Skocz do zawartości

Astronomiczne Wiadomości z Internetu


Rekomendowane odpowiedzi

ALMA widzi wielkie gwiazdowe żłobki w sercu galaktyki w Rzeźbiarzu

Galaktyki gwiazdotwórcze typu starburst przetwarzają gaz na nowe gwiazdy w zawrotnym tempie - do 1000 razy szybciej niż typowe galaktyki spiralne takie jak Droga Mleczna. Naukowcy pragną jednak dowiedzieć się, czemu niektóre galaktyki należą do tego typu, a inne nie. Międzynarodowy zespół astronomów zaobserwował wnikliwie przy pomocy zespołu teleskopów ALMA (Atacama Large Millimeter / Submillimeter Array) skupiska obłoków formujących nowe gwiazdy w centrum galaktyki w Rzeźbiarzu (NGC 253) , jednej z najbliższych nam galaktyk typu starburst.

Wiemy, że wszystkie gwiazdy tworzą się w gęstych obłokach gazu i pyłu. Jednak dotąd naukowcy nie wiedzieli za dobrze, co dokładnie dzieje się wewnątrz galaktyk gwiazdotwórczych i co takiego różni je od innych obszarów formowania się gwiazd w Komosie. ALMA zmienia to, ponieważ pozwala nam na zaobserwowanie poszczególnych struktur tego rozmiaru nawet w bardzo odległych układach. Jedną z pierwszych demonstracji tej możliwości było odwzorowane rozkładu i ruchu wielu cząsteczek w obłokach znajdujących się w centrum galaktyki w Rzeźbiarzu.

 

NGC 253, galaktyka dyskowa z intensywnymi procesami formowania się gwiazd, położona jest blisko 11,5 miliona lat świetlnych od Ziemi. To wyjątkowo niewiele jak na tak potężną fabrykę gwiazd. Czyni ją to również idealnym obiektem do tego rodzaju badań. Naukowcy obserwowali jej fragment warstwa po warstwie, dziki czemu mogli zobaczyć, co czyni znajdujący się tam gaz aż tak efektownym w procesie gwiazdotwórczym.

Wyjątkowa zdolność rozdzielcza i czułość interferometru ALMA pozwoliły naukowcom najpierw zidentyfikować 10 różnych gwiezdnych żłobków w samym sercu galaktyki w Rzeźbiarzu. Przedtem, w erze mniej czułych teleskopów tego typu, było to niezwykle trudne do osiągnięcia. W drugiej kolejności zespół odwzorował rozkład różnych sygnatur molekuł znajdujących się w centrum NGC 253. To istotne, bowiem różne cząsteczki odpowiadają różnym warunkom panującym wewnątrz i wokół obłoków, w których tworzą się gwiazdy. Na przykład tlenek węgla (CO) jest sygnaturą występowania masywnych otoczek mniej gęstego gazu otaczającego te gwiezdne żłobki. Inne molekuły, w tym cyjanowodór (HCN), ukazują nam z kolei gęste regiony formowania się gwiazd.

Porównując koncentrację, rozkłady i ruchy tych molekuł naukowcy mogli jak gdyby ?obrać ze skóry? obłoki gwiazdotwórcze w centrum galaktyki Rzeźbiarza. Okazało się, że są one o wiele bardziej masywne, około 10 razy gęstsze, i dużo bardziej turbulentne niż inne podobne obłoki znajdywane w zwykłych galaktykach spiralnych. Różnice te mogą sugerować, że nie tylko ilość gwiezdnych żłobków w galaktyce czyni ją wyjątkowo gwiazdotwórczą, a raczej silnie wpływa na to ich rodzaj. Obłoki w galaktyce Rzeźbiarza mają w sobie tyle gęsto upakowanego materiału, że są po prostu dużo efektywniejsze w tworzeniu nowych gwiazd niż analogiczne obłoki Drogi Mlecznej.

Zadaniem naukowca biorącego udział w projekcie badawczym, A. Leroya, takie różnice mają bardzo szerokie implikacje dla teorii ewolucji galaktyk. Teraz interesujące jest szczególnie to, czy galaktyka w Rzeźbiarzu produkuje nie tylko więcej gwiazd, ale czy wytwarza też jednocześnie gwiazdy różnych typów, w tym inne niż w Drodze Mlecznej. W rozwikłaniu tej zagadki również może pomóc ALMA.

Cały artykuł: ALMA Multi-line Imaging of the Nearby Starburst Galaxy NGC 253.

Źródło: Elżbieta Kuligowska | astronomy.com

http://orion.pta.edu.pl/alma-widzi-wielkie-gwiazdowe-zlobki-w-sercu-galaktyki-w-rzezbiarzu

Nowe obserwacje wykonane interferometrem ALMA przedstawiają galaktykę gwiazdotwórczą NGC 253. Widoczna jest tutaj dyfuzyjna otoczona złożona z tlenku węgla (kolor czerwony,), która otacza gwiezdny żłobek (kolor żółty). Dane z ALMA nałożono na obraz optyczny wykonany przez Teleskop Hubble'a. Źródło: B. Saxton (NRAO/AUI/NSF); ALMA (NRAO/ESO/NAOJ); A. Leroy; STScI/NASA, ST-ECF/ESA, CADC/NRC/CSA

 

post-31-0-31126800-1425885936.jpg

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W Wielkiej Brytanii powstanie pierwszy w Europie port kosmiczny

 

Karol Kopańko

 

Już w 2018 r. będą z niego startować rakiety z satelitami i statkami dla kosmicznych turystów.

 

:

Chciałbym, żeby Wielka Brytania przodowała w dziedzinie komercyjnych lotów kosmicznych - mówi Robert Goodwill, podsekretarz stanu odpowiedzialny za brytyjskie lotnictwo.

Plan budowy placówki powstał w zeszłym roku, a teraz został pozytywnie zaopiniowany przez CAA (Brytyjską Agencję Lotniczą), która zawęziła grono potencjalnych lokalizacji. Są to Campbeltown, Glasgow-Prestwick i Stornoway w Szkocji, a także Newquay w Anglii oraz Llanbedr w Walii.

Głównymi czynnikami przy wyborze miejsca były oddalenie od gęsto zaludnionych terenów, a także lokalizacja wojskowego lub cywilnego lotniska z pasem startowym o długości większej niż 3 km.

Port kosmiczny nie będzie bowiem budowany od zera, ale powstanie na istniejącym już lotnisku. W przyszłości mają z niego startować europejskie satelity, ale Brytyjczycy chcą także przekonać prywatne firmy kosmiczne, wśród których wymienia się Virgin Galactic czy XCOR Aerospace, do wystrzeliwania swoich rakiet z Wielkiej Brytanii. Z kosmodromu startować mają także hipersoniczne samoloty oferujące dwugodzinny lot do Australii.

Dotychczas najczęściej używanym ośrodkiem kosmicznym w Europie był położony na północy Szwecji poligon rakietowy Esrange. Europejska Agencja Kosmiczna posiada także kosmodrom w Gujanie Francuskiej, skąd na orbitę wysyłane są satelity europejskie, amerykańskie i indyjskie.

http://wyborcza.pl/1,75476,17537971,W_Wielkiej_Brytanii_powstanie_pierwszy_w_Europie_port.html

post-31-0-17664600-1425886216.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Rozpadająca się egzoplaneta może pomóc zrozumieć początki Układu Słonecznego

Grupa astronomów z Open University oraz z uniwersytetów Warwick i Sheffield dokonała badań, które mogą wkrótce pozwolić nam poznać budowę odległych egzoplanet. Zaobserwowali niewielką, skalistą planetę orbitującą wokół oddalonej od nas o 1500 lat świetlnych gwiazdy. Odkrycie jej budowy i składu chemicznego może nam dostarczyć wielu informacji o kształtowaniu się różnych planet - w tym Ziemi.

Naukowcom udało się przy użyciu kamery UltraCam w połączeniu z teleskopem typu WHT zaobserować niezwykłą egzoplanetę oznaczoną jako KIC 1255 b. Jeden rok na tej planecie trwa jedynie 16 godzin na Ziemi, zaś intensywnie grzejąca gwiazda powoduje stopniowe wyparowywanie jej powierzchni. Planeta ogrzewana jest do ponad 1800°C - co jest wystarczającą temperaturą do wyparowania skały. W wyniku tego zewnętrzne warstwy planety są nieustannie niszczone, tworząc rozległy strumień pyłowy, podobny do warkocza komety.

Za każdym razem, gdy planeta wraz ze swym obłokiem pyłowym znajduje się względem nas przed swoją gwiazdą macierzystą zasłania ok. 1% światła biegnącego z tejże gwiazdy - jest to dosyć dużo, biorąc pod uwagę, że rozmiar planety jest zbliżony do rozmiaru Merkurego. W naszym Układzie Słonecznym, w podobnej sytuacji, taki procent światła Słońca zasłaniałby jedynie największy Jowisz.

Dzięki szczegółowym obserwacjom udało się spostrzec, że warkocz blokuje więcej światła niebieskiego aniżeli czerwonego. Podobny efekt zauważamy na Ziemi podczas zachodu Słońca, kiedy światło jest rozpraszane, powodując czerwonawe niebo. Dokładne zmierzenie zmian barwy powstałych w wyniku rozpraszania światła pozwoli nam poznać skład i rozmiar ziaren pyłu. Dzięki serii takich badań możemy poznać skład chemiczny całego obłoku pyłowego.

Sam pył pochodzi ze skał z powierzchni egzoplanety, więc poznając jego skład, poznajemy de facto skład powierzchni planety. Zespół naukowców ma zamiar najbliższego lata dokonać kolejnych obserwacji wraz z pierwszymi, astrogeologicznymi pomiarami. Lider projektu, polski astronom Jakub Bochiński powiedział: ?Jest to niezwykle ekscytujące odkrycie, ponieważ otwiera możliwość zbadania składu chemicznego tej skalistej planety. Możemy dzięki temu poznać, na ile typowy jest nasz Układ Słoneczny, co pomoże nam dowiedzieć się więcej o tym, jak Ziemia i inne planety zostały uformowane?.

Dodał: Krzysztof Kapuściński

Uaktualnił: Krzysztof Kapuściński -

 

Źródło: The Open University

http://news.astronet.pl/7576

Wizja artystyczna egzoplanety KIC 1255 b autorstwa Macieja Szyszko

 

Dodała: Redakcja AstroNETu

Uaktualniła: Redakcja AstroNETu

Źródło: The Open University

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wkrótce Księżyc zasłoni 3/4 tarczy Słońca.

Czekają nas utrudnienia?

20 marca czeka nas ciekawe zjawisko astronomiczne. Tym razem będziemy mogli podziwiać je w ciągu dnia, jednak do obserwacji przydadzą się specjalne filtry. Jeśli pogoda dopisze będziemy świadkami częściowego zaćmienia Słońca. Tego dnia pożegnamy również astronomiczną zimę.

W piątek 20 marca Polacy powinni spoglądać w niebo. Tego dnia Księżyc przysłoni miejscami nawet 75 proc. tarczy słonecznej. Zjawisko rozpocznie się po godz. 9.40. Jako pierwsi zobaczą je wrocławianie (o godz. 9.41). Następnymi obserwatorami będą mieszkańcy Krakowa i Gdańska. Warszawiacy zobaczą zaćmienie po godz. 9.48.

Największa faza zjawiska (apogeum) rozpocznie się na krótko przed godz. 11.

Na zaćmienie nie patrzcie "gołym okiem"

Zaćmienie Słońca obserwowane w Gabonie

20 marca czeka nas ciekawe zjawisko astronomiczne. Tym razem będziemy mogli podziwiać je w ciągu dnia, jednak do obserwacji przydadzą się specjalne filtry. Jeśli pogoda dopisze będziemy świadkami częściowego zaćmienia Słońca. Tego dnia pożegnamy również astronomiczną zimę.

W piątek 20 marca Polacy powinni spoglądać w niebo. Tego dnia Księżyc przysłoni miejscami nawet 75 proc. tarczy słonecznej. Zjawisko rozpocznie się po godz. 9.40. Jako pierwsi zobaczą je wrocławianie (o godz. 9.41). Następnymi obserwatorami będą mieszkańcy Krakowa i Gdańska. Warszawiacy zobaczą zaćmienie po godz. 9.48.

Największa faza zjawiska (apogeum) rozpocznie się na krótko przed godz. 11.

Jak obserwować zjawisko?

Do obserwacji nie jest potrzebny drogi sprzęt. Warto zaopatrzyć się w specjalne okulary z filtrami przepuszczającymi tysięczne części światła słonecznego. Zdecydowanie bezpieczniejsze jest również oglądanie zaćmienia pośrednio, czyli np. w odbiciach szyb.

Szczególnie niebezpieczne jest spoglądanie na Słońce "gołym okiem", czy przez okulary przeciwsłoneczne. Nie próbujcie również zerkać za pomocą urządzeń optycznych takich jak lornetka. Można poważnie uszkodzić lub stracić wzrok.

Jeśli pogoda dopisze, obserwacja zaćmienia nie powinna być trudna. Zjawisko będzie widoczne na południowo-wschodnim niebie. Wędrówkę Księżyca po tarczy Słońca mogą zasłaniać jednak budynki lub drzewa. Dlatego warto pomyśleć o dobrej lokalizacji do obserwacji.

Największe od 1999 roku

Zaćmienie będzie widoczne niemal w całej Europie. Na lądzie będzie jednak widoczne jako zjawisko częściowe.

Jedyny skrawek lądu, z którego będzie można to zobaczyć to Wyspy Owcze, ale statystyki pogodowe dla tego miejsca pod koniec marca są tak beznadziejne, że ja bym proponował odpuścić sobie pomysł przelotu - informował Karol Wójcicki z Centrum Nauki Kopernik.

Całkowite zaćmienie będzie widoczne na Biegunie Północnym, Morzu Północnym, Morzu Grenlandzkim i Morzu Norweskim. Według naukowców zjawisko będzie największe od 1999 roku. Eksperci szacują, że Księżyc zasłoni prawie 98 proc. światła słonecznego w północnej Szkocji, a w Londynie 85 proc.

Przerwy w dostawie prądu

Mieszkańcy Europy obawiają się, że odnotują przerwy w dostawie prądu. Spodziewane zaćmienie na kilka godzin może obniżyć moc elektrowni słonecznych (i to o ponad 30 proc.) i wywołać spadki napięcia.

- W ciągu 30 minut poziom wygenerowanej energii słonecznej spadnie z 17,5 gigawatów do 6,2 gigawatów, a następnie wzrośnie do 24,6 gigawatów. Oznacza to, że system będzie musiał dostosować się do nagłej zmiany obciążenia - powiedział w wywiadzie dla Financial Times dyrektor wykonawczy energii odnawialnej Agora Energiewende Patrick Graichen.

