-25.
W czwartek wyjątkowo blisko Ziemi przeleci kosmiczna skała. Będzie to jedno z największych zbliżeń w historii. NASA wydała specjalne oświadczenie w tej sprawie. Czy jest się czego obawiać?
NASA zaledwie kilka dni temu odkryła obiekt, który z zawrotną prędkością ponad 30 tysięcy kilometrów na godzinę pędzi w kierunku Ziemi. Z wyliczeń naukowców wynika, że minie nas w wyjątkowo niewielkiej odległości.
Zaledwie trzy inne planetoidy zbliżyły się do naszej planety na mniejszą odległość. Punkt krytyczny nastąpi w czwartek (26.01) o godzinie 22:17 czasu polskiego, kiedy kosmiczna skała znajdzie się w odległości zaledwie 3,5 tysiąca kilometrów.
To przeszło 100-krotnie bliżej niż znajduje się Księżyc. Obiekt nazwany kryptonimem 2023 BU ma według szacunków od 3 do 8 metrów. Gdyby uderzył w ziemię wyżłobiłby krater o średnicy nawet kilku kilometrów.
Mógłby zmieść z powierzchni sporej wielkości miasto. Naukowcy oszacowali, że jego uderzenie przypominałoby zrzucenie 20 bomb atomowych o mocy tej, która eksplodowała w japońskiej Hiroszimie.
Tym razem na szczęście nic na nie grozi, ale podobnych planetoid w przestrzeni kosmicznej znajduje się bardzo wiele i nie każdą można zawczasu odkryć i monitorować, a o jej całkowitym zneutralizowaniu nie ma nawet mowy.
Źródło: TwojaPogoda.pl / NASA.
Fot. Pixabay.

https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2023-01-25/kosmiczna-skala-pedzi-w-kierunku-ziemi-jak-20-bomb-atomowych-zrzuconych-na-hiroszime/

Kosmiczna skała pędzi w kierunku Ziemi. Jak 20 bomb atomowych zrzuconych na Hiroszimę.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wracamy do Jowisza! Misja JUICE gotowa do podróży do największej planety i jej księżyców
2023-01-25. Radek Kosarzycki
Lata oczekiwania już wkrótce dobiegną końca. Już w drugiej połowie kwietnia w podróż w zewnętrzne rejony Układu Słonecznego wyruszy europejska sonda kosmiczna JUICE. Jak będzie wyglądała jej podróż i co będzie badała? O tym przeczytacie poniżej.
Nazwa JUICE to tak naprawdę skrót od JUpiter Icy Moons Explorer. Trochę trzeba było nagiąć tę nazwę, aby powstał skrót JUICE (ang. sok), ale to już astronomowie zazwyczaj tak mają. Jakby nie patrzeć, gdyby nie wziąć litery U ze słowa Jupiter (Jowisz), powstałby JICE i nie byłaby to nazwa w żaden sposób medialna. Tak czy inaczej, z nazwy możemy wyczytać jedną ważną rzecz: celem tej konkretnej misji kosmicznej nie jest Jowisz, a jego trzy najciekawsze księżyce: Kalisto, Europa i Ganimedes.

To właśnie w stronę tych obiektów sonda będzie kierowała wszystkie dziesięć swoich instrumentów naukowych. Astronomowie mają nadzieję, że obiekty te uda się scharakteryzować jako globy skaliste, ale także jako potencjalne siedlisko życia pozaziemskiego. Wszystkie trzy księżyce bowiem najprawdopodobniej posiadają pod lodową skorupą mniejsze i większe oceany podpowierzchniowe pełne wody w stanie ciekłym, potencjalnie przyjazne dla życia.
Droga do Jowisza
Wyprawa w stronę gazowych olbrzymów nigdy nie jest taka prosta jak się wydaje. Sonda musi wykonać kilka przelotów w pobliżu planet skalistych, nabrać odpowiedniej prędkości, aby dopiero po jakimś czasie dotrzeć do celu.
W przypadku misji JUICE jest nie inaczej. Kiedy JUICE wystartuje na szczycie rakiety Ariane 5 z portu kosmicznego Kourou w kwietniu 2023 roku, sonda jeszcze trzy razy odwiedzi Ziemię. Po raz pierwszy sonda przeleci przez układ Księżyc - Ziemia w sierpniu 2024 roku. Dokładnie rok później JUICE odwiedzi Wenus, w 2026 roku ponownie przeleci obok Ziemi, oddali się nieco od Słońca, po czym po raz ostatni przeleci w pobliżu naszej planety w styczniu 2029 roku, aby dotrzeć do układu Jowisza w lipcu 2031 roku.
Czeka nas zatem osiem lat podróży do Jowisza. Warto jednak czekać, bowiem kiedy sonda znajdzie się w końcu w otoczeniu największej planety Układu Słonecznego, sama misja badawcza potoczy się bardzo szybko.
W ciągu trzech lat sonda krążąca wokół Jowisza wykona 35 bliskich przelotów nad powierzchniami wszystkich trzech księżyców, wykonując za każdym razem precyzyjnie zaplanowane badania ich powierzchni i tego, co znajduje się w ich wnętrzach.
Ta faza misji zakończy się w grudniu 2034 roku, kiedy to sonda dokona czegoś absolutnie spektakularnego. Po raz pierwszy w historii eksploracji przestrzeni kosmicznej sonda kosmiczna wysłana z Ziemi wejdzie na orbitę wokół księżyca innego niż… Księżyc. Sonda JUICE będzie krążyła wokół Ganimedesa, największego księżyca w Układzie Słonecznym. Przez kolejny rok sonda będzie szczegółowo badała i fotografowała ten obecnie słabo poznany księżyc. Cała misja zakończy się pod koniec 2025 roku, kiedy to JUICE rozbije się o powierzchnię Ganimedesa.
Choć to Europa jest zdecydowanie najpowszechniej znanym księżycem Jowisza (chociażby przez obecność w kulturze popularnej, jako księżyc, we wnętrzu którego może istnieć życie), to JUICE akurat przeleci wokół niej jedynie dwa razy zbliżając się za każdym razem na odległość 400 km.
Podczas tych przelotów sonda skupi się na poszukiwanie tzw. biosygnatur na jej lodowej powierzchni. Najwięcej przelotów zaplanowano dla Kalisto, księżyca charakteryzującego się najstarszą powierzchnią w Układzie Słonecznym. Podczas 21 przelotów sonda zbliży się do księżyca na 200 km i będzie tam badała powierzchnię samego księżyca, ale także jego interakcje z polem magnetycznym planety.
Ganimedesa sonda odwiedzi 12 razy zbliżając się do niego na 400 km. Badania tego globu skupią się na jego unikalnym polu magnetycznym - to jedyny księżyc w Układzie Słonecznym, który takowe w ogóle posiada - oraz na jego oceanie podpowierzchniowym. W drugiej części misji, kiedy sonda zacznie krążyć wokół Ganimedesa, najpierw będzie badała go z wysokości 500 km, aby z czasem zejść na wysokość 200 km.
Otoczenie Jowisza to dla sondy kosmicznej z wielu powodów bardzo trudne środowisko. Naukowcy projektujący sondę musieli stawić czoła wielu wyzwaniom. Głównym problemem jest ilość intensywnego promieniowania generowanego przez pole magnetyczne planety. Sonda i wszystkie znajdujące się na jej pokładzie instrumenty musiały zostać wyposażone w osłony pozwalające im na długotrwałą pracę w takim otoczeniu.
Co więcej, w odległości niemal 800 mln km od Słońca, do sondy dociera 25 razy mniej promieniowania słonecznego niż w otoczeniu Ziemi. Z tego powodu, aby zapewnić odpowiednią ilość energii elektrycznej, sonda została wyposażona w panele słoneczne o łącznej powierzchni aż 85 m kw. Wszystkie dane obserwacyjne będą przesyłane na Ziemię za pomocą długiej na 240 cm anteny.
Warto tutaj zauważyć, że gdy sonda JUICE dotrze do Jowisza, nie będzie tam sama. Rok wcześniej, w 2030 roku do Jowisza ma dotrzeć amerykańska sonda Europa Clipper. Obie sondy będą się na swój sposób wzajemnie uzupełniały. Europa Clipper, jak sama nazwa wskazuje, skupi się na badaniu powierzchni i oceanu znajdującego się we wnętrzu Europy. Dzięki temu JUICE mógł ten księżyc potraktować trochę po macoszemu i skupić się na odkrywaniu tajemnic Ganimedesa. Opinia publiczna tu na Ziemi dzięki temu otrzyma szczegółowe informacje o dwóch, a nie o jednym księżycu.

