Skocz do zawartości

Ranking


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 19.01.2020 uwzględniając wszystkie działy

  1. 8 punktów
    Galaktyka Czarne Oko Zeszłoroczne podejście do Galaktyki Czarne Oko innym sprzętem niż wcześniej Sesja 0034 M63, M64 Tylko jedna klatka w celach poglądowych Wyświetl pełny artykuł
  2. 7 punktów
    Przedstawiam sklejkę chyba z 10 dniu (taką mamy pogodę ostatnio) 34 x 600 sec L po 9 x 600 sec RGB Asi 1600 Pro Tuba Ed apo 71 mm na HEQ5 Adobe DSS Pix 1.0
  3. 4 punkty
    Do mojej skromnej kolekcji wpada doskonale wszystkim znana parka mgławice Płomień i Koński Łeb. Ze względu na małą ilość klatek nie siedziałem nad materiałem szczególnie długo. Na bank wrócę do tematu jak rozwiąże problemy sprzętowe.
  4. 4 punkty
    Zima nad morzem w pełni Godzinkę temu w nadmorskim lasku
  5. 3 punkty
    To będzie dość krótki odcinek OT, ale planowo w ogóle nie miał się pojawić. Sytuacja uległa zmianie na początku stycznia, gdy wujek Google zasugerował mi, że powinienem przeczytać artykuł o galaktyce UGC 2885. Co ciekawe, przekierowany zostałem na stronę TVP Info; gdzie jak gdzie, ale tam akurat tego typu treści się nie spodziewałem. UGC 2885 odnajdziemy w konstelacji Perseusza, nieco na zachód od gwiazdy Menkib i mgławicy Kalifornia. No cóż, ciężko policzyć ileż to razy eksplorowałem ten rejon, a o istnieniu ugieca nie miałem pojęcia. Sporo w tym winy autorów atlasu Interstellarum, którzy niestety nie raczyli jej zaznaczyć; po raz kolejny musiałem zatem użyć flamastra. Z upływem czasu coraz bardziej problematyczna staje się kwestia kto teraz kupi ode mnie egzemplarz upstrzony co kawałek krzyżykami i odręcznymi dopiskami? Ale ad rem; po zapoznaniu się z garścią faktów o 2885 uznałem, że koniecznie muszę ją dorwać. Zadanie nie wydawało się specjalnie trudne – Wiki podaje jasność w okolicy 13.5 mag i rozmiary kątowe 3.9x1.9’. Dla czternastocalowca to pestka, nawet pod moim nienajlepszym obecnie niebie. Szczęśliwie okazało się, że teoretyczne dywagacje na temat względnej „łatwości” galaktyki w wizualu mają przełożenie na obserwacyjną rzeczywistość i obiekt pojawił się już w powiększeniu nieco ponad stukrotnym, generowanym przez świetnego APM-ka 12.5 mm. Jeszcze lepiej pokazał go Pentax XL 7 mm – w tej konfiguracji sprzętowej nie było najmniejszego problemu z dostrzeżeniem ulotnej, rozciągniętej nieco po skosie na linii NNE - SSW mgiełki, „doklejonej” do gwiazdki tła o jasności 10.7 mag. Rzeczona gwiazda dość mocno irytuje i przeszkadza, zabijając swym blaskiem część subtelnego halo o dość niskiej jasności powierzchniowej, w którym zanurzone jest słabo widoczne, niewielkie, ale możliwe do wyodrębnienia centralne pojaśnienie. To tyle – nie trzeba było stosować techniki zerkania; podejrzewam też, że do przeprowadzenia zakończonej sukcesem obserwacji wystarczy dwanaście cali, a pod bardzo dobrym niebem może i dziesięć. https://www.spacetelescope.org/videos/heic2002b/ Co ciekawe, UGC 2885 pojawiła się ostatnio jako Object of the Week na deepskyforum.com. Daję słowo, że nie inspirowałem się tamtym wpisem – u mnie pomysł zaistniał zupełnie niezależnie. Gdy wspomniałem o tym kolegom współredagującym niniejszy cykl, @MichalKaczan podsunął mi na PW link do opisu teorii synchroniczności, sugerując jednocześnie możliwość powstawania odcinka OT na temat Drogi Mlecznej widzianej z UGC 2885. Kto wie, kto wie? Na koniec najistotniejsze, mianowicie czym tak naprawdę wyróżnia się odległa o ok. 230 milionów