Europejska Sieć Operatorów Systemów Przesyłowych Energii Elektrycznej (ENTSO-E) przewiduje, że z powodu zaćmienia Słońca w Niemczech może dojść nawet do spadku produkcji energii z ogniw fotowoltaicznych o 16,9 gigawatów. Tymczasem całkowity dzienny potencjał niemieckich paneli słonecznych szacuje się na 39,7 gigawatów. Oczywiście zależy on od pory roku i pogody.

We Włoszech spadek może wynieść 7,1 gigawatów, przy całkowitej mocy 19,6 gigawatów - dodaje ENTSO-E. Według stowarzyszenia względnie wysokie spadki - od 1,3 do 2 gigawatów - mogą wystąpić też w Belgii, Francji i Hiszpanii.

Ograniczenie promieniowania słonecznego bezpośrednio dotknie wydajności ogniw fotowoltaicznych i po raz pierwszy wpłynie na bezpieczeństwo europejskiego systemu energetycznego, podkreśla ENTSO-E w swym raporcie. Głównym wyzwaniem dla operatorów według stowarzyszenia będzie koordynacja działań i zrównoważenie sieci w celu uniknięcia przeciążeń.

Czym jest zaćmienie?

Zaćmienie Słońca to niezwykle widowiskowe zjawisko astronomiczne. Ma miejsce wtedy, gdy między Słońcem a Ziemią znajdzie się Księżyc, zasłaniający słoneczną tarczę. Klasyfikuje się je na cztery rodzaje - całkowite, częściowe, obrączkowe i hybrydowe. Zwykle ma miejsce minimum dwa razy w roku.

Źródło: Huffington Post, PAP

Autor: PW/kt

http://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/ciekawostki,49/wkrotce-ksiezyc-zasloni-34-tarczy-sloncaczekaja-nas-utrudnienia,160331,1,0.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Niebo w drugim tygodniu marca 2015 roku

 

Animacja pokazuje położenie Wenus, Marsa i Urana w drugim tygodniu marca 2015 r. (kliknij w miniaturkę, aby powiększyć).

Animację wykonano w GIMP-ie (http://www.gimp.org) na podstawie mapek z programu Starry Night (http://www.starrynighteducation.com).

Dodał: Ariel Majcher -

Źródło: StarryNight

Na początku tygodnia Księżyc będzie wschodził jeszcze przed północą, świecąc całkiem jasno, ale pod koniec tygodnia będzie oświetlona mniej niż połowa jego tarczy i będzie można go obserwować niedługo przed świtem. W połowie tygodnia Księżyc minie planetę Saturn. Przez większą część nocy można obserwować słabnącego powoli Jowisza, natomiast wieczorem coraz lepiej widoczna jest Wenus, zaś Mars z Uranem będą tworzyć dość ciasną parę, ale nie tak ciasną, jak to było na początku tego miesiąca z Uranem i Wenus.

 

Wieczorem, niewiele po zachodzie Słońca, nisko nad zachodnim widnokręgiem można jeszcze obserwować 3 planety Układu Słonecznego: Wenus, która oddala się od Słońca i jest widoczna coraz lepiej oraz Marsa z Uranem, które zbliżają się do Słońca i każdego kolejnego wieczoru świecą na nieboskłonie coraz niżej. W przypadku ostatniej z wymienionych planet kilkanaście następnych dni będzie ostatnimi, kiedy będzie ją można zaobserwować. Potem zbliży się ona za bardzo do Słońca, dążąc do koniunkcji górnej z nim, która będzie miała miejsce 6 kwietnia, czyli za niecały miesiąc. A ponownie dostępna obserwacjom - już na wschodnim nieboskłonie, niewiele przed świtem - będzie dopiero w wakacje. Mars znajdzie się w koniunkcji górnej ze Słońcem w połowie czerwca, zatem będzie go można obserwować trochę dłużej.

 

W najbliższych dniach godzinę po zmierzchu (na tę porę wykonane są mapki animacji) Wenus będzie zajmowała pozycję około 18° nad zachodnim widnokręgiem, podczas gdy Mars będzie mniej więcej 8° niżej, zaś Uran pod koniec tygodnia o tej porze będzie się wznosił mniej niż 10° nad horyzont. Druga i czwarta planeta Układu Słonecznego będą już dobrze widoczne, natomiast siódmą planetę krążącą wokół Słońca w tym momencie będzie jeszcze trudno dostrzec. Dlatego we wstawce pokazane jest zbliżenie Marsa z Uranem niecałą godzinę później, już na ciemniejszym niebie, gdy przedostatnia planeta Układu Słonecznego powinna być lepiej widoczna, choć to nie jest takie pewne, ponieważ będzie wtedy już naprawdę nisko, na wysokości zaledwie 4° nad zachodnim widnokręgiem. Podałem tam również odległość między Marsem a Uranem. Pod koniec tygodnia Wenus będzie świeciła blaskiem -4 magnitudo, a jej tarcza będzie miała średnicę 13" i fazę 83%, tarcza Czerwonej Planety będzie oświetlona w 98% i będzie miała średnicę 4" oraz jasność +1,3 wielkości gwiazdowej, natomiast Uran będzie miał jasność obserwowaną +5,9 wielkości gwiazdowej, przy tarczy o średnicy 3" i fazie 100%.

 

Wysoko nad ekliptyką i planetami znajduje się Kometa Lovejoya (C/2014 Q2), która mimo tego, że oddala się od Słońca i jednocześnie od naszej planety, wciąż świeci dość jasno, ocenia się, że jej sumaryczna jasność nadal przekracza 6 magnitudo! Godzinę po zmierzchu kometa znajduje się na wysokości mniej więcej 50° nad południowo-zachodnim widnokręgiem, ale jest wtedy niewidoczna ze względu na jasne tło nieba. Na jej obserwacje trzeba poczekać, aż się zrobi ciemno, czyli przynajmniej do godziny 19, a najlepiej do 19:30. Do tego momentu jej wysokość nad widnokręgiem zmniejszy się jedynie o jakieś 5°. A dzięki bliskości jasnej gwiazdy Kasjopei z jej odszukaniem nie powinno być najmniejszego problemu. Wystarczy dysponować lornetką, a na ciemnym niebie być może da się tę kometę dostrzec bez pomocy przyrządów optycznych.

 

W tym tygodniu kometa minie jedną z jaśniejszych gwiazd Kasjopei, tworzącej charakterystyczne "W" tego gwiazdozbioru, zwaną Ruchbach, oznaczaną na mapach nieba także grecką literą ? i świecącą z jasnością obserwowaną +2,6 magnitudo. W poniedziałek 9 marca kometa będzie odległa od gwiazdy Ruchbach o ponad 2°, ale do niedzieli 15 marca dystans między tymi ciałami zmniejszy się do zaledwie 12 minut kątowych, czyli będzie 2,5 raza mniejszy od średnicy kątowej Słońca, czy Księżyca. Wcześniej, bo od poniedziałku do środy, kometa będzie przechodzić blisko znanej gromady otwartej gwiazd NGC 457, od układu tworzących ją gwiazd zwaną także E.T. Na początku tygodnia Kometa Lovejoya przejdzie niewiele ponad 50' na wschód od tej gromady gwiazd.

 

Dokładną pozycję Komety Lovejoya (C/2014 Q2) można odczytać z mapki, przygotowanej przez Janusza Wilanda w swoim programie Nocny Obserwator (http://astrojawil.pl/blog/moje-programy/nocny-obserwator/).

Mapka pokazuje położenie Jowisza w drugim tygodniu marca 2015 roku (kliknij w miniaturkę, aby powiększyć).

Mapkę wykonano w GIMP-ie (http://www.gimp.org) na podstawie mapek z programu Starry Night (http://www.starrynighteducation.com).

 

Dodał: Ariel Majcher

 

Źródło: StarryNight

Po zmierzchu coraz wyżej nad widnokręgiem przebywa największa planeta Układu Słonecznego, czyli Jowisz. O godzinie podanej na mapkach animacji z Wenus, Marsem i Uranem Jowisz znajduje się już na wysokości ponad 30°, a pod koniec tygodnia - nawet prawie 40°. Jowisz także chowa się pod horyzontem wyraźnie przed świtem, czyni to już godzinę przed wschodem Słońca. Najwyżej nad horyzontem planeta przebywa ok. godz. 21:30, zajmuje wtedy pozycję mniej więcej 55° nad południowym widnokręgiem. Jowisz wciąż jeszcze porusza się ruchem wstecznym i będzie tak jeszcze przez kilka tygodni. W kwietniu ruch Jowisza zmieni się na prosty, tym samym zacznie się szybkie zmniejszanie się średnicy kątowej i jasności Jowisza. Ale na razie Jowisz świeci blaskiem -2,4 wielkości gwiazdowej, a jego tarcza ma wciąż dużą średnicę 43". Odległość Jowisza od gromady otwartej gwiazd M44 zmalała już do nieco ponad 6°, a jednocześnie odległość od Regulusa - czyli najjaśniejszej gwiazdy Lwa - urosła do ponad 16°.

Jak zawsze sporo się będzie działo w układzie księżyców galileuszowych Jowisza, nie zabraknie przejść księżyców ze swoimi cieniami na tle tarczy ich planety macierzystej, a także wzajemnych zakryć i zaćmień księżyców galileuszowych. Szczególnie warto polecić noce z 13 na 14 oraz z 14 na 15 marca, czyli z piątku na sobotę i z soboty na niedzielę:

? Noc 13/14 marca: o zmierzchu (17:42) Io na zachód od tarczy Jowisza, Europa i Kallisto - na wschód, dość daleko od siebie, ale odległość między tymi księżycami będzie się systematycznie zmniejszać. Ganimedes będzie wtedy za Jowiszem i jednocześnie w jego cieniu i będzie niewidoczny. Io i Kallisto będą się zbliżały do Jowisza, natomiast Europa będzie się oddalać. Przed 21 Io schowa się za Jowiszem. 10 minut przed północą z jowiszowego cienia wyjdzie Ganimedes, a niecały kwadrans później zrobi to Io i od tego momentu wszystkie 4 księżyce galileuszowe będą na wschód od tarczy Jowisza, w kolejności: Io, Ganimedes, Europa, Kallisto. Chwilę później na Ganimedesie pojawi się cień Io, a następnie Europa znieruchomieje, ponieważ znajdzie się na zakręcie swojej drogi wokół Jowisza, zaś pozostałe 3 księżyce będą się do niej zbliżać. Niestety do zachodu największej planety Układu Słonecznego pozostanie w tym momencie niewiele czasu i z Polski nie będzie można już obserwować mijania się Europy z Kallisto, do których dołączy Ganimedes.

? Noc 14/15 marca: o zmierzchu (godz. 17:44) wszystkie księżyce galileuszowe na wschód od tarczy Jowisza: Io tuż przy tarczy, potem para Kallisto-Europa, a najdalej - Ganimedes. Pierwsze 3 księżyce będą się zbliżać do swojej planety macierzystej, natomiast Ganimedes będzie się oddalać. Ok. 18:06 Io wejdzie na tarczę Jowisza, zaś ok. 18:54 - jej cień. Europę i Kallisto początkowo będzie dzielił dystans 9", ale stopniowo będzie się on zmniejszał i ok. godz. 19:57 Europa wyprzedzi Kallisto, mijając ją w odległości 3", a potem odległość ta ponownie zacznie rosnąć. Ok. godz. 20:24 Io zejdzie z tarczy Jowisza, a 50 minut później zrobi to jej cień. Tuż po północy Europa zamelduje się na tarczy Jowisza, a kwadrans przed 2 - jej cień. Kolejne 45 minut później - o 2:30 - na tarczy Jowisza pojawi się Kallisto i przez 28 minut, czyli prawie do godz. 3, na tarczy Jowisza będą 2 księżyce galileuszowe, a pomiędzy nimi, prawie na środku tarczy - jeden cień. Do zachodu Jowisza cień Europy zdąży zejść z tarczy, a Kallisto dotrze na środek tarczy piątej planety Układu Słonecznego.

 

Więcej szczegółów na temat konfiguracji księżyców galileuszowych Jowisza (na podstawie stron IMCCE oraz Sky and Telescope) w poniższej liście:

? 9 marca, godz. 20:16 - wyjście Europy z cienia Jowisza (koniec zaćmienia),

? 9 marca, godz. 22:31 - zakrycie Europy przez Ganimedesa, 79" na wschód od tarczy Jowisza (początek),

? 9 marca, godz. 22:35 - zakrycie Europy przez Ganimedesa (koniec),

? 10 marca, godz. 0:35 - zaćmienie Europy przez Ganimedesa (początek),

? 10 marca, godz. 0:43 - zaćmienie Europy przez Ganimedesa (koniec),

? 10 marca, godz. 3:06 - wejście Ganimedesa na tarczę Jowisza,

? 11 marca, godz. 5:12 - wejście Io na tarczę Jowisza,

? 11 marca, godz. 20:17 - zakrycie Io przez Europę, 110" na zachód od tarczy Jowisza (początek),

? 11 marca, godz. 20:23 - zakrycie Io przez Europę (koniec),

? 11 marca, godz. 21:29 - zaćmienie Io przez Europę (początek),

? 11 marca, godz. 21:36 - zaćmienie Io przez Europę (koniec),

? 12 marca, godz. 2:30 - Io chowa się za tarczę Jowisza (początek zakrycia),

? 12 marca, godz. 23:38 - wejście Io na tarczę Jowisza,

? 13 marca, godz. 0:26 - wejście cienia Io na tarczę Jowisza,

? 13 marca, godz. 1:56 - zejście Io z tarczy Jowisza,

? 13 marca, godz. 2:44 - zejście cienia Io na tarczę Jowisza,

? 13 marca, godz. 3:21 - minięcie się Io i Europy w odległości 1", 35" na zachód od brzegu tarczy Jowisza,

? 13 marca, godz. 4:26 - zaćmienie Europy przez Io (początek),

? 13 marca, godz. 4:31 - zaćmienie Europy przez Io (koniec),

? 13 marca, godz. 5:06 - Europa chowa się za tarczę Jowisza (początek zakrycia),

? 13 marca, godz. 20:58 - Io chowa się za tarczę Jowisza (początek zakrycia),

? 13 marca, godz. 23:48 - wyjście Ganimedesa z cienia Jowisza (koniec zaćmienia),

? 14 marca, godz. 0:04 - wyjście Io z cienia Jowisza (koniec zaćmienia),

? 14 marca, godz. 0:16 - zaćmienie Ganimedesa przez Io (początek),

? 14 marca, godz. 0:43 - zaćmienie Ganimedesa przez Io (koniec),

? 14 marca, godz. 18:06 - wejście Io na tarczę Jowisza,

? 14 marca, godz. 18:54 - wejście cienia Io na tarczę Jowisza,

? 14 marca, godz. 19:57 - minięcie się Europy i Kallisto w odległości 3", 59" na wschód od brzegu tarczy Jowisza,

? 14 marca, godz. 20:24 - zejście Io z tarczy Jowisza,

? 14 marca, godz. 21:14 - zejście cienia Io z tarczy Jowisza,

? 15 marca, godz. 0:04 - wejście Europy na tarczę Jowisza,

? 15 marca, godz. 1:44 - wejście cienia Europy na tarczę Jowisza,

? 15 marca, godz. 2:30 - wejście Kallisto na tarczę Jowisza,

? 15 marca, godz. 2:58 - zejście Europy z tarczy Jowisza,

? 15 marca, godz. 4:40 - zejście cienia Europy z tarczy Jowisza,

? 15 marca, godz. 18:34 - wyjście Io z cienia Jowisza (koniec zaćmienia),

? 16 marca, godz. 2:33 - zakrycie Europy przez Kallisto, 192" na zachód od tarczy Jowisza (początek),

? 16 marca, godz. 2:44 - zakrycie Europy przez Kallisto (koniec).