Można zatem śmiało założyć, że tak jak początek lat dwudziestych zdominował Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, to początek lat trzydziestych będzie realizowany pod hasłem odkrywania tajemnic lodowych księżyców Jowisza. Wystarczy po prostu jeszcze trochę (w skali kosmicznej) poczekać.
Juice’s journey and Jupiter system tour
https://www.youtube.com/watch?v=Fw17N3rdN7s

Juice’s Jovian odyssey
https://www.youtube.com/watch?v=KGkW__sEDHA

The orbits of the Galilean moons
https://www.youtube.com/watch?v=KfZCGBhwpes

https://spidersweb.pl/2023/01/misja-juice-gotowa-do-startu.html

Wracamy do Jowisza! Misja JUICE gotowa do podróży do największej planety i jej księżyców.jpg

Wracamy do Jowisza! Misja JUICE gotowa do podróży do największej planety i jej księżyców2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ten futurystyczny pojazd dostarczy turystów do kosmicznego hotelu

2023-01-25. Filip Mielczarek
Firma Sierra Space w ubiegłym roku rozpoczęła szkolenia astronautów do lotów swoim pojazdem Dream Chaser do nowej stacji kosmicznej, a w tym roku ta piękna wizja ma stać się rzeczywistością.

W ubiegłym roku, firma Sierra Space z siedzibą w Kolorado ogłosiła swoje wielkie plany budowy i obsługi pierwszego na świecie w pełni zintegrowanego komercyjnego centrum lotów kosmicznych i akademii szkolenia astronautów. Teraz dowiadujemy się, że akademia już rekrutuje i szkoli trzy różne typy astronautów, którzy polecą do zbudowanej jeszcze w tej dekadzie Orbital Reef, czyli pierwszej prywatnej stacji kosmicznej.
Ma być ona wspólnym przedsięwzięciem firmy Blue Origin na czele z Jeffem Bezosem i Sierra Space. Orbitalna Rafa ma być nieco większa od Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Na jej pokładzie będzie mogło funkcjonować jednocześnie nawet 10 osób. Jej budowa ma rozpocząć się w drugiej połowie lat 20. i skończyć pod koniec dekady, gdy ISS będzie już zdeorbitowana.

Założyciel Amazonu chce stworzyć pierwszy kosmiczny hotel
Jak zapowiada założyciel Amazonu, obiekt ten będzie naprawdę zaawansowany technologicznie. Ma on powstać głównie z nadmuchiwanych modułów i wydajnych paneli solarnych. Na pokładzie znajdą się technologie, których próżno szukać na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Bezos zapowiada, że będą tam prowadzone eksperymenty na potrzeby prywatnych firm, a także obiekt będzie przeznaczony dla kosmicznych turystów.
— Komercjalizacja przestrzeni kosmicznej, zaczynając od niskiej orbity okołoziemskiej, będzie wymagała innowacyjnego podejścia do selekcji, szkolenia i przygotowania dużej liczby kobiet i mężczyzn, których będziemy potrzebować do życia i pracy w kosmosie — powiedział Tom Vice, prezes Sierra Space.