lat świetlnych UGC 2885? Ano, wielkością (bywa nazywana Godzillą) i odizolowaniem. Jest prawie 2.5 razy większa od naszej Galaktyki i zawiera nawet dziesięciokrotnie więcej gwiazd. Obserwacje zdają się potwierdzać, że przez ostatnie miliardy lat 2885 nie „kanibalizowała” sąsiednich galaktyk, brak jest też dowodów na jakiekolwiek interakcje z innymi „gwiezdnymi wyspami” – przeczy temu niezaburzona struktura ramion spiralnych, brak ogonów pływowych czy niskie (dwukrotnie mniejsze niż w Drodze Mlecznej) tempo formowania się nowych gwiazd. Właśnie – co do tego ostatniego uważa się, że główną „pożywką” dla procesów gwiazdotwórczych jest akumulacja wodoru z przestrzeni międzygalaktycznej. Również centralna, supermasywna czarna dziura pozostaje niejako „w uśpieniu”. Od lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia UGC 2885 jest przedmiotem zainteresowania profesjonalistów – początkowo nieżyjącej już amerykańskiej astronom Very Rubin, która mierzyła tempo jej rotacji (badając ciemną materię), aktualnie zaś naukowcy z pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble’a sprawdzają ilość gromad kulistych w galaktycznym halo, których nadmiar byłby dowodem na „pożeranie” w przeszłości przechwyconych, mniejszych galaktyk (jak to ma zwyczaju choćby nasza Droga Mleczna). Zaintrygowani? No to wyciągamy dobsony z piwnic, garaży czy strychów, próbujemy i dajemy znać jak poszło!
  6. 2 punkty
    Nad cichą łąką, wśród mglistej toni, Syriusz Oriona po niebie goni. Plejady skryte w runie drżą z trwogi, wtem byk ogromny nadstawia rogi! Wojowi dalszą drogę blokuje - to Zeus, zaraz śmiałka pokłuje! Canon EOS R, Sigma 14-24 F/2.8, a poniżej zbliżenie - Tamron 70-200 G2 F/2.8.
  7. 2 punkty
    To oryginalny cytat, zawsze można się wspomóc dobrodziejstwem technologii i wrzucić sobie tekst w tłumacza google
  8. 2 punkty
    Today, spotting M81, or Bode's Galaxy as it has also come to be known, through 40-mm and smaller binoculars from suburban observing sites is considered by many to be a reasonably difficult task. But can its diffuse 7.9-magnitude glow actually be glimpsed without any optical aid? The answer is yes, but with a few important qualifications. Not only must the observing site be extraordinarily dark and completely absent of any atmospheric interferences, either natural or artificial, but the observer must have exceptionally keen vision. "Cosmic Challenge" Philip S. Harrington
  9. 1 punkt
    Jakby to powiedzieć - od pewnego stopnia zaawansowania w tym hobby bez podstawowej choćby znajomości angielskiego ciężko się rozwijać. Po polsku są tylko poradniki dla początkujących, niestety. Na szczęście literatura z cyklu "deep sky companions" nie jest napisana trudnym angielskim. Znacznie ciekawej robi się, gdy człek próbuje się przebić przez tekst naukowy, szykując obiekt tygodnia na przykład. A obserwacjami Piotrka Guzika się nie sugerujcie. To inna liga obserwacyjna, sam przekonałem się kilka razy ile mi brakuje do jakości jego wzroku.
  10. 1 punkt
    Dzisiaj wieczorem głowica już powinna zawisnąć na pierze Jak dotąd mam pięć wytoczonych elementów - tuleje łożysk osi RA i DEC oraz główny element osadczy wałka głowicy, montowany w słupie Brakuje mi jeszcze dwóch hamulców oraz jednej przelotowej tulei ustalającej, montowanej na samej górze słupa. Czas na zakup tulei brązowej na hamulce i dźwigni nastawnych. Nie zwracajcie uwagi na stan piera, jest przygotowany do malowania ostatniej, wykańczającej warstwy farby.