Mapka pokazuje położenie Księżyca i Saturna w drugim tygodniu marca 2015 roku (kliknij w miniaturkę, aby powiększyć).

Mapkę wykonano w GIMP-ie (http://www.gimp.org) na podstawie mapek z programu Starry Night (http://www.starrynighteducation.com).

 

Dodał: Ariel Majcher

 

Źródło: StarryNight

W drugiej części nocy na nieboskłonie pojawia się Księżyc. Początkowo będzie on jeszcze dość jasny, w poniedziałkowy poranek jego tarcza będzie oświetlona w 90%, ale każdej kolejnej nocy Srebrny Glob będzie świecił coraz słabiej. W piątek 13 marca Księżyc przejdzie przez ostatnią kwadrę, natomiast tydzień zakończy w fazie 34%. Ten tydzień Księżyc rozpocznie w gwiazdozbiorze Panny, odwiedzając Spikę, czyli najjaśniejszą gwiazdę tej konstelacji. W następnych nocach naturalny satelita Ziemi odwiedzi konstelacje Wagi, Skorpiona, Wężownika i Strzelca, spotykając się po drodze m.in. z Saturnem i Antaresem.

Jak wspomniałem w poprzednim akapicie drugi tydzień marca Księżyc rozpocznie w gwiazdozbiorze Panny, wschodząc ok. godz. 20:35 jeszcze w niedzielę 8 marca. W tym momencie jego tarcza będzie oświetlona w 91%, a 3° prawie dokładnie pod nim będzie się znajdowała Spika. Do godziny podanej na mapce Srebrny Glob zdąży się przesunąć na południowy zachód, a jego faza spadnie o 1%. Dystans między nim a Spiką pozostanie na poziomie 3°.

W środę 11 marca tarcza naturalnego satelity Ziemi będzie oświetlona w 76%. Do tego dnia dotrze on do gwiazdozbioru Wagi. Rok temu oznaczałoby to, że blisko Księżyca jest Saturn, jednak w tym roku szósta planeta Układu Słonecznego przeniosła się do gwiazdozbioru Skorpiona i na dogonienie Saturna Księżyc potrzebuje dodatkowego dnia. Natomiast w środę o godzinie podanej na mapce mniej więcej 6° nad Księżycem będzie świeciła gwiazda Zuben Eschamali, natomiast trochę ponad stopień bliżej, na godzinie 4, będzie można dostrzec drugą jasną gwiazdę Wagi - Zuben Elgenubi. Planeta Saturn będzie się wtedy znajdowała ponad 15° na wschód od Księżyca.

Czwartek 12 marca i piątek 13 marca to poranki, które Księżyc ma zarezerwowane właśnie na spotkanie z Saturnem oraz z Antaresem, czyli najjaśniejszą gwiazdą konstelacji Skorpiona. W czwartek nad ranem Księżyc będzie oświetlony w 66%, a po godzinie 4 będzie on górował na wysokości około 20°. 2,5 stopnia pod nim będzie się znajdowała gwiazda Graffias, zaś kolejne 2,5 stopnia dalej, ale bardziej na zachód - druga z jasnych gwiazd charakterystycznego łuku gwiazd w północno-zachodniej części Skorpiona, czyli Dschubba. Saturn będzie świecił jakieś 3° od Księżyca, na godzinie 8. 11° na południowy wschód od Srebrnego Globu będzie znajdował się Antares. Dobę później faza Księżyca spadnie do 58% i będzie on tworzył trójkąt prawie równoramienny z Saturnem i Antaresem o długości ramion ok. 10°. W tym momencie odległość między Saturnem a Antaresem będzie wynosiła 8°.

Sam Saturn jest obecnie na zakręcie pętli kreślonej w tym roku na niebie. Zmiana ruchu z prostego na wsteczny będzie miała miejsce dokładnie w niedzielę 15 marca, co oznacza, że właśnie zaczyna się najlepszy okres widoczności planety z pierścieniami w tym roku. Niestety Saturn jest już tą planetą, dla której wahania odległości od Ziemi nie mają aż tak dużego znaczenia, jak w przypadku Merkurego, Wenus, Marsa i Jowisza. Dlatego jasność Saturna, która teraz wynosi +0,4 magnitudo, do opozycji - przypadającej w tym roku 23 maja - zwiększy się do 0 magnitudo, co nie jest tak mało, ale jego tarcza (mająca obecnie średnicę 17") urośnie tylko o 2". Saturn swojego zakrętu na niebie dokonuje niecałe 0,5 stopnia od gwiazdy ? Scorpii i w najbliższych kilkunastu dniach odległość między tymi ciałami niebiańskimi zmieni się bardzo niewiele. Maksymalna elongacja Tytana (tym razem zachodnia) przypada w sobotę 14 marca.

Dwa ostatnie poranki tego tygodnia Księżyc spędzi w gwiazdozbiorze Strzelca. W sobotę 14 marca jego tarcza będzie oświetlona w 46%, dobę później - o 11% mniej. Pierwszego z wymienionych dni Srebrny Glob przejdzie odpowiednio 6 i 4 stopnie na północ od znanych mgławic M20 Trójlistna Koniczyna i M8 Laguna. Tego samego ranka Księżyc zakryje również gromadę otwartą M23 jednak uczyni to dopiero w ciągu dnia. O godzinie podanej na mapce Księżyc będzie się znajdował jakieś 70 minut kątowych na zachód od M23. W tym samym momencie jakieś 7,5 stopnia na prawo od Księżyca będą się znajdowały inne znane obiekty z Katalogu Messiera: M17 - Mgławica Omega oraz gromada otwarta M18. Dobę później naturalny satelita Ziemi przesunie się kolejne kilkanaście stopni na wschód i będzie świecił niecałe 8° od Nunki - drugiej co do jasności gwiazdy w konstelacji Strzelca.

Dodał: Ariel Majcher

Uaktualnił: Ariel Majcher

http://news.astronet.pl/7577

 

 

post-31-0-84548700-1425887146_thumb.gif

post-31-0-40482500-1425887188.png

post-31-0-28455600-1425887341_thumb.jpg

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Teatr Wielki w Poznaniu wystawi operę o locie na Marsa

Loty kosmiczne wkraczają do teatrów operowych. Teatr Wielki w Poznaniu ogłosił właśnie plany wystawienia opery o locie na Marsa. Według teatru, jest to pierwsza w historii opera poświęcona temu tematowi. Premierę zaplanowano na 14 marca 2015 r.

Teatr Wielki im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu zapowiedział, że 14 marca 2015 r. o godz. 19.00 odbędzie się premierowy spektakt opery pt. "Space Opera", opowiadającej o problemach zachodzących w trakcie lotu astronautów na Marsa. Kolejne spektakle będą 15 marca i 22 kwietnia 2015 r.

Według opisu na stronie teatru, opera przedstawia problemy pary astronautów, którzy są członkami pierwsze załogowej misji na Marsa. Czy będzie to spełnienie ich marzeń, czy wielka samotność. Co będzie stanowić największe wyzwania: technologia, czy może życie w małym pomieszczeniu statku kosmicznego. Na dodatek wcale nie wiadomo czy astronauci na pewno są w swoim statku sami.

Opera powstała we współpracy pomiędzy muzykiem Aleksandrem Nowakiem i bułgarskim pisarzem Georgim Gospodinowem. Reżyserem poznańskiego przedstawienia jest Ewelina Piotrowiak, kierownikiem muzycznym Marek Moś, a za scenografię odpowiada Katarzyna Nesteruk.

Wystawienie opery zostało dofinansowane ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Więcej informacji:

? Opis spektaklu "Space Opera" na witrynie Teatru Wielkiego w Poznaniu

 

Źródło: Teatr Wielki w Poznaniu

http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/teatr-wielki-poznaniu-wystawi-opere-locie-na-marsa.html

 

post-31-0-17518400-1425971493.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wystartowało forum dyskusyjne Uranii oraz Astronarium

Od dzisiaj możecie korzystać z forum dyskusyjnego portalu Uranii. Dodatkowo będzie ono funkcjonować jako forum dyskusyjne programu telewizyjnego "Astronarium". Możecie z niego korzystać do zgłaszania uwag do czasopisma, do portalu albo do programu telewizyjnego, a także podyskutować na wszelkie inne tematy związane z Kosmosem. Zapraszamy!

W internecie można znaleźć kilkanaście forów dyskusyjnych o astronomii i kosmosie. Niektóre działają od wielu lat - adresy wielu z nich zawarliśmy w jednym z wątków na naszym forum. Portal Uranii ma coraz więcej zasobów i zyskuje coraz większą popularność. Logiczną konsekwencją rozwoju portalu jest udostępnienie Czytelnikom także tej formy interakcji. Łatwiej też będzie zebrać w jednym miejscu Wasze uwagi do redakcji czasopisma drukowanego, jak i portalu.

Dodatkowo w ramach forum wydzieliliśmy specjalny dział dotyczący programu telewizyjnego "Astronarium". Funkcjonuje on jako oficjalne forum programu. Można tam podyskutować o kolejnych emitowanych odcinkach, zgłosić swoje uwagi, czy życzenia dotyczące przyszłych odcinków. Oprócz tego widownia programu telewizyjnego to dużo większy krąg osób niż społeczność miłośników astronomii i może to być dla tych osób pierwsze miejsce do zapoznania się z naszym hobby - astronomią, zanim zaczną odkrywać w sieci inne ciekawe miejsca grupujące społeczności miłośników astronomii.

Więcej informacji:

? Forum dyskusyjne Uranii oraz Astronarium

http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/wystartowalo-forum-dyskusyjne-uranii-oraz-astronarium.html

 

post-31-0-86867900-1425971545.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wielki Zderzacz Hadronów wznawia prace

 

W marcu, po dwóch latach przerwy ma ponownie ruszyć Wielki Zderzacz Hadronów (LHC) w CERN pod Genewą. Ma osiągnąć prawie dwa razy większą energię zderzeń niż do tej pory. "Mimo że LHC był wyłączony, fizycy nie mieli wakacji" - tłumaczy fizyk dr Michał Bluj.

Wielki Zderzacz Hadronów jest najbardziej skomplikowanym urządzeniem skonstruowanym przez człowieka. To rodzaj mikroskopu pozwalającego badać świat w bardzo małych skalach. Dochodzi w nim do zderzeń dwóch poruszających się w przeciwne strony wiązek cząstek - protonów lub jąder ołowiu. Od lutego 2013 roku, po trzech latach intensywnej pracy, LHC ma przerwę - urządzenie było naprawione i modernizowane tak, by móc osiągnąć większą niż dotąd energię zderzeń. Dzięki temu będzie można lepiej badać naturę cząstek elementarnych.

Druga runda zbierania danych (tzw. Run 2) potrwa od 2015 roku do 2017 roku. Naukowcy przewidują, że energia zderzeń wyniesie dwukrotnie więcej niż wcześniej: 13 TeV (teraelektronowoltów). Oprócz energii zwiększona ma być dwukrotnie tzw. świetlność, czyli intensywność zderzeń (z 20 milionów razy na sekundę do 40 mln razy na sekundę).

CO ODKRYLI NAUKOWCY DZIĘKI WIELKIEMU ZDERZACZOWI HADRONÓW? SPRAWDŹ

Fizyk dr Michał Bluj z Narodowego Centrum Badań Jądrowych, zaangażowany w eksperyment CMS prowadzony przy LHC, wyjaśnia, że wiązki protonów przyspieszane są akceleratorach w tzw. paczkach. W LHC po nowym otwarciu zwiększona ma być nie tylko liczba takich paczek na sekundę, ale i liczba protonów w paczce. Poza tym zderzenia mają być skuteczniejsze dzięki zmianie geometrii przecięć wiązek protonów. Dzięki temu w ciągu trzech lat chcemy zebrać pięć razy więcej danych niż w latach 2011 i 2012 - dodaje fizyk. Jak przyznaje, przed ponownym uruchomieniem akceleratora naukowcy mają lekką tremę - nie są w stu procentach pewni, czy urządzenie będzie prawidłowo pracować z docelowymi ustawieniami. Dlatego badacze chcą do nich dochodzić małymi krokami. Po kalibracji urządzeń rozpędzana będzie początkowo tylko jedna wiązka cząstek, w dodatku o małej liczbie paczek protonów, później dopiero - jeśli działanie LHC będzie stabilne - rozpędzane będą dwie wiązki, a liczba paczek protonów będzie zwiększana aż do uzyskania docelowych ustawień.

Nigdy nie wiadomo, czy wszystko zadziała

Kiedy przygotowuje się bolid Formuły 1 do udziału w wyścigu, nie wiadomo, czy wszystko zadziała. Może się na przykład okazać, że w pewnym momencie zgaśnie silnik albo urwie się koło. Żeby zminimalizować to ryzyko, przed wyścigiem dokonuje się wielu testów, dodatkowo różne udoskonalania wprowadza się stopniowo. W przypadku LHC jest podobnie, przy czym znacznie trudniej, bo to jedyne tego rodzaju urządzenie na świecie i nie zawsze da się przewidzieć, co może pójść nie tak - dodaje Michał Bluj. Docelowe parametry LHC powinien osiągnąć jesienią tego roku. Nie oznacza to jednak, że wcześniej zebrane dane będą nieużyteczne dla badaczy - mówi fizyk.Badacze związani z eksperymentami przy LHC w ciągu ostatnich dwóch lat przeprowadzali bardzo dokładne analizy zebranych już danych, zamykali prace związane z poprzednią rundą oraz przygotowywali eksperymenty, które będą prowadzone po kolejnym uruchomieniu akceleratora - m.in. modernizowali sposób przechwytywania i selekcjonowania danych z akceleratora. W takich działaniach brali udział również Polacy z zespołu dr. Bluja. Nie mieliśmy wakacji - zapewnia wnił badacz.