Statek kosmiczny Dream Chaser dla kosmicznych turystów
Szef Amazonu pragnie, by turyści mogli tam spędzać luksusowe wakacje, zupełnie jakby przebywali na tropikalnych wyspach. Oprócz podziwiania widoku ziemskich oceanów z perspektywy kosmosu, będą nie tylko zachwycać się bezkresem otchłani Wszechświata, ale również "pływać" po Orbitalnej Rafie w stanie nieważkości. Do nowego kosmicznego domu będą dostarczani na pokładzie mini-wahadłowca o nazwie Dream Chaser od firmy Sierra Space. Pojazd w wersji towarowej o ładowności do 5 ton ma wejść do użytku już w przyszłym roku.
Sierra Space zapowiedziała, że rozpoczęła już proces selekcji astronautów, a główne szkolenie rozpocznie się na przełomie 2023 i 2024 roku. Firma ma nadzieję, że pierwszych astronautów uda się wysłać na orbitę pojazdem Dream Chaser już w 2026 roku, gdzie rozpoczną budowę Orbitalnej Rafy.
Jeff Bezos nie ukrywa, że Orbital Reef ma stać się wstępem do budowy pierwszego miasta na ziemskiej orbicie. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że cały jego kosmiczny plan jest dość kontrowersyjny. Bezos chciałby, aby wszyscy ludzie zamieszkali na ziemskiej orbicie, a Ziemię pozostawiłby dzikiej przyrodzie i zaledwie kilku najbogatszym ludziom, którzy mogliby sobie tam spędzać wakacje.

Ten futurystyczny pojazd dostarczy turystów do kosmicznego hotelu /Sierra Space /materiały prasowe

Mission: Tenacity | Dream Chaser Propulsion Systems
https://www.youtube.com/watch?v=NFEHh_n7PwY

Sierra Space Intro - 30s
https://www.youtube.com/watch?v=vqdiRBiVM4g

INTERIA
https://geekweek.interia.pl/astronomia/news-ten-futurystyczny-pojazd-dostarczy-turystow-do-kosmicznego-h,nId,6556826

Ten futurystyczny pojazd dostarczy turystów do kosmicznego hotelu.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Sensacyjne odkrycie na Antarktydzie - znaleźli meteoryt. Jest ogromny!

2023-01-25. Robert Bernatowicz
Wygląda jak ciemny kamień i waży 7,6 kilograma. W ustaleniu jego miejsca położenia pomogły zdjęcia satelitarne. Odkrycie tak dużego meteorytu na Antarktydzie zachwyciło naukowców. Kamień z kosmosu może być wart fortunę.

Poszukiwacze meteorytów mają czego zazdrościć. Naukowcy nie mogli uwierzyć we własne szczęście, kiedy na białym śniegu zauważyli potężny, ciemny kamień. Kiedy spróbowali go podnieść do góry okazało się, że waży aż 7,6 kilograma. Po chwili nie było wątpliwości - to jeden z największych meteorytów, który został znaleziony na terenie Antarktydy w ostatnich latach. Zdjęcie pokazujące emocje w momencie znalezienia meteorytu zamieścili w portalu społecznościowym twitter. Meteoryt z powodu wyjątkowych rozmiarów został nazwany "Mamutem".

"Mamut" jest jednym ze 100 największych meteorytów, jakie zostały znalezione na terenie Antarktydy w ostatnich stu latach. Naukowcy zapewniają, że odkrycie ma ogromne znaczenie także dla badania historii wszechświata.

W przypadku meteorytów rozmiar niekoniecznie ma aż tak duże znaczenie. Nawet maleńkie mikrometeoryty mogą być niezwykle cenne z naukowego punktu widzenia. Badanie meteorytów pomaga nam lepiej zrozumieć nasze miejsce we wszechświecie
Maria Valdes, naukowiec z Field Museum i University of Chicago, która brała udział w poszukiwaniach meteorytów na Antarktydzie

Meteoryt "Mamut" jest największym z pięciu znalezionych na Antarktydzie przez międzynarodowy zespół naukowców podczas tej wyprawy. Wszystkie zostaną dokładnie zbadane w Instytucie Nauk Przyrodniczych w Belgii.

Bardzo skuteczna okazała się metoda poszukiwania meteorytów przy użyciu zdjęć satelitarnych. Na ich podstawie wyznaczono obszary, gdzie prawdopodobieństwo występowania meteorytów jest największe. - Nasze założenia okazały się słuszne, dzięki czemu wyprawa zakończyła się sukcesem - powiedziała Maria Valdes z Field Museum i University of Chicago.

Poszukiwania meteorytów na Antarktydzie ułatwia to, że są one bardzo dobrze widoczne na śniegu nawet z bardzo dużej wysokości. Topnienie się lodowców sprawia, że spod warstwy lodu wyłaniają się meteoryty, które spadły na Ziemię wiele lat temu.
Fortuna z nieba
Meteoryty to fragmenty gwiezdnej materii przemierzające przestrzeń kosmiczną, którym udało się przedrzeć przez gęste warstwy atmosfery Ziemi i dotrzeć do jej powierzchni. Na pierwszy rzut oka wyglądem niewiele różnią się od zwykłych kamieni, ale są od nich zdecydowanie cięższe.
Meteoryty wbrew pozorom nie są trudne do rozpoznania. Wchodząc w atmosferę rozgrzewają się do ogromnej temperatury, przez co dochodzi do ich stopienia. W efekcie zmniejsza się ich objętość, a rośnie masa. Zazwyczaj mają ciemną lub rdzawą barwę i często są pokryte kawałkami wyraźnie widocznego metalu.
Potrafią mieć ogromną wartość dla kolekcjonerów, ale także dla osób wykonujących biżuterię. W Polsce w zależności od wielkości i gatunku meteorytu cena potrafi się wachać od 50 do nawet 4000 zł za jeden gram. Najbardziej okazałe meteoryty na aukcjach potrafią osiągać ceny setek tysięcy dolarów.