  11. 1 punkt
    Najważniejsze żeby brzmienie Cię satysfakcjonowało, jeśli tak jest to znaczy że pasuje 🙂
  12. 1 punkt
  13. 1 punkt
    Miałem dokładnie tak samo z "widocznością gołym okiem". Krew mnie zalewała, że mam problem z rzekomo banalnym obiektem. Kiedyś tych eMek szukałem nawet prowadząc od Polarnej, z sukcesem, ale nerwów sobie napsułem Fajna ta Twoja metoda, obadam przy kolejnej okazji czy mi przypasuje.
  14. 1 punkt
    Ja też miałem kiedyś problemy z odnajdywaniem tej parki galaktyk. Pamiętam jak w 2017 roku, na początku mojej przygody z astronomią, szukałem M81/M82 pod podmiejskim niebem w Maku 127, który ma jednak wąskie pole i dawał tylko 2.5mm źrenicy wyjściowej. A na forach czytałem coś w stylu: "Pod dobrym niebem to Galaktyka Bodego jest widoczna gołym okiem." 😕 Frustracja wtedy sięgnęła zenitu... Ludzie jednak rzadziej piszą jak coś im nie wychodzi. Pod słabe niebo do M81/M82 wypracowałem metodę trójkątów. Może komuś się przyda: Zaczynamy od boku wielkiego wozu: Megrez - Dubhe. Poruszmy się wzdłuż tego boku i szukamy trójkąta równobocznego z gwiazd: 23 UMa, 16 UMa, τ UMa. Teraz poruszamy się wzdłuż boku trójkąta utworzonego ze słabszych gwiazd. Tak znajdujmy charakterystyczny szpiczasty trójkąt: ρ UMa, σ1 UMa i σ2 UMa. Następnie poruszamy się wzdłuż krotkiego boku trójkąta i znajdujmy gwiazdę 24 UMa i słabszą 27 UMa. Słabszą gwiazdę wypychamy na skraj pola widzenia szukacza i galaktyki odnakezione:
  15. 1 punkt
  16. 1 punkt
    Od dawna planowałem i wreszcie zrobiłem. Wykorzystałem sterownik trzy kanałowy gdyż tyle elementów ma mieć mój zestaw walki z rosą. Wentylator LG, grzałka LW i grzałka szukacza. Okularów nie będę podgrzewał - nie lubię się motać w nocy z kabelkami podczas wymiany okularów oraz używam dużych szkieł z dużym ER, które nie zaparują. Oczywiście jakby kto chciał to zamiast wentylatora można podłączyć grzałkę. Kształt i rozłożenie elementów dobrałem do swojego teleskopu. Sterowanie PWM, odbywa się w zakresie 0-100% mocy. Na szybko test grzałki LW i tak na 100% mocy ma 50*C, 50% to 40*C a 25% daje mi 30*C przy temperaturze otoczenia 25*C. Testy terenowe wkrótce.