Dodał, że po nowym uruchomieniu LHC zmieni się charakter pracy fizyków biorących udział w eksperymentach. Teraz będą oni musieli m.in. uczestniczyć w tzw. szychtach, czyli zmianach w pracy przy detektorze, by nadzorować proces zbierania danych, dbając o jakość jego pracy. Poza tym będą prowadzili wstępną analizę nowych danych. We wszystkie te działania zaangażowani będą również Polacy.

Oficjalnie Polska stała się członkiem Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych CERN w 1991 roku. Dziś przy wszystkich projektach i eksperymentach w CERN, pracuje blisko 300 ekspertów z polskich jednostek badawczych w tym ok. 100 w eksperymentach przy LHC.

(ug)

http://www.rmf24.pl/nauka/news-wielki-zderzacz-hadronow-wznawia-prace,nId,1695462

Centrum kontroli serwerów centrum komputerowego Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych CERN, gdzie przechowuje się dane z eksperymentów przeprowadzanych w LHC

/Adam Warżawa /PAP

 

post-31-0-38441300-1426057087.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Czy ciemna materia mogła zgładzić dinozaury?

Autor: Piotr Stanisławski

Cóż, nazwa naszego bloga zobowiązuje, a tym razem trafiliśmy na naprawdę crazy publikację. Michael Rampino, biolog i geolog z New York University opublikował w czasopiśmie Monthly Notices of the Royal Astronomical Society pracę, w której sugeruje, że do wielkiego wymierania, które zakończyło miliony lat panowania dinozaurów mogła się przyczynić ciemna materia. Przyczynić bardzo bezpośrednio.

Już dawno zauważono, że kolejne masowe wymierania zdarzają się co 26-30 milionów lat. To akurat okres, w którym Układ Słoneczny krążący wokół jądra Drogi Mlecznej przecina dysk galaktyki. Stąd nie jest już daleko do wniosku, że owe przejścia przez obszary szczególnego zagęszczenia materii mogą mieć związek z gwałtownymi zmianami zachodzącymi na Ziemi.

Przede wszystkim bliskie przeloty obiektów o silnej grawitacji mogą wytrącać ze swoich orbit komety, które kierowały się ku Słońcu po drodze zahaczając czasami o planety, w tym Ziemię. Odkrycia związane z obecnością ciemnej materii, która nie oddziałuje z ?naszą? materią inaczej, niż grawitacyjnie jeszcze zwiększyły prawdopodobieństwo, że przeloty przez dysk galaktyki mogły spowodować zamieszanie w Układzie Słonecznym.

Ciemna materia w środku Ziemi

Jednak hipoteza Michaela Rampino idzie dalej, sugerując, że ciemna materia mogła trafiać bezpośrednio w pobliże Ziemi, a nawet? do jej środka. Ponieważ ? o ile wiemy ? ciemna materia swobodnie przelatuje przez materię zwykłą, to jeżeli dostała się ona w pole grawitacyjne Ziemi, to z czasem mogła skupić się w grawitacyjnym środku masy czyli w jądrze planety.

Jedną z domniemanych właściwości ciemnej materii jest jej zdolność do anihilowania z samą sobą, a więc zamieniania całej masy w energię. Anihilacja to proces wytwarzający niezwykle dużo energii ? wynika to z równania E=mc2, gdzie ilość energii równoważna jest masie pomnożonej przez podniesioną do kwadratu prędkość światła w próżni. A więc ? upraszczając ? z odrobiny masy uzyskuje się przy anihilacji gigantyczne ilości energii. Dość powiedzieć, że w wybuchu bomby w Hiroszimie cała energia została uzyskana z przemiany zaledwie 0,6 grama materii.

Gdyby więc ciemna materia dostała się do jądra Ziemi i anihilując tam wytwarzała energię, to mogłaby podgrzać jądro nawet o kilkaset stopni. Taka zmiana miałaby ogromny wpływ na wiele procesów ? m.in. mogłaby zakłócić działanie planetarnego dynama wytwarzającego wokół Ziemi pole magnetyczne. Mogłaby też doprowadzić do trudnych do przewidzenia procesów geologicznych ? choćby gwałtownych erupcji wulkanów. A to z pewnością zaszkodziłoby nie tylko dinozaurom.

Tak, to dość szalony pomysł, ale nie raz zdarzało się, że właśnie takie idee posuwały naukę do przodu.

http://www.crazynauka.pl/czy-ciemna-materia-mogla-zgladzic-dinozaury/

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Hiperolbrzym UY Scuti jest największą znaną człowiekowi gwiazdą.

Wszechświat jest niesamowicie wielki i niezwykle trudno jest pojąć jego rozmiary, zakładając że posiada on w ogóle jakieś granice. Podobnie jest z gwiazdami ? niektóre z nich są wręcz gigantyczne a żeby zrozumieć ich wielkość, najlepiej jest odnieść się do naszego Układu Słonecznego.

Trudno jest ustalić która ze znanych nam gwiazd może być największa. Do tego dochodzą jeszcze obiekty, których jeszcze nie byliśmy w stanie zaobserwować. Dotychczasowe obliczenia wskazują jednak, że największą znaną nam gwiazdą jest hiperolbrzym UY Scuti, który znajduje się w gwiazdozbiorze o nazwie Tarcza Sobieskiego.

Gwiazda ta, która prawdopodobnie została odkryta już w 1860 roku przez niemieckich astronomów, znajduje się 9 500 lat świetlnych od Ziemi. Posiada 30-krotnie większą masę od naszego Słońca i jest aż 1 700 razy większa. Szacuje się, że gdybyśmy umieścili ją w miejsce naszej gwiazdy, UY Scuti pochłonęłaby Jowisza a być może nawet Saturna.

Dokładniejsze oszacowanie wielkości tego hiperolbrzyma pozwoliłoby ustalić, czy UY Scuti rzeczywiście jest największą znaną nam gwiazdą. Istnieją również inne gwiazdy, które przynajmniej według dzisiejszego stanu wiedzy, są ogromne ale nieco mniejsze od UY Scuti. Rozmiary największych gwiazd w porównaniu do naszego Słońca oraz planet z naszego Układu Słonecznego zostały ładnie zaprezentowane na poniższym filmiku.

http://humomundo.pl/2015/03/hiperolbrzym-uy-scuti-jest-najwieksza-znana-czlowiekowi-gwiazda/

post-31-0-43082400-1426232089_thumb.jpg

  • Like 6
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Czy czarna dziura może wchłonąć ziemię ?

Czarna dziura to postrach wszechświata. Pochłania wszystko co znajdzie się w jej pobliżu. Choć fizycy i astronomowie badają te twory od lat, nikt nie wie co dzieje się ? po drugiej stronie?.

Czym są czarne dziury ?

Czarna dziura to obiekt astronomiczny, który charakteryzuje się bardzo silnym polem grawitacyjnym. Przyciąganie jest tak ogromne, że powoduje niezwykłe zjawisko zaginania czasoprzestrzeni. Już Albert Einstein zauważył, że w silnym polu grawitacyjnym czas płynie wolniej. Poza zaburzeniem funkcji czasu, również przestrzeń ulega odkształceniu, nieskończone ciśnienie zagina ciało do wnętrza. Tak powstała czarna dziura pochłania materię znajdującą się wokół niej.

Masa czarnej dziury może wielokrotnie przewyższać masę Słońca, a siła grawitacyjna takiego obiektu może być nieposkromiona nawet dla światła. Tzw. supermasywne czarne dziury są w stanie pochłaniać gwiazdy oraz całe galaktyki. Astronomowie twierdzą, że takie czarne dziury znajdują się w centrum każdej galaktyki, również naszej, z czasem powiększając swoje rozmiary i zwiększając siłę grawitacyjnego przyciągania, aby na koniec pochłonąć rodzimą galaktykę.

Co się dzieje z pochłoniętą materią ?

Zgodnie z prawami fizyki materia nie może tak po prostu zniknąć. Jednak w związku z tym, że czarne dziury powodują, że wolniej płynie czas, trudno jednoznacznie stwierdzić czy i to prawo nie zostaje przez nie złamane.

Wokół czarnej dziury powstaje świetlna łuna. Dzięki niej jest ona w ogóle widoczna. Najprawdopodobniej jej źródłem jest energia pochłanianych cząsteczek, zbliżających się do jej wnętrza. Nie wiadomo, co dzieje się z nimi po przejściu tzw. horyzontu zdarzeń ? granicy czasoprzestrzeni.

Główne teorie głoszą, że wewnątrz czarnej dziury znajduje się próżnia, a obiekty w nią wpadające w żaden sposób nie mogą się z niej wydostać i ulegają anihilacji.

Jednak mimo usilnych prób opisania zjawisk zachodzących wokół i wewnątrz czarnej dziury, człowiek, ani żadna aparatura badawcza nie jest w stanie zajrzeć do wnętrza czarnej dziury i zebrać informacji pozwalających na wytłumaczenie procesów w niej zachodzących.

Stephen Hawking światowej sławy astrofizyk, podjął się badania właściwości czarnych dziur i opracował prawa opisujące promieniowanie i termodynamikę tych obiektów. Jednak nawet on nie był w stanie zgłębić ich tajemnicy.

Czy czarna dziura może wchłonąć ziemię ?

To pytanie zadają sobie naukowcy od czasu, gdy w genewskim laboratorium CERN rozpoczęto projekt budowy Wielkiego Zderzacza Hadronów (LHC). Obawy związane z ewentualnymi konsekwencjami tego eksperymentu skupiały się wokół możliwości stworzenia czarnej dziury w wyniku zderzenia cząsteczek oraz ryzyka pochłonięcia przez nią naszej planety.

Badając nieznane, trudno przewidzieć skalę spodziewanego efektu, a co dopiero, gdy nie wiadomo czego się spodziewać. Doświadczenia ze zderzeniem hadronów, mają na celu zbadanie początków wszechświata, procesu doprowadzającego do Wielkiego Wybuchu. Stąd lęk wielu naukowców oraz zwykłych obywateli co do prowadzenia tak ekstremalnych badań.

Gdy 30 marca 2010 roku pierwsze próby zderzania hadronów zakończyły się sukcesem i nie sprowadziły na Ziemię zagłady, wielu z nich odetchnęło z ulgą. Miliony danych, które pobierają pracujące detektory posłużą fizykom do poznania kolejnych zagadek wszechświata. Być może w przyszłości pomogą również w wyjaśnieniu zdarzeń kryjących się po drugiej stronie czarnych dziur, bez ryzyka unicestwienia w ich wnętrzu.

Choć istnieje prawdopodobieństwo, że nasza planeta wraz z całą galaktyką zatraci się kiedyś wewnątrz rozrastającej się supermasywnej czarnej dziury, jak na razie nic nie wskazuje na to, aby miało to nastąpić wkrótce. Być może los ten spotka Ziemię za kilka miliardów lat, o ile do tego czasu przyszłe pokolenia astrofizyków nie odnajdą sposobu na powstrzymanie grawitacji czarnych dziur.

http://humomundo.pl/2015/03/czy-czarna-dziura-moze-wchlonac-ziemie/

post-31-0-64908200-1426232266.jpg

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Philae, odezwij się! Czas na pobudkę lądownika na komecie

Autor: Aleksandra Stanisławska

Lądownik Philae otrzymuje już wystarczająco dużo energii słonecznej, by móc zacząć budzić się z hibernacji po udanym oddzieleniu się od sondy Rosetta i lądowaniu na komecie 67P/Czuriumow-Gierasimienko. Jutro Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) spróbuje po raz pierwszy nawiązać z nim łączność.

To było historyczne lądowanie ? dzieło rąk ludzkich po raz pierwszy posadzone zostało na tak nieprzewidywalnym obiekcie, jakim jest kometa. Trzymaliśmy kciuki za ten manewr 12 listopada 2014 roku ? udało się, lądownik Philae usiadł na powierzchni komety, ale traf chciał, że nie tam, gdzie trzeba. Nie zadziałały harpuny, które miały go przytrzymać przy gruncie, dlatego Philae, odbiwszy się trzykrotnie jak piłka od powierzchni komety, zatrzymał się w końcu nie na odkrytym terenie, ale w skalnym załomie. Prawdziwym nieszczęściem jest to, że miejsce to jest przez większość czasu zacienione (światło słoneczne dociera do niego przez niespełna 1,5 godz. dziennie), co uniemożliwia ładowanie baterii lądownika. W efekcie Philae po kilkudziesięciu godzinach od lądowania przeszedł w stan hibernacji w oczekiwaniu, aż kometa zbliży się do Słońca i będzie otrzymywać więcej energii.

Inżynierowie ESA uznali, że ten moment już nadszedł i jutro spróbują obudzić Philae. Aby to się powiodło, muszą zostać spełnione dwa warunki: temperatura wnętrza lądownika musi być wyższa niż -45 st. C, a jego ogniwa słoneczne muszą być zdolne do wytworzenia co najmniej 5,5 wata energii elektrycznej niezbędnej do ogrzania się i zainicjowania ładowania akumulatorów.

Jeśli to się uda, Philae włączy odbiornik i zacznie nasłuchiwać sygnałów wysyłanych przez krążącą wokół komety sondę Rosetta, która w pierwszych słowach nakaże mu, a jakże, oszczędność energii. To polecenie lądownik będzie w stanie wykonać, nie mając włączonego nadajnika. Aby jednak móc wysłać Rosetcie swoją odpowiedź, Philae będzie potrzebował jeszcze więcej energii ? aż 19 watów. Wówczas dopiero dowiemy się, w jakim jest stanie technicznym i jak pracuje jego bateria.

Może się okazać, że kontakt z Philae będzie możliwy tylko w czasie, kiedy lądownik znajdzie się w zasięgu światła słonecznego. Jutro pierwszy sygnał wybudzający lądownik wysłany zostanie o godzinie 5 polskiego czasu. Jeśli pobudka się nie powiedzie, operatorzy ESA będą podejmować kolejne próby. Każdy kolejny dzień zwiększa ich szanse na sukces. Trzymamy kciuki za Philae!

Źródło: kosmonauta.net

Polecamy też:

Pierwsze wyniki działania MUPUS-a ? polskiego instrumentu na Philae

Philae wylądował na komecie ? co tam się działo?

http://www.crazynauka.pl/philae-odezwij-sie-czas-na-pobudke-ladownika-na-komecie/

Tak miało wyglądać lądowanie Philae na komecie 67P/Czuriumow-Gierasimienko. Rys. ESA/ATG medialab
W takim miejscu najprawdopodobniej leży obecnie Philae. Grafika: ESA/Rosetta/Philae/CNES/FD
Rekonstrukcja prawdopodobnego położenia Philae na powierzchni komety 67P. Źródło: ESA/Philae/CIVA team

post-31-0-19980100-1426232426_thumb.jpg

post-31-0-67240400-1426232433.jpg

post-31-0-36938700-1426232442_thumb.jpg

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dziesiąty zlot miłośników astronomii w Zatomiu

W dniach 18-22 marca w Zatomiu w województwie zachodniopomorskim odbędzie się duży zlot amatorów astronomii. Będzie to jubileuszowa dziesiąta edycja tej imprezy. Termin dobrano tak, aby pokrywał się z zaćmieniem Słońca, które nastąpi 20 marca.