Meteoryt znaleziony na Antarktydzie został nazwany przez naukowców Mamutem. Ważył prawie 7,5 kilograma /Twitter

INTERIA

https://geekweek.interia.pl/astronomia/news-sensacyjne-odkrycie-na-antarktydzie-znalezli-meteoryt-jest-o,nId,6556470

Sensacyjne odkrycie na Antarktydzie - znaleźli meteoryt. Jest ogromny!.jpg

Sensacyjne odkrycie na Antarktydzie - znaleźli meteoryt. Jest ogromny! 2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

NASA dalej nie rozwiązała problemów sondy Lucy
2023-01-25.  
Wojciech Kaczanowski
 Działalność NASA w przestrzeni kosmicznej skupia się w dużym stopniu na badaniach i zbieraniu danych o ciałach niebieskich za pomocą innowacyjnych technologii. Jedną z nich jest opisywana już wcześniej na łamach naszego portalu sonda Lucy, której zadaniem jest badanie planetoid trojańskich krążących wokół Jowisza. Urządzenie zaraz po rozpoczęciu misji doświadczyło problemów technicznych, które w dalszym ciągu agencja NASA stara się rozwiązać.
Należąca do NASA sonda kosmiczna Lucy została wystrzelona w przestrzeń kosmiczną w październiku 2021 r. Urządzenie zostało zaprojektowane i zbudowane przez koncern Lockheed Martin na zamówienie amerykańskiej agencji kosmicznej NASA, w celu przyjrzenia się z bliska po raz pierwszy trudno uchwytnym planetoidom trojańskim lub inaczej Trojańczykom, pozostającym w pobliżu orbity Jowisza. Naukowcy sądzą, że ciała te mogą zawierać wskazówki na temat powstawania Układu Słonecznego ok. 4 mld lat temu. Obiecujący projekt NASA zaraz po rozpoczęciu misji napotkał problemy związane z panelami słonecznymi, które NASA stara się rozwiązać po dzień dzisiejszy.
Lucy to sonda wyposażona w generatory zasilania w postaci dwóch paneli słonecznych o szerokości ok. 7 m. Matryce urządzeń zostały zaprojektowane tak, aby rozwijać się i zatrzaskiwać po zakończeniu tego procesu. Po udanym wyniesieniu Lucy w przestrzeń kosmiczną inżynierowie NASA zaobserwowali, że podczas gdy jedna matryca rozwinęła się całkowicie i zatrzasnęła, druga nie do końca podołała temu zadaniu. W wyniku tego osoby pracujące przy projekcie kilkukrotnie starały się dokończyć tę operację, co poskutkowało tylko w niewielkim stopniu. Według Hala Levinsona, głównego badacza przy projekcie Lucy z Southwest Research Institute, powodem mogła być utrata napięcia spowodowana oddalaniem się sondy od Słońca i uniemożliwienie przez to pełnego rozwinięcia jednej z linek systemu.
Problem paneli słonecznych sondy Lucy pojawił się w 2021 r., a pomimo tego inżynierowie NASA do stycznia 2023 r. podejmowali próby naprawy awarii. Wysiłki zespołu poskutkowały pełnym rozłożeniem matrycy w 2022 r., natomiast niemożliwe było wówczas zatrzaśnięcie jej. W ostatnich dniach jednak NASA opublikowała komunikat, w którym informuje o wstrzymaniu dalszych działań związanych z rozmieszczeniem baterii słonecznych, po próbie z 13 grudnia 2022 roku. Agencja uzyskała wówczas niewielkie efekty działań.
NASA zauważyła, że wszelkie dotychczasowe próby były najbardziej skuteczne, gdy Lucy miała swoje położenie blisko Słońca, ponieważ to wtedy właśnie uzyskała największy przypływ energii. W omawianym komunikacie NASA zaznaczyła, że statek kosmiczny znajduje się obecnie w odległości 197 mln km od Słońca (1,3 razy dalej od Słońca niż Ziemia) i oddala się z prędkością 35 000 km/godz. Wydaje się zatem, że w takim położeniu dalsze próby byłyby tylko nieskuteczne.
W celu sprawdzenia możliwości paneli słonecznych przeprowadzono specjalne modele obliczeniowe, które uwzględniały dane sondy kosmicznej. Zespół ekspertów szacuje, że matryce są rozłożone w 98% i jest to wystarczająco, aby zapewnić dostarczenie energii w trakcie 12-letniej misji Lucy. Zostało to potwierdzone w wyniku ostatniego przelotu Lucy obok Ziemi 16 października 2022 roku, kiedy to statek kosmiczny znajdował się w odległości 392 km od naszej planety.
Warto nadmienić, że NASA nie zamierza się całkowicie poddać i w przyszłości planuje wznowić próby przywrócenia pełnej sprawności paneli słonecznych sondy. Najwcześniejszym terminem tej próby wydaje się być 2024 r., kiedy to sonda zbliży się do naszej planety, by w poprzez manewr grawitacyjny obierze odpowiednią trasę ku swojej pierwszej asteroidzie do zbadania. NASA podkreśla, że jest ona obecnie na bezpiecznej trajektorii i najlepiej będzie poczekać na odpowiedni moment do dalszych prób, które może tym razem przyniosą oczekiwane skutki.
Przez najbliższy czas zespół inżynierów będzie obserwował zachowanie Lucy w przestrzeni kosmicznej i dokonywał odpowiednich decyzji. Porażka misji byłaby niewątpliwie ciosem dla NASA, więc nie ma się co dziwić, że agencja podchodzi do tego w taki, a nie inny sposób. Opisywana misja zaplanowana jest na 12 lat, na dystansie liczącym miliardy kilometrów do pradawnych ciał będących pozostałościami pierwotnych składników dzisiejszego systemu planetarnego.

Ilustracja: NASA/SWRI [lucy.swri.edu]

Fot. Lockheed Martin

Fot. NASA

SPACE24

https://space24.pl/pojazdy-kosmiczne/sondy/nasa-dalej-nie-rozwiazala-problemow-sondy-lucy

NASA dalej nie rozwiązała problemów sondy Lucy.jpg

NASA dalej nie rozwiązała problemów sondy Lucy2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

NASA przeanalizowała debiut rakiety SLS
2023-01-25.
Od pierwszego startu rakiety SLS w misji Artemis I minęły już ponad dwa miesiąca. NASA dokonała wraz z wykonawcami rakiety pierwszej analizy jej działania. System spisał się na piątkę z plusem!
 
 
W skrócie:
•    NASA wykonała pierwsze analizy pracy rakiety SLS w swoim pierwszym locie.
•    Nowa superciężka rakieta NASA wystartowała w listopadzie, wynosząc statek Orion w pierwszą misję księżycową programu Artemis.
•    Wszystkie elementy rakiety SLS spisały się bardzo dobrze i nie są potrzebne żadne duże zmiany w ich projekcie.
•    Niektóre elementy rakiety SLS są na ostatnim etapie przygotowań do pierwszej załogowej misji Artemis II.
 