  17. 1 punkt
    A to też dodam wczorajszego Moonka😉 SKY-WATCHER 90/900+Canon 700D, różne czasy i ISO
  18. 1 punkt
    Następne dwa widma pochodzą z gwiazd położonych niedaleko Betelgezy, ale jeśli chodzi o typ, to są zupełnie inne. Alnitak i Mintaka leżą na obu końcach Pasa Oriona, a są to olbrzymie i bardzo gorące gwiazdy typu widmowego O. Ich temperatura na powierzchni wynosi 25000-30000K (Betelgezy dla porównania to 3600K), a widmo wygląda zupełnie inaczej. Już patrząc na sam kolorowy pasek widać, że linii jest znacznie mniej. Obecne są takie linie jak: absorpcyjne neutralnego i zjonizowanego helu: He I, He II absorpcyjne wielokrotnie zjonizowanych pierwiastków, jak C III, C IV, N III, O III pojawiają się linie emisyjne helu Zarówno Alnitak jak i Mintaka są gwiazdami typu O9.5. Różnią się tym, że Alnitak jest nadolbrzymem, natomiast Mintaka jasnym olbrzymem. W porównaniu do Słońca Alnitak emituje około 100 tysięcy razy więcej energii, przy czym jest "jedynie" 20 razy większy od Słońca. Widma obu gwiazd są bardzo podobne, różnią się jedynie w kilku szczegółach. W widmie Alnitaka pojawia się linia emisyjna C III 5696A, która jest dość charakterystyczna dla gwiazd Wolfa-Rayeta. A linia H alfa jest typowym profilem gwiazd typu P Cygni , gdzie część emisyjna piku jest przesunięta ku czerwieni, a część absorpcyjna w niebieską stronę widma. Praktycznie zawsze oznacza to, że z gwiazdy wyrzucana jest z dużą szybkością materia. Różnica w położeniu obu linii wynosi 6.3A, i można to łatwo przeliczyć na szybkość ekspansji tej materii: v = (dl / l) * c = 6.3 / 6563 * 300000 = 287 km/s Głębokie linie absorpcyjne oznaczone jako O2 i H2O pochodzą od zawartych w ziemskiej atmosferze tlenu oraz pary wodnej.
  19. 1 punkt
    Witam, Przedstawiam wszystkim znaną mgławicę emisyjną Kalifornia NGC1499 w palecie HST Odkryta została przez Edwarda Barnarda w 1885 roku, a znajduje się ok 1500 lat świetlnych od naszej planety, rozciąga się na przestrzeni ok 100 lat świetlnych. W paśmie LRGB świeci czerwonym światłem charakterystycznym dla atomów wodoru rekombinujących z utraconymi elektronami, wybitymi w procesie jonizacji przez energetyczne światło gwiazd. Prawdopodobnym dostawcą odpowiedniego światła jest jasna, gorąca, niebieskawa gwiazda ξ Persei ( niestety niewidoczna na zdjęciu ) Dane techniczne: Łączny czas naświetlania 27h NEQ-6 SYN SCAN, TS TRIPLET APO 90/600, TS 80/330, ALccd 5T, ATIK383L+
  20. 1 punkt
    Tutaj lornetka bije teleskop na głowę. No chyba, że szukasz ukrytych galaktyk w M44. 😁
  21. 1 punkt
    Oj jak ja dawno tu nie byłem... Strach sie przyznać ale ostatni wpis w notatniku z obserwacjami datowany jest na 8 kwietnia 2018 roku. Nie to żebym od tego czasu nie lookał w niebo ale czasu nie bylo na rzetelne przygotowania do obserwacji. Na swoje usprawiedliwienie powiem, że dom stawiam i to sam, wiec czasu dosłownie na sen już brakuje. Teraz jednak wydłubalem troche sił i zaplanowałem kilka obiektow. Studzienice 16.01.2020r. 22.40 - 0.10 Obserwacje spod domu, dosyć zimno i wilgotno. Ale widoczność dobra. Gołym okiem droga mleczna widoczna bez jakichkolwiek problemów. Zacząłem od Żyrafy i gromady otwartej Stock 23. W okularze ES 14mm ledwo sie mieści w polu widzenia. Niedaleko centrum widać fajną parkę gwiazd nieodznaczających sie jasnością od pozostałych. Są jednak dosyć zbite i zwarte. To chyba Struve 362. Dalej była Kaskada Kemble'a, która to najlepiej wypada w lornetce. Nikon EX 10x50 pozwala na zmieszczenie całości w polu i delektowanie sie pełnią piękna tego nienaturalnego sznura gwiazd. Jakby je tam ktoś celowo umieścił mówiąc tu jestem. Może to Trurl z Klapaucjuszem te gwiazdy porozpalali? 😀 Na samym końcu Kaskady znalazłem gromadę NGC 1502. Widoczna we wszystkich sprzętach, okularach i Nikonce, w tej jako blada plamka. W okularze ES 6,7mm idealnie wpasowana w pole. Naliczyłem około 30 składników. M1 - Mgławica Krab 🦀 w Byku. To dziwne ale pierwszy raz na nią patrzałem. Zawsze miałem ją w głowie ale jakoś tak po drodze się gubiła. No ale nic. Nadrobiłem zaległości i Kraba też mogę odznaczyć jako zarejestrowany. Patrząc przez lornetkę nie bylem pewny czy to jest to czy tylko okulary zaczęły sie rosić i ta tyci tyci plamka to może jednak rozmazana gwiazdka. W dobsonie juz o wiele lepiej. W 14mm spora rozciągnięta w poziomie plama o dosyć regularnym rozkładzie jasności. Nie zauważyłem żadnych struktur. W 6,7mm juz ciemniejsza ale nadrabia rozmiarem. Wypełnia 1/4 pola widzenia. No i na koniec wskoczyłem do Perseusza żeby wyhaczyć Mgławice Małe Hantle. M76 dobrze widoczna już w 14mm jako dwie zbite plamki. W 6,7 widoczny, wyraźny zarys klepsydry. Dziękuję i pozdrawiam wszystkich astrozakręconych 😉
  22. 1 punkt
    Faktycznie kolory się troszkę rozjechały. Z odszumianiem nie chciałem przesadzić. Poprawiłem za twoimi radami.