Zloty w Zatomiu odbywają się od kilku lat dwa razy w roku, zazwyczaj w marcu i wrześniu. Miejscowość znajduje się na terenie Drawieńskiego Parku Narodowego, w malowniczej okolicy odległej od świateł miejskich.

 

W programie przewidzianych jest kilka prelekcji na temat materii międzygwiazdowej, Wielkiego Wybuchu, Słońca, czy wirtualnego obserwatorium. Głównymi atrakcjami będą jednak nocne obserwacje nieba, a także obserwacje częściowego zaćmienia Słońca. Planowane są także pokazy nieba dla młodzieży ze szkół z Drawna oraz w Specjalnym Ośrodku Szkolno?Wychowawczym w Niemieńsku.

 

Organizatorem zlotu jest Forum Astronomiczne. Dziesiąta edycja zlotu odbędzie się w pięć dni po piątej rocznicy założenia forum. Zlot w Zatomiu należy do największych tego typu imprez w Polsce wśród amatorów astronomii i astrofotografii. Udział w najnowszym zlocie zgłosiło do tej pory ponad 100 osób.

 

Organizatorzy nadal przyjmują zgłoszenia. Można tego dokonać poprzez forum dyskusyjne pod adresem.

PAP - Nauka w Polska

http://www.naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,404142,dziesiaty-zlot-milosnikow-astronomii-w-zatomiu.html

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Droga Mleczna może być większa o 50% niż dotychczas uważano

John Moll

Najnowsze badania wskazują, że średnica naszej galaktyki jest większa o 50% niż powszechnie się uważa, czyli wynosi 150 tysięcy lat świetlnych. Astronomowie twierdzą, że najbardziej oddalony pierścień gwiazd najprawdopodobniej należy do Drogi Mlecznej.

Mowa jest o Pierścieniu Jednorożca, który został zaobserwowany po raz pierwszy w 2002 roku dzięki projektowi Sloan Digital Sky Survey. Powszechnie uważa się, że jest to strumień gwiazd, który mógł oderwać się od galaktyki Karzeł Wielkiego Psa i połączyć z Drogą Mleczną. Jednak najnowsze analizy zaprzeczają tym przekonaniom.

Astronomowie z nowojorskiego Rensselaer Polytechnic Institute przebadali ten odległy pierścień gwiazd i stwierdzili, że najwyraźniej należy on do naszej galaktyki. Badacze nie mają jeszcze co do tego 100% pewności, dlatego będą prowadzić kolejne analizy za pomocą teleskopu Gaia. Publikacja na ten temat pojawi się w tym tygodniu w czasopiśmie Astrophysical Journal.

http://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/droga-mleczna-moze-byc-wieksza-o-50-niz-dotychczas-uwazano

Źródło: http://news.discovery.com/space/galaxie ... 150310.htm

post-31-0-49868500-1426232658.jpg

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gorące źródła koło Saturna. Pierwsze takie poza Ziemią!

 

pioc

 

Ciepły i głęboki ocean leży pod powierzchnią Enceladusa, księżyca Saturna. Przy jego dnie temperatura jest na tyle duża, że trwają tam hydrotermalne procesy - dowodzą naukowcy w dzisiejszym "Nature".

 

Pomiary pola grawitacyjnego sugerują, że w okolicach bieguna południowego Enceladusa pod grubą warstwa 30-40 km lodu znajduje się ocean wody o głębokości ok. 10 km. W materii tworzącej pierścienie wokół planety sonda Cassini już jakiś czas temu wykryła kryształki lodu zabrudzone solą i krzemowymi minerałami, które są wyrzucane z gejzerów i szczelin w pobliżu południowego bieguna Enceladusa. Teraz naukowcy przeanalizowali uwolnione z tego lodu drobinki pyłu z krzemionki (SiO2) o rozmiarze od 2 do 8 nanometrów (nanometr to miliardowa część metra). Ich skład i rozmiar - twierdzą badacze w "Nature" - sugeruje, że wytrąciły się z gorącego roztworu w temperaturze ponad 90 st. C przy skalistym dnie oceanu. To byłby pierwszy przykład hydrotermalnej aktywności poza Ziemią.

Tak może wyglądać przekrój Enceladusa. Pod lodem o grubości 30-40 km znajduje się głęboki na 10 km ocean, na którego dnie biją gorące źródła. Wytrącone tam minerały unoszą się w górę i wydostają się szczelinami w lodzie do gejzerów na powierzchni

 

Wielu astrobiologów twierdzi, że to właśnie Enceladus jest najlepszym kandydatem na poszukiwania pozaziemskiego życia.

 

Warto przypomnieć, że według obecnych teorii życie na naszej planecie narodziło się właśnie w pobliżu kominów hydrotermalnych na dnie oceanu.

http://wyborcza.pl/1,75476,17556682,Gorace_zrodla_kolo_Saturna__Pierwsze_takie_poza_Ziemia_.html

post-31-0-11163800-1426232752.jpg

post-31-0-00738900-1426232760.jpg

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Szykują superrakietę wyższą niż Statua Wolności

NASA pracuje nad nową rakietą, która zdeklasuje wszystkie dotychczasowe, łącznie z legendarnym Saturnem V, który był używany w programie Apollo do lotów na Księżyc. We wtorek podano szczegóły tego projektu, a w środę przeprowadzono ważny test.

Rakieta o nazwie Space Launch System, która ma być gotowa do startu w 2018 r., będzie dysponować mocą - jak zapewniają inżynierowie NASA - wystarczającą do umieszczenia na orbicie 12 dorosłych słoni. Jej silniki wytwarzać mają siłę ciągu większą niż 13,400 silników lokomotyw spalinowych.

 

Rakieta ma być wyższa niż nowojorska Statua Wolności i ważyć będzie więcej niż ponad siedem w pełni załadowanych jumbo jetów, czyli samolotów typu boeing 747.

W środę 11 marca w Promontory w stanie odpalono na dwie minuty silnik startowy rakiety.

Tego jeszcze nie było

? Jak powiedziała inżynier Dawn Stanley, pracująca nad SLS w Ośrodku Lotów Kosmicznych Marshalla w Huntsville, w stanie Alabama "będzie to unikalna rakieta". Po raz pierwszy od czasów programu Apollo i rakiety Saturn V, maszyna będzie zdolna do transportu ludzi poza orbitę Ziemi - na Księżyc, a później do lotu na Marsa.

- SLS zabierze nas z powrotem na Księżyc i poza niego, do pasa asteroid i na Marsa, dalej niż kiedykolwiek byliśmy - powiedziała Stanley. - Poza tym SLS ma być pojazdem wszechstronnym, zdolnym do łatwego przystosowania do różnego rodzaju misji. - dopowiedziała.

Wyższa technologia

Rakieta ma posłużyć przede wszystkim do przenoszenia nowej, znacznie większej od dotychczasowych, kapsuły załogowej Orion, którą po raz pierwszy wypróbowano - jeszcze bez załogi - w grudniu 2014 roku.

Według Stanley, SLS ma być oparta częściowo na technologii i elementach pozostałych po wahadłowcach a także nawet na technologii stosowanej przy rakietach Saturn V z lat 60. ub. wieku. Jednak, jak podkreśla Stanley, jej zasadniczy człon ma być owocem najnowszej technologii XXI wieku.

Źródło: PAP

Autor: AD/map

http://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/ciekawostki,49/szykuja-superrakiete-wyzsza-niz-statua-wolnosci,160636,1,0.html

post-31-0-35052800-1426232857_thumb.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gwiazd zatrzęsienie

Europejskie Obserwatorium Południowe opublikowało najnowsze, efektowne zdjęcie gwiazdozbioru Ołtarza (Ara), widocznego na południowym niebie. Fotografia, wykonana z pomocą teleskopu VLT Survey Telescope (VST) w Obserwatorium Paranal w Chile pokazuje gromady gwiazd, mgławice emisyjne i aktywne obszary tworzenia się młodych gwiazd, położone około 4 tysięcy lat świetlnych od Ziemi.

 

W centrum zdjęcia widać gromadę otwartą NGC 6193 zawierającą około trzydziestu jasnych gwiazd i tworzącą serce asocjacji Ara OB1. Asocjacja gwiazdowa to duże zgrupowanie luźno związanych gwiazd, które nie zdążyły się jeszcze nadmiernie rozproszyć. Asocjacje OB. obejmują w większości bardzo młode niebiesko-białe gwiazdy, które są około 100 tysięcy razy jaśniejsze i od 10 do 50 razy masywniejsze od Słońca. Dwie najjaśniejsze gwiazdy NGC 6193 są bardzo gorącymi olbrzymami, silnie oświetlającymi pobliską mgławicę emisyjną NGC 6188, widoczną na prawo od gromady.

Mgławica NGC 6188 jest wyraźną ścianą ciemnych i jasnych obłoków wyznaczającą granicę pomiędzy obszarem aktywnego powstawania gwiazd w obłoku molekularnym znanym jako RCW 108, a pozostałą częścią asocjacji. Obszar wokół RCW 108 zbudowany jest głównie z wodoru - podstawowego składnika w procesie powstawania gwiazd. Promieniowanie ultrafioletowe i intensywny wiatr gwiazdowy od gwiazd z NGC 6193 wywołują w otaczających obłokach gazu i pyłu procesy tworzenia nowego pokolenia gwiazd. Proces jest jednak mało wydajny, bierze w nim udział około 10 procent dostępnej materii, reszta rozwiewa się w przestrzeni kosmicznej.

Widowiskowy obraz tego rejonu, najbardziej szczegółowy z dostępnych do tej pory, powstał z ponad 500 pojedynczych zdjęć wykonanych z użyciem czterech różnych filtrów barwnych na teleskopie VLT Survey Telescope (VST). Łączny czas ekspozycji wyniósł ponad 56 godzin.

Na podstawie materiałów prasowych ESO.

Artykuł pochodzi z kategorii: Nauka

Przejdź na początek artykułu

Grzegorz Jasiński

http://www.rmf24.pl/nauka/news-gwiazd-zatrzesienie,nId,1695767

W centrum widać gromadę NGC 6193, po prawej mgławicę emisyjną NGC 6188
/ESO /

post-31-0-91752800-1426232948_thumb.jpg

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nowe badania wykazały brak Ciemnej Materii w otoczeniu Słońca,poważny cios dla teorii o ciemnej materii ?Artykuł z HUMOMUNDO.pl 12 marca

 

Najdokładniejsze jak do tej pory badania ruchów gwiazd w Drodze Mlecznej wykazały, że nie znaleziono dowodów na istnienie dużej ilości ciemnej materii wokół Słońca. Zgodnie z powszechnymi teoriami, okolice słońca miały być wypełnione Ciemną Materią, tajemniczą niewidzialną substancją, która może być wykryta jedynie pośrednio przez siły grawitacji jakie wywiera. Ale nowe badania prowadzone przez zespół astronomów w Chile wykazały, że teorie te po prostu nie pasują do zaobserwowanych faktów. Oznaczać to może, że próby bezpośredniego wykrycia cząstek ciemnej materii na Ziemi są raczej mało prawdopodobne. Zespół użył 2,2 metrowego teleskopu MPG/ESO z Południowego Europejskiego Obserwatorium w Silla, oraz kilku innych instrumentów i zbadał ruchy ponad 400 gwiazd na maksymalnej odległości 13 tysięcy lat świetlnych od Słońca. Na podstawie tych nowych danych, obliczył masę materii w sąsiedztwie Słońca, o objętości cztery razy większej niż kiedykolwiek sądzono wcześniej.

 

"Ilość masy, jaka pochodzi zgadza się doskonale z tym co widzimy ? gwiazdy, pył gwiezdny i gazy ? w regionie wokół Słońca?, mówi lider zespołu badawczego Christian Moni Bidin (Departamento de Astronomia, Universidad de Concepcion, Chile). ?Ale ten stan nie pozostawia miejsca dla dodatkowej materii ? ciemnej materii ? tak jak się spodziewaliśmy. Nasze obliczenia wykazały to bardzo wyraźnie w naszych pomiarach. Po prostu nie ma jej tam! "

 

Ciemna materia to tajemnicza substancja, której nie widać jednak widać jej przyciąganie grawitacyjne względem materii wokół niej. Ten dodatkowy składnik w kosmosie sugerował i wyjaśniał pierwotnie, dlaczego zewnętrzne części galaktyk, w tym nasza Droga Mleczna, wirują tak szybko, jednak obecnie ciemna materia stanowi również istotny element teorii sposobu powstawania galaktyk i ich ewolucji.

 

Dziś powszechnie wiadomo, że ten ?ciemny element? stanowi około 80% całej masy we Wszechświecie , pomimo faktu, że oparł się on wszelkim próbom wyjaśnienia swojej natury, która w dalszym ciągu pozostaje nieznana. Wszelkie próby wykrycia ciemnej materii w laboratoriach na Ziemi jak do tej pory spełzły na niczym.

 

Poprzez bardzo staranne pomiary ruchu gwiazd, szczególnie tych daleko od płaszczyzny Drogi Mlecznej, zespół mógł cofnąć się celem obliczeń jej obecnej ilości . Wnioski są wynikiem wzajemnego przyciągania grawitacyjnego całej materii, zarówno tej normalnej, takiej jak gwiazdy oraz tej ciemnej.

 

Astronomowie prezentując modele kształtów i ruchu galaktyk sugerują, że Droga Mleczna jest otoczona przez poświatę ciemnej materii. Nie są jednak w stanie precyzyjnie przewidzieć, jaki kształt przyjmuje owa poświata, ale stwierdzają, że nie należy oczekiwać znaczących jej ilości w regionie okołosłonecznym. Poza tym tylko bardzo nieprawdopodobne kształty poświat ciemnej materii ? o silnie wydłużonych formach ? mogą wyjaśnić brak ciemnej materii odkryte w nowych badaniach [3].

 

Nowe wyniki oznaczają również, że próbuje się wykryć ciemną materię na Ziemi, starając się dostrzec rzadkie interakcje między cząstkami ciemnej materii i materii ?normalnej? jednak jest to mało prawdopodobne, by te badania mogły zakończyć się sukcesem.

 

"Pomimo nowych wyników, Droga Mleczna obraca się z pewnością znacznie szybciej niż może wskazywać sama materia widzialna. Tak więc, jeśli ciemna materia nie jest obecna tam, gdzie się jej spodziewaliśmy, trzeba wyjaśnić nowe rozwiązanie problemu brakującej masy. Nasze wyniki zaprzeczają obecnie akceptowanym modelom. Zatem tajemnica ciemnej materii staje się jeszcze bardziej tajemnicza. Przyszłe badania, takie jak misja ESA Gaia, będą miały zasadnicze znaczenie w wyjaśnieniu tej kwestii? podsumowuje Christian Moni Bidin.