 
Trwają dokładne analizy tego jak spisała się w swoim debiutanckim locie rakieta SLS. Również kapsuła statku Orion, która wróciła z księżycowej podróży jest teraz poddawana dokładnym inspekcjom. Pierwsze wnioski z występu potężnego systemu nośnego NASA już są. Wszystkie komponenty zestawu rakietowego wypadły bardzo dobrze.

Rakiety boczne SRB na paliwo stałe
Pięciosegmentowe rakiety Solid Rocket Booster (SRB) to najpotężniejsze rakiety na paliwo stałe jakie kiedykolwiek rozpędzały rakietę. W misji Artemis I odpowiadały za 75% początkowego ciągu całego zestawu. Białe rakiety możemy kojarzyć z misji wahadłowców kosmicznych. Mniejsza czterosegmentowa wersja tych rakiet była właśnie wykorzystywana w lotach promów STS. Kolejną różnicą w stosunku do poprzedniczek jest fakt, że rakiety SRB w systemie SLS nie są wyposażone w spadochrony pozwalające je odzyskać. To jeszcze bardziej zwiększa ich osiągi.
Jak rakiety SRB poradziły sobie w locie Artemis I? Według Marka Tobiasa, zastępcy kierownika programu rakiet bocznych rakiety SLS, rakiety te spisały się “ekstremalnie dobrze” w swoim pierwszym locie. W wywiadzie udzielonym dla portalu NASASpaceflight Mark podkreślił, że wstępne dane wskazują na symetryczne wypalanie się obu rakiet, a także zgodne z teoretycznymi oczekiwaniami impulsy właściwe (miara efektywności) w obu rakietach.
Inżynierowie mają nadzieję na uzyskanie jeszcze większej ilości danych do analiz z kamer szybkich na wieży startowej oraz kamer HD na samej rakiecie. Nocny start może negatywnie wpłynąć na jakość tych danych, ale mimo wszystko powinny one stanowić cenną informację na poczet kolejnych misji. Chyba najważniejszym wnioskiem ze wstępnych analiz jest to, że nie będzie potrzeby wykonywania żadnych modyfikacji do misji załogowej Artemis II. To oznacza, że już wyprodukowane segmenty rakiet SRB do tego lotu będą mogły bez przeszkód zostać przetransportowane w tym roku na kosmodrom na Florydę.
Głośnym tematem podczas przygotowań do lotu Artemis I był termin certyfikacji złożonych rakiet SRB. NASA musiała czekać z pionowym ułożeniem segmentów SRB, bo od momentu ich integracji upływał licznik ich przydatności do użycia. Przydatność ta początkowo została określona na czas 1 roku. Tyle inżynierowie dawali gwarancji na bezpieczne wykorzystanie rakiet. Paliwo stałe w tego typu rakietach często może pozostawać bezpieczne do użycia dekadami. W przypadku jednak rakiet SRB mamy do czynienia z wieloma segmentami złożonymi razem i tu obciążenia grawitacyjne na niektóre elementy mogły powodować z czasem niepożądane przemieszczenia. W toku analiz certyfikację sukcesywnie przedłużano i pewnie już od misji Artemis II będzie ona dłuższa.

Główny Człon
Największym elementem rakiety SLS jest Główny Człon. To pierwszy stopień rakietowy odpalany razem z bocznymi rakietami na samym starcie. Główny Człon stanowi kręgosłup całej rakiety, utrzymuje ciężar znajdujących się na nim: górnego stopnia ICPS i statku Orion. Stopień rozpędza zestaw czterech silników RS-25D na mieszankę ciekłego wodoru i ciekłego tlenu. To dokładnie te same silniki, które stanowiły główny napęd wahadłowców kosmicznych. W przypadku misji Artemis I jak i trzech kolejnych misji programu mamy do czynienia z silnikami używanymi, które latały już w kosmosie na wahadłowcach. Najbardziej doświadczony silnik lotu Artemis I wykonał 12 misji kosmicznych.
Podobnie jak w przypadku rakiet SRB w ocenie zastępcy dyrektora programu silników RS-25 rakiety SLS wydajność Głównego Członu była “perfekcyjna”. Inżynierowie przeanalizowali telemetrię przesłaną podczas lotu rakietowego SLS. Zostały sprawdzone takie wskaźniki wydajności jak ciśnienia, temperatury czy przepływy w różnych miejscach silników, wibracje i inne parametry techniczne. Zespół odpowiedzialny za te silniki ma dosyć komfortową sytuację. Przez 30 lat programu wahadłowców silniki RS-25 wracały wraz z promem po każdym locie. Inżynierowie dysponują więc potężną bazą wiedzy wiążącą numeryczne dane z rzeczywistym stanem silników, który był analizowany po każdym powrocie wahadłowca.
Pozytywne wyniki analiz dobrze prognozują dla przyszłych misji. Zamontowane już zostały silniki w sekcji silnikowej Głównego Członu dla drugiego egzemplarza rakiety SLS, który wyniesie astronautów w stronę Księżyca w misji Artemis II.

Górny stopień ICPS
Podobnie jak Główny Człon i rakiety boczne SRB również górny stopień ICPS spisał się w locie Artemis I znakomicie. ICPS to zmodyfikowany człon DCSS używany w rodzinie rakiet Delta IV. Został dostosowany do specyficznego profilu misji księżycowej. Dwie główne różnice to: późne po starcie odpalenie tego członu i jego bardzo długie działanie.
Silnik RL10B-2 na stopniu ICPS wykonał dwa manewry. Najpierw wprowadzający rakietę ze statkiem Orion na wstępną niską orbitę okołoziemską, potem wysyłający Oriona na trajektorię doksiężycową. Manewr TLI, który rozpędził statek w kierunku Księżyca trwał rekordowe 18 minut.
Gary Wentz - wiceprezydent United Launch Alliance, producenta stopnia ICPS - stwierdził w wywiadzie dla NASASpaceflight, że wydajność górnego członu była perfekcyjna. Wentz stwierdził, że jedyne modyfikacje będą dotyczyły niewielkich zmian w procesowaniu stopnia, jego połączeniu i interakcji z mobilną wieżą startową. Nic jednak wyjątkowego, a jedynie naturalne działania wynikające z przygotowaniem stopnia w ramach nowego systemu rakietowego.
ICPS był rekordzistą jeżeli chodzi o gotowość do lotu Artemis I. Na pozostałe komponenty rakiety SLS czekał kilka lat. W przypadku Artemis II jest podobnie. ULA dostarczyła człon na teren kosmodromu Kennedy Space Center już w połowie 2021 r. W tym roku przeprowadzone zostaną testy funkcjonalne systemów stopnia i zostanie on przekazany agencji NASA.