  23. 1 punkt
    Powoli, powoli do przodu. Taką mam nadzieję Ilość materiału: 23 x 1min Samyang 135mm +Nikon D5300 na SWA (Crop). Obróbka w Pixinsight. Zdjęcia robiłem w Bieszczadach i byłem bardzo zaskoczony ilością koloru na pojedynczych klatkach. Konstruktywna krytyka i porady mile widziane.
  24. 1 punkt
    To był magiczny poranek. Budzik zadzwonił o 2.30. Spojrzenie za okno – jest dobrze, mgła co prawda gęsta, jednak Łysy się przebija. Wyżej, na Przełęczy, będzie lepiej. Wstajemy zatem, szybka kawka, rzut okiem na Sat24 – oj, cirrusy żwawo nadciągają z zachodu, ale jest szansa, że przed świtem nie zdążą do mnie dotrzeć. Jeszcze tylko skrobanie szyb w aucie (ech, ten klimat Podhala...), przebicie się przez mgliste tumany zalegające w dolinie Dunajca i witaj, Knurowsko. ;) Z okazji koniunkcji postanowiłem przetestować mój nowy zestaw planetarno (i planetarkowo) – szerokopolowy, czyli achromat 150/750 i maczka 200/2400, powieszone na montażu HD AZ Sky – Watchera. Czułem, że takie połączenie może być strzałem w dziesiątkę – i jest! Wyprzedzając nieco bieg wydarzeń napiszę od razu o widoku, którym napawałem się ładnych kilkanaście minut, przeskakując od mieszczącej się w polu widzenia refraktora pary "emek" numer 46 i 47 do mgławicy planetarnej NGC 2438, wspaniale prezentującej się w maczku, uzbrojonym w Naglera 12 mm (pow. 200x) i UltraBlocka. Planeterka była spora, już nieco ciemnawa, ale wciąż doskonale widoczna – jako piękny obwarzanek z pociemnieniem w środku. Ale po kolei - zanim zaszedł Łysy, sporo czasu poświęciłem na M 42. Ta mgławica ma na tyle dużą jasność powierzchniową, że niestraszny jej nawet bliski pełni Księżyc. Byłem bardzo ciekawy w jaki sposób pokaże mi ją duży maczek. Nie zawiodłem się; przy pow. 200x trapez wyglądał - no, nietypowo: jakiś taki duży, ze sporą separacją między gwiazdkami. Obraz generowany przez achromat (pow. nieco ponad 30x) pozwolił przypomnieć sobie o właściwych proporcjach – tutaj trapezik znów był maleńką, zwartą grupką gwiazdek. Oba teleskopy świetnie się uzupełniały – refraktor pozwolił podziwiać mgławicę w całości (łącznie z domkniętą południową pętlą), w kontekście jej gwiazdowego otoczenia, z kolei mak całkiem ładnie pokazał jej wewnętrzną strukturę (wszystkie te obłoczki i pasemka). Oh, yeah! Kolejna porcja świetnej zabawy to gromada kulista M79 w Zającu. I jeszcze raz: achro – szerokie pole, przestrzeń, oddech, makówka – spora już kuleczka z delikatnie rozbitymi zewnętrznymi partiami. W tak zwanym międzyczasie Łysy raczył skryć się pod horyzont i niestety - oba teleskopy trza było serwisować w aucie, puszczając nawiew na maksa; tak soczewa, jak i menisk zgodnie, solidarnie i w tym samym niemal momencie zaparowały. Byłem jednak przygotowany i na taką ewentualność: w bagażniku czekała na mnie