 

Przypisy:

 

- Według obecnych przyjętej teorii szacuje się, że ciemna materia stanowi 83% materii we Wszechświecie zaś pozostałe 17% to materia normalna. Wydaje się również, że ilość ciemnej energii obecnej we Wszechświecie jest znacznie większa, ale nie oczekuje się aby miała ona wpływ na ruchy gwiazd znajdujących się w Drodze Mlecznej.

-Obserwacje wykonane były przy użyciu spektrografu FEROS na 2,2 metrowym teleskopie MPG/ESO, instrumentu Coralie ? szwajcarskiego 1,2 metrowego teleskopu Leonhard Euler, Instrumentu MIKE ? teleskopu Magellana II oraz spektrografu Echelle w Irene du Pont Telescope. Pierwsze dwa teleskopy umieszczone są w ESO La Silla a dwa ostatnie znajdują się w Las Campanas Observatory, wszystkie w Chile. W niniejszej pracy ujęta została ogólna liczba więcej niż 400 czerwonych olbrzymów na znacznie różniących się wysokościach ponad płaszczyzną galaktyki w kierunku południowego bieguna galaktycznego.

-Teorie przewidują, że średnia ilość ciemnej materii w słonecznej części galaktyki powinna mieścić się w przedziale 0.4-1.0 kg ciemnej materii w objętości wielkości Ziemi. Nowe pomiary wskazują na 0,00 ? 0,07 kg ciemnej materii w objętości wielkości Ziemi.

http://humomundo.pl/2015/03/nowe-badania-wykazaly-brak-ciemnej-materii-w-otoczeniu-sloncapowazny-cios-dal-teorii-o-ciemnej-materii/

Artystyczna wizja ukazująca galaktykę Drogi Mlecznej. Niebieska poświata materii otaczająca galaktykę oznacza oczekiwany rozkład tajemniczej ciemnej materii. Nowe pomiary oparte na ruchach gwiazd dowodzą, że ilość ciemnej materii wokół Słońca w tym regionie jest znacznie mniejsza niż przewidywano oraz, że nie ma również znaczącej ilości ciemnej materii w naszym sąsiedztwie w ogóle. Mała niebieska kula w środkowej części grafiki pokazuje przybliżoną wielkość nowo badanej objętości w sąsiedztwie położenia Słońca, ale nie odzwierciedla jej precyzyjnego kształtu. Źródło:Internet

 

post-31-0-39418500-1426233087.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

NASA wystrzeliła rakietę z satelitami. Będą badać pola magnetyczne

 

Z przylądka Canaveral na Florydzie wystartowała rakieta Atlas V, która wyniosła cztery identyczne satelity MMS mające badać zjawisko krzyżowania się linii pól magnetycznych Słońca i Ziemi - poinformowała NASA. Start przebiegł zgodnie z planem.

Satelity, realizujące misję Magnetospheric Multiscale (MMS), utworzyły formę piramidy, co ma umożliwić prowadzenie obserwacji i zbieranie danych w trzech wymiarach.

Każdy satelita o wadze 1,2 tony jest wyposażony w 25 sensorów, które będą rejestrować, co dzieje się w przypadku gwałtownych zmian układu linii pola magnetycznego (rekoneksji magnetycznej).

Zjawisko to jest przyczyną m.in. rozbłysków słonecznych. Powodowane przez nie burze słoneczne mogą zakłócać sygnał radiowy, GPS i satelitarny, a nawet doprowadzić do uszkodzenia sieci energetycznych na Ziemi.

Koszt misji, którą zaplanowano na dwa lata, to ponad miliard dolarów.

(abs)

http://www.rmf24.pl/nauka/news-nasa-wystrzelila-rakiete-z-satelitami-beda-badac-pola-magnet,nId,1697582

Start rakiety Atlas V

/Aubrey Gemignani /PAP/EPA

 

post-31-0-21281200-1426233230.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Grzegorz Sitarski (1932-2015) - Wspomnienia mechanika niebieskiego

Tydzień po swoich 83 urodzinach, 20 lutego odszedł od nas prof. Grzegorz Sitarski. Dziś 12 marca świętowałby swoje imieniny. 3 lata temu składaliśmy mu życzenia w Piwnicach, w Centrum Astronomii UMK, gdzie przyjechał wspominać wraz z nami prof. Władysława Dziewulskiego w 50. rocznicę śmierci współtwórcy toruńskiej astronomii.

Profesor Sitarski opowiadał o swoim życiu i pracy zawodowej.  Urodził się 12 lutego 1932 w Nadarzynie, jego matka Jadwiga pochodziła z Wilna i bardzo bolał ich wpis w jej dowodzie osobistym, gdzie władze Polski Ludowej odnotowały miejsce urodzenia: ZSRR. Oboje rodzice byli nauczycielami. Grzegorz Sitarski był laureatem olimpiady matematycznej i podjął decyzję o wstąpieniu na studia matematyczne a następnie astronomiczne, co było jego marzeniem od dziecka. Studia magisterskie w zakresie astronomii kontynuował we Wrocławiu. Choroba przerwała studia i zmusiła do pobytu w sanatorium, a po roku mógł kontynuować studia w Warszawie, gdzie ten kierunek właśnie otwarto. Prof. Stefan Piotrowski zaproponował mu podjęcie pracy naukowej. Sitarski zgodził się pod warunkiem, że będzie mógł obliczać orbity komet.

W Polskiej Akademii Nauk powstał właśnie Zakład Astronomii, a w nim Sekcja Komet. Tam przystąpił do pracy doktorskiej nad kometą, a w 1962 uzyskał tytuł doktora. Chwilę później w instytutach pojawiły się pierwsze komputery i Sitarski wraz z kolegami przystąpili do tworzenia systemów kodów numerycznych do wyznaczanie i poprawiania orbit.

Profesor opowiedział również o swoim rozwiązaniu problemu Adonisa, który uważany był wówczas za nierozwiązywalny i który otworzył mechanikom niebieskim okno na świat.

W filmach fantastycznych widzimy jak do Ziemi zbliża się groźna kometa, planetoida. Jak znaleźć orbitę zderzeniową? Grzegorz Sitarski wraz zespołem obliczali trajektorie sztucznej planetoidy Fatum, która miałaby zderzyć się z Ziemią w 2004 r. Okazało się, że metoda krakowianowa pozwala na 7 lat przed zderzeniem dość dokładnie przewidzieć miejsce zderzenia i odpowiednio wcześniej zareagować.

Jednak planetoida, która ma powyżej kilometra średnicy może sprowadzić globalne niebezpieczeństwo na całą Ziemię. Prędkość orbitalna planetoidy w peryhelium to około 30km/sek.  Poprzez wysłanie sond na planetoidę można by zmienić jej prędkość jedynie o 1cm/sek! To bardzo mało, ale wystarczająco, aby planetoida minęła Ziemię! Jest też opowieść o wcale niehipotetycznej planetoidzie, która mogłaby w nas uderzyć w 2023 r.

Link do nagrania:  http://tv.umk.pl/#movie=1648

Uwaga: proszę sprawdzić, czy wyświetlony zostanie dokładnie taki link. Przeglądarka może przeskoczyć do innego nagrania i trzeba przejśc do strony poprzedniej lub jeszcze raz przekleić link do pola adresowego przeglądarki.

 

O Rodzicach profesora, Mieczysławie i Jadwidze Sitarskich, można przeczytać na stronie nadarzyn.tv

 

Na stronie CBK mozna przeczytać wspomnienie o Profesorze Grzegorzu Sitarskim

 

Imieniem Grzegorza Sitarskiego nazwano planetoidę 2042 Sitarski (4633 P-L). Jest to planetoida z pasa głównego asteroid. Została odkryta 24 września 1960 roku przez Cornelisa i Ingrid van Houten. (Źródło: Wikipedia)

Karolina Zawada

12 marca 2015

http://orion.pta.edu.pl/grzegorz-sitarski-1932-2015-wspomnienia-mechanika-niebieskiego

Grzegorz Sitarski. Zdjęcie z indeksu studenta Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego Uniwersytetu Warszawskiego, 1950r.

Źródło: http://tv.umk.pl/#movie=1648

Prof. Grzegorz Sitarski

Źródło: Centrum Badań Kosmicznych PAN

post-31-0-87211500-1426233404.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Na księżycu Jowisza więcej wody niż na Ziemi

 

Teleskop Hubble'a dostarczył nowych dowodów na potwierdzenie teorii, że pod powierzchnią Ganimedesa, jednego z księżyców Jowisza, znajduje się potężny słony ocean. Wszystko wskazuje na to, że wody może być w nim nawet więcej niż na Ziemi. Badacze NASA zwracają uwagę na znaczenie tego odkrycia dla badań możliwości istnienia jakichś form życia poza Ziemią. Woda w stanie ciekłym uznawana jest za kluczowy warunek powstania życia w formie, jaką znamy.

Ganimedes to największy księżyc Układu Słonecznego, jedyne poza planetami ciało niebieskie obdarzone własnym polem magnetycznym. To właśnie pole magnetyczne, podobnie jak na Ziemi prowadzi do powstania w rozrzedzonej atmosferze zórz polarnych, obszarów świecącego, zjonizowanego gazu. Pod wpływem pola magnetycznego Jowisza zorze te zmieniają swoje ułożenie. Analiza tych zmian, dokonana z wykorzystaniem obrazów przesłanych przez teleskop Hubble'a, pozwoliła ocenić wpływ obecnego pod powierzchnią księżyca oceanu.

Naukowcy podejrzewali istnienie tego oceanu już od lat 70 minionego wieku. Opierali się wtedy na modelach budowy tak dużego księżyca. Po raz pierwszy zyskali potwierdzenie swoich hipotez w 2002 roku, kiedy sonda Galileo przeprowadziła pierwsze pomiary pola magnetycznego Ganimedesa. Pomiary były wtedy rejestrowane co 20 minut, trwały zbyt krótko, by zarejestrować okresowe wahania tego pola.

Zespół naukowców, pracujących pod kierunkiem Joachima Saura z Uniwersytetu w Kolonii, wpadł na pomysł, jak wykorzystać do analizy tych zmian teleskop Hubble'a. Zastanawialiśmy się, czy można wykorzystać teleskop do badań wnętrza księżyca. I wpadliśmy na pomysł, by obserwować zorze polarne. Ich ułożenie zależy od wahań pola magnetycznego, które z kolei ściśle wiąże się z istniejącym pod powierzchnią oceanem - mówi Saur.

Obserwacje potwierdziły, że wtórne, pochodzące od oceanu pole magnetyczne faktycznie zmniejsza efekty pochodzące od pola magnetycznego Jowisza. To pozwoliło oszacować, że ocean ma około 100 kilometrów głębokości i znajduje się pod około 150-kilometrową skorupą, zbudowaną w większości z lodu. Obserwacje prowadzono w ultrafiolecie, dlatego mogły być prowadzone tylko spoza atmosfery Ziemi, która większość promieniowania UV pochłania. Teleskop kosmiczny Hubble'a okazał się do tego idealnym narzędziem.

Artykuł pochodzi z kategorii: Nauka

Grzegorz Jasiński

http://www.rmf24.pl/nauka/news-na-ksiezycu-jowisza-wiecej-wody-niz-na-ziemi,nId,1697897

 

Wyobrażenie zórz wokół Ganimedesa

/NASA/ESA /

 

 

post-31-0-11986200-1426261987.jpg

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wzdłuż ściany Łabędzia - APOD.pl

Dobrze widoczny grzbiet emisji zarejestrowany na pełnym życia niebobrazie jest znany jako Ściana Łabędzia. Łuk, stanowiący część łatwej do rozpoznania po kształcie mgławicy emisyjnej Ameryka Północna, rozciąga się na około 10 lat świetlnych wzdłuż linii przypominającej zachodnie wybrzeże Meksyku.

Zobacz więcej na APOD.pl

http://orion.pta.edu.pl/wzdluz-sciany-labedzia-apodpl

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Potężne rozbłyski na Słońcu.

Mogą zakłócić GPS-y

W ostatnich dniach Słońce wykazuje się dość wysoką aktywnością. Pojawiają się rozbłyski w miejscach, gdzie wcześniej do nich nie dochodziło. Kamery amerykańskiej agencji kosmicznej NASA zarejestrowały to zjawisko.

11 marca NASA zaobserwowała widowiskowe rozbłyski słoneczne. Jak informuje agencja, nie stanowią one zagrożenia dla Ziemi, jednak jest możliwe odczucie tego słonecznego podmuchu. Rozbłyski są źródłem potężnej energii i promieniowania.

Rozbłyski słoneczne to zespół zjawisk i procesów fizycznych, wywołany nagłym wydzieleniem w atmosferze naszej gwiazdy ogromnej ilości energii.

Skutki rozbłysków

Rozbłyski zostały zaklasyfikowane jako X2-2 należące do klasy X (najsilniejszych).

Naukowcy podkreślają, że ogniste wybuchy nie przenikają przez ziemską atmosferę. Mogą jednak powodować zakłócenia w pracy GPS, sygnałów satelitarnych czy radia. Jeśli Słońce wyrzuciłoby materię w stronę naszej planety, stanowiłoby to zagrożenie dla satelitów i astronautów w przestrzeni kosmicznej.

Źródło: NASA

Autor: PW/mk

http://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/ciekawostki,49/potezne-rozblyski-na-sloncumoga-zaklocic-gps-y,161077,1,0.html

Na Słońcu zaobcerwowano kolejne rozbłyski

post-31-0-40247900-1426317923.jpg

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Księżyc mieni się krwistą czerwienią. Dlaczego?

Podczas zaćmienia Księżyca, które zdarza się w Polsce średnio co 2 lata, nasz naturalny satelita przybiera apokaliptyczny wygląd. Jest krwawo czerwony. Niegdyś uważano, że jest to zwiastun kataklizmów i wojen. Dzisiaj wiemy, że nie ma w tym za grosz prawdy.

Zapewne przynajmniej część z Was miała okazję obserwować całkowite zaćmienie Księżyca. To zjawisko ma miejsce wówczas, gdy Księżyc zatapia się w cieniu Ziemi i tym samym przestaje być oświetlany przez Słońce. Ostatnio mogliśmy podziwiać ten spektakl w grudniu 2011 roku, a następnym razem nadarzy się taka okazja 28 września bieżącego roku.

Najpierw Księżyc zaczyna blednąć aż okrywa się czerwienią. To właśnie moment maksymalnej fazy zaćmienia jest najbardziej emocjonujący, ponieważ jego barwa jeszcze nie tak dawno spędzała sen z powiek obserwatorom. Krwawy Księżyc był bowiem powszechnie odbierany jako zapowiedź kataklizmów i wojen.

