Skocz do zawartości

astrobonq

Użytkownik
  • Zawartość

    334
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Ostatnia wygrana astrobonq w Rankingu w dniu 4 Kwiecień

astrobonq posiadał najczęściej polubioną zawartość!

Reputacja

275 Excellent

O astrobonq

  • Tytuł
    Kapella
  • Urodziny 02.11.1987

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zamieszkały
    Warszawa

Ostatnie wizyty

1017 wyświetleń profilu
  1. astrobonq

    BBB 2019

    Można więc zrobić 3x top 5
  2. astrobonq

    BBB 2019

    Absolutnie nie o to chodziło, że wam nie wierzę 😜 Po prostu nie podchodziłem do Konika zbyt wiele razy, z reguły w gorszych warunkach, stąd moje zdziwienie że już w 12" da się go wyłuskać. Taka wyprawa to chyba moje największe, niespełnione astro marzenie. Zaszyć się gdzieś na kilka nocy, mieć praktycznie zagwarantowaną pogodę no i to niebo nad głowami. Nie miałem jeszcze okazji obserwować z półkuli południowej. Takie relacje czy buszowanie na Sky Safari dają jednak pewne wyobrażenie co można zobaczyć. Z reguły po obserwacjach z kolegą z sąsiedniego forum wybieramy obiekt wieczoru. Wy mieliście więcej czasu na obserwacje, padło więcej obiektów, może pokusicie się np o top 5 tegorocznej wyprawy?
  3. astrobonq