Podsumowanie
Rakieta SLS spisała się bardzo dobrze w swoim debiucie. To pozytywna informacja, bo każde odstępstwo od normy któregokolwiek z elementów systemu mogłoby jeszcze bardziej opóźnić i tak dosyć wolne tempo rozwoju rakiety i budowy kolejnych egzemplarzy do następnych misji.
W 2023 roku powinniśmy obserwować jak kolejne elementy drugiego egzemplarza rakiety SLS zmierzają na Florydę. Na tej rakiecie SLS polecą po raz pierwszy ludzie. W misji Artemis II w 2024 r. czworo astronautów ma dokonać oblotu Księżyca w statku Orion.
 
 
Na podstawie: NASA/NSF
Opracował: Rafał Grabiański
 
Na zdjęciu tytułowym: Rakieta SLS startująca w misji Artemis I. Źródło: NASA.
Schemat rakiet bocznych SRB na paliwo stałe. Źródło: NASA.

Schemat Głównego Członu. Źródło: NASA.

Stopień ICPS dostarczony do misji Artemis II. Źródło: NASA.

https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/nasa-przeanalizowala-debiut-rakiety-sls

NASA przeanalizowała debiut rakiety SLS.jpg

NASA przeanalizowała debiut rakiety SLS2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Opracują silniki jądrowe do misji marsjańskich
2023-01-25.
NASA i agencja DARPA ogłosiły współpracę, której celem ma być zbudowanie i przetestowanie silnika jądrowego do statków kosmicznych. Napęd ma pozwolić na szybkie podróże na Marsa.
NASA i Agencja Zaawansowanych Obronnych Projektów Badawczych (DARPA) ogłosiły współpracę w celu przetestowania w kosmosie nuklearnego termicznego silnika rakietowego, umożliwiającego załogowe misje na Marsa. Projekt Demonstration Rocket for Agile Cislunar Operations (DRACO) ma doprowadzić do powstania jądrowego silnika rakietowego w kilka lat.
Zalety jądrowego napędu termicznego
Wykorzystanie jądrowej rakiety termicznej pozwoli na skrócenie czasu transportu, zmniejszając ryzyko dla astronautów. Skrócenie czasu podróży na Marsa jest kluczowym elementem misji załogowych, ponieważ dłuższe podróże wymagają większej ilości zapasów i bardziej niezawodnych systemów. Astronauci przebywający w przestrzeni międzyplanetarnej są również narażeni na bardzo silne promieniowanie kosmiczne.

Inne korzyści płynące z zastosowania jądrowego napędu termicznego to zwiększona maksymalna pojemność rakiety oraz większa moc. W jądrowym silniku rakietowym reaktor rozszczepialny jest używany do generowania ekstremalnie wysokich temperatur. Silnik przenosi ciepło wytwarzane przez reaktor do ciekłego paliwa napędowego, które jest rozprężane i wyrzucane przez dyszę w celu napędzania statku kosmicznego. Napęd jądrowy ma być co najmniej trzykrotnie bardziej wydajny niż stosowane obecnie silniki chemiczne.
,, Z pomocą tej nowej technologii astronauci mogliby podróżować w przestrzeń kosmiczną i z powrotem na Ziemię szybciej niż kiedykolwiek.
Bill Nelson, Administrator NASA
Zgodnie z umową Dyrektoriat Misji Technologii Kosmicznych (STMD) NASA będzie kierował rozwojem technicznym nuklearnego silnika cieplnego, który ma zostać zintegrowany z eksperymentalnym statkiem kosmicznym DARPA. DARPA występuje jako zamawiający w zakresie rozwoju całego etapu oraz silnika, w skład którego wchodzi reaktor. DARPA będzie kierować całym programem, w tym integracją i zaopatrzeniem systemów rakietowych a także bezpieczeństwem. Zrealizuje montaż i integrację silnika ze statkiem kosmicznym.

Agencje NASA i DARPA planują przetestować gotowy jądrowy silnik termiczny już w 2027 roku.

Ostatnie testy nuklearnego termicznego silnika rakietowego przeprowadzone przez Stany Zjednoczone miały miejsce ponad 50 lat temu w ramach projektów NASA Nuclear Engine for Rocket Vehicle Application i Rover. NASA, Departament Energii (DOE) i prywatne przedsiębiorstwa opracowują również zaawansowane kosmiczne technologie jądrowe na potrzeby wielu inicjatyw mających na celu eksplorację Układu Słonecznego. W ramach projektu NASA Fission Surface Power, DOE nagrodziło trzy projekty komercyjne, których zadaniem jest opracowanie koncepcji elektrowni jądrowej do wykorzystania na powierzchni Księżyca i na Marsie.
źródło: NASA
Artystyczny koncept rakiety o napędzie jądrowym. Fot, DARPA
TVP NAUKA
https://nauka.tvp.pl/65856982/opracuja-silniki-jadrowe-do-misji-marsjanskich

Opracują silniki jądrowe do misji marsjańskich.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Bezpośrednia obserwacja brązowego karła w pobliskiej gromadzie gwiazd
2023-01-25.
Zespół astronomów korzystający z dwóch obserwatoriów Maunakea na Hawajach zaobserwował brązowego karła krążącego wokół młodej gwiazdy podobnej do Słońca w Gromadzie Hiady.
Gromada otwarta gwiazd Hiady znajduje się około 150 lat świetlnych od Ziemi w Gwiazdozbiorze Byka. Gwiazdy gromady powstały w tym samym czasie i z tego powodu są popularnym celem naukowców śledzących ewolucję tych obiektów. Nowo odkryty brązowy karzeł nazwany HIP 21152 B, jest pierwszym potwierdzonym towarzyszem gwiazdy podobnej do Słońca w Hiadach, odkrytym za pomocą bezpośredniego obrazowania. Jego masa wynosi od 22 do 36 mas Jowisza.