Jednak my skupimy się nie na zabobonach, lecz na naukowych faktach. Do zaćmień Księżyca dochodzi znacznie częściej niż do zaćmień Słońca, a to dlatego, że te pierwsze widoczne są za każdym razem na całej półkuli Ziemi, gdzie panuje noc.

Biorąc pod uwagę, że każdego roku zjawisko to może wystąpić dwukrotnie, przynajmniej jedno jest widoczne z obszaru Polski. Rzadziej zdarzają się zaćmienia całkowite, które możemy ujrzeć raz na kilka lat, oczywiście o ile pozwala nam na to pogoda.

Skąd bierze się charakterystyczna barwa naszego naturalnego satelity? Otóż wszystkiemu winna jest ziemska atmosfera. Promienie słoneczne w rzeczywistości są połączeniem wielu fal elektromagnetycznych o różnych długościach. To od ich długości zależy jaki kolor widzimy.

Najkrótsza jest fala światła niebieskiego, a najdłuższa czerwonego. Ta druga nie rozszczepia się w atmosferze, ponieważ cząstki powietrza są dla niej na tyle małe, że je omija. Dociera do powierzchni ziemi niemal w linii prostej, następnie się od niej odbija i opuszcza ziemską atmosferę. To co ma miejsce w atmosferze przypomina wówczas niezwykle intensywną barwę podczas zachodu Słońca.

Skoro w każdej sekundzie gdzieś Słońce zachodzi, to sumując liczbę takich zachód, mamy efekt w postaci czerwonej aureoli wokół Ziemi. Świetnie to zjawisko jest widoczne podczas zaćmienia Księżyca z perspektywy powierzchni Księżyca. Wokół Ziemi, oświetlanej przez Słońce od tyłu, a więc od strony obserwatora pogrążonej w ciemności, roztacza się czerwona poświata. To właśnie ona podświetla ciemną tarczę Księżyca podczas zaćmienia.

Czerwień jest widoczna przez całą główną fazę zaćmienia Księżyca, ale ludzkie oko dostrzega ją dopiero w fazie maksymalnej i to przez krótki czas. Dzieje się tak dlatego, że nasze oczy nie widzą jednocześnie barw bardzo jasnych i ciemnych. Widzimy tylko jedną z nich, w zależności od tego, która ma większą powierzchnię.

Do momentu całkowitego zanurzenia się księżycowej tarczy w głównym cieniu Ziemi, barwa jasna przeważa nad ciemną, stąd widzimy tylko pobladnięcie Księżyca, ale czerwieni już nie widzimy. Zmienia się to podczas fazy maksymalnej, gdy ciemna barwa przeważa, wówczas zaczynamy dostrzegać czerwień, która osiąga maksimum nasycenia podczas apogeum zaćmienia.

http://www.twojapogoda.pl/wiadomosci/114663,ksiezyc-mieni-sie-krwista-czerwienia-dlaczego

Kolaż zdjęć z kolejnych faz zaćmienia Księżyca.

Całkowite zaćmienie Księżyca widoczne z perspektywy Księżyca (po lewej) i z Ziemi (po prawej). Ziemia powoduje wówczas zaćmienie Słońca. Widoczna jest czerwonawa otoczka.

post-31-0-75227900-1426318128.jpg

post-31-0-73564700-1426318135.jpg

post-31-0-29644200-1426318144.jpg

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Amerykański satelita wojskowy rozpadł się na kilkadziesiąt groźnych kawałków

Paweł Ziemnicki

Wojskowy satelita meteorologiczny DMSP-F13 eksplodował 3 lutego, jednak amerykańskie dowództwo nie kwapiło się z ujawnieniem tej informacji. Dopiero amatorscy obserwatorzy wszczęli alarm.

W wyniku wybuchu na orbicie pojawiły się aż 43 kosmiczne śmieci, które mogą potencjalnie zagrażać innym satelitom obserwacyjnym bądź pogodowym.

DMSP-F13 był ogniwem amerykańskiego Programu Meteorologicznych Satelitów Obronnych (Defense Meteorological Satellite Program), którego początki sięgają lat 60. zeszłego wieku. Konstelację tych satelitów stworzono, by wesprzeć armię USA w przygotowywaniu misji zwiadowczych i nadzorczych. Przez pierwsze lata program był tajny. Odtajniono go w roku 1972 i od tego czasu z danych DMSP mogli korzystać też cywilni naukowcy.

Wyniesiony na orbitę w roku 1995 DMSP-F13 był prawdziwym weteranem - najstarszym pozostającym w służbie urządzeniem spośród obecnie działających satelitów DMSP. W zeszłym roku wykonał swój stutysięczny obieg planety. Przez wiele tysięcy godzin obserwował warunki pogodowe na Ziemi. Dane przez niego pozyskane posłużyły przy planowaniu działań amerykańskiego lotnictwa podczas słynnych operacji militarnych takich jak "Enduring Freedom" czy "Iraqi Freedom". Satelita ten poruszał się po biegunowej orbicie heliosynchronicznej, na wysokości około 800 km nad powierzchnią Ziemi. Taka trajektoria zapewnia, że nad danym obszarem satelita przelatuje zawsze o tym samym czasie miejscowym. To typowa orbita nie tylko dla satelitów meteorologicznych, ale i szpiegowskich.

Do katastrofy DMSP-F13 przyczynił się prawdopodobnie właśnie zaawansowany wiek urządzenia. Jak podaje Dowództwo Kosmiczne Sił Powietrznych USA (Air Force Space Command - AFSC) usterka pojawiła się w systemie zasilania satelity. Doszło tam do gwałtownego zwiększenia temperatury, po którym nastąpiła awaria systemu utrzymującego satelitę we właściwym ustawieniu względem Ziemi. Gdy operatorzy urządzenia zastanawiali się, w jaki sposób ustawić satelitę na bezpiecznej dla niego orbicie, kalifornijskie Centrum Połączonych Operacji Kosmicznych (Joint Space Operations Center) poinformowało ich, że w pobliżu satelity widoczna jest chmura kosmicznych odłamków. Obecnie wiadomo, że satelita rozpadł się na co najmniej 43 części.

Do eksplozji doszło 3 lutego, ale informacja o tym została podana do wiadomości publicznej dopiero na przełomie lutego i marca. Brian Weeden, były analityk orbitalny sił powietrznych USA, który obecnie pracuje dla organizacji non-profit Secure World Foundation, uważa tę zwłokę za zastanawiającą. Jego zdaniem władze wojskowe USA zupełnie nie kwapiły się do poinformowania o rozpadzie DMSP-F13. Swoje wątpliwości wyraził w wypowiedzi dla portalu Space.com: "Jestem ciekaw, czy Dowództwo Strategiczne Stanów Zjednoczonych poinformowało któregokolwiek operatora satelitów komercyjnych lub międzynarodowych o tym zdarzeniu, kiedy do niego doszło. () Było to znaczące zaśmiecenie zatłoczonego pasa orbitalnego na mocno uczęszczanej wysokości, co może stanowić zagrożenie dla wielu satelitów obrazujących i pogodowych działających na orbitach biegunowych. Nawet jeśli Dowództwo Strategiczne skatalogowało szczątki, dalej uważam, że operatorzy oczekiwaliby powiadomienia o tym, że doszło do katastrofy. Nie jest dobrze, jeśli operatorzy satelitów dowiadują się o takim zdarzeniu od amatorskich obserwatorów lub z Twittera ()."

Weeden nawiązuje do faktu, że o prawdopodobnym wypadku satelity DMSP-F13 jako pierwszy poinformował reprezentujący prywatną firmę T. S. Kelso, starszy analityk astrodynamiki z Centrum Standardów Kosmicznych kompanii Analytical Graphics. Miało to miejsce 25 lutego. Dowództwo Kosmiczne Sił Powietrznych (AFSC) potwierdziło kosmiczną eksplozję dopiero 27 lutego, po tym, jak sprawą zainteresowali się dziennikarze Spacenews.com. Niemniej, dobra wiadomość jest taka, że teraz już AFSC poczuwa się do odpowiedzialności za orbitujące resztki swojego satelity i jeśli stworzą one zagrożenie dla innych satelitów, obiecuje wydać zawczasu niezbędne ostrzeżenia.

Brak na orbicie DMSP-F13 nie wpłynie istotnie na tworzenie prognoz meteorologicznych dla amerykańskiego lotnictwa ani marynarki wojennej. W 2006 roku satelita ten został przesunięty do rezerwy. Wykorzystywano go ostatnio jedynie w ograniczonym stopniu - do monitorowania aktualnej pogody, natomiast nie używano go już do przygotowywania prognoz. W służbie amerykańskiej armii dalej pozostaje sześć czynnych satelitów meteorologicznych serii DMSP.

Źródła: space.com, spacenews.com, kosmonauta.net

http://wyborcza.pl/1,75476,17568712,Amerykanski_satelita_wojskowy_rozpadl_sie_na_kilkadziesiat.html

Jede z wojskowych satelitów meteorologiczny serii DMSP (U.S. Air Force)

 

post-31-0-35668600-1426339681.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zobacz zaćmienie Słońca z wysokości 30 kilometrów

Już za sześć dni pierwszy dzień wiosny i... zaćmienie Słońca. Pierwsze od czterech lat. Jest szansa, że zobaczymy je z wysokości 30 kilometrów, czyli z miejsca, gdzie niebo jest czarne.

Początek astronomicznej wiosny przyniesie rzadkie zjawisko. Księżyc na nieco ponad dwie godziny zaćmi Słońce. W Polsce zjawisko będzie widoczne częściowo -  do 70 proc. zakrytej tarczy słonecznej.

Jak czytamy na stronie serwisu edukacyjnego Polskiego Towarzystwa Astronomicznego, zaćmienie rozpocznie się o godz. 9.44, faza maksymalna wystąpi o 10.53, a koniec o 12.04.

Dzięki mieszkańcowi Gliwic, Tomaszowi Uobowi, zaćmienie Słońca będziemy mogli oglądać nie tylko z ziemi.

Zaćmienie z wysokości 30 km

Tomasz Uob postanowił nagrać zaćmienie Słońca z wysokości 30 km, gdzie niebo jest czarne. Wyśle tam balon meteorologiczny, na którym zainstaluje małą kamerkę, aparat fotograficzny i nadajnik. Do tego zestaw trakerów, czyli urządzeń przekazujących infomację o pozycji balonu. Wszystkie te urządzenia będą na bieżąco monitorowały zjawisko.

Planuję eksperymentalną transmisję obrazu z balonu w czasie rzeczywistym i przekaz wydarzenia w internecie - informuje.

Transmisja obrazu na Ziemię będzie zapewniona przez system Amatorskiej telewizji ATV.

- Co do nagrania to jestem pewny, że wszystko zadziała jak trzeba, robiłem to już wielokrotnie - podkreśla Uob. Na powyższym filmie widać czerń kosmosu i krzywiznę Ziemi obserwowane z 30 km 24 czerwca 2012 r.

- Na piątkowym filmie mam nadzieję zobaczyć jeszcze stożek cienia Księżyca na Ziemi i częściowo przesłoniętą tarczę Słońca. Oczywiście ustawienie kamer będzie inne - tak aby pokazać bardziej Słońce niż Ziemię - opowiada Tomasz.

Zaćmienie Słońca na świecie

Piątkowe zaćmienie Słońca będzie można zaobserwować w Europie, Afryce północnej i Azji zachodniej. Najbardziej widowiskowo zapowiada się  na Wyspach Owczych, archipelagu Svalbard oraz na biegunie północnym. W tym ostatnim miejscu Słońce wzejdzie zaćmione po raz pierwszy po półrocznej nocy polarnej.

W Polsce największy fragment Słońca schowa się za Księżycem na krańcach północno-zachodnich. Najlepszym miejscem do obserwacji tego dnia będzie więc wybrzeże Bałtyku, od Świnoujścia do Mrzeżyna, gdzie Księżyc zasłoni 70 proc. słonecznej tarczy. Im dalej na południowy wschód, tym zjawisko będzie mniej okazałe. Mieszkańcy Bieszczadów zobaczą "aż" 60 proc. słonecznej tarczy.

Zaćmienia Słońca lepiej nie przegapić. Kolejne takie dopiero za 11 lat.

Źródło: TVN Meteo

Autor: mar/mk

 

http://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/ciekawostki,49/zobacz-zacmienie-slonca-z-wysokosci-30-kilometrow,161092,1,0.html

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pierwsze gwiazdy we Wszechświecie nie powstawały samotnie Artykuł z HUMOMUNDO.pl

Ustalenia dotyczące wcześniej posiadanej wiedzy na temat powstania pierwszych gwiazd wskazują raczej, że powstały one w grupach typowych dla gwiazd naszej galaktyki Drogi Mlecznej niż w całkowitej izolacji. Pierwsze gwiazdy we wszechświecie nie były aż tak samotne jak sądzono wcześniej. Do takich wyników doszli naukowcy w ramach międzynarodowej współpracy naukowej Centrum Astronomii na Uniwersytecie w Heidelbergu, Instytutu Maxa Plancka w Garching w Niemczech i na University of Texas w Austin.

Astrofizycy używali artystycznych symulacji komputerowych do modelowania narodzin form pierwszych gwiazd po Wielkim Wybuchu. Grupa, prowadzona przez Paula Clarka z Uniwersytetu w Heidelbergu i Volkera Bromma z University of Texas w Austin wykazała że dysk, który otacza pierwotne gwiazdy w czasie ich młodości może doprowadzić do powstania gwiazd towarzyszących. Ustalenia te są wyzwaniem wobec dotychczas posiadanej wiedzy, która zakładała, że proces tworzenia gwiazd pierwotnych zachodzi w całkowitej izolacji a nie w grupach, co jest typowe dla gwiazd naszej Galaktyki Drogi Mlecznej.

Ta symulacja stanowi znaczący krok naprzód w naszych staraniach do zrozumienia powstawania pierwszych gwiazd?, powiedział Bromm. ?Wykorzystując technologię najnowszych superkomputerów, takich jak system RANGER w Texas Advanced Computing Center (TACC) wiemy teraz, że pierwsze gwiazdy zwykle nie tworzą się samodzielnie

 

Z badań mikrofalowego promieniowania tła kosmicznego (promieniowanie reliktowe), astronomowie wiedzą, że Wszechświat zaczął się zwyczajnie rozszerzać. Był prawie całkowicie gładki i równomierny z drobnymi jedynie zmianami gęstości i temperatury. Dzisiaj jednak jest wysoce zestrukturalizowany i skomplikowany. Kosmiczna ewolucja jest przejściem od prostych do złożonych form a tworzenie się pierwszych gwiazd to kamień milowy tej transformacji.