    BBB 2019

    No skoro Koński Łeb jest widoczny w 12" to ja nie mam pytań. W zeszłym roku jesienią obserwowaliśmy w kilka osób, m.i. z kolegą @Karol_C do dyspozycji było 14" i 20" i z tego co pamiętam nikt Konika nie wypatrzył. Niebo było dość dobre, SQM koło 21.70 ale Orion nisko, gdzieś może na 20-30 stopniach.
  4. Skoro ma być mobilnie, masz dobre niebo, to ja powiem Newton 150/750 na AZ4. Pokaże już całkiem sporo a całość będzie ważyć nieco ponad 10kg. Mak pod ciemne niebo to tak, jakby się opalać w ubraniu. Mała apertura, małe pole widzenia. Ten Bresser z kolei to raczej jako uzupełnienie do większego teleskopu. Jak ma być jeden do wszystkiego, to bierz Newtona.
  5. To była ironia (nie mylić z Aronia)
  6. W zeszłym roku widziałem Pacmana w ósemce Piotrka. Z tego co pamiętam ładnie kształt się pokazał. Wczoraj nie poświęciłem mgławicy dużo czasu i obserwowałem ją przy 40x. Może jakby trochę przypowerować to jakiś detal by wyskoczył. Co do M76 to dla mniejszych telepów jest to pewne wyzwanie, może stąd ta opinia. Idąc tym tropem to i M33 jest trudna
  7. Korzystając z pobytu na Podlasiu wybrałem się z kolegą w bardzo ciemne okolice Biebrzańskiego Parku Narodowego. Biorąc pod uwagę ogromną wilgotność na rozlewiskach rzeki wybraliśmy miejsce nieco od niej oddalone, ale wciąż bardzo ciemne – poniżej dane miejscówki wg. lightpollutionmap.info: SQM 21.75 mag./arc sec2 Brightness 0.216 mcd/m2 Artif. bright. 44.5 μcd/m2 Ratio 0.260 Bortle class 3 Elevation 131 meters Rozstawiliśmy się na rozległym polu otoczonym ze wszystkich stron lasem. Zaczęliśmy około 20 od obserwacji Jowisza na jasnym jeszcze niebie. Pierwsze spojrzenie w okular spowodowało opad kapci, seeing petarda! Tarcza planety przy 250x w GSO 10 była bardzo stabilna. Bardzo łatwo można było dostrzec pasy zwrotnikowe oraz struktury w pasach równikowych. Szkoda, że akurat nie było tranzytu ani WCP, taki seeing nie trafia się często. Również w moim 120/600 przy powiększeniu 150x Jowisz prezentował się lepiej, niż zwykle. Ponadto dzięki jasnemu niebu aberracja chromatyczna była dość przytłumiona. Saturn również prezentował się świetnie, nawet w moim achromacie – przerwa Cassiniego, wyraźna granica między tarczą planety a pierścieniem schowanym za nią czy ciemny pas w okolicy równika były widoczne na wprost, bez robienia zeza czy innych zerkań. Oczywiście w 10” władca pierścieni nabrał rozmiarów, detalu.. najlepsze planety jakie widziałem w tym roku. Ciemniejące niebo i perspektywa dość wczesnego wschodu łysego ułatwiły nieco odessanie się od okularu, powrót do refraktora i rozpoczęcie planowanych obserwacji DSów. Na południowym wschodzie widoczna była łuna od Białegostoku, na zachodzie od Łomży, obie były jednak dość słabe. Spojrzałem na południowy horyzont, tuż nad drzewami wisiało zdecydowanie więcej gwiazd niż na innych, gorszych miejscówkach. Założyłem więc filtr UHC i wycelowałem w Lagunę (M8). Kolejny opad szczęki, mgławica wręcz waliła po oczach. Chyba pierwszy raz zauważyłem w niej jakiś detal i wyraźne kontury, przynajmniej od dołu mgławicy. Przy ponad 3-stopniowym rzeczywistym polu widzenia nieco powyżej wisiała niewielka i niezbyt wyraźna owalna mgiełka M20. Zacząłem wspinać się do góry, M21, M24, M18 i tak dotarłem do Omegi (M17) która widoczna była bardzo wyraźnie. Szybko przeszedłem jednak jeszcze wyżej, do Mgławicy Orzeł która do tej pory skutecznie stawiała mi opór. Podchodziłem do niej nie raz, zawsze kończyło się tylko na gromadzie NGC 6611. Tym razem jednak wokół gromady unosiła się subtelna mgiełka, w końcu M16 uległa mojemu maluchowi. W tak dobrych warunkach i z założonym już filtrem musiałem powędrować do Łabędzia i sprawdzić, czy Veil wciąż jest tam gdzie poprzednio. Części wschodnia i zachodnia od razu wyskakiwały z tła – szczególnie wschodnia prezentowała się okazale, dostrzec można było pewien zarys struktury, czy też raczej kontury mgławicy. Wlepiłem oko w okular w poszukiwaniu trójkąta Pickeringa (NGC 6974), który dotychczas widziałem swoim telepem tylko raz. Tym razem jednak poszukiwania zakończyły się porażką. Skoro Veil odhaczony to trzeba zajrzeć również do Ameryki (NGC 7000) i Pelikana (IC 5070). Ten wypełniający całe pole widzenia oraz okolice kompleks to jest zdecydowanie to, co tygryski lubią najbardziej. Pod tak dobrym niebem Zatoka Meksykańska była oczywista i widoczna na wprost. Ciemny pas pyłowy oddzielający wschodnie wybrzeże od Pelikana ciągnął się daleko w górę zakręcając na końcu prawo (obraz odwrócony