lorneta 15x70. Ale zaraz, zaraz – co to tak błyszczy w krzakach? Czyżby Wenus i Jowisz wylazły już zza pasma Lubania? Szybki podbieg pod górę – no pewnie, są: bogini miłości po prawej, władca piorunów po lewej. Niedługo później dołączył do nich rdzawy Mars. Niestety, widzing, znaczy seeing, był fatalny – zerwał się wiatr, a obraz pływał, falował, skakał wręcz; w takich warunkach nawet mak nie był w stanie pokazać nic ponad fazę Wenus i dwa pasy chmur na Jowiszu. O planecie boga wojny nawet nie wspominam... W sumie koniunkcja najładniej wyglądała podczas paczania gołoocznego, tudzież przez lornetę. Cała trójka "na styk" zmieściła się w polu widzenia Delty Extreme. Trzymając w łapach lornetę zrobiłem małą rundkę po klasykach (woźnicowe emki i lwie triplety, a jakże), zahaczając też o M 35, M 41 (cudo, te kolorki gwiazd!), Rozetę, Choinkę, M50, parkę M81/82, NGC 2403 i kompleks Tokyo 994, zlokalizowany na perseuszowo – żyrafim pograniczu. Od czasu gdy Maras raczył uczynić to ciemne pasmo Obiektem tygodnia, jakoś tak powoluśku i niepostrzeżenie stało się dla mnie obowiązkowym przystankiem podczas lornetkowych rekonesansów po zimowym niebie. A co tam jeszcze ciekawego z deesików wyłowiłem? O właśnie, zanim niebo spaskudził cirrus, udało się zerknąć na Kalifornię (NGC 1499). To rozległy obiekt o niskiej jasności powierzchniowej, zatem mak nie miał tu nic do gadania, a wykazać mógł się achromat, wspomagany przez UltraBlocka. W prawie trzystopniowym polu widzenia engiec prezentował się dość okazale – mleczna poświata mgławicy, z prześwitującymi na jej tle gwiazdkami, była całkiem ładnie widoczna. Żadnego detalu (prócz ciemniejszego wnętrza, okolonego dwoma jaśniejszymi pasmami na obrzeżach) nie wyłapałem; do takich zabaw trza jednak zaprosić nastocalowego niutka i filtr H-beta. Nieźle zaprezentowała się też NGC 1514 Byku; w jej przypadku z kolei wskazane jest użycie filtra OIII, który ładnie "gasi" nam jasną gwiazdkę centralną, uwidaczniając otaczające ją mgławicowe halo. Nie znaczy to oczywiście, że bez filtra się nie da, ale w takim wypadku należy zignorować gwiazdę, skupiając się na otoczce. Przy odrobinie wprawy nie jest to specjalnie trudna operacja. Acha, zapomniałbym - po drodze w okular(y) wpadł Hełm Thora, czyli NGC 2359. Sześcio- i ośmiocalowiec plus filtry to aż nadto, by dostrzec charakterystyczne skrzydełka, którym mgławica zawdzięcza swą nazwę. Obserwacje – choć krótkie – dały mi naprawdę dużo frajdy. Teraz spokojnie mogę czekać na listopadowy nów.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy pliki cookies w Twoim systemie by zwęszyć funkcjonalność strony. Możesz przeczytać i zmienić ustawienia ciasteczek , lub możesz kontynuować, jeśli uznajesz stan obecny za satysfakcjonujący.

© Robert Twarogal, forumastronomiczne.pl (2010-2019)