Brązowe karły to obiekty pośrednie pomiędzy gwiazdami a planetami. Są zbyt małe i chłodne, aby w ich wnętrzach mogła zachodzić termojądrowa reakcja przemiany wodoru w hel. Nie wytwarzają energii i świecą jedynie dzięki ciepłu, które akumulują podczas powstawania. Z czasem powoli gasną.
Badanie, prowadzone przez Astrobiology Center of the National Institutes of Natural Sciences (NINS) i National Astronomical Observatory of Japan (NAOJ) zostało opublikowane w czasopiśmie The Astrophysical Journal Letters.
Zespół astronomów oszacował masę HIP 21152 B obserwując orbitę obiektu. W tym celu wykorzystano w sumie cztery bezpośrednie zdjęcia. Zostały wykonane za pomocą systemu Extreme Adaptive Optics (SCExAO) teleskopu Subaru i spektrografu obrazowania koronograficznego o wysokiej rozdzielczości kątowej (CHARIS), a także sparowanej optyki adaptacyjnej Obserwatorium Kecka z kamerą bliskiej podczerwieni drugiej generacji (NIRC2).
źródło: The Astrophysical Journal Letters

Brązowy karzeł zaobserwowany w pobliżu gwiazdy podobnej do Słońca. Fot. Kuzuhara et al./W. M. Keck Observatory/Subaru Telescope

Brązowe karły - Astronarium 135
https://www.youtube.com/watch?v=sguaG8J06Fw

TVP NAUKA
https://nauka.tvp.pl/65855252/bezposrednia-obserwacja-brazowego-karla-w-pobliskiej-gromadzie-gwiazd

Bezpośrednia obserwacja brązowego karła w pobliskiej gromadzie gwiazd.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zaprezentowano znaczek pocztowy z wizerunkiem Mikołaja Kopernika
2023-01-25.
Poczta Polska zaprezentowała plany filatelistyczne związane z obchodami Roku Jubileuszu Mikołaja Kopernika. Nowy znaczek wejdzie do obiegu 29 stycznia 2023 roku.
W Sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski Prezes Poczty Polskiej Krzysztof Falkowski i wiceprezes Wiesław Włodek zaprezentowali nowy znaczek pocztowy emisji ,,550. Rocznica urodzin Mikołaja Kopernika’’. Na walorze widoczny jest portret astronoma, znajdujący się w epitafium w Bazylice Archikatedralnej Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Andrzeja we Fromborku.
- Mikołaj Kopernik to jeden z najbardziej znanych Polaków na świecie. Jego odkrycia śmiało można nazwać przełomowymi dla ludzkości - mówi Krzysztof Falkowski.
,, Nie powinno zatem dziwić, że Poczta Polska, która upamiętnia ważne postaci czy wydarzenia, nie zapomniała o rocznicy urodzin naszego wybitnego astronoma i kanonika.
Krzysztof Falkowski, Prezes Poczty Polskiej
Portret Mikołaja Kopernika został namalowany techniką olejną na blasze miedzianej i wzorowany jest na jego wizerunkach pochodzących z dzieł Mikołaja Reussnera i Jakuba Boissarda. Obraz przedstawiający polskiego astronoma posiada wielką wartość artystyczną. Jest jedynym zachowanym wizerunkiem Mikołaja Kopernika znajdującym się we Fromborku, w którym tworzył swoje dzieła przez 31 lat. Miasto było również ostatnim miejscem zamieszkania uczonego przed śmiercią.
Mikołajowi Kopernikowi poświęcone będą trzy emisje – dwie znaczkowe oraz koperty z nadrukowanym znakiem opłaty pocztowej.
,, Jestem przekonany, że nasze wydawnictwa przyczynią się do popularyzacji wiedzy o Mikołaju Koperniku.
Krzysztof Falkowski, Prezes Poczty Polskiej
Podczas uroczystości podpisano również porozumienie o współpracy pomiędzy Muzeum Pomnika Historii ,,Frombork - zespół katedralny’’ a Pocztą Polską. Celem współpracy jest promocja wiedzy o osobie i dokonaniach Mikołaja Kopernika.
Prezes Poczty Polskiej przypomniał, że w grudniu 2022 roku wydano cztery tradycyjne znaczki „Polska w kosmosie”. Każdy z nich poświęcony jest misjom w ramach projektów międzynarodowych, w których wkład mieli polscy naukowcy.

Pierwszy znaczek dotyczy EarthCARE – misji obserwacji Ziemi, organizowanej przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA) we współpracy z Japońską Agencją Kosmiczną (JAXA) i japońskim Krajowym Instytutem Technologii Informacyjno-Komunikacyjnych (NICT). Na drugim znaczku pokazano satelity: Lem (wystartował 21 listopada 2013 r.) oraz Heweliusz (wystartował 19 sierpnia 2014 r.) Misja BRITE-PL jest częścią projektu kanadyjsko-austriacko-polskiego. Trzeci znaczek poświęcono programowi Europejskiej Agencji Kosmicznej PROBA. Demonstruje technologie platform satelitarnych i ładunków użytecznych. Na czwartym znaczku widnieją elementy kosmiczne OPS-SAT, która jest pierwszą misją Europejskiego Centrum Operacji Satelitarnych (ESOC), wykonywaną na satelicie typu CubeSat. Polscy eksperci odpowiedzialni są za opracowanie całego oprogramowania pokładowego misji, systemów kontrolnych i wykrywania awarii, za realizację nowego standardu wymiany danych oraz za jeden z dwóch kluczowych ładunków OPS-SAT – konwerter protokołów CCSDS. Start tej misji miał miejsce w grudniu 2019 roku.
źródło: Poczta Polska