prawo-lewo przez nasadkę lustrzaną). Pelikan nie był widoczny zbyt dobrze, raczej zerkaniem jako duże i rozmyte pojaśnienie. Jakiś czas temu Wessel opublikował zdjęcia tego rejonu pokazujące, że tak naprawdę nie jest to mgławica a dziura w ciemnej mgławicy przez którą widać część obszaru zjonizowanego gazu i pyłu. Wiedza ta pozwala spojrzeć na ten obiekt nieco inaczej – zacząłem przyglądać się ilości gwiazd w poszczególnych częściach kompleksu. Wyróżniający się ciemny pas po środku był niemal pusty, podczas gdy tuż obok, na jaśniejszym tle można było dostrzec całe mrowie odległych słońc. Kapitalny widok. Zachęcony tymi widokami podjąłem dość absurdalną próbę wyłuskania vdB 142 czyli popularnej wśród fociarzy Trąby Słonia. Dostrzegłem tylko szlak z gwiazd rozciągający się na miejscu Trąby na jakieś 1,5 stopnia. Czy ktoś w ogóle widział ten obiekt wizualnie? Może jakiś wielki Newton albo lorneta kątowa dałyby radę? Następnie przyszła kolej na Pacmana (NGC 281). Pojaśnienie wyskoczyło od razu tam gdzie trzeba, ale próżno szukać tu było jakiegoś detalu. Nie ta apertura. Obok stało co prawda 10 cali ale właściciel uparł się na inne obiekty. Przeskoczyłem więc w okolice gwiazdy Navi z nadzieją, że coś tam zobaczę. Nic z tych rzeczy, IC 59 i IC 63 nie miały zamiaru się ujawniać – i tu ponawiam pytanie, czy ktoś je widział? Niby jasność tylko 10 mag, ale rozmiary niezbyt duże. Skoro już porywamy się na takie rzeczy, to może Serce i Dusza (IC 1805 i 1848)? Próbowałem już raz czy dwa, jak dotąd bez skutku. Ciąg gromad, które im towarzyszą bardzo chętnie pokazał się w okularze. Nawet w pewnym momencie miałem wrażenie, że jest tam coś jeszcze. Gdy jednak zauważyłem, że gwiazdy w pozostałej części pola widzenia również są przymglone zorientowałem się, że soczewka właśnie ulega bardzo dużej tej nocy wilgoci. Nad okolicznymi polami już od dłuższego czasu unosiły się mgły. Na szczęście kwadransik w aucie uratował sytuację i szkło odparowało. W trakcie obserwacji kilka razy odrywałem się od okularu i dłuższą chwilę wpatrywałem się w zalane gwiazdami niebo. Droga Mleczna była bardzo jasna, zerkaniem wyglądała jak jakiś wielki neon. Odnoga w okolicach Wielkiej Szczeliny schodziła aż do Wężownika. W oczy rzucał się również fragment w okolicach Cefeusza, był bardzo jasny i mocno rozlany na boki. Nad lasem powoli wstawała łuna od łysola, po wyjęciu teleskopu z auta odpuściłem więc rozlane słabizny i wykręciłem filtr. No dobra, nie do końca odpuściłem. Gdy w okularze pojawiła się Mirach zacząłem wpatrywać się w zalany blaskiem fragment nieba tuż nad gwiazdą. O dziwo NGC 404 nazywana Duchem Mirach wyskoczyła dość szybko jako małe, widoczne tylko momentami pojaśnienie. Nazwa obiektu jest tu bardzo trafna. Po chwili skręciłem na lewo, minąłem rozległą NGC 752 i skierowałem się w stronę NGC 891. Galaktyka ta jakoś nie padła dotąd moim łupem. Patrząc na jej rozmiary i jasność (13.0 x 3.0 min łuku, 9.80 mag) spodziewałem się, że w tych warunkach nie sprawi mi problemu. Przy powiększeniu 40x i źw 3mm powinna wyskoczyć od razu, jednak trochę się namęczyłem zanim ją odnalazłem. Widoczna była tylko zerkaniem jako podłużne pojaśnienie bez wyraźnych konturów. Znowu ta apertura, chyba pora na duże lustro. Po chwili pojechałem w górę, w stronę Małych Hantli (M76). Mgławica wyskoczyła od razu, choć nie pokazała zbyt wiele. Mówi się, że to najtrudniejszy Messier i chyba coś w tym jest. Jako że lubię kosmiczne pary, odbiłem znowu w dół, minąłem Trójkąt i skierowałem się na Collinder 21 oraz pobliską NGC 672 – spodziewałem się pary nieco podobnej do NGC 6939 i NGC 6946 w Cefeuszu jednak tutaj parka okazała się zdecydowanie mniej atrakcyjna. Gromada była mała i niezbyt zasobna w gwiazdy, choć nadrabiała nieco ciekawym kształtem, coś a la miniaturowa Korona Północna. Galaktyka z kolei wyskakiwała tylko momentami i nie była zbyt okazała. Wyłażący nieśmiało zza drzew świecący rożek oraz nagły atak mgły zasygnalizowały, że pora się zbierać. Obserwacje trwały raptem ze 3 godziny, ale były dość owocne przez co rozbudziły tylko głód na kolejny wypad najszybciej jak się tylko da. Dobrze, że to nie hazard, bo już bym pewnie mieszkał pod mostem 😊
  8. Ostatnio obserwowałem Saturna moim 120/600 dokładnie w tym samym celu. Przy powiększeniu 150x poza Tytanem udało mi się dostrzec tylko Reę. Niebo było jednak bardzo jasne, praktycznie miejskie, Księżyc również wtrącił tu swoje dwa grosze. Muszę spróbować ponownie w lepszych warunkach.
  9. astrobonq