 

Nowoczesna technika daje obecnie takie możliwości, że faktycznie jesteśmy w stanie szukać światy, które nadają się do życia, jakie rozumiemy? dodaje Seidel. ?Kilka lat temu nie pomyślałbym, że w tak krótkim czasie będziemy na tak zaawansowanym etapie

 

Kilka milionów lat po Wielkim Wybuchu rozszerzanie się wszechświata przesunęło daleko zakres pola promieniowania kosmicznego w podczerwieni powodując, że dla człowieka obserwującego niebo w tym czasie było ono zupełnie ciemne. Pierwsze gwiazdy zamigotały świecąc w paśmie widzialnym i ultrafioletowym, przynosząc kres ?erze kosmicznych ciemności?.

 

Pierwotny początek gwiazd był zupełnie inny niż proces powstawania gwiazd jaki ma miejsce dzisiaj. Jednak jeden, istotny punkt, jest wspólny dla obu procesów: silne współzawodnictwo pomiędzy siłą przyciągania grawitacyjnego formującą gaz w gwiazdy, a energią cieplną próbującą oddzielić go od siebie.

Kiedy grawitacja naciska wygrywając i formując nowy obiekt, gaz musi pozbyć się dodatkowego ciepła wytworzonego w trakcie kolapsu. Ten gazowy proces zachodził trudniej we wczesnym wszechświecie niż w galaktykach takich jak nasza Droga Mleczna obecnie. Kiedy Wszechświat kształtował się, gaz nie zawierał takich pierwiastków jak węgiel czy tlen, które ułatwiają chłodzenie gazu podczas kolapsu.

Ponieważ gaz w początkowej fazie tworzenia wszechświata nie zawierał tych elementów naukowcy uważali, że pierwsze gwiazdy były samotnymi masywnymi obiektami. Obliczenia Clarka i jego kolegów dowodzą, że ten prosty obraz należy poddać znacznej korekcie na podstawie fizyki budowy dysków, które tworzyły się wokół powstawania pierwszych gwiazd.

Podobnie jak dysk wokół młodego Słońca z rozproszenia którego tworzyły się planety w naszym Układzie Słonecznym, dyski akrecyjne, które powstały wokół pierwszych gwiazd również zostały uznane za bardzo podatne na fragmentację. Dlatego zamiast tworzyć się jako izolowane, pierwsze gwiazdy prawie zawsze występują jako twory różnych systemów gwiezdnych w odległości tak małej jak odległość między naszą Ziemią a Słońcem.

od koniec początkowego procesu formowania się gwiazd wyłonił się ogromny system podwójnej gwiazdy, który prawdopodobnie rozpędził dalszą kosmiczną historię, poprzez produkcję wysokoenergetycznych fotonów i pierwsze ciężkie pierwiastki?, stwierdził Bromm. ?Binarny charakter pierwszych gwiazd otwiera nowe możliwości ich wykrywania, przez hiper-energetyczne błyski gamma lub też silne promieniowanie rentgenowskie

Przyszłe misje kosmiczne, takie jak EXIST i JANUS, planowane są specjalnie pod kątem wykrywania błysków gamma z początków wszechświata.

Istnieje również możliwość, że niektóre z pierwszych gwiazd mogły być wyrzucone z grupy gdzie się narodziły jeszcze zanim stały się masywnymi gwiazdami ze względu na oddziaływanie swoich sąsiednich obiektów. Może być to również przykładem, gdzie młode masywne gwiazdy o dużej masie, wysokiej energii fotonów w stanie jonizującego pierwotnego wodoru i wzbogaconego kosmicznego gazu oraz pierwszych elementów pierwiastków ciężkich żyłyby krótko natomiast mało masywne gwiazdy mogły przetrwać miliardy lat.

dalsza część tu

http://humomundo.pl/2015/03/pierwsze-gwiazdy-we-wszechswiecie-nie-powstawaly-samotnie/2/

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie śmieć światłem - nowa akcja Centrum Nauki Kopernik

Zbędne światła miejskie utrudniają zobaczenie gwiazd, zwiększają zużycie energii i zaburzają życie zwierząt. Dlatego Centrum Nauki Kopernik 20 marca - w dzień zaćmienia Słońca - zaczyna walkę o ciemniejsze niebo, inaugurując akcję "Nie świeć, nie śmieć".

Z szacunków wynika, że 95 proc. mieszkańców Europy żyje w warunkach uniemożliwiających dostrzeżenie nocnego nieba. "Zanieczyszczenie światłem i zwiększenie jasności tła nieba sprawia, że nad dużymi ośrodkami miejskimi widzimy naprawdę mało gwiazd: kilkadziesiąt do kilkuset - po deszczowej i wietrznej pogodzie, w porównaniu do kilku tysięcy, które można zobaczyć pod naprawdę ciemnym niebem" - powiedział PAP jeden z twórców akcji Karol Wójcicki z Centrum Nauki Kopernik.

 

Zanieczyszczenie nieba światłem to problem dla miłośników astronomii, ale nie tylko. "Problem mają też zwierzęta, których naturalny cykl dnia i nocy przy dużej ilości sztucznego światła ulega zaburzeniu. To również problem zwiększonego zużycia energii. Wiele lamp ulicznych jest ustawianych albo konstruowanych w sposób nieprzemyślany: świecą na boki, do góry i wtedy trzeba użyć większej mocy żarówek. A przecież z reguły potrzebujemy oświetlić chodnik, ulicę. Gdybyśmy skupili się tylko na tych elementach, zużycie energii byłoby mniejsze" - opisał Wójcicki.

 

Jednak ponieważ niewiele osób nadmierne i niepotrzebne oświetlenie traktuje w kategoriach zaśmiecania, Centrum Nauki Kopernik postanowiło zainicjować akcję "Nie świeć, nie śmieć". "Chcemy zwrócić uwagę zwykłych ludzi, że taki problem istnieje" - podkreślił Wójcicki.

 

Na początku twórcy akcji zadbają o ciemniejsze niebo nad samym Centrum Nauki Kopernik. "Chcemy zmienić trochę oświetlenie najbliższego otoczenia planetarium, zgasić kilka latarni, które stanowią raczej dekorację niż oświetlenie, a przeszkadzają podczas nocnych obserwacji w naszym Parku Odkrywców" - dodał rozmówca PAP.

 

Organizatorzy prowadzą też rozmowy z władzami Warszawy, aby zmienić oświetlenie bezpośredniej okolicy Centrum Nauki Kopernik, aby niektóre latarnie czy lampy - w zasięgu wzroku osób stojących w Parku Odkrywców - świeciły "w bardziej przemyślany sposób". "Wiemy, że świecić muszą, ale można np. wymienić oprawę lamp na Moście Świętokrzyskim, aby nie emitowały światła na boki, ale oświetlały jezdnię i chodnik, które tam się znajdują" - wyjaśnił Wójcicki.

 

Do walki o ciemne niebo może się przyłączyć każdy. Możemy wyłączyć niepotrzebne oświetlenie ogrodu lub balkonu, które rozświetla sąsiadowi sypialnię. A podwórkową latarnię w kształcie kuli, świecącą do góry i na boki, możemy zamienić na taką, która świeci na dół.

 

Wójcicki przyznał, że pojawia się coraz więcej inicjatyw, które popularyzują ideę walki z zanieczyszczeniem światłem: obszarów, parków i rezerwatów ciemnego nieba. "Niedługo będziemy chcieli zaprosić te instytucje do współpracy i pomóc im nagłośnić ich inicjatywy. Robią fantastyczną pracę. Dobrym przykładem jest gmina Sopotnia Wielka, która za sprawą kliku aktywistów wymieniła oświetlenie, tak aby po pierwsze nie świeciło na boki, a po drugie gasło późno w nocy, kiedy już i tak mało kto z niego korzysta" - zapowiedział.

 

Po całym roku akcji "Nie świeć, nie śmieć" powstanie dokument, który otrzymają rozmaite instytucje i gminy. "Razem z ekspertami i naukowcami pokażemy, jakie mogą być zalety zmniejszenia zanieczyszczenia nieba światłem, nie tylko te astronomiczne. Chcemy też podpowiedzieć metody, z jakich mogłyby te instytucje skorzystać zmniejszając ilość niepotrzebnego światła. Oddamy tutaj głos ekspertom" - podkreśla Wójcicki.

 

Inauguracja akcji nastąpi 20 marca, czyli w dzień - widocznego z terytorium Polski - częściowego zaćmienia Słońca. "Akurat w tej sytuacji zanieczyszczenie nieba światłem nie ma wielkiego znaczenia, ale symboliczne przygaszenie Słońca przez Księżyc będzie dobrym symbolem" - zauważa rozmówca PAP.

 

Na zagadnienie ochrony obszarów naturalnego ciemnego nieba jako dziedzictwa ludzkości i problemów wynikających z zanieczyszczenia nieba światłem zwraca uwagę także Międzynarodowa Unia Astronomiczna we współpracy z Europejskim Towarzystwem Fizycznym. Okazją jest obchodzony właśnie Międzynarodowy Rok Światła i Technologii Wykorzystujących Światło.

 

PAP - Nauka w Polsce

 

ekr/ agt/

http://www.naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,404199,nie-smiec-swiatlem---nowa-akcja-centrum-nauki-kopernik.html

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

"Enklawy spokoju" chronią cząsteczki wokół supermasywnych czarnych dziur.

Naukowcy pracujący na interferometrze ALMA (ang. Atacama Large Millimeter/submillimeter Array) odkryli obszary, w których pewne związki organiczne w jakiś sposób nie poddają się działaniu intensywnego promieniowania z pobliża czarnej dziury w centrum galaktyki NGC 1068 (M77).

Takie złożone organiczne cząsteczki zbudowane na bazie węgla uważane są za łatwe do zniszczenia przez silnie promieniowanie rentgenowskie i ultrafioletowe - fotony, które bez większego trudu przenikają środowisko otaczające czarne dziury. Jednak nowe dane z ALMA wskazują na to, że również enklawy spokoju mogą występować w takich burzliwych rejonach - chronią one cząsteczki dzięki gęstym obszarom pyłu i gazu przed tym śmiercionośnym promieniowaniem.

Cząsteczki takie mówią nam wiele na temat środowiska galaktyk. Gaz międzygwiazdowy zawiera szeroką gamę cząsteczek, które różnią się znacznie w zależności od danego środowiska. Na przykład gorące i aktywne obszary formowania się gwiazd generują nieco inne cząsteczki niż chłodniejsze obszary gazu i pyłu. Pozwala to naukowcom na oszacowanie temperatury i gęstości takich różnorodnych obszarów na podstawie znajomośi ich składu chemicznego.

Przez wiele lat astronomowie badali emisję cząsteczek w otoczeniu supermasywnych czarnych dziur - zarówno w pobliżu obszarów formowania się gwiazd jak i otaczających je pierścieni złożonych z gazu i pyłu, znanych jako dyski jądrowe (ang. circumnuclear disks, CND), które zasilają czarną dziurę materią. Obszary te są istotne ze względu na ich powiązania z ewolucją galaktyk. Często jednak słabe promieniowanie radiowe poszukiwanych molekul czyni je trudnym do wykrycia.

ALMA śledzi te cząsteczki i pozwala naukowcom lepiej niż kiedykolwiek przdtem zbadać złożone otoczenia czarnych dziur. Zespół pod kierownictwem Shuro Takano z National Astronomical Observatory w Japonii i Taku Nakajima z Uniwersytetu w Nagoyi zaobserwował za jej pomocą spiralną galaktykę M77, znajdującą się około 47 milionów lat świetlnych od Ziemi, w gwiazdozbiorze Wieloryba. Wiadomo, że galaktyka ta ma w centrum bardzo aktywną, supermasywną czarnę dziurę otoczoną dyskiem. A sam ten dysk otacza dodatkowo aktywny pod względem gwiazdowym pierścień o średnicy około 3500 lat świetlnych. Aby lepiej zbadać te regiony naukowcy wykorzystali moc interferometru ALMA w połączeniu z obserwacjami wykonanymi wcześniej 45-metrowym radioteleskopem w Nobeyamie.

Nowe dane wyraźnie wskazują na ciekawe właściwości rozkładu dziewięciu różnych cząsteczek organicznych w otaczającym czarną dziurę dysku i pierścieniu. Wykryto je przy użyciu zaledwie 16 anten ALMA, czyli około 1/4 całego interferometru.

Wyniki sugerują, że rozkłady cząstek organicznych różnią się w zależności od ich rodzaju. Tlenek w?gla (CO) znajduje się głównie w pierścieniu, natomiast pięć innych molekuł, w tym tak złożone cząsteczki organiczne jak cyjanoacetylen (HC3N) i acetonitryl (CH3CN) koncentrują się przede wszystkim w dysku. Dodatkowo monosiarczek węgla (CS) i metanol (CH3OH) znajdują się w dużych ilościach w obu tych obszarach. Naukowcy nie spodziewali się tam tych bardzo złożonych związków o dużej liczbie atomowej.

Gdy supermasywna czarna dziura pożera materię ze swego otoczenia, otaczający j? dysk rozgrzewa się do ekstremalnie wysokich temperatur. Wówczas materia, z którego jest on zbudowany, emituje intensywne promieniowanie X i UV. Gdy cząsteczki złożone poddawane są takiemu promieniowaniu, ich wiązania łatwo pękają, a same cząsteczki są niszczone. Astronomowie zakładali więc, że obszary te były takich związków organicznych pozbawione. Obserwacje interferometrem ALMA pokazały jednak coś innego: wiele różnych bogatych związków tego rodzaju.

Naukowcy sądzą, że cząsteczki organiczne pozostają w obszarze dysku nietknięte, bowiem znajdują się tam ogromne ilości gazu, które działają niczym bariera dla promieniowania rentgenowskiego i fotonów ultrafioletowych, podczas gdy te same molekuły nie mogą przetrwać konfrontacji z takim promieniowaniem w obszarach formowania się gwiazd, gdzie zagęszczenie gazu jest znacznie niższe.

Cały artykuł: A multi-transition study of molecules toward NGC 1068 based on high-resolution imaging observations with ALMA

Źródło: Elżbieta Kuligowska | astronomy.com

http://orion.pta.edu.pl/enklawy-spokoju-chronia-czasteczki-wokol-supermasywnych-czarnych-dziur

Centralne części galaktyki M77 (NGC 1068) zaobserwowane teleskopami ALMA i HST. Na zółto zaznaczono cząsteczki cyjanoacetylenu (HC3N), na czerwono: monosiarczku węgla (CS), a na błękitno - tlenku węgla (CO). Podczas gdy HC3N jest powszechny w środkowych partiach galaktyki, CO znajduje się głównie w pierścieniu gwiazdotwórczym. Źródło: ALMA(ESO/NAOJ/NRAO), S. Takano et al., NASA/ESA Hubble Space Telescope and A. van der Hoeven

Teleskopy ALMA. (Źródło: Wikimedia Commons)

post-31-0-62107500-1426408919.jpg

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić obrazków. Dodaj lub załącz obrazki z adresu URL.

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.