Mikołaj Kopernik na nowych znaczkach Poczty Polskiej. Fot. TVP Nauka


Wiceprezes Poczty Polskiej Wiesław Włodek, Prezes Poczty Polskiej Krzysztof Falkowski i ks. prał. kan. dr Jacek Wojtkowski. Fot. TVP Nauka

TVP NAUKA

https://nauka.tvp.pl/65857087/zaprezentowano-znaczek-pocztowy-z-wizerunkiem-mikolaja-kopernika

Zaprezentowano znaczek pocztowy z wizerunkiem Mikołaja Kopernika.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Uruchomienie usługi Galileo HAS
2023-01-26. Redakcja
Usługa wysokiej dokładności Galileo (HAS) już działa, oferując rewolucyjną dokładność pozycjonowania.
Nowa przełomowa usługa unijnego systemu pozycjonowania jest już dostępna – ogłosił europejski komisarz ds. rynku wewnętrznego Thierry Breton podczas dorocznej Europejskiej Konferencji Kosmicznej w Brukseli w Belgii.
Wejście do użytku usługi wysokiej dokładności Galileo (HAS) wprowadza system satelitarny Unii Europejskiej na przełomowy poziom, a użytkownikowi oferuje się dokładność poniżej metra na większości obszaru kuli ziemskiej.
Powstające technologie, takie jak UAV i pojazdy autonomiczne, wymagają rygorystycznych poziomów dokładności, aby zapewnić lepsze nawigowanie, bezpieczeństwo i efektywne zarządzanie ruchem.
Ponadto zwiększona dokładność pozycjonowania wspomoże innowacyjne zastosowania w transporcie, rolnictwie, geodezji, rozrywce i wielu innych istniejących sektorach. Mając świadomość tych tendencji rynkowych oraz w celu rozwoju unijnej gospodarki cyfrowej, Agencja UE ds. Programu Kosmicznego wraz z Komisją Europejską (DG DEFIS i JRC) i Europejską Agencją Kosmiczną opracowała i przetestowała usługę wysokiej dokładności Galileo HAS. Galileo HAS stanie się filarem dla aplikacji
wymagających precyzyjnych i niezawodnych informacji o położeniu. Znajdzie zastosowanie w ramach danej polityki sektorowej UE, a także polityki krajowej poszczególnych państw członkowskich UE. – Ta
nowa usługa stała się możliwa dzięki znakomitej współpracy i wspólnym wysiłkom wszystkich zaangażowanych partnerów – oświadczył dyrektor wykonawczy EUSPA, Rodrigo da Costa.
Usługa wysokiej dokładności Galileo (HAS) jest nową usługą o wartości dodanej globalnego systemu nawigacji satelitarnej UE. Zapewnia standardowo dokładność poniżej kilku decymetrów (<25 cm w poziomie) w nominalnych warunkach użytkowania. Usługa jest przekazywana bezpośrednio przez sygnał Galileo w przestrzeni kosmicznej (E6-B) oraz przez internet. Dzięki HAS system Galileo staje się pierwszą konstelacją na świecie zdolną do świadczenia usługi wysokiej dokładności globalnie i
bezpośrednio przez sygnał w przestrzeni kosmicznej.
Kto może skorzystać z tej usługi?
Serwis jest dostępny bezpłatnie dla wszystkich użytkowników posiadających odbiornik zdolny do przetwarzania poprawek HAS nadawanych w sygnale E6-B oraz przez internet. Precyzyjne poprawki
zapewniane przez usługę wysokiej dokładności Galileo pozwolą użytkownikom serwisu na zmniejszenie błędu związanego z orbitą i zegarami w zakresie komunikatów nawigacyjnych nadawanych w usłudze otwartej Galileo oraz danych nawigacyjnych w usłudze standardowego
pozycjonowania GPS.
– Dzięki Galileo HAS jesteśmy gotowi uwolnić pełen potencjał nowych technologii, takich jak drony, oraz uczynić jazdę autonomiczną bardziej realistyczną – twierdzi dyrektor wykonawczy EUSPA, Rodrigo da Costa. – W EUSPA naszą rolą jest powiązanie przestrzeni kosmicznej z potrzebami
użytkowników. Wraz z wprowadzeniem tej nowej usługi zaspokoiliśmy wyraźne zapotrzebowanie rynku na dokładną, solidną i niezawodną nawigację – podsumowuje.
Całą dokumentację związaną z HAS i dodatkowe informacje na temat usług Galileo można znaleźć na stronie internetowej Europejskiego Centrum Usług GNSS. Kliknij tutaj, aby przeczytać więcej o Galileo HAS.
Informacje o Agencji Unii Europejskiej ds. Programu Kosmicznego (EUSPA)
Agencja Unii Europejskiej ds. Programu Kosmicznego (EUSPA) świadczy bezpieczne i dobrze zabezpieczone europejskie usługi nawigacji satelitarnej, promuje komercjalizację danych i usług systemów Galileo, EGNOS i Copernicus, koordynuje unijny program rządowej łączności satelitarnej GOVSATCOM, a od 2023 r. odpowiadać będzie za działalność punktu usługi zajmującego się obserwacją i śledzeniem obiektów kosmicznych (SST) w ramach Programu. EUSPA odpowiada za akredytację bezpieczeństwa wszystkich komponentów unijnego programu kosmicznego. Wspierając rozwój innowacyjnego i konkurencyjnego sektora kosmicznego oraz współpracując z całą unijną społecznością kosmiczną, EUSPA przyczynia się do realizacji Europejskiego Zielonego Ładu i
transformacji cyfrowej, a także do zapewnienia bezpieczeństwa i ochrony Unii i jej obywateli, wzmacniając jednocześnie jej autonomię i odporność.
Więcej informacji:
Marie Ménard – specjalista ds. komunikacji EUSPA
[email protected]
Tel.: +420 237 766 627 – tel. kom. +420 602 619 776
(EUSPA)
https://kosmonauta.net/2023/01/uruchomienie-uslugi-galileo-has/

 

Uruchomienie usługi Galileo HAS.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić obrazków. Dodaj lub załącz obrazki z adresu URL.

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.