    Księżyc nad Warszawą

    Koniunkcja Księżyca i Jowisza (09.08.19) nad Warszawą
  10. Moim zdaniem do Maka Lustrzany Dielektryk w zupełności wystarczy. Taką nasadkę można kupić za połowę ceny dobrego pryzmatu.
  11. Nie polecam. Dużo gumy, mało jakości. Podpisuję się pod postami kolegów: 350pln na lornetkę i statyw do astro to niestety za mało. Szkoda marnować szansę na nowe, ciekawe hobby. Tani sprzęt może łatwo zniechęcić. Ten Sky Master Pro wygląda obiecująco, ja patrzyłem tylko przez wersję bez Pro i jak za te pieniądze to sprzęt dawał radę. Trochę droższa i zdecydowanie lepsza od Sky Mastera jest np Delta Skyguide. Czasem można natrafić na używane za 500-600pln. Ogólnie jeśli to ma być jedyny sprzęt to myślę, że lepiej brać 15x70, pokaże dużo więcej niż 10x50. Albo rzeczywiście rozważyć refraktor 80/400. Z tym że tu jeszcze na akcesoria by co nieco poszło. Poniżej link do mapy zanieczyszczenia nieba światłem: https://www.lightpollutionmap.info/#zoom=4&lat=5759860&lon=1619364&layers=B0FFFFFTFFFF Poczytaj też o skali Bortle'a.
  12. No zależy która. Taki Skymaster waży coś ok 1,4 kg i jeszcze idzie tym z ręki paczać. Z kolei deltowa Extreme waży 2,5 kg - dla mnie do sensownych obserwacji bez statywu to już za dużo. Tak na marginesie dzięki za tę relację. Dawno nie byłem ze sprzętem w terenie i po przeczytaniu tego tekstu poczułem astro głoda
  13. astrobonq

    Synta 10

    Poczytaj o źrenicy wyjściowej, poszukaj wzoru na rzeczywiste pole widzenia. Potem możesz zrobić exel z następującymi kolumnami: ogniskowa okularu, ogniskowa teleskopu, światłosiła teleskopu, powiększenie, pole widzenia okularu, źrenica wyjściowa, rzeczywiste pole widzenia. Jak to dobrze zrobisz to będziesz mógł szybko uzyskać dane dla dowolnej konfiguracji okular-teleskop. Nie podam wzorów, znajdziesz je sam to szybciej je zapamiętasz Swego czasu ciągle robiłem takie zestawienia, w międzyczasie próbowałem na obserwacjach różnych szkieł i z czasem zdobyłem rozeznanie co i jak. Myślę że teraz dostałeś trochę za dużo pomysłów i mogło ci się to nieco pomieszać, tym bardziej że masz mało praktyki. Także moja rada jest następująca: zrób exel, pobaw się nim, znajdź astroświrów w okolicy i zdobywaj doświadczenie, baw się tym. To najlepszy sposób żeby to ogarnąć
  14. astrobonq

    Synta 10

    Planet jest mało, są widoczne sezonowo, na dodatek obecnie są nisko nad horyzontem. A DSów jest całe niebo i są widoczne cały rok. To zrozumiałe, że na początku ciągnie cię do planet ale prawdziwa zabawa tkwi właśnie w DSach. Przemyśl to sobie, może warto kupić okular który sprawdzi się zarówno do US jak i DS. Bo różnica w jakości obrazu między np Morfeuszem a TV De Lite jest dość subtelna, początkujący może jej nawet nie zauważać. Takie detale wyłapuje się z czasem, na podstawie zdobytego doświadczenia. Za to pole widzenia zobaczysz od razu i przy wielu DSach będziesz go potrzebował.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)